2008.06.30 / Poniedziałek / 12:49 - Zbliża się koniec

30 czerwca - koniec tego uroczego miesiąca, który był bardzo ważny w moim życiu. Wstałem dosyć wcześnie i za chwilę wybieram się do Warszawy. Niestety to już prawie koniec mojego wolnego czasu, będe musiał się poświęcić pracy, na szczęscie w środę i czwartek tylko po 9 godzin dziennie, od 11:00 do 20:00. Po niebie znowu przesuwają się czarne chmury, pewnie będzie burza i po raz kolejny wyłączą nam prąd albo siądzie jedna faza i nie będzie wody... Takie są uroki mieszkania w lesie. ;( Owieczka wybrała się dzisiaj do Rzymu - fajnie ma. :) Ja za godzinę będę już jechał rowerem przez stolicę... Też mam fajnie. Znikam.



2008.06.30 / Poniedziałek / 00:32 - Owca w moim telefonie

Urodziny minęły, jest 20 minut po północy, w roku 1982 miałem już ponad 12 godzin... Sporo się zmieniło od tamtego czasu. Życzenia dostałem od wszystkich, na których mi zależy :) Najważniejsze były te od Owieczki, prosto z Włoch przysłane smsem. Dziękuję :* Tylko dlaczego ja dopiero teraz się dowiaduję, że mogę wysyłać smsy do Włoch po 1 gr? Ech, mogłem to wcześniej sprawdzić ale pewnie Owca chciała mieć ze mną spokój bo zajmowała się podrywaniem Włochów... No tak, jestem skazany na cierpienie z powodu tej miłości. Wcześniej czy później będę cierpiał, to pewne. ;o Nie szkodzi, mogę cierpieć po to żeby mojej wybrance się lepiej żyło... W ogólę to za bardzo się uzewnętrzniam na tym PhotoBlogu całym, powinienem zostać za to skrytykowany ale to chyba w sobotę najwcześniej się stanie ;P Wtedy to nastąpi wielki powrót z Włoch, Tej, której nazwy używam tutaj zbyt często. A teraz poczytam książkę Palahniuka... Na tym minie mi noc, przynajmniej do czasu aż zasnę... Ale tapetkę na telefonie to mam zacną, prawda? Gdyby nie ten telefon to nie znałbym żadnej Owieczki i nie miałbym od kogo dowiedzieć się, że jest coś takiego jak PhotoBlog... W ogóle tyle się wydarzyło w moim życiu tylko dlatego, że pewnej nocy postanowiłem napisać kilka zdań do dziewczyny, która wydała mi się szczególna, wyróżniająca się i inna niż wszystkie... Przeznaczenie czy przypadek? Zależy w co kto wierzy... Tylko gdyby ta dziewczyna nie zechciała odpisać to niewiele by moje działanie znaczyło... Ale odpisała - chyba głównie za sprawą Nicka Cave'a... Dzięki Nick. ;D P.S. - Siostro, jeśli już masz rozpaczać i popadać w depresję to najlepiej na PhotoBlogu... Kiedyś kupię Ci tego laptopa... Okna i drzwi na balkon też. Tak samo jak drzwi wejściowe do mieszkania... Tylko musisz jeszcze trochę poczekać. ;) Trzymaj się. W ogóle wszystkim wszystko kupię i wszystkich uszczęśliwie, wszystkich przytulę... Miłość mnie dzisiaj przepełnia. Love is everything... To chyba motto Jezusa... A może The Chemical Brothers... Oj, wariuję... Wyłączam ten net i poczytam psychopatyczną książkę, która mi wydaje się całkiem normalna - ale wiadomo - uodporniony jestem.



2008.06.29 / Niedziela / 17:40 - Dwóch to za mało

Muszę się dwoić i troić aby zadowolić Owieczkę więc postanowiłem się rozmnożyć. :) Może będzie usatysfakcjonowana ale to jest wymagająca kobieta z tego co się zdążyłem zorientować. Byle kim się nie zadowoli a ja właśnie uważam się za byle kogo więc czekam cierpliwie aż pewnego dnia da mi kopa i znajdzie kogoś lepszego... ;o Hmm, znowu nachodzą mnie te straszne myśli... Dzień moich urodzin wciąż trwa, coraz więcej osób składa mi życzenia... Ciekawe czy Owieczka przyśle mi pocztówkę tak jak obiecała :P Byłoby słodko, och. :D Tak mija mi dzisiejszy dzień na siedzeniu przy komputerze i słuchaniu muzyki (aktualnie Led Zeppelin). W środę wrócę do pracy i tam się okaże czy jeszcze nie zapomniałem jak się pisze smsy. Na razie cieszę się tym, że mam wolne.



2008.06.29 / Niedziela / 16:21 - 26 lat życia minęło

Wczoraj byłem senny i zamulony, nawet nie chciało mi się zdjęcia dodawać do PhotoBloga... W ogóle jakaś taka tęsknota mnie ogarnęła... Słuchałem Nicka Cave'a i się jeszcze bardziej zdołowałem... To jednak było wczoraj a dzisiaj jest już lepiej. Przede wszystkim - 29 czerwca to dzień moich urodzin. Tak, skończyłem 26 lat!!! Pierwsze życzenia dostałem tuż po północy (dzięki Jacku i Agnieszko z ITV)... Mama niestety zapomniała, że mam urodziny i gdybym nie ustawił na Jej telefonie przypomnienia to nie wiem jak by to było. :) Zresztą życzenia i tak mają dla mnie niewielkie znaczenie ale dziękuję wszystkim, którzy mi je złożyli. :) Na zdjęciu widać mnie (po lewej) i mojego brata bliźniaka, który przyjechał mnie odwiedzić w tym szczególnym dniu. :) Pozdrawiam Cię Euzebiuszu. ;P



2008.06.28 / Sobota / 00:21 - Zmokłem i zmarzłem

Ostatni piątek miesiąca - dzień Warszawskiej Masy Krytycznej.

Wykazałem się zdecydowaniem i pojechałem na masę pomimo tego, że było wiadomo, że będzie burza i deszcz... Właściwie to nazwanie deszczem tego co widać na zdjęciu jest błędem, bo to była ulewa, przez chwilę nawet gradobicie... Piorunów oczywiście też nie zabrakło. Przeczekałem najgorsze pod Ratuszem co uwieczniłem na zdjęciu, a później ruszyłem pod pomnik Kopernika skąd rusza Masa więc i tak zmokłem.

Sama Masa była i tak fajna pomimo tego, że po godzinie po raz drugi zaczęło lać na wszystkich, którzy przez ten czas już zdążyli się wysuszyć. Po raz pierwszy odwiedziłem takie dzielnice Warszawy jak Bródno, Tarchomin i Targówek... Wolę jednak moją stronę Wisły. :)

No i najgorsze co się stało - akurat gdy jechałem podczas burzy i miałem wyłączony telefon... Własnie wtedy Ola postanowiła do mnie zadzwonić z Włoch... Niestety dowiedziałęm się o tym dopiero gdy włączyłem telefon schowawszy się pod Ratuszem. Ech... Cóż... Przepraszam Olu :* ;( Lepsze jednak to niż gdybym miał zginąć rażony przez piorun. ;o

Aha, w drodze na masę znalazłem 50 złotych leżące na chodniku. Mam szczęście do znajdowania pieniędzy na ulicy :)

Okazało się, że zamiast 7 wolnych dni będę miał ich 9 bo do pracy idę dopiero w środę bo tak mam ułożony grafik. Czyż to nie cudowna wiadomość? Dla mnie tak. :D Yeah!



2008.06.26 / Czwartek / 20:44 - Anoreksja :(

Straszne, ja po prostu wyglądam okropnie, jestem taki chudy... Ech, to moja największa tragedia życiowa... :( Na zdjęciu widać mnie jadącego na małą wycieczkę z siostrą (do Sierakowa). Ubrałem się w to co dzisiaj kupiłem żeby przekonać się jak nowy strój na mnie leży i ogólnie jestem bardzo zadowolony, tylko od razu widać, że jestem za chudy do takich ubrań, źle w nich wyglądam... Ech, ech, ech. :( :( :( W dodatku mam krzywy kręgosłup... :( No dobrze, ale co ja się tak użalam nad sobą... Owca zaraz by powiedziała, że wynajduję sobie problemy tam gdzie ich nie ma (ewentualnie, że pierdolę) :D No ale dla mnie to jednak jest problem. :( Jutro Masa Krytyczna - jeśli tylko pogoda dopisze to jadę na nią, powinno być bardzo fajnie, tym razem wybierzemy się na Białołękę i Bródno. A wracając do Owcy... Tęsknię. :/ Na pocieszenie czytam sobie nasze archiwalne rozmowy na gg. :) Aha, muszę tu wspomnieć, że to był ciężki dzień dla mojej siostry. Trzymaj się Justynko - wiem co czujesz (tak mi się wydaje). Przytulam wirtualnie :) O, żebym to ja miał takie ciało jak MK. :) Byłbym happy i pewny siebie.



2008.06.26 / Czwartek / 20:31 - Hot town, summer in the city

Czwarty dzień mojego odpoczynku. Po raz kolejny wstałem rano i jeszcze przed południem pojechałem do Warszawy, ponownie po ubrania rowerowe. Tym razem kupiłem koszulę z długim rękawem i krótkie spodenki. Ogólnie na ubrania wydałałem całą pensję, będę musiał czekać na następną żeby znów poczuć się komfortowo... Ech. Po zakupach w sklepie rowerowym pojechałem do Centrum po towar zamówiony w sklepie internetowym (moim ulubionym)...



2008.06.25 / Środa / 16:25 - Man in black

Kolejny wolny dzień, już trzeci... Dopiero trzeci. :) Wstałem wcześnie rano, bo o 8:00 i w południe pojechałem do Warszawy by dokonać zakupu ubrania rowerowego. Wybrałem to co widać na zdjęciu - spodnie zimowe (choć ja je już teraz założylem :P), koszulkę z krótkim rękawem i skarpetki. Za wszystko zapłaciłem tyle, że aż strach ale ten zakup był konieczny. Przede mną dwa kolejne - koszulka z długim rękawem i krótkie spodenki. Tak w ogóle to spodnie mają pieluchę (to nie żart), która nie służy jednak do tego by się w nią załatwiać a ma... No właśnie... Do czego ona służy? W każdym razie wygodnie się w niej jedzie. :P Ciekawe co tam w Cesenatico ... Mam nadzieję, że nic nieprzyzwoitego się tam nie wyprawia. ;o Niech Owieczka wraca cała i zdrowa. :* :) Zaraz chyba wskoczę na rower i gdzieś jeszcze pojadę bo pogoda piękna.



2008.06.24 / Wtorek / 21:55 - Dzień wolny numer 2

Zostałem sam ale mam nadzieję, że to tymczasowe ;) Jakoś się trzymam, nie umarłem, nie płaczę... Jest nieźle... Teraz mam siedem dni bez pracy, to taki mały urlop i dzisiaj właśnie mija drugi dzień mojego relaksu i odpoczynku. Pojechałem sobie na krótką wycieczkę rowerową po lesie ale w takim ubraniu źle się jeździ, chyba najwyższa pora kupić stój na rower, tylko że taki chudy człowieczek jak ja chyba nie wygląda dobrze w obcisłych spodniach i koszulce. :o Moja praca zaczyna mnie denerwować... To, że średnia od trzech miesięcy spada mi poniżej akceptowalnej granicy jest naprawdę wredne. Mama mówi, że to dlatego, że się zakochałem i nie mogę się skupić na pracy... Hmm, możliwe. :) Chciałbym jednak kiedyś być kurierem rowerowym, to taka romantyczna praca. W sam raz dla mnie. Tylko trochę z kondycją u mnie słabo. Może kiedyś... Powoli trzeba myśleć o robieniu prawa jazdy... Ech... Nic trudnego :) Co gorsze... Powoli trzeba by myśleć o studiach... Dostałem impuls do tego by się zmienić...



2008.06.24 / Wtorek / 03:53 - Zakochałem się

Tak, zakochałem się, to prawda... Już jest za późno i tak łatwo się nie odkocham. 20 czerwca, w piątek zakochiwałem się z każdą chwilą coraz bardziej aż w końcu gdy trzeba było się rozstać i wrócić do domu to zrozumiałem, że... Tęsknię. I od tamtej chwili cały czas odczuwam tęsknotę. Będe więc musiał niebawem wrócić do Dęblina... Tam gdzie zostało moje serce. :) (Nerkę jednak zachowałem) ;) W ogóle było cudownie. Pozdrawiam wszystkich, których poznałem, do dzisiaj zachwycam się występem na zakończenie roku (gratuluję!). Wszyscy wywarliście na mnie bardzo pozytywne wrażenie... Ale najważniejsza i tak jesteś Ty... :* A teraz znikniesz na jakiś czas, a ja będę tęsknił jeszcze bardziej i czekał aż wrócisz... Ech, jak ja to przeżyję. No dobrze... Będe "samcem", tak jak chcesz. ;) Nie rozkleję się. ;P Osobiście uważam, że ja wypadłem fatalnie ale wiadomo... Uwielbiam samego siebie źle oceniać i użalać się nad sobą. Jednak przy Tobie zaczynam wierzyć w siebie. Dziękuję. :* (Choć i tak wiemy, że wypadłem fatalnie). 20 czerwca 2008 roku - piątek - jak na razie najlepszy dzień w moim nędznym życiu. Dzięki Tobie. :* Kocham, tęsknię i czekam na wszystko to co przed nami. P.S. Fascynujesz mnie wszystkim co robisz. Wiesz o tym. Miłego pobytu we Włoszech.



2008.06.18 / Środa / 09:30 - "Ważne, żeby iść"

A niech się dzieje co się chce! Idę na żywioł ;)



2008.06.18 / Środa / 09:29 - W poszukiwaniu zapachu

Przed pracą musiałem wykonać małą rundkę po sklepach ale warto było - znalazłem to co miałem znaleźć. :) Tym razem do Warszawy wyjątkowo autobusem ponieważ rowerek został skrzywdzony (ranny jest).



2008.06.17 / Wtorek / 06:22 - No i dupa

Uradowany wracałem sobie rowerem o 4:00 rano do domu, aż tu nagle coś zaszeleściło na moim kole, zaczęło stukac i przestałem się cieszyć... Najechałem na pinezkę, którą ktoś wyrzucił (ciekawe po co) na ścieżkę rowerową. Na szczęście powietrze nie uchodziło zbyt szybko więc dojechałem na Plac Wilsona gdzie zaczekałem na autobus do domu i tym sposobem byłem uratowany. Gdyby to się stało o 7:00 to musiałbym iść pieszo z Warszawy (w autobusie byłoby zbyt ciasno), to byłoby interesujące przeżycie. Gdy tak jechałem autobusem przez Marymont to stwierdziłem, że wszystko się tam powoli zmienia, powstają jakieś nowe budynki, nawet Hala Marymoncka się zmieniła, nie ma już bazarku, a w jego miejscu stoi gotowy dworzec autobusowy, stacja metra wyrosła na Słodowcu i wszystko wokół niej jest już skończone. Łezka się w oku kręci gdy się pomyśli jak się wszystko ciągle zmienia, jak dawny świat odchodzi i pozostaje tylko na zdjęciach i w pamięci. Ech, lubię wspominać to co było. No ale teraz skupię się na tym co będzie. :) A więc - do Puław! Do Dęblina!



2008.06.17 / Wtorek / 06:15 - Spontaniczny zryw

Podjąłem decyzję i już za późno by się z tego wycofywać - w piątek pojawię się w Dęblinie. :) Jadę, jadę, jadę. Obym to jakoś przeżył. I oby pogoda była ładna. No ale wcześniej będzie czwartek, gdy od razu po pracy o 7:00 rano udam się do Puław i odwiedzę siostrę. A później, od wtorku zostanę sam na długie tygodnie, będę mógł zanurzyć się w mojej monotonnej pracy, która to akurat dzisiaj nie była taka zła - klientów było tak mało, że znowu zostałęm wypuszczony do domu o 4:00 zamiast o 7:00.



2008.06.15 / Niedziela / 03:39 - Welcome to Warsaw

Tak wygląda wjazd do mojego ukochanego miasta od zachodu - Szosą Poznańską. Pojeździłem po okolicy i to przywróciło mi dobry humor. Szkoda tylko, że jutro, a właściwie dzisiaj znowu muszę do pracy iść na 11 godzin. Co za strata czasu. A można tyle pięknych rzeczy robić gdy się nie tkwi w pracy. Ech.



2008.06.15 / Niedziela / 03:33 - Kamienica

Na szczęście pogoda się poprawiła i chyba własnie to wyciągnęło mnie z mojej małej, tymczasowej depresji.

To był dzień wolny od pracy, pojechałem jednak do Warszawy aby odebrać płyty z koncertami Tori Amos ale też płyty zamawiane w sklepie internetowym. Później z torbą załadowaną płytami pojeździłem jeszcze trochę po Warszawie i okolicy.

Fajnie było. :)

Na zdjęciu stoję pod kamienicą, w której urodził się mój tata i mieszkał przez pierwsze lata swojego życia - na ulicy Miedzianej.



2008.06.14 / Sobota / 02:03 - Disassociative

Może to wpływ tej książki, którą trzymam na zdjęciu, a może po prostu z jakiegoś innego powodu ostatnio zaczynam mieć wszystkiego dosyć, co wcale mi się nie podoba. W dodatku teraz pada deszcz - doskonały powód do tego żeby popaść w małą depresję. 2 dni wolne mijają tak szybko, że w ogóle ich nie zauważę i znowu wrócę do pracy, by zarabiać pieniądze, na rzeczy, które wcale nie są mi potrzebne... Widać, że idea tej książki mi bardzo podpasowała i w ten oto sposób mogę po urlopie już nie wrócić do pracy co byłoby dla mnie pewnie dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę. A za moją wciąż trwającą oziębłość przepraszam, nawet nie chce mi się starać być lepszym. Ogólnie - "Fuck it!" Czasem kocham ten zwrot. Podobnie jak "I don't care". Przynajmniej od internetu nieco odejdę teraz bo przekroczyłem limit 4gb i muszę czekać aż mi zaczną naliczać megabajty od nowa. Wsiadłbym na rower i pojechał gdzieś ale ten cholerny deszcz... Zresztą bez względu na deszcz muszę jechać jutro do Warszawy żeby odebrać wyczekiwane przeze mnie i długo załatwiane płyty DVD z nagraniami koncertów Tori Amos. Na jednym byłem rok temu i to był zdecydowanie najlepszy dzień owego roku. Czy najlepszy dzień tego roku już przeżyłem? Nie? Niby jest on jeszcze przede mną? No to czekam...



2008.06.11 / Środa / 07:26 - Wypluty

Przed rozpoczęciem pracy byłem zmęczony i ogólnie nic mi się nie chciało ale proszę mi wybaczyć - to mój szósty dzień pracy, a przywykłem do tego, że po trzech, czterech dniach mam wolne. Na szczęście dzisiaj pójdę na nockę i gdy stamtąd wyjdę to będę miał wreszcie zasłużone dwa dni wolne. Praca, praca, praca... Ech. Ale nie jest tak źle - dzisiaj wypuścili mnie 3 godziny wcześniej bo klientów prawie w ogóle nie było, pewnie się kasa idiotom skończyła i czekają na kolejną wypłatę, którą będą mogli przepuszczać na rozmówki ze... Mną. ;( A ja małomówny ogólnie jestem - czasami po prostu lubię sobie pomilczeć.



2008.06.11 / Środa / 05:20 - Znak

Dzisiejszy zbieg okoliczności z tymi fotkami naprawdę mnie zadziwa. :D Widzę pewne podobieństwo... Hmm. :) Nie może to być nic innego jak ZNAK od Boga! Przynajmniej tak by powiedziała moja Mama. :P A oto moje postanowienie - od dzisiaj nie piję Coca-Coli. To jednak ochydny napój, w dodatku uzależniający. Pieprzyć ten koncern! Pierdolę, nie piję! :>



2008.06.10 / Wtorek / 09:09 - Najpodlejsza praca w mieście

Biedny ten człowiek, który musi siedzieć w tej budce podczas tych wszystkich upałów, by udzielać ludziom informacji, ale cóż, taka praca... Bywa wredna podobnie jak moja dzisiaj, gdy od godziny 4:00 do 7:00 musiałem pisać smsy niemal przez sen. W dodatku teraz czekają mnie tylko 4 godziny snu... :( Złożyłem dzisaj podanie o urlop i już za trzy miesiące czeka mnie czterotygodniowy wypoczynek :D Yes yes yes! Odwiedzę moją kochaną... Siostrę. :P



2008.06.08 / Niedziela / 05:00 - Straight to you

Widać, że jestem szczęśliwy? :) W pracy całkiem nieźle - jak na sobotę ruch mały... Ale i tak najlepsze było to co się działo 20 minut przed pracą... :* P.S. - O tej godzinie (3:30) i przy tym oświetleniu Błękitny Wieżowiec wygląda naprawdę pięknie, nawet na tym zdjęciu to widać troszeczkę.



2008.06.04 / Środa / 04:24 - Kapitaliści śpią

Jazda rowerem przez centrum Warszawy o 2:15 w nocy w taką pogodę to czysta rozkosz... Przynajmniej dla mnie. :) Dwa dni wolne się rozpoczynają. Oczywiście jak zwykle miną zbyt szybko a najgorsze jest to, że gdy już się skończą to czeka mnie 7 dni pracy...



2008.06.04 / Środa / 04:18 - Hope

Bardzo przyjemny dzień ponieważ: 1. Była śliczna pogoda 2. W pracy był mały ruch - wypuszczono mnie godzinę wcześniej do domu 3. Pierwszy raz w życiu poczułem, że jednak wszystko jeszcze może się udać. Z czego punkt trzeci jest najważniejszy... Na zdjęciu widać mnie 5 minut po zakończeniu pracy w drodze z trzeciego piętra na drugie, gdzie teraz mieści się nasza ubikacja, po tym jak ta z trzeciego piętra została nam odebrana przez złych kapitalistów (bo my na smsach jesteśmy oczywiście dobrymi kapitalistami - nie nosimy garniturów ani krawatów).



2008.06.03 / Wtorek / 05:07 - Confused

Cóż mogę napisać o tym dniu... Pogoda na pewno wyśmienita. Z pracy wypuścili mnie 2 godziny wcześniej więc pracowałem tylko 7. Uparłem się i zdecydowanie odmówiłem używania telefonu w celu innym niż wysyłanie smsów przez co miałem wyrzuty sumienia aż do samego rana i nadal je mam. :( Ogólnie czuję, że wkraczam na drogę, na której nigdy nie byłem i nie wiem dokąd ona prowadzi a jednak coś mi każe podążać tym szlakiem... Z każdym dniem coraz bardziej zdaję sobię sprawę z tego jakim jestem idiotą.



2008.06.01 / Niedziela / 03:51 - Ja i moja...

Zabawne jak można się zakochać w czyimś głosie... Chyba nastąpił pewiem przełom... W każdym razie ja się przełamałem i zrobiłem krok w odpowiednim kierunku... Tak mi się wydaję... Jestem bliżej... Coraz bliżej. Mam nadzieję, że gdy już tam dojdę to będę chciał tam zostać na zawsze. Tylko czy w ogóle jestem tam chciany i potrzebny?



2008.06.01 / Niedziela / 03:46 - Ja i moja ukochana (kolumna)

O 3:00 nad ranem, tuż po wzięciu kąpieli, z powodu ogólnej nudy postanowiłem sfotografować się z kolumną głośnikową... Smutne. ;( Wolny dzień przespałem, noc zapewne przetrwam oglądając jakiś zaległy film na wideo, a jutro znowu będę zmuszony pojechać do pracy. To początek nowego miesiąca, rozpoczyna się walka o to by wyrobić średnią, ale ja z premedytacją w walce tej nie wezmę udziału przez co zapewne stracę kolejny raz 400 zł. :(