2008.12.31 / środa / 19:34 - Ostatni wpis w roku 2008

Wyjdę do pracy w 2008 roku a wrócę do domu już w 2009. Od samego początku nowego roku czeka mnie zmiana - gdzie indziej będę wsiadał do autobusu 708. Koniec z Placem Wilsona, teraz będę się kręcił w okolicach huty na Bielanach i jest to nawet lepsze rozwiązanie.

Interenet jak widać naprawił się i już jest wszystko w porządku, jestem happy. Za pół godzinki wychodzę z domu by przywitać Nowy Rok przy komputerze w pracy. Toast wzniosę chyba coca-colą z puszki kupionej w naszym firmowym automacie. :)

To był szczególny rok w moim życiu ale podsumowań nie będzie.

Bawcie się dzisiaj dobrze wszyscy, którzy bawić się potraficie.

Elvisa sobie właśnie słucham...


"Are you lonesome tonight
Do you miss me tonight?"

Elvis Presley "Are you lonesome tonight"



2008.12.31 / środa / 08:59 - 3 lata do końca świata

-10 stopni Celcjusza a ja umieram z zimna. Na szczęście gdy ubiorę się tak, że wyglądam jak człowiek-słoń to jakoś daje się wytrzymać te 2 kilometry pieszo przez las. Wróciłem, idę spać i do pracy jadę już na 22:00 na Sylwestra. Całkiem ciekawie.

Tymczasem wydarzyła się tragedia i od wczoraj przestał mi działać internet w iPlusie. Modem w ogóle nie chce się połączyć z siecią choć znajduje całkiem dobry sygnał i nie wiem co jest tego przyczyną. Może coś się stało na okolicznej stacji bazowej Plusa i trzeba czekać na naprawę. Musiałem łączyć się telefonem przez Orange żeby w ogóle zrobić ten wpis na PhotoBlogu. Niech się świat wali ale wpis musi być dodany choćby opowiadał o niczym.

Wyłączam internet bo mi zjada pakiet danych z konta i znikam.

Przez pewien czas będę niedostępny... Jak ja w ogóle przeżyję bez internetu. Koszmar. Lękam się. :o

Życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku 2009!



2008.12.29 / poniedziałek / 06:30 - Ostatni poranek tego roku

Pobudka nie była taka zła mimo wczesnej godziny ale jutro już powracam do nocnych dyżurów i tak będzie przez następne dwa tygodnie. Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano w całym domu wyczuwałem zapach dymu i trochę mnie to dziwiło, szczególnie rano, gdy po wejściu do łaznienki poczułem się trochę tak jakbym wszedł do pieca. Okazało się, że drewno ułożone w naszej kotłowni za piecem zaczęło się kopcić i stąd brał się ten cały dym. Biedny piesek mało nie zaczadział w kotłowni bo przez całą noc zbierał się tam gęsty dym a to właśnie tam mieści się jego łoże. Dobrze, że tata zauważył co jest nie tak bo kto wie czy przypadkiem nie doszłoby do tragedii gdyby nagle wybuchł pożar w środku nocy. Jak na razie nasza rodzina żadnego pożaru nie miała i wolelibyśmy go uniknąć. Trzeba uważać.

Idę... Zabieram książkę Koontza, którą kupiłem pół roku temu, a którą czytam dopiero teraz i wychodzę z domu za niecałą godzinę. Żeby nie było, że czytam same dobre książki - ostatnio męczyłem "Jarmark odmieńców" Katherine Dunn i akurat tej książki nikomu nie polecam. Jedna z dwóch najgorszych jakie czytałem w tym roku (choć początek miała w porządku), drugą są niezbyt szczęśliwie zatytułowane w Polsce "Stukostrachy" Stephena Kinga, książka powszechnie uważana za jedną z jego najmarniejszych pozycji. Gdy skończę Koontza, będę mógł wrócić do podręcznika psychologii, który na mnie czeka, a który naprawdę chętnie wchłonę (lub się od niego odbiję).

Dzisiaj kończy się moja kolejna aukcja na Allegro, ciekaw jestem ile dostanę ostatecznie za ten wzmacniacz i czy w ogóle ktoś się na niego zdecyduje bo na razie ofert brak, wszyscy czekają na ostatnią chwilę, jak to na Allegro. Dzisiaj są też urodziny mojej mamy, nie będę wspominał które. Prezentu jak zwykle nie mam... Może zacznę je kupować w roku 2009 i będę każdego obdarowywał jakimś miłym podarkiem, choćby skromnym.

Coraz więcej ludzi zwiastuje konec świata w roku 2012... To durne, ja się tym już nie przejmuję bo z tego co pamiętam to koniec świata miał być najpierw 1997 roku, następnie w 2000 a później w 2001. 2012 pewnie przeżyjemy a wtedy ludzie znajdą sobie jakąś nową datę.

Jak już wspominałem... Idę.


"Funny how secrets travel
I'd start to believe
if I were to bleed
Thin skies, the man chains his hands held high
Cruise me blond
Cruise me babe
A blond belief beyond beyond beyond
No return No return

I'm deranged
Deranged my love
I'm deranged down down down
So cruise me babe cruise me baby"

David Bowie "I'm deranged"



2008.12.28 / niedziela / 23:36 - W poszukiwaniu wolnego czasu

Teoretycznie miałem dzisiaj wolny dzień, w praktyce było to wolne 8 godzin, czyli krócej niż trwa dyżur w pracy. Wstałem około 15:00, spać idę już teraz, po 23:00 bo do pracy jutro mam na 9:00... Trochę lipnie.

Ale w końcu nadejdzie taki dzień gdy wyjdę z tego całego centrum operatorskiego i już tam nie wrócę. Najefektowniej byłoby wyjść w połowie dyżuru, pokazowo, z podniesioną głową, mając wszystko w czterech literach. Naprawdę, pora rzucać tę robotę, wiem to... I tak zrobię.

Ogólnie niewiele się dzisiaj działo - słuchałem muzyki, jadłem, leżałem, oglądałem "Rodzinę Addamsów"... Przy komputerze prawie nie siedziałem, dopiero teraz go włączyłem by napisać te parę słów. Widzę, że Owcowo-Doru'owe towarzystwo się trochę rozkręca na PB na nowo, albo tylko tymczasowo. Tylko siostra nawet się nie dotyka do pisania. Ja to z tym PhotoBlogiem przesadzam bo doszło już do tego, że codziennie tu coś wrzucam albo nawet dwa razy dziennie bo skoro taki jest limit to czemu tego nie wykorzystać? Aparat zawsze mam przy sobie więc codziennie produkuję od pięciu do nawet trzydziestu zdjęć, z których wybieram jedno lub dwa nadające się do publikacji. :) Tylko po co to wszystko...

To chyba coś w stylu - jeśli coś nie zostało opisane, to tak jakby się nie wydarzyło. Wyznaję taką zasadę od dawna. Poza tym lubię, a nawet muszę mieć wszystko posegregowane, poukładane na odpowiednich listach. Na przykład gdy kupuję płytę ale nie wpiszę ja na listę wszystkich płyt jakie posiadam to czuję się tak jakbym je wcale nie miał. Gdy obejrzę film to muszę go od razu wpisać na FilmWeb i odpowiednio ocenić. Zawsze tak postępowałem... Powinienem mieć taką pracę, która byłaby związana z tą moją skłonnością do katalogowania.

Żaden ze mnie introwertyk skoro tak się tutaj otwieram... Albo introwertyk w realu a w sieci ekstrawertyk. W necie każdy może udawać kogoś kim tak naprawdę nie jest. Czasami mam wrażenie, że ten blog w ogóle nie pokazuje jaki jestem naprawdę i Ci, którzy jeszcze mnie nie znają a mieliby okazję poznać mnie w rzeczywistości pewnie powiedzieliby, że inaczej mnie sobie wyobrażali, dziwiliby się, że jestem taki małomówny.

Bo tutaj to ple ple ple ple...

Cholera, muszę iść spać. Muszę się zmusić do zaśnięcia.


"You'll never get to Heaven if you're scared of getting high"

Kylie Minogue "Red blooded woman"



2008.12.28 / niedziela / 10:10 - Maminsynek

Skoro chłopak mający nadopiekuńczą matkę to maminsynek to jak nazywa się chłopak mający nadopiekuńczego ojca? A dlaczego nie ma mamincórek, za to są córusie-tatusia? Heh. Jaka matka taki syn i jaki ojciec taka córka? Nie wiem ale gdybym ja został kiedyś ojcem to też byłbym nadopiekuńczy. No i osiwiałbym ze stresu bo ciągle bym się martwił, że mojemu dziecku coś złego się może przytrafić. Starałbym się nieodstępować go na krok a to jest niemożliwe. Idealna sytuacja dla mnie to żona, która pracuje i zarabia kasę a ja w tym czasie siedzący w domu i opiekujący się dzieckiem. Najpierw jednym, później drugim i w końcu trzecim bo przecież jednego dziecka nie można mieć. Łatwo powiedzieć bo jestem facetem, ale gdybym to ja miał rodzić dzieci? Słabo mi na samą myśl.

Na razie ojcostwo mi jednak nie grozi, spokojna głowa.

W pracy koszmar, ponad stu klientów, nachodzące mnie myśli by zwolnić się z pracy itd. Ach właśnie, wpadłem na taki genialny pomysł - zwolnię się z pracy, tak po prostu, dla samej zmiany. Nie będę się przejmował tym, że nie mam kolejnej roboty oraz, że opuszczam całkiem fajną firmę tylko po prostu zrobię sobie taki zajebisty kilkumiesięczny czas wolny. Kiedyś to zrealizuję, może jeszcze w tym roku, cały czas to sobie obiecuję. Uzbieram trochę pieniędzy i żegnajcie smsy...

Siostra właśnie się pakuje i zaraz wraca do Puław do domu. Nie mogę jej odwieźć bo idę spać...

Wstałem 22 godziny temu i czułem się fatalnie, teraz czuję się lepiej. Cuda.

Właśnie sobie uzmysłowiłem, że są mamincórki. Moja mama w pewnym sensie nią jest (była, jeśli wziąć pod uwagę to, że babci już nie ma wśród nas). Opiekuńczość - dobra, nadopiekuńczość - zła. Simple.


"Mother do you think they'll try to break my balls?"

Pink Floyd "Mother"



2008.12.26 / piątek / 09:42 - So deep, so dark

Przyjemna odmiana - w pracy wyrobiłem najlepszą średnią od dawna (ponad 6) i w dodatku nie było wcale nieprzyjemnie, co wcale nie oznacza, że było przyjemnie, po prostu było znośnie. Niestety średnia miesięczna i tak już jest nie do odratowania ale kto by się tym przejmował... Po raz n-ty 400 złotych w plecy.

Wróciłem do domu, puściłem sobie Leonarda Cohena na moich kolumnach, które mam od tygodnia i które cały czas są w trakcie nabierania odpowiedniej formy dźwiękowej (teoretycznie). Leonard Cohen to ulubiony artysta mojej mamy, a ja osobiście najbardziej cenię płytę "The future" z 1992 roku... W większości jest mroczna, ciężka, smutna i naprawdę... Piękna. Dopiero teraz odkrywam ją na nowo.

Całe szczęście dzisiaj wolny dzień... Nic nie muszę robić... I to jest piękne. Mama co prawda narzeka, że poza pracą nic nie robię, nie mam żadnych obowiązków i gdy mam wolne to tylko słucham muzyki i siedzę przy komputerze. Ma rację - jestem leniem... A ja bardzo nie lubię lenistwa.


"You see I, I don't want to be hurt by love again"

Leonard Cohen "Be for real"



2008.12.25 / czwartek / 17:42 - Boże Narodzenie 6 godzin później

6 godzin snu potrafi wiele zmienić i już wrócił mi dobry nastrój, przygotowałem się do wyjścia, właśnie suszę włosy i zaraz będę szedł przez las do autobusu... Nie powinno być tak źle, dzisiaj będzie więcej pracowników więc automatycznie zmniejszy się liczba smsów przypadająca na każdego z nas.

W domu panuje senna atmosfera, wszyscy pokładli się do łóżek, mama właśnie chrapie u mnie w pokoju, telewizji nikt na szczęście nie ogląda i bardzo mnie to cieszy. Jutro mam wolny dzień, tak samo jak niedzielę, kiedy to chyba odwiozę siostrę do Warszawy.

W tym roku nie oglądałem filmu "Kevin sam w domu" i może dlatego nie czuję, że są święta? :) To najważniejszy świąteczny film obok "Witaj święty Mikołaju", z czego ten drugi mam nawet na dvd bo sobie ostatnio kupiłem. Kevin to jednak film z mojego dzieciństwa i zauważyłem, że ludzie w moim wieku mają do niego wielki sentyment. Słusznie.


So, so you think you can tell Heaven from Hell,
blue skies from pain.
Can you tell a green field from a cold steel rail?
A smile from a veil?
Do you think you can tell?
And did they get you to trade your heroes for ghosts?
Hot ashes for trees?
Hot air for a cool breeze?
Cold comfort for change?
And did you exchange a walk on part in the war for a lead role in a cage?
How I wish, how I wish you were here.
We're just two lost souls swimming in a fish bowl, year after year,
Running over the same old ground.
What have you found? The same old fears.
Wish you were here."

Pink Floyd - "Wish you were here"



2008.12.25 / czwartek / 09:58 - Zboczeńcy Wigilii nie uznają

Wigilia w domu była niezła, taka jak zwykle, zwykła kolacja w pięcioosobowym gronie. Później niestety czmychnąłem do pracy i przez pierwsze dwie godziny też było fajnie, klienci siedzieli przy stołach i się objadali więc my mieliśmy spokój. Później coraz częściej dostawaliśmy smsy zawierające coś w stylu "ale się objadłem, brzuch mnie boli" bo ludzie umiaru nie znają i muszę się nażreć tak, że mało nie pękną... Ale to było zabawne, natomiast przestało być wesoło po 22:00 gdy erotomani zaczęli nas atakować w nieprzyzwoitych ilościach i było to spowodowane głównie tym, że te gówniane telewizje dla których nie liczy się już zupełnie nic poza pieniędzmi (w tym ITV - największe dno wśród telewizji) puszczały reklamy z gołymi dupami, które zachęcały tych fiutków do pisania. Pisali więc tak, że ciężko było opanować ruch, niektórym pisałem więc żeby spierdalali a jak ktoś będzie chciał mnie za to wyrzucić z pracy to proszę bardzo. Nie mogło się obyć bez smsów od klienta, który ma u nas ksywę "ksiądz-szatan" i jest on najbardziej chorym, wulgarnym i porypanym zboczuchem jakiego można sobie wyobrazić a w ten wigilijny wieczór wpadł oczywiście do mnie. Na szczęście jest to jeden z klientów, z którymi po prostu nie musimy rozmawiać jak nie chcemy więc jego też spławiłem. Spokojniej było dopiero przez ostatnią godzinę nad ranem... Beznadzieja.

Na ezoteryce było jeszcze gorzej bo wszyscy kretyni, którzy zebrali się tej nocy przy kolejnym gównie jakim jest telewizja Polsat i oglądali program z wróżkami (te wróżki to tak naprawde zwykłe wieśniary-cwaniary-zjebane oszustki) musieli napisać smsa zadając pytania dotyczące swojego beznadziejnego życia, przez co dwóch kolegów na ezo musiało się zmagać z ponad 250 klientami. Brawo.

Przepraszam za te przekleństwa ale moja praca bywa wkurzająca. Na szczęście o 7:00 nastał kres tych głupot i jak zwykle pojechałem metrem pod hutę, gdzie zrobiłem to zdjęcie, a później wróciłem na Plac Wilsona i stamtąd do domu. Teraz idę spać by jeszcze dziś wieczorem ponownie stawić czoła popaprańcom.

W gruncie rzeczy - nie było wcale tak źle... Ale po prostu spodziewałem się, że będzie tak miło jak rok temu. Niestety, świat się zmienia i w tym roku było trzy razy gorzej. Czyja to wina? Naprawde zdenerwowało mnie to, że telewizje puszczały dzisiaj reklamy serwisów erotycznych. Odpowiedzialni za to ludzie powinni trafić do piekła, przynajmniej na jakiś czas. :)



2008.12.24 / środa / 09:50 - Wigilia 2008

Dyżur w pracy miał być lekki ale był męczący, klienci mają taki zwyczaj, że we wszelkie święta stają się jeszcze większymi zboczuchami i trują nas swoimi chorymi umysłami. Całe szczęście, że jesteśmy na to już od dawna uodpornieni. Jakoś to przeżyłem i dzisiaj naprawdę domagam się już spokojnego, wigilijnego dyżuru.

Teraz szybko idę spać bo o 15:50 wstaję i od razu robimy kolację wigilijną bym mógł spokojnie o 18:10 wybyć z domu. W Wigilię, o takiej godzinie nie powinienem nikogo zastać na ulicach, jedynie kierowca autobusu po prostu musi przyjechać więc on będzie na pewno. A inni niech siedzą w domach jak normalni ludzie.

To na zdjęciu za mną to moja wiocha - Truskaw. Chciałbym tam mieszkać ale nie ma tak łatwo, do mnie trzeba skręcić w w tę drogę widoczną po prawej (właściwie wcale jej nie widać) i iść przez las 2 kilometry. Zapraszam wszystkich. :) Dobra... Żartowałem, nie mamy dodatkowego miejsca przy wigilijnym stole dla gościa, nigdy nie mieliśmy i wątpię by ktokolwiek miał.

Idę spać.



2008.12.23 / wtorek / 17:51 - All I want for Christmas is me!

Jutro Wigilia ale ja kompletnie tego nie czuję w tym roku, nastrój świąt gdzieś się zapodział, może dlatego, że jutro będę musiał iść do pracy. Dopiero w drugi dzień świąt trochę odpocznę z rodziną, a raczej prześpię cały dzień, obudzę się wieczorem i pewnie zasiądę do komputera.

W domu mamy bardzo ciekawy zwyczaj związany z prezentami - w ogóle ich sobie nie kupujemy. Myślę, że to nawet dobrze, bo po co zawracać sobie głowe takimi duperelkami. W pracy większość ludzi zamawia prezenty na Allegro i później martwią się czy kurier dostarczy je jeszcze przed Wigilią. My jutro posiedzimy z godzinę przy stole i już, cała Wigilia. Rodzina z zewnątrz do nas nie przyjeżdża i bardzo dobrze.

Ciężko byłoby mi kupić prezenty skoro mam po raz kolejny wielki minus na koncie. :) Na szczęście życzenia sobie składamy więc jako taki standard normalności zachowujemy, opłatkiem się dzielimy, tyle, że ja przy stole wigilijnym prawie nic nie jem, bo nic mi z tego wszystkiego nie smakuje. Ze świętami kojarzy mi się zapach kompotu z suszu - paskudny.

Przez internet życzeń nie będę nikomu składał ale myślę, że nikt się tym nie przejmie. :) Czujcie się pozdrowieni, Wy, którzy mnie znacie, niech się Wam dobrze żyje. :) Wystarczy.

Zamiast kolęd słucham teraz The White Stripes. Nie dziwne, że nie czuję odpowiedniego nastroju świąt. Moją ulubioną świąteczną piosenką jest "Rockin' around the Christmas tree" w wykonaniu Kim Wilde i Mela Smitha. :)



2008.12.22 / poniedziałek / 06:10 - Pętla autobusowa w Truskawiu

Właśnie tutaj, na mojej smętnej wsi, codziennie wsiadam do autobusu, który na razie wozi mnie na Żoliborz ale już ostatecznie potwierdzono, że od 5 stycznia nastąpi zmiana trasy i będziemy się wozić na Bielany pod hutę. Większość mieszkańców chyba się z tego cieszy ale zobaczymy jak wszystko wyjdzie w praktyce. Gdy siedziba mojej firmy zmieni miejsce to będę nadal jeździł metrem, tylko teraz tramwaj będzie mnie wiózł dwa przystanki w drugą stronę, obok Dworca Centralnego. Niewielka różnica.

Wstałem, zdjadłem a teraz włączyłem PhotoBloga i nie wiadomo po co to piszę. Nic ważnego nie mam do przekazania, chyba nigdy nie miałem. Tak sobie wstawiam tutaj literki dla zabicia czasu.

Cytatu nie będzie nie słyszę dokładnie co śpiewa Alanis za moimi plecami... Teraz chyba "To yooooouuuu, to yooooouuuu", ale czy to warto cytować? :)

Wiecie co powiem? Ten PhotoBlog nadal działa źle, mimo tego, że zmienili serwery. Niedopracowane badziewie, ale niech im będzie, fajnie, że udostępniają ten serwis. Czy mi się wydaje czy skasowali te paskudne emotikonki? Na gadu-gadu są śliczne emotikony, ale tutaj od początku były paskudne. Najchętniej uciekłbym z "Naszej-klasy" bo to ustrojstwo zaczyna mnie denerwować, robi się z niego za duża komercha. Ciekawe za co jeszcze trzeba będzie tam w przyszłości płacić. Na razie olałem abonament za "Fotkę.pl" i może niedługo stamtąd też ucieknę. Grono jednak jest najlepsze. Z "Sympatii.pl" już jakiś tydzień temu się skasowałem. Czy obecność tam coś mi dała? No baaaa, pozdrawiam Joannę. :)

Ale jeśli chodzi o płeć przeciwną do mojej to powiem tylko - hands off me! Bo robi się ze mnie zgorzkniały stary kawaler, unikający kontaktów ze wszystkimi poza najbliższą rodziną.

O, pisałem kiedyś o tym, że w pracy pokłóciłem się z jedną głupią blondyną, myślałem, że tylko ja uważam ją za kretynkę i jakiś aspołeczny jestem, ale niedawno dowiedziałem się, że większość pracowników ma o niej takie samo zdanie. Nawet złośliwie dobierali się do jej konta w pracy i kasowali z niego standardówki (gotowe smsy), wylogowywali ją... Jak miło łączyć się w nienawiści do kogoś. ;) Wiem, że to chamskie, ale niektórzy ludzie po prostu na to zasługują żeby im dopierdolić.

O, to jednak będzie cytat...


"I hate the hater, I'd rape the raper"

Marilyn Manson "Irresponsible hate anthem"



2008.12.21 / niedziela / 21:49 - Metro Marymont

Skoro już umieszczam zdjęcia stacji metra to tym razem pokażę drugą, z której najczęściej wsiadam - Metro Marymont. Niezbyt ładne miejsce, przypominające mi fabrykę, albo może raczej most ale fajne jest na tej stacji to, że dźwięk stukających obcasów rozchodzi się po niej nieco inaczej niż pozostałych stacjach - jak w kościele.

W pracy był luz i swoboda bo to przecież niedziela, mogłem nawet poczytać książkę. Jutro spodziewam się już większego natręctwa klientów czyli poniedziałkowy standard.

W domu też niewiele się dzieje, po powrocie obejrzałem cały koncert Moloko na dvd, posiedziałem przy komputerze i idę spać. Aha, zamówiłem jeszcze kabel do sprzętu w sklepie internetowym. Będę musiał jechać na pocztę by wpłacić pieniądze na konto, obym znowu nie pomylił numeru.

Sennie jakoś...


"Nie rozdzieli nas
Swym przyciąganiem żadna z planet
Ani żadna z gwiazd
Nas nie ogarnie swym ciężarem
Grawitacja
Nie obejmie nas
Nie chcę spadać
Nie chcę widzieć jak...
Spadamy..."

Justyna Steczkowska "Grawitacja"



2008.12.21 / niedziela / 04:31 - Happy go lucky

Wczoraj siedziałem w pracy tylko 4 godziny, po których zostałem wypuszczony na wolność. Ponieważ wyszedłem o 11:00, a siostrę miałem odebrać o 14:45 to musiałem gdzieś spędzić te niecałe 4 godziny, wybrałem się więc do Złotych Tarasów do Saturna gdzie w ręce wpadł mi jeden tani film na dvd, później odebrać jedną płytkę do Merlina a na ostatnie 2 godziny poszedłem do kina, na bardzo dobry, bardzo pozytywnie nastrajający film "Happy go lucky" Mike'a Leigh. Wcześniej narzekałem, że w kinach nie ma już żadnych dobrych filmów ale akurat ten zasługuje na pochwały choć nie jest to nic niesamowitego. Około 14:40 wyszedłem z Kinoteki w Pałacu Kultury i udałem się na poszukiwania siostry, co zresztą zakończyło się tym, że się mineliśmy i musieliśmy się później odnaleźć pod Salą Kongresową. Na koniec pozostało nam przebrnięcie przez naszą bardzo nieprzyjemną drogę w lesie... Na szczęście wyjechała po nad rowerem druga siostra, chwała jej za to.

Około 18:00 przyjechał chłopak, który odbierał ode mnie kolumny, zapłacił też 400 złotych za drugie i tym sposobem pozbyłem się z domu bardzo dobrych, choć tanich kolumn firmy Tannoy, które miałem 8 lat. Zostałem też poinformowany przez tego znawcę sprzętu audio, że moje nowe kolumny będą się docierały przez ponad 2 miesiące i dopiero wtedy osiągną zadowalający poziom. Czekam więc.

Siostra ubrała choinkę i ozdobiła poręcz na schodach dzięki czemu jako taki świąteczny nastrój zapanował w domu. Przydałby się jeszcze jakiś śnieg za oknem zamiast tej pluchy ale... Niech choć nie pada to będzie nieźle.

Jadę po raz drugi na 7:00 rano... Te dyżury są właściwie całkiem przyjemne.

Ten bunkier na zdjęciu to stacja metra Plac Wilsona - podobno najładniejsza stacja metra w Europie a może i na całym świecie (wygrała jakiś tam ranking). Ktoś rozumie dlaczego? Gdy wszedłem na nią po raz pierwszy to się zastanawiałem co to za zardzewiały złom wisi na ścianie. Dobrze, dobrze, wiem, który element tak się wszystkim podoba...

Idę... Za dwie godziny będę na tej stacji po raz, powiedzmy, setny...


"It's dark and it's snowing
O my love I must be going
St. Lawrence River
Is starting to freeze
And I'm sick of pretending
I'm broken from bending
I've lived too long on my knees"

Leonard Cohen "Light as a breeze"



2008.12.20 / sobota / 04:14 - B&W 685 - okres wygrzewania

Wczoraj wszystko szło dobrze do czasu gdy musiałem podnieść pudło z nowymi kolumnami i zanieść je do tramwaju, następnie do metra i z metra na przystanek autobusowy. To był koszmar, bo kolumny ważą 17 kilogramów a są pakowane w bardzo nieporęczne, kwadratowe pudło przez co musiałem się zatrzymywać co 10 metrów i odpoczywać, stawiając je na ziemi. Na koniec, tuż przed przystankiem autobusowym, już nie miałem siły ich nieść więc po prostu pchałem je po chodniku co musiało wyglądać dosyć głupio. Do autobusu pomógł mi je wnieść jakiś chłopak, który stwierdził oczywiście, że są lekkie i podniósł je jedną ręką (musiał się pochwalić przed dziewczyną). ;P Ja to jednak jestem słabeusz, chyba powinienem kupić sobie hantle i zacząć nimi ćwiczyć tak jak mi doradza tata.

W trakcie jechania autobusem na moją wspaniałą wiochę wykombinowałem, że muszę wezwać sąsiadkę na pomoc i po kilkunastu minutach przyjechała po mnie swoim samochodem. Wcześniej miałem taki pomysł, żeby zostawić je w sklepie obok przystanku i przyjechać po nie... Taczkami. O kurwa, to byłby totalnie idiotyczny widok - człowiek pakujący audiofilskie kolumny B&W na taczki i zabierający je do lasu. ;D Na szczęście nie musiałem aż tak nisko upadać i po 10 minutach byłem już w domu. Przy okazji wyszło na jaw jak beznadziejne jest to, że nie mam samochodu. No tak, trzeba będzie coś z tym zrobić, wiem, wiem.

Kolumny na razie będą musiały przejść około miesięczny proces wygrzewania się żeby zagrały tak jak powinny, ale i tak już osiągają lepszy poziom niż moje stare kolumny, przez co dzisiaj te stare sprzedaję. Na pewno muszę też wymienić kable na dużo szlachetniejsze, bo teraz mam strasznie marne. Będę też musiał kupić drewniane podstawki bo, jak widać na zdjęciu, na razie kolumny stoją na czasopismach. Tak więc czekam na kolejną wypłatę, lub na sprzedanie czegoś na Allegro bym mógł jeszcze bardziej ulepszyć swój sprzęt muzyczny.

Od wczorajszego taszczenia ciężarów do dziś bolą mnie całe ręce. Nigdy nie pojadę po coś tak ciężkiego sam, muszę zapamiętać, że maksymalnie mogę nosić paczki do 10 kg, w innym przypadku potrzebna mi jest pomoc

Wstałem o 3:20... Do pracy mam na 7:00. Po wyjściu spotykam się z siostrą, która będzie czekać gdzieś w okolicach Rotundy - siostra przyjeżdża do nas na święta. Na dworze leży śnieg - jak miło. Dzisiaj w naszym domu pewnie stanie choinka skoro zjawia się siostra.


"I'm havin illusions, I'm havin illusions drivin me mad inside
I'm havin illusions, I'm havin illusions fuckin me up in my mind"

Cypress Hill "Illusions"



2008.12.19 / piątek / 08:24 - Rape me my friend

Wstałem wcześnie rano i zaraz jadę do banku a później do salonu audio. Na dworze taka mgła, że wokół naszego domu nic nie widać, jest zupełnie biało.

Na razie jeszcze sobie siedzę i słucham "Rape me" Nirvany. Następny wolny dzień będę miał dopiero w przyszły piątek więc nawet nie będę mógł się porządniu wsłuchać w brzmienie kolumn. Siostry też właściwie prawie nie będe widział a Wigilię będziemy mieli wcześniej bo o 18:00 będę już musiał uciekać do pracy. Damn.

Te małe kolumienki, których teraz używam, które pokazywałem na PB jakiś czas temu też mogę jutro sprzedać, za cztery stówki. Będę musiał przekonać się o ile gorzej grają od nowych i jeśli wypadną przy nich naprawdę blado to je sprzedam. Bye bye firmo Tannoy.


"Hate me
Do it and do it again
Waste me
Rape me, my friend"

Nirvana "Rape me"



2008.12.18 / czwartek / 23:04 - B&W 685 gotowe do odbioru

W pracy totalny zapierdol, ludzie chcą wychodzić z dyżuru, uciekać, zmieniać miejsce zatrudnienia i nie bawić się w to całe pisanie... Ale ja kasy potrzebuję więć mocno się trzymam i nie narzekam.

Pieniądze były mi potrzebne na kolumny i jutro właśnie jadę je odebrać z salonu gdzie zostały specjalnie dla mnie sprowadzone. Musiałem wyłudzić od taty trochę pieniędzy żeby je kupić jeszcze przed rokiem 2009 gdy wszystkie sprzęty u tego dystrybutora mają zdrożeć o 15% co dałoby 250 złotych więcej do zapłaty. Na szczęście ja kupię je jeszcze po starej cenie. Milutko.

Bowers & Wilkins - firma produkująca głośniki, która sprzedaje ich tyle samo co wszystkie inne firmy razem wzięte. Ich kolumny znajdują się w większości profesjonalnych studiów nagraniowych, jak choćby Abbey Road, a teraz ja będę miał je u siebie w pokoju. Model 685, który kupuję zdobył rok temu nagrodę dla najlepszej europejskiej podstawkowej kolumny roku. To wielki komfort mieć w domu brzmienie dźwięku, które stoi na tak wysokim poziomie, oby te kolumny naprawdę ładnie zagrały z moim sprzętem a będę happy. Czekałem na ten moment wiele lat. A ludzie ogólnie wiele tracą słuchając muzyki na byle czym, ale to już tylko takie moje gadanie, które nikogo nie interesuje.

Kabel, który wystawiłem za 30 złotych na Allegro ostatecznie osiągnął cenę 80 złotych i został przeze mnie za tyle sprzedany z czego jestem zadowolony. Teraz został jeszcze stary wzmacniacz do sprzedania, może ktoś się nim zainteresuje, został przeze mnie wystawiony na licytację za 200 złotych.

Ostatnio mam zwyczaj by odkładać wszystkie ważniejsze obowiązki na później, a z tego co widzę, to najchętniej wszystko bym odlożył na "po trzydziestce'. Robienie prawa jazdy, studia... Wszystko przez to, żę w me żagle przestał wiać (dąć?) wiatr, który pchałby mnie w odpowiednim kierunku. Już od dłuższego czasu panuje cisza na morzu, czyli w moim sercu i w moim umyśle. To chyba źle ale mi się taki zastój nawet podoba.

Odkryłem PhotoBloga pewnej dziewczyny, która ma naprawdę wielki talent do pisania. Podziwiam to jak wspaniale można prowadzić PhotoBloga, czyta się go jak zajebiście dobrą książkę. Mają ludzie talenty... Ciekawe do czego ja mam talent, jeszcze tego nie odkryłem, może do niczego.

Szkoda, że taki zastój opanował PhotoBlogi tych szanownych kobiet, które mam wśród znajomych tutaj po prawej stronie ekranu.


"To hold you
Enfold you
Never enough
Render your heart to me

All mine.......
You have to be"

Portishead "All mine"



2008.12.16 / wtorek / 23:15 - Światło słoneczne

Dzisiaj musiałem funkcjonować w ciągu dnia i nie mogłem się nadziwić, że w dziennym świetle wszystko jest widoczne i ogólnie jest tak jasno. Prosze mnie zrozumieć, że ostatnio takie solidne światło dnia widziałem ponad miesiąc temu. W firmie ruch na wszystkich piętrach, w windach mnóstwo ludzi, a w kranach ciepła woda, której już tam nie można zastać gdy pracuje się na noc. Dopiero gdy wyszedłem to było tak jak być powinno - ciemno.

Podczas dyżuru walczyłem ze snem i masą klientów, którzy najwyraźniej w dzień teraz też atakują ze zdwojoną silą. Dowiedziałem się już jaki mam grafik na święta - w Wigilię pracuję od 20:00 do 7:00, a w Sylwestra od 22:00 do 10:00. Świetnie. To oznacza dodatkowe 700 złotych. Przy okazji te godziny sylwestrowe są bardzo dobre - po dwóch godzinach dyżuru mine północ i wszyscy klienci powinni już wtedy być pijani a z nikim się tak dobrze nie rozmawia jak z pijącym klientem. Pracownicy mam nadzieję będą trzeźwi, w każdym razie ja zamierzam być. Tymczasem dla wszystkich pracujących na ezoteryce Polsat przygotował niespodziankę - około 2:00 zostanie nadany program z wróżkami przez co klienci prawdopodobnie rzucą się całą zgrają do pisania smsów. Zamęczą nas (na szczęście nie mnie).

To w zasadzie tyle. Idę jutro na drugi dzień, może już tak nie będę zasypiał, może się przestawię na dzienny tryb życia.


"Gdy patrzę w twe oczy zmęczony jak moje
to kocham to miasto zmęczone jak ja"

T.Love "Warszawa"



2008.12.16 / wtorek / 07:51 - Najlepsza książka jaką czytałem

Od dzisiaj będę wstawał do pracy wcześnie rano bo do pracy mam przez dwa dni na godzinę 11:00, w czwartek na 12:00, a w weekend nawet na 7:00 rano więc wtedy będę musiał się obudzić już o 3:30. W piątek przyjeżdża do nas siostra na święta, będę musiał się wybrać do Warszawy i fajnie, bo lubię sobie tak pojechać w jakimś innym celu niż do pracy.

Dzisiaj obudziłem się o 6:40 ale czuję się bardzo dobrze bo się wyspałem - poszedłem wczoraj wcześnie spać. PhotoBlog przeniósł się na nowe serwery i wgrywa się teraz bardzo szybko, już nie wyrzuca podczas ładowania zdjęć tak jak wcześniej. Super, jestem z tego powodu happy i nic nie szkodzi to, że przez prawie dwa dni był on całkiem niedostępny.

Na zdjęciu widać tą najważniejszą książkę ze wszystkich, które dotychczas czytałem. Niezwykle mnie interesujący temat, bardzo społeczny, psychologiczny, a przede wszystkim szczery i prawdziwy bo jest to po prostu zapis zwierzeń szesnastoletniej wtedy narkomanki, która przez nałóg zmuszona była to prostytucji. Film jest dużo prostszy od książki i zmienia całą historię w taki sposób aby była ona bardziej dramatyczna i przez to mija się on nieco z prawdą ale jako dzieło kinematogrfii doskonale się sprawdza, szczególnie dzięki piosenkom Davida Bowie. Zdecydowanie wolę jednak książkę i polecam ją wszystkim, każdy powinien ją przeczytać. Była to pierwsza książka, którą od razu po skończeniu chciałem przeczytać od nowa... Rewelacja i już, a wszystkie wcześniejsze, które czytałem stoją jednak o poziom niżej od tej. Czasami za 20 złotych można dostać niezwykle dużo.

Ale teraz wracam do codzienności i znowu pójdę sobie do pracki, nawet nie powinno być tak źle. Dzisiaj tylko 9 godzin... Kolumny na Allegro już sprzedałem ale zostaną one ode mnie odebrane dopiero w sobotę wieczorem. Jutro kończy się moja aukcja kabla, który wystawiłem za 30 złotych - jego cena doszła do 40 złotych lecz w ostatniej chwili może się jeszcze zwiększyć.


"I, I will be king
And you, you will be queen
Though nothing will drive them away
We can be heroes, just for one day
We can be us, just for one day"

David Bowie "Heroes"



2008.12.13 / sobota / 16:49 - Dead man

W skrócie, bo mi się pisać nie chce:

- Sprzedałem kolumny na Allego i będę bogatszy o 850 złotych, które pewnie wydam po prostu na nowe kolumny choć to dopiero w styczniu po odebraniu grudniowej pensji.

- Książka "My, dzieci z dworca ZOO" rządzi totalnie i wściekam się, że mam czas na jej czytanie tylko w autobusie i niekiedy w pracy.

- Dzisiaj rano w mojej smętnej wsi widziałem nieżywego faceta przykrytego folią... Wokoł stali policjanci i ci, którzy zajmują się transportem zwłok... Nie wiem co się stało ale taki widok zawsze robi wrażenie, szczególnie jak nieboszczyk leży na zimnej ziemii w miejscu przez, które codziennie się przechodzi.

- W pracy zapierdziel a średnia ledwo wyrobiona, to jest porąbane...

- Rano przeszedłem się Nowym Światem gdzie w grudniu zawsze jest tak uroczo jak to widać na zdjęciu.

- Jutro i pojutrze mam wolne a od wtorku zaczynam dyżury dzienne co będzie z jednej strony miłą odmianą a z drugiej porażką bo będę zaczynał pracę w godzinach mojej najmniejszej aktywności umysłowej.

End of story


"This is what you should fear - you are what you should fear

Marilyn Manson "Kinderfeld"



2008.12.12 / piątek / 17:28 - Pod ziemią

Jakiś podkurwiony jestem ale nie ma się czemu dziwić, znowu muszę iść do pracy na 11 godzin klepania w klawiaturę. Już nie chodzi o treść smsów bo to dawno przestało mnie obchodzić tylko o sam fakt, że muszę tak machać palcami i uderzać nimi w klawisze... Oby mnie wybrali na Sylwestra na dyżur bo na liście jestem szesnasty a podobno piętnaście osób jest potrzebnych. Może być lipa.

Najprzyjemniejszą częścią dnia jest zawsze jazda metrem, która naprawdę uwielbiam. Ludzie siedzą i gapią się na siebie, w żadnym innym środku komunikacji tak nie ma. Lubię obserwować ludzi... Tylko od czasu gdy wprowadzili do wagonów te telewizory to ludzie już się na siebie nie gapią, teraz mają głowy zadarte wysoko do góry i gapią się w to co tam pokazują. Na peronach też nie robią nic innego tylko wlepiają gały w ekrany projekcyjne...

Spadam zaraz robić to co zawsze... Zarabiać kasę (niewielką). Wczoraj zauważyłem, że niektórzy pracownicy są takimi samymi pustakami jak klienci i mają zupełnie beznadziejne, przedmiotowe podejście do kobiet. Na szczęście sporo jest takich naprawdę mądrych, z klasą, na wysokim poziomie... Pytanie tylko czy kobiety chcą być dobrze traktowane bo czasem mam wrażenie, że wcale nie.

Ci którzy nigdy nie pracowali na serwisach smsowych, na które piszą faceci nie zdają sobie do końca sprawy jak totalnie chujowi mężczyźni mogą być. Ktoś chce kastrować chemicznie pedofili a tymczasem na taki los zasługują też normalni, w cudzysłowiu, mężczyźni.

Aha, pozdrawiam Panią, która przejrzała całego mojego PhotoBloga... To głupie zajęcie ale skoro chciała...? Ja sam mam kilka osób, których nie mam tutaj w znajomych, ale których photoblogi czytam regularnie. Wśród nich jest pewien chłopak z Pakości, który nie wiedzieć czemu ma mnie w znajomych... Chce się komuś czytać te smuty?

Chciałbym potrafić pisać, mieć łatwość w jasnym wyrażaniu siebie, żeby potrafić przelewać moje myśli na ekran w taki sposób bym był z tego zadowolony... Niestety w pisaniu jestem kijowy (w mówieniu to już w ogóle). Jeszcze raz - do dupy z tym.

Hubert Selby Junior, ten który napisał "Requiem dla snu" twierdzi, że żeby nauczyć się pisać trzeba po prostu siedzieć na dupie i pisać, pisać, pisać, wyrzucać to co wyszło źle, zostawiać to co dobre... On właśnie w taki sposób pisał tą książkę, przez wiele, wiele lat, nie pamiętam dokładnie ile.

Gdyby ludzi zmuszać to potrafiliby wszystko. Chętnie zmusiłbym siostrę do tego żeby rzuciła to swoje obecne życie, przeniosła się do Warszawy, poszła na studia i znalazła faceta a raczej pozwoliła się odnaleźć jakiemuś facetowi (byle porządnemu)... Sama nie widzi jakie ma możliwości i jak w ogóle ich nie wykorzystuje.

To samo możnaby powiedzieć o mnie...

Do dupy z tym...


"Are you motherfuckers ready, for the new shit?"

Marilyn Manson "This is the new shit"



2008.12.12 / piątek / 09:20 - Czysty

W pracy duży ruch i wynikające z niego zmęczenie ale nie szkodzi, dało się to znieść. Dzisiaj pewnie będzie gorzej.

Mam mało czasu na wchłonięcie "My, dzieci z dworca ZOO" a już teraz mogę stwierdzić, że jest to najlepsza książka jaką czytałem (choć może nie powinienem jej tak chwalić zanim nie doczytam do końca). Nie wiem dlaczego ale uwielbiam historie o narkomanach, a ze wszystkich ta jest najlepsza. Gdybym miał wybrac - "Reqiuem dla snu" czy "My, dzieci z dworca ZOO" to wybrałbym właśnie "My, dzieci...". To jest tak cudownie dramatyczne i zarazem jest to jedna z najpiękniejszych historii o miłości... Już film mnie zachwycił ale tak jak wspominałem, książka jest jeszcze lepsza. Gdzieś we mnie drzemie chyba coś z psychologa skoro lubię takie tematy. Choć nie jestem aż tak daleko idący jak założycielka strony poświęconej filmowi, książce i jej realnym bohaterom, która stwierdziła po jej przeczytaniu, że zostanie psychologiem i będzie pomagać narkomanom. Ja już raczej w życiu nie zamierzam zostawać nikim szczególnym... A jak skończyła Christiane, bohaterka tej książki? Ćpała nadal przez wiele lat, a pieniądze na narkotyki miała właśnie ze sprzedaży książki. Podobno w 1998 roku przestała ale teraz ponownie powróciła do nałogu. Narkoman zawsze zostanie nakromanem, tak jak pijak pijakiem, smutne ale prawdziwe.

Fajnie, że ja nigdy nie ćpałem i w ogóle niczego nie zażywałem. Moim zdaniem to powód do dumy...

A skoro już mowa o tym kim miałbym być... Może powinienem być księdzem? Czyłbym się w tej roli naprawdę dobrze.


"It is too late"

David Bowie "Station to station"



2008.12.11 / czwartek / 09:36 - Wir Kinder vom Bahnhof ZOO

Coraz mniej tych autobusów starego typu więc postanowiłem jeden z ostatnich takich okazów tutaj uwiecznić. Wkrótce już w ogóle takich nie będzie, odejdą do przeszłości jak wszystko...

W pracy na przywitanie dowiedziałem się, że za Sylwestra spędzonego w pracy w tym roku będzie o 100 złotych więcej premii czyli razem 400 złotych (plus normalna stawka za noc). Super, jeśli mnie tam wpiszą w grafik właśnie na Sylwestra to będę bardzo zadowolony. W pracy dzisiaj nie liczono średniej bo przez cały czas wszystko działało bardzo powoli lub w ogóle nie działało. Na ostatnią godzinę przeniosłem się do pokoju telefonistek 0700... Fajnie.

No i książka - "My, dzieci z dwrca ZOO". Odebrałem ją dopiero wczoraj i czytam ją tak jak żadnej wcześniej bo jest wspaniale wciągająca pomimo tego, że widziałem film... Ale film jest tylko filmem, od pewnego czasu preferuję książki choć na pewno zdaża się tak, że film jest lepszy od książki (podobno tak jest z Forrestem Gumpem). Kto wie, może będzie to moja ulubiona książka ze wszystkich, które przeczytałem. Może wolę prawdziwe historie od wszystkich wymyślonych...

Dostałem maila od jakiegoś faceta, który jest zainteresowany moimi kolumnami wystawonymi na Allegro (to już drugi), który chce tutaj przyjechać by je odsłuchać. Zapraszam go na niedzielę, zobaczymy czy się zjawi po tym jak go zniechęciłem szczrością na temat tych kolumn w swoim mailu.


"Słodka szesnastolatka, zrobi z tobą co chce, słodka szesnastolatka i tak rozpierdoli cię"

Post Regiment "Słodka 16-latka"



2008.12.10 / środa / 01:31 - Gram sobie od czasu do czasu

Dzisiaj miałem wolny dzień a teraz mam wolną noc więc nie przemęczałem się myśleniem i po prostu grałem sobie na komputerze, głównie w bardzo fajny nowy "Tomb raider" oraz "World of goo"... Kiedyś to się grało, że ho ho, ale dzisiaj już czasu na to brakuje ale niekiedy zasiadam jeszcze przy gierkach na dłużej i nie nazwałbym tego czasu czasem straconym. Gry robią się coraz piękniejsze, a ja mam komputer, na którym nadal wszystko doskonale działa. Warto było wyłożyć na niego kasę. Muszę zamówić wreszcie GTA IV bo premiera była kilka dni temu.

W pracy tylu już dorosłych chłopów a właściwie wszyscy grają w gry jakby nadal byli małymi chłopcami. A co tam, kto powiedział, że grać mogą tylko dzieci? W Japonii grają wszyscy.

Na zdjęciu to akurat nie moje dłonie tylko mojej siostry ale to taki szczegół. Za chwilę idę się kąpać. Wcześniej odezwał się do mnie facet, który chętnie kupi moje duże kolumny ale po nieco niższej cenie. Tylko, że facet ten pochodzi z Bydgoszczy więc raczej tutaj po nie nie przyjedzie, trzeba się będzie zająć odpowiednim przesłaniem ciężkiej paczki jeśli wszystko dojdzie do skutku.

Net dzisiaj mi się strasznie tnie... Lipa.


"Surround me
With your love
Understand me
I need your love"

3-11 Porter "Surround me with your love"



2008.12.10 / środa / 01:23 - 300 spartańskich wpisów na PB

Niniejszym pragnę uczcić trzysetny wpis na PhotoBloga!



2008.12.08 / poniedziałek / 17:18 - Drugi tydzień grudnia

Za 3 tygodnie koniec roku... Już kilka dni temu zapisałem się w pracy na Sylwestra, spędzę go więc przy komputerze, pisząc smski. Trochę to głupie ale ja i tak nigdy na Sylwestra się nigdzie indziej nie wybierałem, siedziałem po prostu w domu więc dla mnie to całkiem niezłe rozwiązanie. Chętnych na spędzenie Sylwestra przed komputerem było wielu ale lista miała ograniczoną ilość pozycji więc załapali się tylko Ci, którzy się pospieszyli. Pewnie nikt by się na to nie porywał gdyby nie premia, którą dostaje się za jedną nockę Sylwestrową - 300 złotych. Do tego dochodzi normalny zarobek nocny czyli około 100 zł. Nawet jeśli średnia mi w tym miesiącu spadnie to zarobię ze 2000 zł. Premie otrzymuje się też za każdy dzień świąteczny więc święta też najchętniej spędziłbym w pracy.

To zdjęcie zrobiłem wczoraj rano po wyjściu z pracy. Zawsze jeżdżę w weekendy na Młociny metrem i stamtąd wracam na Wilsona a robię to po to by nie czekać na autobus na mrozie tylko w cieplutkim metrze. Z pracy wychodzę o 7:00 a autobus mam dopiero o 8:00... Jeśli to jest niedziela to mogę też iść na mszę do kościoła ale i tak na miejscu jestem dopiero wtedy gdy ludzie przyjmują komunię więc właściwie jest już po wszystkim... Jeżdzę więc moim ukochanym metrem.

Zaraz wychodzę do pracy a jutro po raz kolejny mam wolny dzień... Jeszcze do Merlina wstępuję po "My, dzieci z dworca ZOO"... Film był świetny a teraz przeczytam książkę... Ende.


"But we are tired
We got nothing to believe in
We are lost
Go tell the women that we're leaving"

Grinderman "Go Tell The Women"



2008.12.07 / niedziela / 16:51 - Choinka przed Radiem Zet

Każdy dom ma przynajmniej jedną choinkę (prawie każdy) i każda firma też ma swoją więc i przed naszym uroczym budynkiem radia co roku stawiają tą samą, przeciętnej urody choineczkę... W tym roku widzę ją ostatni raz bo czas przeprowadzki w nowe miejsce nieuchronnie się zbliża. Ze ścian znikają powoli ślady obecności naszej firmy i nawet przed wejściem na trzecie piętro gdzie kiedyś było nasze logo teraz wisi nowe - Radia Zet, które zamierza się panoszyć w całym budynku. Potrzebują więcej miejsc bo wykupują kolejne radia, jak choćby Plus albo Planeta FM... Monopol się powoli robi.

Ktoś wystawił na Allegro takie same kolumny jakie ja wystawiłęm tylko, że za niższą o 50 złotych cenę. Na oko to są one też w nieco lepszym stanie więc chyba mogę zapomnieć o tym, że uda mi się sprzedać moje. Będę musiał obniżyć cenę.

My w domu choinki jeszcze nie mamy bo jak myślę, czekamy na siostrę, która przyjedzie z Puław i ją rozłoży. Siostra powinna być dekoratorką wnętrz ale minęła się z powołaniem... Albo nie zawalczyła w odpowiednim czasie o odpowiednio ukierunkowane wykształcenie... Tak samo jak ja.


"Take a look around the world
You see such bad things happening
There are many good men
Ask yourself is he one of them"

Massive Attack "Special Cases"



2008.12.07 / niedziela / 10:19 - Santa Claus is coming to town

Niby jakieś Mikołajki były czy coś w tym stylu... Zauważyłem to tylko dlatego, żę na Google zmieniło się logo a w pracy klienci dostawali spam z dziewczyną ubraną w skąpy strój Świętego Mikołaja... Byli ciekawi jaki to prezent dla nich mamy... Lipa. A tak ogólnie to raczej prezentów nie dostawałem i nie dawałem nigdy na Mikołajki więc można to święto zignorować.

W pracy całkiem nieźle, całkiem przyjemnie, praca szybko mija, pisania wcale nie tak dużo... Jeden kolega odszedł ale pojawił się w jego miejsce nowy a ja uwielbiam wprowadzać nowych ludzi w tajniki firmy... Powinienem być teamleaderem to codziennie bym przyuczał wszystkich nowych do zawodu, prowadziłbym szkolenia... Ale skoro nigdy nie przeszedłem na ezoterykę to odciąłem się od wszelkich awansów. Poza tym raczej nie posiadam w sobie cech, które ułatwiałyby mi kontakt z drugim człowiekiem, a szkoda, bo lubiłbym to zajęcie...

Na Pałacu Kultury widać już swiąteczne światełka, przed Radiem Zet stoi choinka (nędzna bo nędzna, ale zawsze to coś) i w pracy wisi jeden sznur światełek. Nastroju swiątecznego jakoś jednak nie czuję, pewnie z powodu braku śniegu.

Ostatnio narosła we mnie fascynacja naprawdę niskimi dziewczynami... Niskie dziewczyny są po prostu super. I jeszcze spostrzegłem coś co mnie samego dziwi - blondynki też czasem są super. Ale ogólnie to wszystkie kobiety leżą poza moim zasięgiem... Wszystkie coś warte.


"It takes two to make love, two to make a life"

Massive Attack "Special Cases"



2008.12.05 / piątek / 09:41 - Kolejny minus

To zaczyna się robić denerwujące - w pracy jestem na pierwszym miejscu z tych, którym za niską średnią zabrano najwięcej pieniędzy. Straciłem w ten sposób 445 złotych. Myślę, że niska średnia w niewielkim stopniu zależy ode mnie więc ten system oceniania jest kompletnie niesprawiedliwy i przez to wkurwiam się coraz bardziej. Zarobię nędzne 1500 złotych, podczas gdy sporo ludzi w firmie zarabia po 2500 złotych z dodatkiem wyrobionym na ezoteryce. Moje zarobki są strasznie marne jak na 222 godziny wypracowane w listopadzie. Przykładowo moja siostra pracująca po 8 godzin dziennie robi na miesiąc około 160 godzin... Tyram a mam z tego niewiele... Ech.

Nic tylko trzeba odejść. Ale każdy kto próbował sam odejść z pracy wie jakie to trudne...

Dzisiaj był dzień zablokowanych bramek co znaczy, że smsy od klientów w ogóle do nas nie przychodziło od godziny 14:00 a później nagle o 3:00 w nocy wszystko się odblokowało i musieliśmy odpisywać na wszystko naraz. Klienci dostawali więc smsy o godzinie 3:00 lub 4:00 nad ranem i na pewno byli z tego powodu nieco zdenerwowani. Dobrze im tak! He he he... Szczególnie przyjemnie było wysłać takiego złośliwego smska facetowi, który napisał - 'Kochanie, nie przysyłaj smsów bo żona się denerwuje". Za karę usłyszał sygnał przychodzącego smska o 3:30 nad ranem!

Ale było tak - siedzę sobie i myślę jaką to spokojną nockę mamy z małym ruchem, klientów do odpisania kilku, dwóch lub trzech, aż tu nagle o 3:00, jeb, 100 smsów naraz! Ty było nawet śmieszne... Czas płynie znacznie szybciej gdy ma się dużo do roboty...

Idę spać... Ciekawe ile zarobię za grudzień. Średnią miałem dobrą... Do godziny trzeciej.

Muzycznie nakręcałem się dziasiaj na Orbital i Sonic Youth na dużych słuchawkach siostry... Sonic Youth często zapuszcza się w niesamowicie melodyjne rejony gitarowego hałasu. Zaczynam ich coraz bardziej uwielbiać.

Orbital za to doskonale współgra z widokiem tętniącego życiem miasta.


"Can you forgive the boy who - shot you in the head"

Sonic Youth "100%"



2008.12.04 / czwartek / 17:14 - Allegro mnie podnieca

Ta kolumna na zdjęciu to jedna z dwóch, które grają u mnie już od ośmiu lat. Tannoy M1 - w roku 1998 otrzymały nagrodę EISA dla najlepszych europejskich kolumn roku i trzeba przyznać, że jak za swoją cenę są rewelacyjne. Ponad pół roku temu kupiłem większy model, podłogowy, ale okazały się gorsze i dlatego właśnie dzisiaj w nocy wystawiłem je na Allegro. Na kabel, który wczoraj wystawiłem już mam dwóch chętnych, licytacja powoli się rozkręca, cena wzrasta, a na kolumny może jeszcze ktoś się skusi. W tej chwili mój pokój wypełnia muzyka zespołu Orbital dobiegająca właśnie z tych małych kolumienek. Na razie chyba jeszcze zostaną u mnie przez jakiś czas bo w zasadzie jestem z nich zadowolony.

Do pracy będę teraz chodził z przekonaniem, że lada moment mnie wyrzucą... O tak, niech zrobią mi tą przyjemność.


"Kochanie dzisiaj zwolnili mnie z pracy
wiedz o tym, że nie dali mi szansy
kazali odejść, wyrzucili za drzwi"

T.Love - "Na bruku"



2008.12.03 / środa / 23:41 - Nie znasz dnia ani godziny

Cholerka, tak narzekam na moją pracę a tu się okazuje, że w każdej chwili można z niej wylecieć. Tak właśnie stało się z kolegą, z którym zawsze siedziałem na dyżurach od 20:00 do 7:00, z tym, że on zazwyczaj kończył o 5:00. Pewnego uroczego dnia przyszedł do pracy jak zwykle a supervisor powiedział mu, że został wyrzucony i może sobie iść do domu. Kpina. Z tego co wiem to nikt wcześniej nawet mu nie powiedział, że jego jakość pracy jest zbyt słaba a on lubił tę firmę. Szkoda faceta... Bardzo porządny człowiek choć faktycznie nie pracował tak jak powinien, na przykład pół godziny przed końcem dyżuru już nie odpisywał na smsy i one do nas wpadały z takimi dużymi czasami oczekiwania... Ciekawi mnie jakie raporty są napisane odnośnie mojej pracy i jak jestem oceniany. Kiedyś mogę przyjść i okaże się, że jestem już zwolniony... Szczerze mówiąc nie załamałbym się. Zrobiłbym sobie wtedy miesiąc wolnego... Takie fajne, małe wakacje... Albo najlepiej dwa miesiące. Albo trzy.

Tymczasem własnie przed godziną wystawiłem pierwszy raz w życiu jakiś przedmiot na sprzedaż na Allegro i jest to zepsuty kabel audio do połączenia odtwarzacza ze wzmacniaczem. Kupiłem go za 317 złotych, następnie pechowo zepsułem bo źle się z nim obchodziłem i teraz wystawiłem na licytację za 30 złotych. Jak ktoś jest sprytny to sobie kabelek naprawi. Chciałem zobaczyć jak się wystawia sprzęty na Allegro i teraz już wiem, będę więc zaraz mógł się zabrać za wystawienie kolumn.

Wczoraj w pracy znowu usnąłem bo był mały ruch. Obudziło mnie chrapanie... Hmm. Naprawdę przyjemnie tak sobie pospać w pracy. Wyszedłem dwie godziny wcześniej i idąc przez ciemny las wymyśliłem sobie taką historię - użytkownik PhotoBloga, młody człowiek ginie w jakimś wypadku, ale kilka dni po pogrzebie na jego blogu pojawia się kolejny wpis... Widać na nim niewyraźne kształty, na których rozpoznać można jego twarz... Ewentualnie można tą historię jakoś dopracować. :P Albo wymyśliłem sobie, że dzwonię pod dawny numer mojej zmarłej babci, który to numer już dawno temu został zlikwidowany i w słuchawce słyszę głos babci, taki jak zawsze, mówiący "słucham"... Hmm, szedłem przez las, wymyślałem te straszności a później sam się bałem... W ciemnym lesie lepiej za dużo nie myśleć. ;P Swoją drogą ciekawe ilu użytkowników PhotoBloga jest już martwych a ich wpisy nadal tutaj tkwią. Nawet na PB można spotkać duchy. ;o

Ostatecznie okazało się dlaczego telewizor nie działał. Zawieszony w nim subwoofer urwał się i zniszczył płytę główną. Pechowy zakup ale już widzę, że plazmy tanieją i za 3800 można mieć 42 calową FullHD więc jak najbardziej właśnie taka mi odpowiada. Jeśli nie usunął mnie z pracy to możliwe, że na początku roku taką kupię. W każdym razie na małe, migające telewizory już nie mogę nawet patrzeć.


"Chaos ma tę przewagę na porządkiem, że jest lepiej zorganizowany"

Terry Pratchett



2008.12.02 / wtorek / 17:04 - Komercha

Ale komercha! Paskudna, nieudana reklama... Wstyd na to patrzeć. Firma Dr. Martens zasługuje na wszelkie negatywne oceny. Przenieśli produkcję do Chin ale cena nadal wyjebana w kosmos, w dodatku wykonanie jak za tę cenę nie jest idealne, wiadomo - Chińczycy nadal jednak potrafią wszystko partolić. Komercha jak nic. Mimo wszystko i tak lubię te buty. ;P

Tymczasem telewizor - wrak nadal stoi na dole na podłodze i nikomu się go nawet nie chce dźwignąć. Chyba będzie tak stał aż się rozłoży... Wystawiłem sprzedającej go kobiecie ocenę neutralną na allegro, ja pewnie dostanę od niej taką samą albo negatywną za to, że zgodziłem się przyjąć uszkodzoną przesyłkę. Zawaliłem sprawę i już. Ona też. Ale nie wracam do tego... Cholera, a już bym za tydzień mógł kupić panoramiczny LCD gdybym nie wydał tych 440 złotych na wraka.

Ostatnio ponownie pojawiałem się na serwisie Sympatia.pl, nawiązywałem znajomości i gdy stwierdziłem, że to faktycznie do czegoś konkretnego prowadzi to się przeraziłem. ;o Głupio jest szukać gdzieś daleko gdy wydaje się, że odpowiednie osoby znajdują się tutaj blisko... Najprościej nie szukać nikogo. Chyba pójdę w ślady mojej siostry i... Niczego nie będę robił.

Siostro - PhotoBlog tak samo Ci się zatrzymał w miejscu jak całe Twoje życie... Kurde, ja bym radził jednak ruszyć do przodu. Zresztą sobie też bym tak doradził. Make a move motherfucker!

Spadam do pracy... Wcześniej do Merlina po płytę Orbital za 17 zł. Jutro mam dzień wolny.


"Save yourself! Help Yourself!"

Nick Cave And The Bad Seeds - "Fifteen feet of pure white snow"



2008.12.01 / poniedziałek / 17:12 - Zniszczony telewizor

Tragedia. Dotarł do mnie dziasiaj telewizor ale okazał się kompletnie zniszczony, ma popękaną obudowę, nie działa w nim dźwięk i nie odbiera sygnału z anteny. Można na nim oglądać dvd ale coś w nim iskrzy i strzela więc nie będę go używał. Każdy zawinił, kobieta, która sprzedała mi ten tv bo źle go zapakowała (w tekturę a nie w styropian), kurier, który zwyczajnie rzucał telewizorem i to on go zniszczył oraz ja, bo zgodziłem się taką paczkę przyjąć bez zaglądania do środka. Fatalnie. Najgorszy zakup jakiego dokonałem. Już nigdy nie kupię nic na allegro i nie będę ufał kurierom bo trafiają się tam totalni kretyni.

Szkoda, bo sam obraz w tym telewizorze jest fajny, duży i gdyby tylko tv dotarł do mnie w stanie nienaruszonym to byłbym zadowolony. Niestety w środku wszystko jest luzem. Porażka.

Idę do pracy... Będę musiał zarobić na nowy telewizor, LCD lub plazmowy, bo te stare pudła z allegro nie mają sensu.



2008.11.29 / sobota / 09:57 - Wolny weekend

Załatwiłem sobie dwa dni wolne akurat na weekend więć odpocznę od tych nudnych rozmówek w pracy, znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcia. Wpłaciłem na Allegro pieniądze więc będę mógł teraz handlować i prawdopodobnie w tym lub przyszłym tygodniu wystawię wreszcie na sprzedaż kolumny i może jeszcze kilka innych sprzętów. Telewizora kurier wczoraj nie przywiózł bo pewnie postanowił przełożyć tę dostawę na poniedziałek. Mi tam obojętne.

W pracy głowa mnie bolała ale teraz czuję się już dobrze... Widocznie przy pracy też można odpocząć i się wyleczyć, wyspać się nie zamykając oczu. Maanamu całego nie udalo mi się przesłuchać, będę się z całością zapoznawał powoli ale już kilka utworów wielbię, jak choćby "To mi się śni" z najnowszej płyty. Ta najnowsza jest najgorsza, zaledwie 3 dobre utwory, reszta okropna, szczególnie tekstowo ale wiadomo, każdy się w końcu wypala...

Pokochałem ten oto utwór "Sahara" z prostym tekstem, który tutaj cytuję... Banał ale z muzyką i tym schodzącym, masywnym basem w refrenie ta piosenka jest... Lovely.

A koncert Moloko na DVD też jest piękny... A nawet rzekłbym - seksowny. Ach, Róisin. ;P Tak wygląda charyzmatyczna kobieta z klasą... A ja chyba uwielbiam właśnie charyzmatyczne babki, a nie sierotki jak kiedyś myślałem... Choć nie... Sam nie wiem. A zresztą... Ważniejsze, że mnie nie uwielbiają ani takie, ani takie. ;(


"Nie opuszczaj mnie
Bądź aż do końca świata
Ja będę dla ciebie
Jak piękny koniec lata"

Maanam - "Sahara"