2008.08.31 / niedziela / 17:02 - Aspekt

Jeszcze przed wyjazdem do pracy postanowiłem dorzucić kolejne zdjęcie z moją facjatą... W tle tym razem Bielany, konkretnie okolice Aspektu... Czasem jeżdżę w kasku a czasem bez niego... To niedobrze, powinienem zawsze go mieć na głowie, nigdy nie wiadomo czy nie będzie się miało jakiegoś poważniejszego wypadku... Oby mi się nigdy coś takiego nie przytrafiło. Nie mogę mieć wypadku bo nie mam ubezpieczenia zdrowotnego. :o



2008.08.31 / niedziela / 09:16 - Stanowisko pracy operatora sms

W domu przy komputerze, w pracy przy komputerze... Ech. Weekendy zawsze były w pracy najtrudniejsze, najbardziej męczące, ruch był wtedy największy ale dwa tygodnie temu wszystko się zmieniło i teraz to właśnie weekendy są najfajniejsze. Wszystko za sprawą spamu, który kiedyś firma wysyłała klientom w weekendy, a teraz już tego nie robi. Kolejna zmiana na lepsze. Moja firmia już kilka zmian na lepsze w ciągu tych dwóch lat kiedy tam pracuję zaliczyła... Na przykład już nie musimy telefonować na wizję po to by wygrać nagrody w konkursie - to było na początku bardzo denerwujące. Prawie codziennie musiałem jakąś nagrodę wygrywać co oczywiście było totalnym ściemnianiem, ale to już sprawa tych, którzy brali udział w konkursach ITV. W ogóle jak tak sobie przypomnę to początki w tej firmie były ciężkie i gdyby nie to, że akurat rodzinna sytuacja też nie była najlepsza, co miało związek z tym, że babcia trafiła do szpitala, to pewnie bym stamtąd szybko uciekł. Nie wiem tylko czy to, że zostałem jest moim szczęściem czy nieszczęściem. W każdym razie wracało się dzisiaj rano okropnie bo było zimno prawie jak w zimę. Ludzie chodzili poubierani w kurtki a ja założyłbym rękawiczki gdybym je ze sobą zabrał. Powoli robi się jednak cieplej, a przecież dzisiaj w Warszawie będzie bieg. W ogóle dzisiaj ostatni dzień wakacji, ale mnie to na szczęście nie dotyczy. Przyznać tylko muszę, że początek tych wakacji mi się podobał, szczególnie zakończenie roku szkolnego... Wydaje się, że to było tak dawno temu. Na zdjęciu widać moje stanowisko, przy którym akurat dzisiaj siedziałem, za każdym razem siedzi się przy innym... Widać na ekranie, że mam do odpisania dwóch klientów i jednego, który przestał pisać i mam możliwość obudzenia go jakimś zachęcającym lub jakimkolwiek smsem. W wolnych chwilach, a dzisiaj miałem takich chwil dużo, czytałem. Teraz idę spać po czym wieczorem udam się do pracy na ostatni dzień sierpnia, a właściwie ostatnią noc. Średnią na szczęście utrzymałem więc nikt mi niczego nie będzie odejmował od pensji. Do urlopu zostały 2 tygodnie.



2008.08.30 / sobota / 17:25 - HP 6720s

Wczoraj pojechałem wieczorem po laptopa, którego kupiłem na spółkę z tatą dla siostry i teraz już wszysyko jest gotowe, zainstalowane, działające. Naprawdę fajny sprzęt za małe pieniądze, mam nadzieję, że siostra będzie z niego korzystać, że nie stanie się nieużytkiem (laptop, nie siostra). Całą noc spędziłem przy komputerze (właściwie komputerach) czyli wolny czas praktycznie można uznać za zmarnowany, ale... Kolejny wolny dzień już w środę. Teraz jadę do pracy po raz drugi na 20:00...



2008.08.29 / piątek / 10:11 - Same as never before

W pracy było bardzo fajnie, jedenastogodzinny dyżur zleciał szybko i przyjemnie, lubię chodzić na godzinę 20:00 i kończyć o 7:00. Niestety powrót miałem fatalny bo padał deszcz i jechałem pod wiatr a w dodatku przewróciłem się na swoim rowerku hamując przednim kołem na zakręcie. Masa Krytyczna raczej odpada ze względu na taką pogodę, ale jeśli do sklepu dostarczą laptopa to chyba będę musiał się po niego wybrać. Po to pojadę nawet w największy deszcz i wichurę. Bez fantazji te moje zdjęcia, kolejne takie samo zamieszczam. Ale ja nie mam fantazji po prostu ani czasu na robienie jakichś przyjemniejszych dla oka i ducha zdjęć. Zapracowany człowiek jestem.



2008.08.28 / czwartek / 05:44 - Żurawia 8

Tak właśnie wygląda urocza uliczka - Żurawia, przy której znajduje się moja firma. W głębi znajduje się równie uroczy Plac Trzech Krzyży ale żeby dostać się do mnie, skręca się w lewo, w tę bramę, którą chyba nawet widać na zdjęciu. To naprawdę ładne miejsce no i jak by nie patrzeć - centrum Warszawy. Niestety praca równie urocza nie jest, dzisiaj znowu było ciężko, szczególnie pod koniec gdy ruch był baaaaaardzo duży. Ale przetrwałem wszystko... Sporo dzisiaj słuchałem trudnej, ale jednak mającej coś w sobie muzyki zespołu The Klaxons - to mój ostatni nabytek muzyczny. Kiedyś kupowałem płytę raz na miesiąc, czasem raz na dwa lub trzy miesiące a teraz? Raz na tydzień, z tym, że czasem kupuję po kilka płyt naraz. Naprawdę będę musiał się z tym ograniczyć co zresztą nie będzie trudne bo właściwie mam już prawie każdą płytę jaką chciałem mieć... No, może jeszcze za The Beatles się nie zabrałem a zamierzam, oraz Pink Floyd a ich płyty są cholernie drogie. Tymczasem większość ludzi ściąga z interenetu te podłe mp3... Ech, skoro nie widzą różnicy to niech im będzie. Marudzę, więc pójdę lepiej spać...



2008.08.27 / środa / 14:30 - Trzeba się ogarnąć

Szykuję się już do wyjścia, dzisiaj jeszcze na godzinę 17:00 ale już od jutra wracam do starych dobrych dyżurów jedenastogodzinnych, które kończą się o 7:00 rano. Pojutrze mam wolne i jeśli pogoda dopisze to wybiorę się na Masę Krytyczną ale czuję, że jednak będzie deszczowo, tak jak teraz. Jeśli sprowadzą laptopa do sklepu już w tym tygodniu to może właśnie w piątek będę musiał po niego jechać... Mi też by się taki przydał, mógłbym siedzieć w internecie nie wychodząc z łóżka ;D



2008.08.27 / środa / 05:23 - Laptop zamówiony

Właśnie zamówiłem dla siostry laptopa i za kilka dni powinienem go odebrać. Tym oto sposobem siostra powinna mieć wkrótce status on-line. ;D Bardzo fajnie. W pracy było koszmarnie ale nie szkodzi i tak lubię swoją prackę. Czasami dostaje się zakurwicy ale daje się z tym żyć, co to dla mnie. Odrobinka zdenerwowania nie zaszkodzi, bardziej się docenia dzięki temu czas wolny. Na fotce stoję akurat przed moim ulubionym sklepem internetowym (nie mogę zdradzić jego nazwy bo byłaby to kryptoreklama), w którym przepuściłem już fortunę i naprawdę będę musiał się nauczyć tego żeby kupować trochę mniej... Dużo mniej.



2008.08.26 / wtorek / 14:03 - Hej ho, do pracy by się szło

Zamieszczam trzeci raz zdjęcie z wczorajszej wycieczki, ponownie z Granicy, tym razem fotka zrobiona przed... Widać przed czym. Za pół godziny wyjeżdżam do pracy więc jeszcze tylko chciałem powitać siostrę na PhotoBlogu - właśnie go założyła (nieświadomie). ;D Witaj Justynko! Hello! Czeeeeść! Może chcesz laptopa? :D Promocja jest, za 1550 złotych dobry laptop w sklepie czeka. :P Korci mnie żeby Ci go kupić. Przydałby się tam w Puławach. Dobrze... Pasztet zjedzony, zaraz się umyję i jadę do mojej kochanej, cudownej, ciekawej, rozwijającej i ambitnej pracy. ;/



2008.08.26 / wtorek / 03:00 - "Now all I want to do is sleep"

Zamieszczam jeszcze jedno zdjęcie z wycieczki, którą odbyłem po Puszczy Kampinoskiej i powoli będę się już wybierał spać. Wcześniej poczytam i oczywiście będzie to King. Skończyłem świetne "Misery", zaczynam podobno przeciętne "Cujo" a tymczasem w sklepie internetowym już zamówiłem Koontza, którego jutro albo pojutrze odbiorę. Zamawiałem też "Wielki marsz" Kinga ale przysłali mi ze sklepu wiadomość, że niestety książka dotarła zniszczona więc muszę ją zamówić drugi raz jeśli chcę ją mieć. Zdjęcie, które zamieściłem pstryknąłem w Granicy, tuż przed muzeum Puszczy Kampinoskiej. Bywałem w Granicy już dawno temu, jeszcze zanim tutaj zamieszkaliśmy, czyli jeszcze przed 1992 rokiem. Nie sądziłem wtedy, że będę niedaleko od tego miejsca mieszkał. Puszcza wydawała się wtedy taka wielka i dzika, a dzisiaj to mój dom. Pewnie także dlatego sam jestem dziki. ;) Dzisiaj 26 sierpnia, na telefonie wyświetlił mi się napis "Marta zdaje dziś angielski", więc Marcie życzę powodzenia na poprawce matury. Żeby ją zdać wydała 2000 złotych na korepetycje, to się nazywa poświęcenie dla nauki. ;D Ja z korepetycji nigdy nie korzystałem i może to był błąd, choć kiedyś byłem naprawdę oporny jeśli chodzi o przyjmowanie wiedzy, niewiele by te douczki pomogły. Zresztą, było minęło. Siostro, mam nadzieję, że się tylko troszczkę wkurzyłaś na to wszystko co tu widzisz po prawej stronie ekranu. :) Nie denerwuj się, wszystko można cofnąć, skasować... Tylko po co? Zawsze lepiej jak coś jest niż jak tego nie ma. ;P Idę do łóżeczka... Zapraszam wszystkich chętnych, a raczej chętne... Przytulcie mnie. ;D Ja naprawdę bardzo tego potrzebuję... Proszę... ;P E, zimne z was ludziska, nie chcecie mnie przytulić. No faktycznie, miły w dotyku to ja nie jestem. Gdybym był kobietą i miałbym się przytulić do kogoś takiego jak ja to uciekłbym... Znalazłbym sobie jakiegoś prawdziwego faceta, miłego w dotyku ;) Posiadającego wiele zalet, których ja nie mam. Hmm... Brednie wypisuję więc naprawdę już wyłączam komputer i zabieram się za książkę.



2008.08.25 / poniedziałek / 19:16 - Oczyszczanie umysłu

Wykorzystałem to, że mam wolny dzień w najlepszy możliwy sposób - wybrałem się na długą wycieczkę rowerową po naszej pięknej Puszczy Kampinoskiej. Na zdjęciu widać jak czerpię energię z otaczającego mnie, pięknego świata... Żartuję, nie wierzę w takie new age'owskie bzdury. Po prostu tam, przy miejscowości Granica, na tej łące było bardzo ładnie, słońce świeciło, wiał lekki wiaterek... Bosko po prostu.



2008.08.25 / poniedziałek / 05:28 - Deader than dead

Od dzisiaj mam już tylko 3 tygodniu do urlopu, ale na razie każdy dzień wygląda właściwie tak samo - pobudka, śniadanie, dojazd do pracy, w pracy standardowe nudy, powrót w nocy do domu. Później chwilę po wejściu do pokoju włączam komputer, internet, photobloga... A tu nawet nie ma o czym pisać. Przez cały czas towarzyszy mi muzyka, zazwyczaj jadę ze słuchawkami na uszach, w pracy też mam mnóstwo czasu na słuchanie, a gdy mam wolny dzień, tak jak dziś to oczywiście puszczam płyty, już w lepszych warunkach, na lepszym sprzęcie, który niedługo powinien się jeszcze bardziej ulepszyć. Bardzo dobrze, bo dla mnie ważne jest nie tylko czego słucham ale także jak to brzmi. Obecna pensja więc pójdzie w całości na kolumny Bowers & Wilkins 685, a poprzednie - Tannoy M4 powinienem wreszcie wystawić na Allegro tylko jakoś nie mogę się za to zabrać. Za robienie prawa jazdy też na razie nie mogę się zabrać, przełożyłem to na wiosnę co zresztą jest nieważne... Zastój, nicość i beznadzieja zapanowały w moim życiu, nie muszę się spieszyć. A poza tym nawet gdy będę miał prawo jazdy to co to zmieni? Będę miał samochód i co z tego? Nawet, wybiegając daleko w przyszłość, pójdę na studia, zmienię pracę no i co z tego tak naprawdę wynika? Dopóki będę sam to i tak niczym nie będę się cieszył. Dziecko lub dzieci... Rodzina... Kobieta... Żona... To jest najważniejsze... Ludzie, których nie ma wokół mnie i których być może nigdy nie będzie. Córka lub syn... Kobieta, która naprawdę mnie kocha... To są moje marzenia. Tylko to jest realne bo nie chodzi przecież o te materialne bzdety, tylko o prawdziwe życie, którego na razie właściwie nie mam. Mają je znajomi, którzy na Naszej-Klasie chwalą się zdjęciami swoich dzieci, a na spotkaniach opowiadają jakimi to są szczęsliwymi rodzicami i jak dzieci potrafią wszystko zmienić. Ale kto powiedział, że każdy musi być szczęsliwy? Nikt tu nikomu nie obiecał, że będzie mógł normalnie żyć. Niektórym się po prostu nigdy nie uda.



2008.08.24 / niedziela / 14:08 - Decyzja

Dzisiaj w pracy mam podać dyspozycje na pierwszy tydzień września co wiąże się z podjęciem decyzji o pozostaniu w tej firmie. Właśnie zaraz wychodzę z domu, wsiadam na rower i znowu jadę 25 km a jutro będę miał wolny dzień. Wczoraj było calkiem nieźle, ale nie ma o czym pisać, niewiele się dzieje w moim życiu... Standard.



2008.08.23 / sobota / 05:55 - Urlop miesięczny czy wieczny?

Wróciłem z pracy i wysłuchałem opowieści mamy, która wczoraj była w zakładzie, do którego mógłbym pójść pracować jako ochroniarz. Mama tam na miejscu się pokręciła, pogadała, zbadała wszystko i wiem już co dokładnie się tam robi, na co chętnie powiem - dziękuję, nie skorzystam. Jest tylko jedna przewaga tej pracy w roli ochroniarza nad moją obecną - tam miałbym płacone ubezpieczenie emerytalne. Na razie więc chyba jeszcze podam dyspozycje na dwa tygodnie września a później udam się na zasłużony urlop. Teraz udam się na zasłużony sen bo dzisiejszy dyżur był męczący i to bardzo, ale całe zmęczenie i zdenerwowanie zawsze mija tuż po zakończeniu pracy. Szkoła - to były wesołe czasy! Tylko z kasą wtedy było kiepsko... Ale chętnie bym wrócił do szkoły, zaczął wszystko od nowa, tym razem byłbym już naprawdę dobrym uczniem, ostatnio odczuwam pociąg do nauki.



2008.08.22 / piątek / 05:00 - Klasyka

Mój pokój właśnie wypełnia cicha (ze względu na godzinę) muzyka klasyczna z płyt, które dzisiaj odebrałem w moim ulubionym sklepie internetowym. Składanka zawierająca cztery płyty nazywa się "The best classics... Ever!" - bardzo zacna, zawiera większość ważnych, znanych utworów a w tej chwili po prostu mnie uspokaja, po kolejnym, dosyć denerwującym, dyżurze. Widmo zmiany pracy wciąż nade mną wisi ale pewnie jednak się nie zdecyduję na ten krok, głównie z tego powodu, że siostra się nie zdecydowała a przecież wszystko wskazuje na to, że mogliśmy tam pracować razem (nadal możemy). Obudziłem się około 15 godzin temu a teraz nadal czuję się całkiem dobrze, mógłbym tak siedzieć i siedzieć jeszcze długo, ale czy aż 24 godziny? Pewnie tak... Mimo wszystko chętnie pójdę teraz spać.



2008.08.20 / środa / 05:41 - Wróż Euzebiusz powróci?

Dzisiaj w pracy miałem męczący dyżur, dużo myślałem o tym czy odejść z tej pracy i przenieść się tam gdzie mogę pracować jako ochroniarz. Już nawet postanowiłem, że tak właśnie zrobię ale później zmieniłem zdanie, głównie za sprawą kolegi, który pracował kiedyś po 24 godziny i odradza mi coś takiego. Kolega ten doradza mi natomiast żebym przeniósł się na ezoterykę w mojej pracy i wykazuje nawet wolę udzielenia mi pomocy w napisaniu tzw. sandardówek, czyli standardowych odpowiedzi, które wysyła się klientom. Ezoteryka to coś na czym poległem w tej firmie już kilka razy, coś co bardzo mnie denerwowało i na czym nie siedziałem już rok. Postanowiłem jednak, że tam wrócę ale stanie się to dopiero po urlopie, podczas którego trochę czasu poświęcę na przyswojenie sobie tej całej mętnej, ezoterycznej wiedzy. Tarot, runy, numerologia, horoskopy i inne duperele to coś czym powinienem się zająć jeśli zamierzam zostać w tej firmie. Przyznaję sam - rozrywka potwornie mnie nudzi, mam jej serdecznie dość, szczególnie teraz, gdy ruch na niej jest prawie tak samo duży jak na ezoteryce. Kiedyś rozrywka miała właśnie tę przewagę nad ezoteryką, że niewiele się robiło, dzisiaj jednak tej zalety już prawie nie widać, natomiast łatwo na rozrywce stracić 400zł za to, że nie wyrabia się średniej. Na ezoteryce łatwo te 400zł zyskać, czyli wyrobić dodatek, co udaje się właściwie każdemu już po dwóch miesiącach siedzenia na ezo. Skoro inni potrafią to dlaczego nie ja? Spróbuję. Najwyżej tak się na to wszystko wkurwię, że na serio odejdę z firmy.



2008.08.18 / poniedziałek / 21:42 - Do nowej pracy

Dzisiaj wieczorem pojechałem z mamą (oczywiście na rowerach, nie inaczej) do pobliskiej miejscowości, w której znajduje się zakład, do którego mógłbym zostać przyjęty w roli... Ehm, ochroniarza. Pracowałbym tam w systemie 24/48, czyli po 24 godzinach pracy miałbym 48 wolnych. Zarabiałbym mniej więcej tyle co teraz w ITV, ale miałbym ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne... Nie wiem jednak co robić, czy tam iść czy nie... W końcu teraz pracuję w centrum Warszawy, w budynku Radia Zet, ze studentami, w towarzystwie których mogę tylko zmądrzeć - pełna kulturka. W jakimś tam magazynie, w którym pracują sami robotnicy mógłbym się źle czuć, nie wiem czy to jest środowisko dla mnie.Poza tym w mojej firmie szykuje się podwyżka więc zarabiałbym już ponad 2000zł na miesiąc... Ciężka sprawa, ale czuję, że jednak zostanę na smsach... Ciężko tak po dwóch latach odchodzić z pracy, którą właściwie się lubi. Poza tym nie wiem czy wytrzymałbym siedzieć w robocie po 24 godziny. Na pewno miałbym wreszcie dużo czasu na czytanie... O tak. Jak zwykle - zobaczymy jak to będzie. Dojazd mam fajny, tylko 9 km rowerem. Jak wszędzie są plusy i minusy, trzeba będzie to rozważyć. Jutro od 17:00 do 3:00 jednak jeszcze popiszę smski... Pojutrze znowu wolne.



2008.08.18 / poniedziałek / 21:32 - 28 dni do urlopu

Po powrocie z pracy nie chciało mi się nic pisać więc robię to dopiero teraz, choć właściwie to nie ma o czym pisać ale nie szkodzi, nadarza się okazja by pokazać po raz kolejny moją gębę, tym razem na tle Izabelińskiej poczty. Izabelin jest zajebisty, szkoda, że mieszkam trochę dalej... W miejscowości, która ma trochę głupszą nazwę. Czasami w pracy wydaje się, że czas płynie szybko a czasami dyżur strasznie się dłuży, nie wiem od czego to zależy, chyba głównie od mojego nastawienia. Mama i siostra już wróciły do domu więc dzisiaj miałem okazję zjeść prawdziwy obiad - pierogi z kaszy jaglanej, słusznie czy niesłucznie zwane Lubelskimi. Kto takich nigdy nie jadł ten nie wie jak dobre mogą być pierogi.. Ja jadam tylko te lub z kaszy gryczanej, innych nie tykam. Dzięki Justynko, bo to podobno Ty robiłaś te pierogi. ;D Thanks. Ciekawe czy kiedyś sam nauczę się gotować i przygotowywać coś sensownego do jedzenia. Moi rówieśnicy to potrafią a ja nie, pewnie dlatego, że nigdy życie nie zmusiło mnie do samodzielności.



2008.08.17 / niedziela / 04:00 - Świt żywych trupów

Sobotni dyżur minął spokojnie, dopiero pod koniec ruch się zwiększył ale na szczęście to mnie już nie obchodziło, tym zajęli się Ci, którzy nadal tam siedzą gdy piszę te słowa. Każdy kto oglądał jakikolwiek film o żywych trupach (było tego sporo) z pewnością pamięta jak poruszają się owe trupy, chwiejąc się na boki, zataczając, przewracając... Zawsze gdy kończę dyżur w sobotę to mam okazję obserwować takie trupy na ulicach naszej pięknej stolicy i okolicznych wsi, bo wiadomo, chlają wszyscy i umiaru nie znają. Żenada. Ale złudzenie, że jest się właśnie w jednym z tych filmów jest fajne - noc, spokój, cisza dookoła, lekko zamglona uliczka w Izabelinie, a tu całą szerokością ulicy idą cztery trupy... Heh. Może to głupie ale ja jestem dumny z tego, że nigdy nie byłem pijany i z tego, że w ogóle nie piję alkoholu. Nigdy też nie paliłem niczego tak naprawdę (bo się nie zaciągałem), nie ćpałem... Czego jeszcze nigdy nie robiłem...? A nieważne... Idę spać. Jutro wracają kobiety do domu. Tak, zajebiście długo się tam wczasowały w tych całych Puławach, nie ma co... 4 dni. Za miesiąc mój urlop się zaczyna. Yeeeeee!



2008.08.16 / sobota / 17:53 - Co wolno, a czego nie

Jestem w pracy na dyżurze i właśnie dodaję kolejne zdjęcie na PB choć oficjalnie nawet nie można mieć włączonych telefonów w pracy. A pierdolę, niech mnie wyrzucą. Buntownik ze mnie co? Niestety chyba nie. Jeśli kierować się książka Palahniuka "Rozbitek" to jednak nie jestem buntownikiem. Buuuu...



2008.08.16 / sobota / 07:10 - I'm a looser baby

Pięknie. Miał być fajny dyżur bo klienci nie dostawali spamu ale było jeszcze gorzej niż zwykle bo pisali sami tacy, którzy naprawdę chceli pisać i zadręczali mnie swoimi bzdurami w ilościach przekraczających granice dobrego smaku. Siedziałem więc w firmie gdy na zewnątrz przez kilka godzin szalała burza i ulewa ale nad ranem było już spokojnie. Wróciłem sobie do domu, włączyłem komputer, zjadłem przysmaki zawierające żelatynkę, obejrzałem piękne zdjęcie na PhotoBlogu Oli, na minutkę się przygnębiłem bo przypomniałęm sobie jaki ze mnie looser, ale po chwili pomyślałem, że to przecież nieprawda, powróciłem więc do w miarę normalnego stanu i teraz będę zasypiał bo za 6 godzin wstaję. Tym razem do pracy pojadę już rowerem więc życzyłbym sobie aby nie padało tak jak wczoraj.



2008.08.15 / piątek / 17:03 - Dzień bez spamu

Dzisiaj mamy święto co oznacza, że w pracy klienci nie będą dostawać spamu i przez to, mam nadzieję, będą mniej pisać. Wstałem o 13:30, obejrzałem defiladę wojskową w telewizji i trochę żałowałem, że nie było mnie tam na żywo ale tylko trochę. Teraz jestem już przygotowany do wyjścia, pachnący, czysty, odpowiednio ubrany, ogarnięty itd... Posiedzę w pracy do 5:00 rano, ponudzę się troszeczkę, może poczytam jeśli będzie czas. Wczoraj w nocy posiedziałem przed komputerem oglądając GHOST IN THE SHELL (anime, ale rewelacyjne) i chodząc po różnych serwisach, na których mam konto, takich jak choćby FOTKA.PL. Dno. Deszczowo jakoś na dworze lecz coż to dla mnie - dzisiaj jadę autobusem, deszcze mi nie straszne.



2008.08.14 / Czwartek / 21:38 - No woman, no cry

Wyjechały - mama i siostra opuściły Truskaw i zostawiły mężczyzn samych, wróciłem do domu, w którym zastałem już tylko tatę. No i dobrze, jakoś sobie poradzimy, zapas pasztetu mam więc nie umrę. Żartuję, nie jestem aż tak mało samodzielny, poradziłbym sobie w każdych warunkach gdyby trzeba było. W pracy ostatnie dwa dni były fajne bo chodzenie na wcześniejsze godziny przypadło mi do gustu, średnia też jest niezła więc nie martwię się o to, że zarobię mniej choć to może przedwczesny spokój - wszak do końca miesiąca jeszcze dwa tygodnie. Jutro o 14:00 defilada wojskowa na Alejach Ujazdowskich. Chętnie bym się tam wybrał ale skoro do pracy idę na 20:00 to o 14:00 chyba jednak nadal będę spał. W każdym razie dzisiaj nad Warszawą latały samoloty co robiło na wszystkich duże wrażenie bo odrzutowce przelatujące na niewielkiej wysokości brzmią imponująco. Wróciłem więc do domu i przede mną cała noc... Znajdę sobie jakieś zajęcie. Puściłem "Tender prey" a do rana pewnie jeszcze kilku płyt posłucham,choć zdecydowanie chodzi raczej o to żeby coś grało w tle. Wsłuchiwać w muzykę będę się dopiero wtedy gdy kupię nowe kolumny. Starych jeszcze nie sprzedałem bo żal mi się z nimi rozstawać tak ładnie wyglądają na dole przy telewizorze ale wkrótce chyba i tak wystawię je na Allegro. Na dzisiaj wystarczy.



2008.08.12 / Wtorek / 23:39 - Obłęd

Koniec dwóch dni wolnych... Zabawne, że gdy mam wolne to głowa mnie boli a gdy pracuję to nie. Najwyraźniej praca pozytywnie na mnie wpływa, więc właściwie dobrze, że jutro już znowu do niej wracam. Za godzinę idę spać, w telewizji teraz leci właśnie kabaret Hrabi i kątem oka to oglądam (dobre, dobre), obok komputera leży książka (Stephen King), którą chciałem jeszcze przed snem poczytać ale chyba jestem już zbyt zmęczony, poczytam więc jutro w drodze do pracy, co będzie możliwe bo zamierzam się wybrać autobusem. W odtwarzaczu CD znajduje się genialny Portishead, w odtwarzaczu DVD "Shakespeare in love" - wczoraj oglądałem - uroczy film. A tak ogólnie - p u s t k a . . . O, w tv "artysta wkracza na obszar własnej niekompetencji"... Gdzieś już to widziałem.



2008.08.12 / Wtorek / 15:04 - Wiatroaeroterapia

Uroczy dzionek dzisiaj mamy, pogoda śliczna, słoneczko świeci, wiaterek wieje, ptaszki śpiewają, pająki rozpinają swoje pajęczyny pomiędzy drzewami a kleszcze wgryzają się w ciało przynosząc boleriozę. Pojeździłem trochę po lesie więc może jakiegoś kleszcza akurat podłapałem, nigdy nie wiadomo. Wcześniej pojechałem do Izabelina, do bankomatu żeby przekonać się, że moja pensja jeszcze nie wpłynęła na konto. Wracając spotkałem siostrę jadącą do Warszawy i akurat zrobiłem to zdjęcie. Wróciłem do domu, zjadłem rosół i teraz będę się dalej rozkoszował wolnym czasem. Od jutra powrót do regularnej pracy, a mama i młodsza siostra wyjeżdżają do Puław do starszej siostry. Kobieca część rodziny zgromadzi się więc tam a męska zostanie tutaj, w lesie, w puszczy, w dziczy.



2008.08.11 / Poniedziałek / 22:41 - Total nothing

Wolny dzień minął tak jak powinien - nie zajmowałem się niczym konkretnym, po prostu odpoczywałem. Troszkę czytałem, dużo muzyki słuchałem i siedziałem przy komputerze. Jutro może gdzieś się wybiorę na rowerze jeśli będzie cieplej. Zdjęcie zrobione wczoraj przed wyjazdem do pracy bo dzisiaj nie chciało mi się zajmować cykaniem fotek swojej gęby. Dla tych, którzy nie wiedzą - ta kobieta bez stanika, z Matką Boską zawieszoną na łańcuszku to moja kochana mama, która dzisiaj usłyszała od dentysty piękne słowo - PARADONTOZA. To coś z tyłu to nasz pies. Ende.



2008.08.11 / Poniedziałek / 03:08 - Real gone

Jednak deszcz padał choć gdy wyjeżdżałem z domu to wyszło słoneczko... Ech, ale taki letni deszczyk nikomu nie zaszkodzi. Dyżur w pracy też był inny niż myślałem bo pomimo soboty ruch był raczej przeciętny. Jeszcze tylko dzisiaj do pracy i jutro już wolne. PJ Harvey - moja nowa miłość... Muzyczna. Nie myślałem, że jej płyty są aż tak dobre. Mam dwie, kolejne dwie są już zamówione... Nick też zamówiony i wszystko wskazuje na to, że wkrótce będę miał wszystkie jego płyty. W moim ulubionym sklepie internetowym dali mi zniżkę 5% bo wydałem tam w ciągu 180 dni więcej niż 1000 zł. Właściwie to pierwszy zakup zrobiłem tam na początku czerwca. Gdy przekroczę 2000zł to dadzą mi 10% zniżki? Faaaajowo. Dzisiaj w odtwarzaczu mp3 puściłem Tori Amos - Bliss... To nadal jest moim zdaniem najlepsza piosenka świata. Pamiętam jak ją pierwszy raz usłyszałem. Ach... To było coś. Nie mogłem wtedy zasnąć. Długo jej nie słuchałem i dzisiaj zafascynowałem się nią na nowo... Cała Tori jest bossssssska. Tori, Nick, Beth, Róisin - cztery imiona moich ulubionych artystów. Dobra, idę spać bo zaczynam o dziwnych rzeczach pisać. Papatki.



2008.08.10 / Niedziela / 03:07 - Different

Jednak deszcz padał choć gdy wyjeżdżałem z domu to wyszło słoneczko... Ech, ale taki letni deszczyk nikomu nie zaszkodzi. Dyżur w pracy też był inny niż myślałem bo pomimo soboty ruch był raczej przeciętny. Jeszcze tylko dzisiaj do pracy i jutro już wolne. PJ Harvey - moja nowa miłość... Muzyczna. Nie myślałem, że jej płyty są aż tak dobre. Mam dwie, kolejne dwie są już zamówione... Nick też zamówiony i wszystko wskazuje na to, że wkrótce będę miał wszystkie jego płyty. W moim ulubionym sklepie internetowym dali mi zniżkę 5% bo wydałem tam w ciągu 180 dni więcej niż 1000 zł. Właściwie to pierwszy zakup zrobiłem tam na początku czerwca. Gdy przekroczę 2000zł to dadzą mi 10% zniżki? Faaaajowo. Dzisiaj w odtwarzaczu mp3 puściłem Tori Amos - Bliss... To nadal jest moim zdaniem najlepsza piosenka świata. Pamiętam jak ją pierwszy raz usłyszałem. Ach... To było coś. Nie mogłem wtedy zasnąć. Długo jej nie słuchałem i dzisiaj zafascynowałem się nią na nowo... Cała Tori jest bossssssska. Tori, Nick, Beth, Róisin - cztery imiona moich ulubionych artystów. Dobra, idę spać bo zaczynam o dziwnych rzeczach pisać. Papatki.



2008.08.09 / Sobota / 12:32 - Deszcz, deszcz i po deszczu

Muszę już jechać do pracy pomimo tego, że pada deszcz... Właściwie to padał gdy robiłem to zdjęcie ale teraz już na szczęście przestał. No tak, przydałby się jednak samochód... Ale póki co, wskoczę na rowerek i też jakoś to będzie. Poniedziałek i wtorek też mam wolne więc tak ogólnie to jest całkiem fajnie. O, a teraz nawet słońce zaświciło... Bosko. Jadę więc na bardzo męczący, jak się domyślam, dyżur.



2008.08.09 / Sobota / 12:30 - R.I.P.

Tragedia - moja maszynka do golenia dzisiaj padła trupem. Nie mogłem się ogolić i do pracy pojadę z nieogarniętą twarzą, ale nie szkodzi, w poniedziałek kupię sobie nową maszynkę. Tą kupiła mi babcia dawno temu, chyba gdy byłem jeszcze w liceum. Mam sentyment do przedmiotów, które używałem przez tyle lat... Bye bye maszynko Brauna. A taką maszynką z żyletką nigdy się nie ogolę - boję się, mam fobię, nie biorę do ręki niczego czym można się pociąć... No, ewentualnie nożem czasem jednak muszę się posługiwać ale zawsze zachowuję ostrożność.



2008.08.08 / Piątek / 21:11 - Czas się rozstać

Rozstaję się z kolumnami, które kupiłem kilka miesięcy temu na Allegro. Gdyby ktoś był zainteresowany kupnem to zachęcam - cena 700zł. Wczoraj, przed wizytą w ZOO odwiedziłem z siostrą sklep ze sprzętem audio i tam usłyszeliśmy oboje rewelacyjne kolumny (lepszych nigdy nie słyszałem), które zamierzam kupić w tym roku. Z tego też powodu moje plany pewnie ulegną pewnej zmianie - prawo jazdy zacznę robić w przyszłym roku, co zresztą chyba ma sens. To, czy kupię nowe okulary już teraz też stoi pod znakiem zapytania. Ogólnie to dzisiaj spędziłem dzień na niekonstruktywnym odpoczynku. Oglądałem beznadziejną ceremonię otwarcia igrzysk i mało nie umarłem ze śmiechu gdy ten facet biegł po ścianie z pochodnią i wszystko się spieprzyło gdy zaczął za szybko biec... Dawno się tak nie śmiałem. A jutro sobotni dyżur w pracy - na pewno nie będzie mi do śmiechu.



2008.08.07 / Czwartek / 20:00 - Wizyta w ZOO

Tak jak zaplanowałem - pojechaliśmy z siostrą do ZOO. Ostatnio byłem tam około 15 lat temu, a siostra nie była nigdy więc ją zabrałem. Milutko było, choć bardziej ciekawią mnie jednak ludzie a nie zwierzęta. Pewnie dlatego najbardziej podobał mi się szympans - jest najbardziej podobny do człowieka. Dobrze, że jutro też mam wolne.



2008.08.07 / Czwartek / 03:39 - Nowy rozdział

Dzisiaj akurat najważniejsze jest dla mnie to zdjęcie zamieszczone na PhotoBlogu Oli. :) Od kilku dni wiedziałem, że coś takiego się szykuje i oto jest - Kubuś. :) Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Co prawda ja na to miejsce też próbowałem się wcisnąć ale chyba za bardzo na siłę więc się nie udało... I właściwie dobrze. Wierzcie lub nie ale naprawdę cieszę się, że Ola jest szczęśliwa. Zawdzięczam tej dziewczynie bardzo wiele... Zmieniła mnie, myślę, na plus. Teraz muszę tylko znaleźć TĄ, która mnie tak pocałuje w nosek. ;) Aaaale, na razie nie szukam. Dobrze, że to się tak definitywnie zakończyło, będę mógł uporządkować nieco swoje myśli... Już tak ostatecznie. Właściwie to czuję, że już mam porządek w głowie. No więc wracam do codzienności sprzed 20 czerwca, może nawet sprzed marca... Co się dzisiaj działo? Pech. Mam pecha, bo gdy biorę do pracy książkę to klientów jest mnóstwo i nie mam czasu na czytanie, a gdy dzisiaj książki nie wziąłem to ruch był mały. Jasne... Fajnie. Teraz przede mną 2 dni wolne. Mam taki skromny plan żeby wreszcie wybrać się z siostrą do ZOO bo planuję to już od kilku lat. Może się uda. Na razie idę sobie spać... Aaach, woooooolne. No i ja. Wooooolny.



2008.08.06 / Środa / 03:26 - Introwertyk - neurotyk

Powtórka z wczoraj czyli kolejny męczący dzień w pracy. Ruch bardzo duży i po ośmiu godzinach zwolniłem tempo odpisywania na smsy, już nie miałem siły ani ochoty na to by się starać. Na początku dyżuru jednak wolne chwile się trafiały i wtedy miałem czas na czytanie. Tym bardziej wkurzałem się później gdy tego czasu już nie miałem. Pójdę spać, wstanę o 11:00 i po raz trzeci udam się na taki sam dyżur, pewnie znowu tak samo męczący. W międzyczasie poczytam książkę, z której dowiem się, tak jak dziś, że jestem nie tylko introwertykiem ale posiadam także wiele cech neurotyka. Czyż to nie jest miła wiadomość? Dwa bardzo fajne słowa - introwertyk i neurotyk. Swoją drogą podręcznik do psychografologii jest naprawdę dobry... Chcę mieć więcej czasu na czytanie. Cholera. Idę spać.



2008.08.05 / Wtorek / 12:32 - Ciężka sprawa

Podręcznik psychologii kupiłem (pierwszy tom, a są trzy) i z własnej, nieprzumuszonej woli po prostu go czytam... Tak dla przyjemności. Ponad 600 stron... Podręcznik do grafologii też już stoi na półce i wkrótce się za niego zabiorę. Analizując swoje pismo doszedłem do wniosku, że... Ale, o tym może napiszę coś więcej gdy lepiej opanuję podstawy grafologii... Zresztą przecież i tak znam samego siebie, z analizy pisma niczego nowego się nie dowiem. W pracy było totalnie do dupy. Miałem ochotę zabić wszystkich klientów, nawet tych fajnych. Ruch był masakryczny bo Ci kretyni reagują na spam. Są jak marionetki, wystarczy im wysłać spam i oni po prostu odpisują. Reklama tak samo działa na ludzi, nawet na mnie, co znaczy, że też jestem kretynem póki co. Muszę się pilnować. Podobno jakaś wielka wichura była wieczorem ale ja tego nie zauważyłem bo w pracy jedynie wiatrak stojący przy komputerze na mnie wiał. Jednak gdy wyjechałem z firmy to faktycznie zdziwiłem się, że wszędzie w okolicy leżą gałęzie... Aż dziwne, że w ogóle prąd jeszcze tutaj mamy w domu. Idę spać a jutro kolejny cholerny dziesięciogodzinny dyżur. Rzucę tą robotę, jak jasna cholera, tym razem nie żartuję... Z urlopu mogę już do niej nie wrócić... E tam, pewnie znowu tylko tak gadam a jeszcze z rok tam posiedzę. Albo i dłużej... Ale dzisiaj to miałem ochotę wyjść z dyżuru i powiedzieć "pierdolę, mam dosyć".



2008.08.05 / Wtorek / 03:35 - Psychologia

Podręcznik psychologii kupiłem (pierwszy tom, a są trzy) i z własnej, nieprzumuszonej woli po prostu go czytam... Tak dla przyjemności. Ponad 600 stron... Podręcznik do grafologii też już stoi na półce i wkrótce się za niego zabiorę. Analizując swoje pismo doszedłem do wniosku, że... Ale, o tym może napiszę coś więcej gdy lepiej opanuję podstawy grafologii... Zresztą przecież i tak znam samego siebie, z analizy pisma niczego nowego się nie dowiem. W pracy było totalnie do dupy. Miałem ochotę zabić wszystkich klientów, nawet tych fajnych. Ruch był masakryczny bo Ci kretyni reagują na spam. Są jak marionetki, wystarczy im wysłać spam i oni po prostu odpisują. Reklama tak samo działa na ludzi, nawet na mnie, co znaczy, że też jestem kretynem póki co. Muszę się pilnować. Podobno jakaś wielka wichura była wieczorem ale ja tego nie zauważyłem bo w pracy jedynie wiatrak stojący przy komputerze na mnie wiał. Jednak gdy wyjechałem z firmy to faktycznie zdziwiłem się, że wszędzie w okolicy leżą gałęzie... Aż dziwne, że w ogóle prąd jeszcze tutaj mamy w domu. Idę spać a jutro kolejny cholerny dziesięciogodzinny dyżur. Rzucę tą robotę, jak jasna cholera, tym razem nie żartuję... Z urlopu mogę już do niej nie wrócić... E tam, pewnie znowu tylko tak gadam a jeszcze z rok tam posiedzę. Albo i dłużej... Ale dzisiaj to miałem ochotę wyjść z dyżuru i powiedzieć "pierdolę, mam dosyć".



2008.08.04 / Poniedziałek / 12:13 - Spadówa do pracy

Kolejny dzień pracy, tym razem planowo będę tam 10 godzin ale nigdy nie wiadomo czy nie wypuszczą mnie wcześniej. Przed pracą wstąpię jeszcze do sklepu po odbiór towaru (grafologia, psychologia i te sprawy...). "Tender prey" też właśnie zamawiam... A po wypłacie chyba pojadę po nowe okulary... Pieniędzy powinno wystarczyć. Dzisiaj rowerkiem, podobnie jak jutro i pojutrze. Pogoda zacna... Ciocia i wujek w dalszym ciągu spędzają u nas czas wolny, choć oni właściwie ciągle mają czas wolny.



2008.08.03 / Niedziela / 21:33 - Spoko loko

Zdjęcie zrobione rano, tuż przy mojej firmie, na tle Ministerstwa Rolnictwa gdzie do niedawna można było spotkać Andrzeja Leppera... A teraz siedzę sobie przed komputerem i się ogólnie relaksuje. Z tyłu grają kolumny i w tej chwili dobiega z nich głos Justyny Steczkowskiej. Wcześniej obejrzałem jeszcze raz, po długiej przerwie film "Słoń". To moim zdaniem ostatni doskonały film jaki nakręcono. Po nim nie było już nic tak idealnego. Kocham to dzieło i już. Pisałem już, że dzisiaj kino zeszło na psy? Wszystko zresztą powoli się sypie... "Ostateczny krach systemu korporacji". A teraz wracam do relaksowania się, czyli konkretnie to pouczę się angielskiego.



2008.08.03 / Niedziela / 17:53 - Dokąd

Niedziela - do pracy na godzinę 7:00. Fajnie, bo pusto wszędzie. Puste ulice rano, w autobusie niewiele ludzi a ja ogólnie taki jestem, że im mniej ludzi widzę wokół siebie tym lepiej. W pracy całkiem duży luz, teraz wróciłem i przede mną cały wieczór oraz noc wolne. W drodze do domu sporządziłem w głowie listę najbardziej przeze mnie cenionych zawodów dla kobiet (czytaj także - najbardziej seksownych, pożądanych, pociągających, interesujących)... Innymi słowy gdybym miał kobietę (a na to się nie zanosi) to najbardziej dumny byłbym gdyby wykonywała, któryś z tych zawodów, takie kobiety mnie zazwyczaj interesują: 1. Nauczycielka 2. Policjantka 3. Lekarz 4. Psycholog 5. Piosenkarka 6. Fotograf 7. Sportsmenka 8. Muzyk Więcej tymczasowo do głowy mi nie przychodzi... Co łączy te zawody? Czym się charakteryzują? Wnioski są ciekawe. Ogólnie to nie moja liga. Za wysoki poziom... Na szczęście to nie o zawód chodzi.



2008.08.02 / Sobota / 19:57 - Day by day

Kolejny dzień... Nic ciekawego. W pracy tylko 6 godzin... Do pracy pojechałem autobusem. Niewiele się dzieje... Właściwie nic. W pracy nachodziły mnie myśli, żeby wreszcie się zwolnić. Ale jeszcze tego nie zrobię... Idę spać wcześnie, za godzinę, bo wstaję po 3:00 nad ranem. Wujek przed chwilą opowiadał mi historie ze swojego dzieciństwa, z czasów wojny... Nie wiedziałem nawet, że jest tak stary aby pamiętać wojnę ale jednak. "Niebo przez cały wieczór pełne samolotów"... Zaraz wujek i tata będą robić ognisko przed domem... Nawet bym tam wyszedł do nich ale niestety, spać trzeba. Praca, praca, praca... Pieniądze z tego miesiąca będę wydawał na urlopie w Puławach. Urlop. Zastanawiam się czy do Puław jechać rowerem czy jednak autobusem. Zobaczy się jak to będzie...



2008.08.02 / Sobota / 01:15 - I blew it

Jest już prawie 1:00 więc pora iść spać... Wszystko już było nieźle, jakoś mi się zaczynało w głowie na nowo układać, powoli zapominałem, a tu siostra dzwoni i mówi, że widzała dzisiaj Olę w Kazimierzu... Jedna mała bzdurka, jedno przypomnienie i ja całkiem się rozpieprzam od nowa. Straszne. I teraz spędziłem dwie godziny na czytaniu archiwalnych rozmów na gg... Mogę tylko powiedzieć - miałem tak dużo i wszystko spieprzyłem, lub po prostu samo wszystko się spieprzyło... I nie chodzi mi tu wcale o miłość, której nie było... Spieprzyłem coś innego. Idę spać. Pewnie gdy się obudzę to będzie już lepiej... Fotka pochodzi z wczorajszej, krótkiej wycieczki rowerowej. Dzisiaj do pracy na 11 wybiorę się chyba autobusem... Dobra, ale jakie to ma znaczenie. To może jeszcze pozdrowię w tej chwili Martę... Marto, czuj się pozdrowiona. Fajnie, że mogę z Tobą od czasu do czasu porozmawiać na gg... Oboje mamy zadanie - zapomnieć o przeszłości. Ty wiesz jakie to trudne... Może niewykonalne. Pozdrawiam też Monikę... Wrócisz do Polski i zobaczysz, że będzie wspaniale. Będziesz miała conajmniej tak zajebiste życie jak ja teraz. Nic tylko się pochlastać. Pozdrawiam też Dorotę, która niedawno najwyraźniej wróciła do domu... Wspaniale, że zawsze możesz liczyć na Olę, ona potrafi być doskonałą przyjaciółką... Pozdrawiam też siostrę... Obie siostry... I idę spać.



2008.08.01 / Piątek / 19:25 - Energia

Energię, która się w człowieku gromadzi trzeba jakoś rozładować i ja robię to tak jak widać na zdjęciu. Mija sobie powoli mój wolny dzień... Dzisiaj zająłem się poważniej przypominaniem sobie zasad języka angielskiego i przyswajaniem sobie słówek, a wszystko dzięki pewnemu bardzo dobremu serwisowi internetowemu... Zacząłem nawet myśleć o tym żeby pójść na kurs języka angielskiego. Trochę to kosztuje ale przede wszystkim, z tego co mi się wydaje, sprawiałoby mi to przyjemność. Zawsze byłem dosyć dobry z angielskiego ale nigdy tak naprawde poważnie się go nie uczyłem. Warto, warto, warto... Trzeba nad tym też będzie popracować.



2008.08.01 / Piątek / 05:13 - Już mi lepiej

Ale głupio wyglądam na tym zdjęciu! Ale innego wczoraj nie zrobiłem więc musiałem zamieścić właśnie to. W pracy było całkiem fajnie. Czasami pisanie smsów jest naprawdę przyjemne... Oczywiście mam tutaj na myśli rozmowy z w miarę normalnymi ludźmi a nie erotyczne smsy. Koniec lipca, zaczynam następny miesiąc w pracy, w którym raczej już nie powinienem mieć nieobecności. Szaleństwo się skończyło, wracam do normalności. Dzisiaj mam wolne ale około południa przyjedzie ciocia i wujek, którzy zostaną u nas przez kilka dni. Chyba więc nie pojadę na wycieczkę rowerową. Tak w ogóle to wybrałbym się gdzieś, choćby do jakiegoś muzeum albo do zoo... Sam albo ewentualnie siostrę młodszą zmuszę do tego by mi towarzyszyła. Kiedyś chodziło się do kina ale odkąd nie powstają już żadne dobre filmy to nie warto tracić na to kasy. Dzisiaj w pracy przeczytałem całą książkę poświęconą grafologii i przyznaję, że jest to bardzo interesująca dziedzina psychologii. Już zamówiłem drugą książkę poświęconą temu zagadnieniu, tym razem nieco poważniejszą. W ogóle jakoś mnie ostatnio ciągnie w kierunku psychologii... To chyba wpływ książek Palahniuka. Można by w mojej firmie rozwinąć dział analizy grafologicznej. Klienci przysyłaliby nam próbki swojego pisma a my na podstawie analizy układalibyśmy ich portet psychologiczny, pisalibyśmy im do jakiej pracy się nadają, jakich powinni szukać partnerów... O tak. To dobry pomysł, klient płaciłby za coś takiego jakieś 100 złotych... Niezłe, niezłe. To jest myśl. Już teraz klienci płacą tyle za odpowiedź mailową na jakieś ich pytanie... Odpowiedź zazwyczaj jest po prostu "z dupy wysrana" ale co tam, klient łyknie wszystko. Idiotów nie brakuje. Cała firma oparta jest wyłącznie na ludzkiej głupocie. I pomyśleć tylko, że dzięki temu dzienny przychód firmy to zazwyczaj milion złotych z tego co słyszałem i co sam wyliczyłem. Od tego należy odjąć wszelkie opłaty, ale taki jest fakt - milion złotych dziennie zbijany na głupocie Polaków. Właściwie lubię firmę, w której pracuję. Gdy z niej kiedyś odejdę to pozostaną mi naprawde miłe wspomnienia.