2009.09.30 / Środa / 12:12 - Zabiegany

Czuję się jakby od mojego powrotu do firmy minął już miesiąc, a przecież to dopiero jeden tydzień. Strasznie zapracowany i zabiegany ostatnio jestem, ale nie ma się czemu dziwić skoro nie biorę sobie żadnych dni wolnych. Zapał do pracy, którym wykazywałem się tydzień temu już po części minął i teraz zaczynam odczuwać coraz silniejszą potrzebę tego by wreszcie mieć choć jeden wolny dzień. Lista rzeczy do zrobienia ciągle się wydłuża a ja właściwie jeszcze za nic się poważnie nie zabrałem. Skończy się tak, że nawet nie zdam wewnętrznego egzaminu z teorii na kursie prawa jazdy. ;)

Z pewnych planów będę chyba musiał się wycofać, a konkretnie chodzi mi o plany spotkania się z dwiema dziewczynami poznanymi na Sympatii. Zresztą znajomości, które nie rozwijają się w odpowiedni sposób nie powinny chyba być reanimowane na siłę przy pomocy spotkania, do którego jedna lub dwie strony się zmuszają. Ludzie albo się przyciągają albo nie, a mnie obecnie przyciąga tylko jedna dziewczyna (lub dwie, licząc z Przyjaciółką, która zawsze będzie mnie przyciągać). Pół biedy gdy żadna ze stron nie czuje owego tajemniczego magnetyzmu, nagorzej jest gdy jedna strona to czuje a druga nie. Zarówno w przyjaźni jak i w uczuciach nie ma nic na siłę. Na szczęście nigdy nie ciągnęło mnie do tego by mieć wielu znajomych i by poznawać ciągle nowe dziewczyny, cały czas chodzi o to by była tylko jedna i pewnie właśnie to jest najtrudniejsze.

Poza tym ludzie mają naprawdę mało czasu na cokolwiek poza pracą i nauką, co zresztą dotyczy też mnie. Na przykład teraz muszę już biec do łazienki, myć się i pędzić do pracy. Znikam więc.

Ale ogólnie zero narzekania bo jest bardzo dobrze. :) Mam tylko nadzieję, że kolega nie jest na mnie zły z tego powodu, że spodobała mi się jego siostra. ;) Ja na przykład swoje siostry oddam bardzo szybko każdemu, kto tylko będzie chciał je wziąć. ;P


2009.09.30 / Środa / 00:48 - Uśmiech na twarzy Pana Michała

Ponownie w centrum operatorskim. Nie przypuszczałem, że jeszcze tam wrócę, ale życie potrafi zaskakiwać.

Po wyjściu z pracy odebrałem telefonem maila, który powiedział mi, że na Gronie czeka na mnie nowa wiadomość. Dwie godziny niepewności, powrót do domu, włączenie komputera, przeczytanie treści wiadomości i... Uśmiech na moim pysku. :D

Fajnie, jestem bardzo zadowolony. Zresztą już od trzech dni jestem zadowolony i ogólnie mój nastrój poprawił się o jakieś 100%. :) To chyba po tym serniku tak mnie wzięło. ;P

Moje myśli krążą ostatnio wokół wszyscy-wiedzą-jakiej osoby ale jeśli zacznę tutaj o tym pisać to mój blog po raz kolejny sięgnie dna, postaram się więc skupiać na innych tematach. Innych tematów na razie jednak brak.

Nie, nie, tak na serio to trzeba się uspokoić, nie przesadzać z emocjami i przede wszystkim nie napalać bo to może poważnie zaszkodzić. Tak zwyczajnie - bardzo się cieszę, że spotkam się jeszcze raz z panną Klaudią.

Tymczasem idę spać, tylko najpierw wypcham swój żołądek martwymi kurczętami, czyli Pasztetem Podlaskim.


2009.09.29 / Wtorek / 00:39 - Imieniny Pana Michała

Tak mniej więcej wygląda moje wymarzone miejsce zamieszkania. ;) Niestety na razie gnieżdżę się w lesie, co też ma swoje liczne zalety (i jeszcze liczniejsze wady). Niemniej nie miałbym nic przeciwko zamieszkaniu w takim bunkrze jak ten ze zdjęcia, który znajduje się blisko firmy, przy ulicy Prostej.

W pracy mamy jeden wielki zapierdziel ale podobno już od początku września tak jest. Nawet na rozrywce można się zajebać, ale na ezoteryce liczba oczekujących klientów potrafi sięgnąć dwustu, co jest naprawdę chore i sprawia, że można zajebać nie tylko siebie ale wszystkich dookoła. Przypomniałem sobie dlaczego w czerwcu uciekłem z tej pracy, ale teraz na szczęście żadnej ucieczki nie planuję, będę się trzymał kurczowo póki mnie nie wyrzucą. Chyba specjalnie nie puszczają mnie teraz na ezoterykę abym przypadkiem nie zginął w akcji. :)

Pół godziny temu rozpoczęły się moje imieniny, albowiem Michałem zwykłem się nazywać. Wypiłbym sobie wino z tej okazji ale niestety nie nabyłem żadnego, a szkoda, bo dzisiaj świat nie wydaje się już tak piękny jak wczoraj. Na szczęście dziewczyna, która wczoraj mi się spodobała, podoba mi się dzisiaj tak samo, albo nawet jeszcze bardziej. ;)

A propo dziewczyn to dwa dni temu w pracy usłyszałem od koleżanki, którą osobiście uznaję za istotę zjawiskową pod każdym względem, takie oto słowa - "Nienawidzę samochodów i nigdy nie zrobię prawa jazdy". Czujecie to? Rozumiecie o co chodzi? :)

A ja się zaprzedałem, porzuciłem swoje dawne zasady i przekonania. Pozwoliłem by pożarł mnie potwór zwany złowieszczo - systemem. To straszne, czuję się przez to taki... Typowy. Taki jak Wy.

A byłem takim zajebistym dzikusem. Gdy wszyscy szli w lewo to ja skręcałem w prawo. Może przez nie doszedłem tam gdzie chciałbym się teraz znajdować.

Może pora dorosnąć.


2009.09.28 / Poniedziałek / 20:06 - 25 urodziny kolegi

10 minut po północy wróciłem do domu lekko chwiejnym krokiem. ;) O 17:00 wyszedłem z pracy, a o 18:00 byłem już na Bemowie, u kolegi w mieszkaniu na jego 25 urodzinach. Poznałem tam kilka fajnych osób, wypiłem największą ilość alkoholu w swoim życiu, zjadłem kawałek bardzo smacznego sernika i około 22:00 musiałem już wracać do domu by nie uciekł mi ostatni autobus.

Zrobiłem sobie zdjęcie z solenizantem ale nie wyszło zbyt dobrze więc zamieszczam tutaj zdjęcie, na którym widać nieco wstawionego mnie oraz niezwykle sympatyczną siostrę kolegi, którą miałem okazję poznać dopiero teraz choć słyszałem o niej od dawna. Nie ukrywając stwierdzam, że panna Klaudia wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a moją uwagę zwróciła czymś niezbyt często spotykanym u dzisiejszych dziewczyn, mianowicie wdziękiem, ale takim przez duże W. Wdziękiem i uśmiechem. Do domu miałem już jechać o 19:30 ale gdy zjawiła się panna Klaudia to postanowiłem zostać kilka godzin dłużej. Na pożegnanie powiedziałem - mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy i faktycznie mam taką nadzieję. ;)

Taki typ dziewczyn też lubię - w stylu aktorki zwącej się Tea Leoni, która zawsze mi się podobała. :)

Wypiłem cztery szklanki wina, z czego to, które przyniosłem ze sobą najbardziej mi smakowało i uznałem je za najlepsze wino ze wszystkich jakie dotychczas piłem, postaram się na przyszłość kupować właśnie takie. Nie zdradzę jaka to marka by nie robić reklamy. Jestem takim dziwnym człowiekiem, który staje się normalny dopiero wtedy gdy się lekko wstawi. ;)

Idę spać bo jutro dalszy ciąg mojego nie kończącego się dyżuru w pracy.


"Ktoś idzie do Ciebie trzymając w ręku nóż,
Ktoś mówi przez radio by zabić Twą wiarę.
Cienie przedmiotów wchodzą Ci do łóżka,
Szepcąc po kątach przestają być wierne.
Kiedy idziesz ulicą drzewa drapią Cię po skroniach,
Pająki uliczne wychodzą z rynsztoka.
Słowa pajęczyną platają Twoje usta.
Otwarte okno kusi Cię wiosną,
Głowa niczym gołąb leci między chmury,
Zapomnij, zapomnij, zapomnij...
...zamknij wszystkie drzwi...
...zamknij wszystkie... "

Renata Przemyk "Zamknij wszystkie drzwi"


2009.09.26 / Sobota / 20:06 - Ti Amo

Ti Amo - restauracja, którą mijam w drodze do pracy, a może kawiarnia, diabli wiedzą. Podobają mi się te słowa bo wystarczy dorzucić trzy litereki i co wychodzi? Tori Amos! ;)

Moje poświęcenie dla pracy i dla kasy sięga zenitu co objawia się tym, że w przyszłym tygodniu nie będę miał żadnego dnia wolnego, czeka mnie siedem uroczych dni spędzonych w firmie. Cóż, jak się chce mieć samochód to pieniądze trzeba na niego zarobić, szczególnie jeśli się chce żeby to był całkiem porządny samochód.

Dzisiaj jestem lekko padnięty bo w pisaniu smsów byłem tak dobry, że wszyscy ciągle przysyłali mi nowe wiadomości, ciągle chcięli rozmawiać, a opisywanie przez 8 godzin totalnie zboczonego, ostrego stosunku seksualnego potrafi człowieka nieco zmęczyć... Mimo wszystko lepsze to niż siedzenie w durnej budce ze szlabanem.

Idę wziąć kąpiel i kładę się do łóżeczka czyli konkretnie na wersalkę.


2009.09.26 / Sobota / 06:08 - Sis bliss

Jak się ma siostrę to się z nią trzeba od czasu do czasu na zdjęciu pokazać, a ostatnio chodzę razem z siostrą na poranny autobus, przynajmniej do czasu gdy w pracy zaczną mi wyznaczać dyżury rozpoczynające się o innych godzinach niż 9:00.

Zaraz pędzę do pracki, w której posiedzę tylko osiem godzin jak to ostatnio bywa i na wieczór wrócę szybciutko do domu. Jutro jednak po pracy wybieram się na urodziny kolegi, więc kupuję wino i lecę imprezować - obym się nie upił po raz pierwszy w życiu. ;) Nieeeee, mam nadzieję, że do takiego prawdziwego upicia naprawdę nigdy nie dojdzie bo przecież nie ma w tym niczego przyjemnego. Choć teoretycznie powinienem tego też kiedyś spróbować bo człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce, a jako przyszły psycholog powinienem poznać wszelkie aspekty życia.


2009.09.25 / Piątek / 20:03 - Nieznośna lekkość butów

Niby uwielbiam niskie kobiety, szczególnie takie, które mają 145 cm wzrostu, ale te naprawdę wysokie, przy których muszę zadzierać głowę do góry, także coś niezwykle interesującego w sobie mają. Zarówno jedne jak i drugie robią na mnie wrażenie, przyciągają moją uwagę, natomiast najsłabiej oddziałowują na mnie te zwyczajne, zbliżone wzrostem do mnie. Jak już wspominałem wcześniej - musi być jakaś odchyła od normy. ;)

Przez wiele miesięcy chodziłem w ciężkich glanach, moje nogi na początku z trudnem przyzwyczajały się do ich wagi, a teraz, gdy zacząłem ponownie chodzić w vansach czuję się dziwnie lekki, wręcz tak jakbym za chwilę miał pofrunąć. ;) Gdy kilka dni temu goniłem autobus to zdziwiłem się, że mogę tak szybko biec. Jednak idzie zima więc wkrótce znowu będę musiał zakładać ciężkie, wysokie, dziesięciodziurkowe Martensy. Życie znowu stanie się cięższe, jak to zwykle w zimę ma miejsce.

Dzisiaj w pracy było równie przyjemnie jak wczoraj, tylko rozmowy już nie chciały mi się tak kleić. Winę za coś takiego zawsze jednak mogę zrzucić na klientów, ale przypomniałem sobie, że istnieje coś takiego jak konieczność wyrobienia średniej i od razu zacząłem w głowie kalkulować ile zarobię a ile stracę. Może lepiej żebym już przeszedł na ezoterykę bo tam powinno mi się to zawsze udawać, a na rozrywce już niekoniecznie.

Tymczasem w moim życiu powoli szykuje się chyba kolejne spotkanie zapoznawcze, które na upartego można podciągnąć pod miano randki. Pewna sympatyczna dziewczyna wykazuje się chęcią spotkania ze mną, chyba nie wie co czyni. ;) Podobnie jak poprzednio zadaję sobie pytanie - czy to jest mi do czegoś potrzebne? Odpowiedź w moim przypadku może być tylko jedna - tak, tak i jeszcze raz tak. Zawsze lepiej jest spróbować kogoś poznać, coś przeżyć, niż siedzieć w domu na dupie i się dołować a potem marudzić na blogu jakim to się jest samotnym człowiekiem.

Dzisiejszy powrót autobusem do domu był przezabawny, nikt nie mógł powstrzymać śmiechu, jeden facet wręcz się ze śmiechu dusił, ale nie sposób tego tutaj opowiedzieć, lub po prostu ja nie mam jeszcze takich zdolności by to przekazać. Albo zwyczajnie mi się nie chce. ;)


"Żebyś ty widział mojego kota, jak on mnie kocha. Twoja żona tak cię nie kocha jak mój kot mnie"

Pewien pijaczek w autobusie 708 zwracający się do pewnego maklera giełdowego


2009.09.24 / Czwartek / 21:40 - Elektroniczne papierosy

Oto widok, który kojarzy mi się z zakończeniem dnia pracy. Zaraz po opuszczeniu budynku firmy kieruję się na ulicę Pańską i widzę ten oto biurowiec na Rondzie ONZ, którego nazwy właściwie nie znam. Przez Rondo ONZ idę do stacji metra Świętokrzyska i stamtąd jadę do samego końca w kierunku Młocin. Niezwykle lubię wszystkie te miejsca.

Dzisiejszy dzień w pracy ponownie był bardzo przyjemny, nawet jeszcze przyjemniejszy od wczorajszego bo ruch był malutki a rozmowy wyjątkowo dobrze się kleiły. Na razie mam plan aby do pracy chodzić siedem dni w tygodniu o ile coś takiego będzie możliwe. Po pewnym czasie pewnie się zmęczę ale na razie mam w sobie dużo energii i zapału do pracy więc mogę sobie pozwolić na odrobinę zawodowego szaleństwa, a właściwie po co mi wolne dni skoro i tak nie mam żadnego ciekawego zajęcia w wolnym czasie?

Dzisiaj praktycznie zakończyłem wykłady teoretyczne na kursie prawa jazdy i już mogę się umawiać na jazdy szkoleniowe choć pewnie na pierwszą umówię się dopiero w październiku. Jeden wykład mnie ominął więc dla świetego spokoju na niego pójdę. Jak powiedział wykładowca - od 50% do 70% kursantów z tego ośrodka zdaje egzamin przy pierwszym podejściu. Jedynie 10% zdaje za czwartym lub kolejnym razem, co oznacza, że mam 90% szans na to, że otrzymam prawo jazdy już po pierwszym, drugim lub trzecim egzaminie. Oczywiście może się okazać, że ja będę akurat wśród tych 10% pechowców choć pech w życiu mnie raczej nie prześladuje.

Po wyjściu z pracy wymieniałem się smsami ze swoją Przyjaciółką, która już trzeci dzień szaleje w Warszawie i umawia się na jedną randkę za drugą. Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć, z jednej strony jest to obłęd, a z drugiej bardzo pozytywne podejście do nawiązywania nowych znajomości i dbania o stare. Na wszystko trzeba próbować patrzeć pozytywnie i wszystko należy próbować zrozumieć, więc powiedzmy, że to wszystko jest w porządku i ja jestem w stanie zrozumieć powody takiego postępowania. Gdzieś wewnątrz mnie odzywa się jednak głos sprzeciwu, który podpowiada mi, że to chore a już na pewno odzywa się we mnie to co jest u mnie dosyć częste - zazdrość. Cóż, chyba mam tendencję do zakochiwania się w odchylonych od normy dziewczynach, a te normalne mi zupełnie nie podchodzą. ;)

Muzycznie ostatnio nałogowo słucham pierwszej, porządnie pokręconej płyty No Doubt, którą sobie kilka dni temu kupiłem. To zarazem pierwsza płyta kompaktowa z muzyką jakiej w życiu słuchałem, jeszcze w 1997 roku gdy pożyczyłem ją kolegi.

Szybko zjem, szybko się wyśpię i jutro znowu do pracki. Hurra. ;)


2009.09.23 / Środa / 23:05 - Euzebiusz wraca do gry

W pracy było bardzo przyjemnie, pewnie głównie dlatego, że dostałem dyżur rozrywkowy. Okazało się, że moje imię firmowe nie zostało nadane innemu pracownikowi więc nadal mogę być Euzebiuszem. Co prawda miałem plan aby w przypadku niemożliwości nadania sobie tego imienia posłuzyć się innym - Osama lub Saddam. :) Byłoby dosyć oryginalnie. Mogę jednak być nazywany tak samo jak przez trzy lata - Ebi, na cześć Euzebiusza Smolarka, bo do pracy przyszedłem akurat wtedy gdy polska reprezentacja piłki nożnej brała udział w Mundialu 2006.

Póki co moja praca jest przyjemnością, a czas mija bardzo szybko w porównaniu z tym co działo się w ochronie. Jutro ponownie idę na 9:00, tyle, że po pracy nie wracam do domu tylko jadę jeszcze na kurs prawa jazdy.

Właściwie dzisiaj też nie pojechałem po pracy od razu do domu, a stało się tak dlatego, że moja Przyjaciółka akurat kręciła się po Arkadii dzięki czemu miałem okazję się z Nią spotkać i posłuchać o jej bujnym, choć zarazem dziwnym, życiu uczuciowym. Jakkolwiek dziwne by nie było to co Przyjaciółka robi to jednak muszę przyznać, że natchnęła mnie do tego bym sam też poznał kogoś nowego, jakąś miłą dziewczynę, która chciałaby się ze mną od czasu do czasu spotykać. To pewnie dlatego zapisałem się ponownie na Sympatię i wykupiłem od razu abonament na pół roku. Nie chodzi wcale o miłość - ja po prostu potrzebuję zwykłych koleżeńskich znajomości z dziewczynami i mam nadzieję, że uda mi się choć jedną poznać na takich zasadach.

A co z miłością? Jeśli z jakiegoś powodu się pojawi to bardzo dobrze, tylko chyba załamię się jeśli to po raz kolejny będzie miłość wyłącznie z mojej strony, nieodwzajemniona. Tyle, że teraz raczej nie wierzę w to abym mógł się zakochać, a powód jest bardzo prosty - aktualnie jestem już zakochany i mi to nie mija. Jestem zakochany w dziewczynie, z którą dzieli mnie bardzo wiele, ale z którą jednak równie wiele mnie łączy. Może potrzebuję więcej czasu by się odkochać.

Trzeba jednak wiedzieć, że głoszę chorą teorię mówiącą o tym, że ja nigdy się nie odkochuję i do dzisiaj jestem zakochany w każdej dziewczynie, w której byłem zakochany wcześniej. Myślę, że jest takich dziewczyn pięć. Wiele czy niewiele jak na 27 letniego człowieka? I jak to się dzieje, że inni ludzie się odkochują? Jak można być w kimś zakochanym przez jakiś czas, a później już nie? Ktoś mógłby zapytać - a jak można kochać kilka dziewczyn naraz? Można. Każdą za co innego.

Mimo tego, że w pracy było fajnie i ostatnio raczej wszystko w moim życiu jest w porządku, to prawdziwie dobrze poczułem się dopiero po spotkaniu z Przyjaciółką, po zwykłym spacerze, którego droga biegła od Arkadii na Plac Wilsona i rozmowie, podczas której ja głównie słuchałem a Przyjaciółka mówiła, jak zwykle. Ta dziewczyna ma na mnie najlepszy wpływ ze wszystkich ludzi jakich znam, sam nie do końca potrafię określić co Ona takiego w sobie ma. Oby ta przyjaźń trwała wiecznie.

Ale dość o uczuciach i dziewczynach. Wracając do pracy to coś się tam jednak zmieniło. Od niedawna każdy pracownik, który się tam zatrudnia musi podpisać umowę, w której jest mowa o tym, że pracownik zdaje sobie sprawę z tego, że klienci mogą mu zryć mózg, że będą chcięli prowadzić wulgarne, zboczone, chore i obraźliwe rozmowy. Pracownik podpisuje się pod tym, że nie będzie miał do firmy żadnych pretensji i nigdy nie poda nikogo z szefostwa tej firmy do sądu jeśli po kilku latach pracy stwierdzi, że z powodu pisania smsów ze zboczeńcami sam zmienił się w człowieka chorego psychicznie. ;)

Ja wróciłem i jestem z tego powodu szczęśliwy.


2009.09.23 / Środa / 06:10 - Początek jesieni, początek pracy

Za niecałą godzinę wychodzę z domu do pracy. Wczoraj rano byłem w kadrach firmy ochroniarskiej i okazało się tam, że nawet na tym całym czterodniowym ochranianiu Kolportera zarobię jakieś 200 złotych. Potrącono mi 245 złotych za te części umundurowania, których się nie zwraca, czyli buty, spodnie i dwie koszulki oraz 50 złotych za to, że nie przyszedłem w piątek do pracy.

Własnie rozpoczyna się jesień, która powinna mi upłynąć głównie na pracy oraz jazdach z instruktorem na kursie prawa jazdy. Miło byłoby też popracować nad sferą towarzyską, tylko czy w ogóle będę miał na to czas? Dla chcącego nic trudnego, a ja faktycznie w tym przypadku - chcę.

A jaka jest najlepsza wiadomość ostatnich dni? Ząb przestał mnie boleć i już nie muszę brać Ibupromu.


2009.09.22 / Wtorek / 22:38 - Back to school

Ha, z powrotem w swoim liceum. :) Nie spodziewałem się, że jeszcze zasiądę w tych ławkach.

Ojejkujejku. Dzisiaj nie chce mi się pisać. :) Jestem w całkiem dobrym nastroju ale dosyć nudne wydaje mi się pisanie tutaj o tym, że cieszę się z powrotu do pracy, że byłem na kolejnym wykładzie i już wkrótce rozpoczynam jazdy oraz, że moja Przyjaciółka dzisiaj po raz kolejny nawiązywała nowe znajomości w realu, czym zachęciła mnie do takiego samego zachowania.

Idę więc spać. :)


2009.09.22 / Wtorek / 06:47 - Warszafka

Nie lubię wstawać wcześnie rano ale dzisiaj znowu musiałem to zrobić ponieważ znowu muszę jechać do Warszawy. Biorę ze sobą ciężką torbę wypełnioną mundurem i butami, a następnie udaję się w kierunku kadr firmy ochroniarskiej, na ulicę Hożą. Mam nadzieję, że załatwię tam wszystkie formalności i zostanę wreszcie oficjalnie zwolniony oraz ogołocony z pieniędzy, które wcześniej zarobiłem przez cztery dyżury.

Po wizycie w firmie wracam do domu by wieczorem ponownie pojechać do Warszawy - na kolejny wykład z kursu prawa jazdy. Wczoraj wykładowca powiedział, że na pewno na egzaminie, a nawet na jazdach szkoleniowych nie będziemy jechać na Rondo Radosława przy Arkadii ponieważ jest to najtrudniejsze miejsce do przejechania w całej Polsce. Trochę dziwny to zwyczaj, ale podobno firmy nie kierują tam kursantów aby nie było wypadków. Wykładowca uzmysłowił nam też jedną rzecz oraz ponabijał się trochę z mieszkańców innych miast - Ci, którzy robią prawo jazdy w małych miastach a egzamin mają w nieco większych, takich jak choćby Lublin, nie mają żadnej styczności z tramwajami, można więc powiedzieć, że pod są w pewnym sensie upośledzeni i później boją się przyjeżdżać swoimi samochodami do Warszawy. Na widok tramwaju wpadają w panikę ;) Obym ja nie wjechał na kursie pod jakimś tramwaj. :P

Zakładam słuchawki na głowę i idę. Muzyka cały czas musi mi towarzyszyć, szczególnie jeśli brzmi tak dobrze jak w moich nowych Koss'ach. ;) Zauważyłem, że Faithless doskonale mnie odstresowuje, lepiej niż papierosy, które mi się właśnie skończyły i nie zamierzam kupować kolejnej paczki. Wytrwam?


2009.09.21 / Poniedziałek / 23:25 - Sin

Powracam do swojej grzesznej pracy na smsach już w najbliższą środę. Od godziny 9:00 zaczynam rozmowy, tylko jeszcze nie wiem czy erotyczno-rozrywkowe czy raczej ezoteryczne, ale pewnie te drugie. Jestem zadowolony z powodu mojego powrotu do zajęcia, które już weszło mi w krew przez te wszystkie lata. Znowu czeka mnie praca biurowa, a taką lubię najbardziej. :)

Dzisiaj rano trochę się zamotałem, pojechałem do Warszawy bez dokumentów i bez biletu miesięcznego, musiałem wrócić do domu, a wizytę w kadrach firmy ochroniarskiej przełożyć na jutro. Na szczęście wszystko poszło dobrze w centrum operatorskim, choć supervisorka na początku mnie nastraszyła udając, że jednak nie mogą mnie tam przyjąć z powrotem. Uwierzyłem jej. :) Okazało się też, że kilka osób nawet nie zauważyło, że zwolniłem się w czerwcu, ale nie dziwi mnie to - jestem takim niewidzialnym typem człowieka. ;)

Po otrzymaniu informacji, że mogę wrócić na smsy poszedłem pod Pałac Kultury gdzie wypiłem piwo, które wpłynęło na mnie w ten sposób, że zacząłem naprawiać rower pewnej dziewczynie, która chwilę wcześniej się na nim przewróciła. Niestety bez klucza imbusowego nie mogłem nic zdziałać więc moja pomoc była raczej marna, ale dziewczyna podziękowała za dobre chęci. No prosze jak dobrze na mnie wpływa piwo - na trzeźwo nie zaproponowałbym nikomu pomocy. ;)

To, że nie idę na koncert Tori Amos, który odbędzie się 10 października to moja największa tegoroczna wpadka. Nie rozumiem dlaczego nie zadbałem o to by w odpowiednim czasie kupić sobie bilet. Teraz jest już za późno. Ech...


2009.09.20 / Niedziela / 16:48 - Nigdy więcej munduru

Ostatni raz założyłem mundur ochroniarza i już nigdy więcej nie zamierzam do niego wracać. :) Siostra zrobiła mi kilkanaście zdjęć, z czego praktycznie ani jedno nie jest dobre. Poza fatalnym oświetleniem przyczyna marności tych zdjęć jest taka, że po prostu nie wyglądam w mundurze zbyt dobrze. ;)


2009.09.20 / Niedziela / 13:03 - Dzień werdyktu

Jutro będzie dla mnie ważny dzień, podczas którego zapadnie werdykt w sprawie mojego powrotu na smsy. Do Warszawy jadę wcześnie rano, udaję się do kadr firmy ochroniarskiej, tam wszystko załatwiam i następnie przez kilka godzin będę się szwędał po centrum czekając na południe. Właśnie w południe albo jeszcze lepiej po południu mam przyjść do centrum operatorskiego by dowiedzieć się czy mogę powrócić w chwale do swojego dawnego zajęcia. O godzinie 18:00 czeka mnie jeszcze wykład na kursie prawa jazdy.

Dzisiaj siedzę sobie w domu, rozmawiam na gadu gadu, tak samo jak wczoraj. Godziny mijają a ja siedzę przed komputerem i stukam w klawisze, wymieniam myśli... Zawsze jest to bardzo przyjemne gdy ma się odpowiednią osobę do rozmów.

Wczoraj obejrzałem film, który niezwykle mi się spodobał - "Seks, kłamstwa i kasety wideo". Świetny kawałek kina psychologicznego.

Jeśli jutro dowiem się, że jednak nie mogę wrócić na smsy to właściwie nic strasznego się nie stanie. Niezależnie od werdyktu najważniejsze jest to, że odszedłem z poprzedniej pracy.

Wczoraj zadałem w internecie ludziom pytanie co to jest RGNE i PINF, zaznaczając, że nie jest to żaden skrót. Nikt nie zna odpowiedzi. :) Tymczasem nagroda w postaci 10 złotych wciąż czeka.


2009.09.19 / Sobota / 14:58 - WSFiZ

Uczelnia jaka jest, każdy widzi. :) Całkiem zwyczajny budynek, ale za to miejsce bardzo fajne, czyli konkretnie lubiane przeze mnie Nowolipie. Dojazd miałbym naprawdę dobry.

Piękny dzień dzisiaj mamy, jest ciepło, słonecznie i przede wszystkim już jesiennie, a jak wiadomo - jesień to moja ulubiona pora roku. Przejechałem się rowerem na Żoliborz i stamtąd wzdłuż Wisły udałem się w do Łomianek, by ostatecznie przez Palmiry wrócić do domu. Po lesie spacerowało dzisiaj tak wielu ludzi jak mało kiedy, widocznie wszyscy chcą się nacieszyć ostatnimi ciepłymi dniami tego lata. Mało w tym roku jeździłem na rowerze po okolicy, sporo po Warszawie, ale pewnie tak już będzie, że z roku na rok będę jeździł coraz mniej i mniej, aż w końcu w ogóle przestanę wsiadać na rower. Zwyczajna oznaka starości. ;)

Przede mną jeszcze całkiem dużo wolnego czasu więc idę się relaksować.


2009.09.19 / Sobota / 13:54 - Resztki ciepła

Wstałem dosyć wcześnie jak na wolny dzień i z radością stwierdziłem, że nic mnie nie boli co ostatnio bywa raczej rzadkością. Dzień rozpoczynałem od połknięcia tabletki Ibupromu, ale widocznie dzisiaj mój organizm postanowił dać mi przerwę, zapewne jednodniową, lub po prostu ząb zacznie mnie boleć gdy tylko ugryzę pierwszy kęs kanapki na śniadanie.

Słoneczko świeci więc wskoczę na rower i pomknę dzisiaj do Warszawy. Zajadę pod uczelnię, na którą rzekomo się wybieram, choć tak naprawdę przez cały rok będę decydował w jakim kierunku powinienem podążyć. Tata oczywiście poleca mi jakiś kierunek inżynieryjny żebym znalazł dobrą pracę i dużo zarabiał ale ja jednak czuję, że jestem humanistą. ;) Marnym bo marnym, ale może z czasem podniosę swój poziom, w końcu po to się idzie na studia.

Widział ktoś gdzieś moją drugą połówkę? Poznałem już kilka swoich drugich połówek, może kiedyś poznam kolejną? ;D Wczorajsza długa rozmowa na gadu gadu doprowadziła mnie do wniosku, że każdy kogoś ma tylko nie ja. ;) Ja to naprawdę muszę być mocno odpychający skoro tak się dzieje. Lub raczej - mało pociągający.

Moja rada dla wszystkich mężczyzn - nie poświęcajcie się dla kobiety, o którą chcecie walczyć. Jeśli macie być razem bo kobieta zdecyduje się wybrać właśnie was to będziecie nawet wtedy gdy nie kiwniecie palcem. Jakiekolwiek poświęcanie się jest oczywiście miłe ale raczej pozbawione sensu i całe szczęście, że tak jest bo dziwny by to był świat gdyby o wyborze partnera decydowało głównie jego poświęcenie. Najwidoczniej ludzie jednak kochają się wzajemnie za to jacy są a nie za to co robią.

A jak jest naprawdę to mam nadzieję, że będę wiedział gdy zacznę studiować.


2009.09.18 / Piątek / 13:54 - Porzucenie pracy w ochronie

Pół godziny po rozpoczęciu mojego dyżuru, o 7:30, dowódca zmiany użył telefonu by dowiedzieć się gdzie jestem i dlaczego nie przyszedłem do pracy. Najdziwniejsze jednak było to, że nie zadzwonił do mnie tylko do mojej mamy. Wkurzyło mnie to więc postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i czym prędzej zwolnić się z tej firmy by nie musieć już nigdy więcej siedzieć na dupie po 24 godziny. Najpierw jednak udałem się do swojej poprzedniej firmy, do centrum operatorskiego sms, aby dowiedzieć się czy mogę jeszcze liczyć na ponowne przyjęcie po tej kilkumiesięcznej przerwie. Okazało się, że właściwie tak i mój wiek nie będzie w tym przypadku problemem gdyż pracowałem u nich aż trzy lata, co jak na smsy jest naprawdę długim okresem. Ostateczny werdykt mają jednak wspólnie ustalić wszyscy supervisorzy więc na odpowiedź muszę zaczekać do poniedziałku.

Z Warszawy pojechałem do Mościsk gdzie obebrałem mundur i oświadczyłem wszystkim, że się zwalniam. Nie obyło się bez lekkiej kłótni lub raczej oskarżania mnie o bycie niepoważnym człowiekiem ale te ich biadolenia nie zrobiły na mnie wrażenia, zabrałem mundur i w poniedziałek mam go dostarczyć do siedziby firmy w Warszawie. Tam też załatwię wszelkie formalności związane z odejściem i dowiem się czy po 96 godzinach pracy wyjdę finansowo przynajmniej na zero czy jeszcze będę im musiał zapłacić jakąś karę. Nieważne, same pieniądze nie mają takiego dużego znaczenia, najważniejsze, że porzucam zajęcie, którego nie lubiłem.

Stęskniłem się za tym widokiem ze zdjęcia. Tak ponownie będzie wyglądać moja droga do pracy jeśli zostanę przyjęty na smsy, będę ją przemierzał codziennie dwa razy. Poczułem się wręcz wspaniale odwiedzając ponownie firmę, którą mimo wszystko bardzo lubię i widząć się z ludźmi, których znam już od tylu lat. Będę bardzo zadowolony jeśli supervisorzy zgodzą się abym ponownie został operatorem sms.

Do ochrony nie zamierzam już nigdy wracać.

Prosta kalkulacja - powiedzmy, że chcę kupić samochód za 10 tysięcy złotych. Jako ochroniarz musiałbym na niego pracować przez dziewięć miesięcy, a jako operator sms na zarobienie tej sumy potrzebuję tych miesięcy już tylko pięciu. Tymczasem jeśli mam iść na studia w przyszłym roku to będę potrzebował całkiem sporo kasy. Na dzień dzisiejszy więc centrum operatorskie wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.


2009.09.18 / Piątek / 05:12 - Kiss my ass

Wstałem wcześnie rano by iść do pracy na całą dobę ale stwierdziłem, że jednak tak łatwo nie dam się zaciągnąć do tej niewoli więc dzisiaj firma ochroniarska Art Security będzie mogła pocałować mnie w dupę bo ja zostaję w domu. Oczywiście zapłacę za to karę pieniężną i to nie byle jaką ale pierdolę to skoro i tak zabierają mi ponad 300 złotych za jakieś tam zużycie umundurowania.

Gdybym się dobrze czuł to bym dziś poszedł i jednak się jakoś przemęczył przez te 24 godziny ale widocznie po wczorajszej wycieczce rowerowej nie czuję się dobrze, a nie wyobrażam sobie abym przez całą dobę siedział w takim stanie przy szlabanie lub patrolował teren.

Nie wiem kto będzie obsługiwał szlaban podczas mojej nieobecności ale mam to gdzieś, niech mnie zwalniają dyscyplinarnie jeśli chcą, niech nakładają na mnie wszelkie kary finansowe jakie tylko im się podobają. Niedobry ze mnie pracownik. ;)

W poniedziałek pewnie już tam pójdę jeśli poczuję się lepiej tylko nie wiem czy będą mnie tam wtedy jeszcze chcieli. Teraz idę spać. Telefon mam wyciszony więc niech sobie dzwonią do mnie jeśli mają na to ochotę.

Trzeba będzie poszukać nowej pracy lub powrócić do poprzedniej o ile coś takiego byłoby w ogóle możliwe. Wolabym jednak coś nowego.


2009.09.17 / Czwartek / 15:09 - Przed siebie

Właśnie mija kolejna godzina z moich 48 godzin czasu wolnego od pracy. Jestem mniej więcej tak samo zmęczony jak wczoraj, sen był krótki i niewiele dał, widocznie w pełni wypoczęty będę się czuł dopiero po 30 września gdy odejdę z pracy. Na początku października pewnie pojadę na kilka dni do Puław, nawiedzę siostrę i zobaczę jak prezentuje się mieszkanie po przemeblowaniu.

WSFiZ czyli Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie przy ulicy Pawiej 55, to najprawdopodobniej uczelnia, na której rozpocznę studia w przyszłym roku. Kierunkiem, na który się wybiorę będzie psychologia, choć na dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze jaką specjalizację wybiorę, być może psychologię mediów. Tak przynajmniej wygląda mój ambitny plan, który dobrze byłoby zrealizować, ale jak wiadomo, z realizacją planów bywa u mnie różnie, choć ostatnio jest z tym jakby lepiej. Dostrzegam w sobie przyrost ambicji i jeśli tak dalej pójdzie to może uda mi się jeszcze coś w życiu osiągnąć.

Za dwie godziny wybieram się na kolejny wykład z teorii na kursie prawa jazdy. Miałem zamiar pojechać tam rowerem ale już dzisiaj byłem na jednej krótkiej wycieczce zachaczającej o okolice Kolportera i okazało się, że obecnie marnie jest u mnie z kondycją więc na razie z rowerem dam sobie spokój. Pewnie gdy już będe miał prawo jazdy i samochód to całkiem odechce mi się jeździć rowerem, rozleniwię się i może nawet przytyję. ;)

Wczoraj się dowiedziałem, że w poniedziałek zmarł Patrick Swayze. Uznałem ten fakt za wart odnotowania na moim blogu. Minuta ciszy.


2009.09.16 / Środa / 22:00 - Zombie

Dzisiaj jestem tak padnięty i niewyspany jak chyba nigdy wcześniej w życiu. Jasne, że spałbym nawet do wieczora albo i północy ale obudził mnie ból zęba więc półżywy zwlekłem się z łóżka, a teraz funkcjonuję tak na granicy jawy i snu. Zresztą wczoraj w pracy od godziny 23:00 też już miałem wrażenie, że to wszystko mi się śni, co jakiś czas występowały u mnie nawet omamy wzrokowe. Na szczęście zostało jeszcze tylko 5 dyżurów i na dobre pożegnam się z firmą Art Security.

Na zdjęciu moje wspaniałe miejsce pracy, moje biuro, mój gabinet... Moja durna budka ze szlabanem.

Dzisiaj miałem jechać do Warszawy, planowałem nawet odwiedzić byłą firmę by dowiedzieć się czy ewentualnie mógłbym tam jeszcze na jakiś czas wrócić ale jednak zupełnie nia mam siły, odkładam więc tą wizytę do przyszłego tygodnia, lecz właściwie sam nie wiem czy tak naprawdę chciałbym ponownie pracować na smsach. Mimo wszystkich zalet chyba już drugi raz bym się tego nie podjął.

Ibuprom już zaczyna działać więc kładę się do łóżka i może jeszcze zasnę... Jutro powinno być już lepiej.


"Tak bardzo kocham cię, bardzo bym chciał
Byśmy trochę dotknęli swych ciał"

Renata Przemyk "Prinsowna"


2009.09.14 / Poniedziałek / 22:00 - Kino Tarantino

Dzisiejszy wolny a zarazem przepełniony bólem zęba dzień spędziłem po części w domu, oglądając na wideo Spartakusa, po części w Kinotece na najnowszym filmie Quentina Tarantino (dobrym, aczkolwiek nie rewelacyjnym) oraz na wykładzie związanym z kursem prawa jazdy.

Przed chwilą powróciłem do domu i gdy sobie pomyślę, że za 6 godzin będe już wstawał do swojej głupiej pracy to mnie aż trzęsie. Dowiedziałem się, że zabiorą mi 300 złotch za zużycie munduru... Oficjalnie pierdolę tą ich firmę, najchetniej odszedłbym z niej już teraz, jak najszybciej ale muszę tam jednak wytrzymać do końca miesiąca aby wyjść na plus.

Przez te wszystkie stresy znowu sięgnąłem po paczkę papierosów i już tylko wtedy gdy palę czuję się w miarę dobrze... Poza tym muzyka mi pomaga, jak zawsze... Wystarczy sobie puścić drugą płytę Air w środku ciemnego lasu i człowiek czuje się wtedy tak jakby cały świat nie istniał. Tak łatwo osiągnąć ten stan... Wystarczą słuchawki, odtwarzacz, odpowiednie miejsce i czas.

Pod Pałacem Kultury była dzisiaj impreza z siatkarzami, którzy powrócili do Polski ze złotym medalem ale ja w niej nie uczestniczyłem.

Chyba normalnie wrócę na smsy... Nie wiem tylko czy jeszcze byłbym tam mile widziany.


2009.09.13 / Niedziela / 16:30 - Buntownik

Jeszcze raz zamieszczam zdjęcie zrobione w mojej marnej budce ze szlabanem aby pokazać jak bardzo jestem w niej zamulony po całej dobie pracy. Koniec, koniec, koniec, nie będę się na to godził. Bunt! ;)

Z mądrzejszymi od siebie człowiek może tylko zmądrzeć a z głupszymi zgłupieć i także dlatego porzucam tą marną pracę, gdyż ludzie pracujący w firmie jakkolwiek są całkiem sympatyczni to jednak stoją na dosyć niskim poziomie. Poza tym ten cały mundur źle na mnie wpływa... Praktycznie mogę powiedzieć, że odkąd zacząłem nosić mundur to zacząłem odczuwać wręcz nienawiść do wszelkich form umundurowania. Jestem człowiekiem ceniącym wolność i już. :)

Sam nie wiem czemu wstałem już po czterech godzinach snu, widocznie po to by być zamulonym także w domu, przez cały dzień. Aby się odmulić wziąłem gorącą kąpiel, a teraz słucham niezawodnego Post Regiment.

Ogólnie mam wszystko w deeeeeeeeeeeee! Fajnie tak.


"Nigdy nie zobaczę tamtych gwiazd
Już nigdy
Gwiazdy dawno rozwiał wiatr

I znowu ten deszcz
Chorągwie dalej
Mokre od łez
I znowu ten deszcz
Ten deszcz

Barwy jesieni oszukane przez kalendarze
Barwy jesieni okradzione przez malarzy"

Post Regiment "Nigdy"


2009.09.13 / Niedziela / 08:54 - 24/48 nie dla mnie

W pracy powiedziałem już, że pod koniec września zamierzam się zwolnić, co oznacza, że pozostało mi 6 dyżurów do wysiedzenia. 24 godzinne dyżury zupełnie mi nie pasują, wręcz mnie wykańczają i nie mam zamiaru już nigdy w przyszłości pracować w takim systemie. Na razie nie wiem jeszcze gdzie pójdę pracować ale teraz zwykłe 8 lub 10 godzin pracy powinno być dla mnie pestką. Kończę karierę w ochronie, mała strata, krótki żal.

Chociaż nie, jednak czegoś mi żal - moich długich włosów, które zupełnie niepotrzebnie obciąłem.

Podczas sobotniego dyżuru właściwie zupełnie nic się nie działo, przez całe 24 godziny wypuściłem tylko kilka samochodów, popchnąłem wraz z drugim ochroniarzem zepsuty samochód pani pracującej na monitoringu i porozmawiałem z dwiema młodymi dziewczynami, które mnie nawiedziły i okazały się być Świadkam Jehowy. Poza tym nic. 24 godziny poświęcone na czytanie, słuchanie muzyki, rozmawianie na gadu gadu i spacerowanie, a późno w nocy także sen.

Chcę pracować w Warszawie, nie podoba mi się przesiadywanie na wsi, lubię dojazdy autobusem do miasta i przesiadkę to tramwaju lub metra. Człowiekowi aż chce się żyć gdy codziennie wpadnie sobie do Warszawy, a gdy tak zamula się w jakimś szczerym polu to nie wynika z tego nic dobrego.

Za wrzesień zarobię jakieś 1200 złotych, z czego zostanie mi odjęty pewien procent za zużycie munduru. Ciekaw jestem ile ten procent wyniesie, mam nadzieję, że nie będzie to połowa mojej skromnej pensji.

Może któraś z kolei praca mi podpasuje, nie twierdzę, że następna będzie już w sam raz.


"I nagle skończy się to wszystko w co wierzysz co kochasz zasypie śnieg
Dziki uniesie cię wiatr upuści cię nagle uderzysz ufałeś mu tak

Ale ty nigdy nie poddasz się
Ale ty nigdy nie poddasz się"

Myslovitz "Nienawiść"


2009.09.11 / Piątek / 14:24 - Poranek z totalnym bólem zęba

Już wczoraj mój nadal się wyrzynający ząb mądrości zaczynał mnie pobolewać, zażyłem więc Ibuprom i miałem z nim spokój, jednak dzisiaj rano ból zbudził mnie już o 6:00 i mimo zażycia dwóch tabletek naraz, nie chciał przeminąć. Pomagało jedynie intensywne przemywanie zęba pastą, co musiałem robić mniej więcej w odstępach piętnastominutowych. Takie męki trwały mniej więcej do godziny 10:00 kiedy ból mnie opuścił i nie powrócił aż do teraz. Obym jutro w pracy nie musiał walczyć z własnym zębem bo już sama ilość godzin, które muszę tam spędzić jest wystarczająco wykańczająca... W razie czego będę miał przy sobie całe pudełko Ibupromu...

Dzisiaj mam w pełni wolny dzień ale i tak będę musiał iść wcześnie spać by jutro równie wcześnie wstać. Lipa. Najważniejsze jednak, że ból zęba już sobie poszedł... Przez niego popadłem w zły nastrój.


2009.09.10 / Czwartek / 15:44 - Mościska

Na zdjęciu widać miejscowość Mościska, a konkretnie najbliższą okolice mojej nowej, a już znielubianej firmy. Rano, gdy wschodzi słońce, robi się tam dosyć urokliwie co zresztą chyba widać na tym zdjęciu, choć ja osobiście i tak preferuję raczej wszelkie miejskie widoki. Niestety ostatnio noce są już zimne więc ciężko jest wytrzymać komuś z tak słabym krążeniem jak moje. Praca na świeżym powietrzu ma więc swoje zalety ale ma też wady, szczególnie jesienią i zimą, a do zimy wcale nie tak daleko... Nie wiem czy zostanę w tej firmie na tą najstraszniejszą porę roku, ale domyślam się, że będzie to jednak ponad moje możliwości. Szefowi zapowiedziałem już, że będę tam pracował pewnie tylko 3 miesiące a później dam sobie spokój.

Dzisiaj po przejrzeniu swojego grafiku oraz rozkładu wykładów teoretycznych na kursie prawa jazdy zrozumiałem, że ominą mnie trzy wykłady we wrześniu, a w październiku i tak nie będę mógł na nie pójść bo ich terminy ponownie dokładnie pokrywają się z moimi dyżurami w pracy. Oznacza to, że jeśli nie uda mi się zmienić grafiku lub jeśli nie odejdę z pracy do października to na te wykłady będę mógł pójść dopiero w trzecim terminie - w listopadzie. Jeśli się pechowo złoży to w listopadzie też mi coś nie podpasuje to wtedy klapa. Najważniejsze jednak, że wreszcie zabrałem się za robienie prawa jazdy.

Najprościej byłoby po prostu olać pracę w ochronie bo i tak jest beznadziejna, rzucić ją w diabły i przejść do jakiejś normalniejszej. Najbardziej wykańczające są te 24 godzinne zmiany.


2009.09.10 / Czwartek / 08:38 - Pierwszy dyżur z tirami

W pracy dyżurowałem na szlabanie, który tym razem już musiałem podnosić wielokrotnie, szczególnie w nocy gdy do Kolportera zjeżdżają się tiry z całej Polski przewożące przesyłki kurierskie. Gdy taki tir podjeżdża pod mój szlaban, mam obowiązek spisać markę samochodu i jego numer rejestracyjny więc nie jest wcale tak swobodnie jakby się wcześniej mogło wydawać. Przede wszystkim jednak walczyłem ze snem i raz nawet z nim przegrałem, ale tylko na chwilę.

Co dwie godziny patrolowałem rampę i nadzorowałem rozładunek i załadunek przesyłek kurierskich do małych busów, czyli już indywidualnych kurierów prowadzących własną działalność gospodarczą. Sposób w jaki traktuje się tam wszelkie paczki jest godny pożałowania ale nie dziwię się kurierom, że nie chce im się delikatnie obchodzić z każdą przesyłką - mają tego od cholery i jeszcze trochę. Najlepiej więc gdy klient w odpowiedni sposób zabezpieczy towar.

Za 6 godzin wstaję i jadę na kolejny wykład związany z kursem prawa jazdy więc teraz czym przędzej zmykam spać.


2009.09.08 / Wtorek / 23:07 - Milf

Tak właśnie wygląda moje byłe liceum księgarskie, dzisiaj przemianowane na technikum. Miałem po nim zostać księgarzem, ale jednak zszedłem z tej ścieżki i wybrałem inną. Zostałem elektronikiem co nie przydało mi się zupełnie do niczego.

Dzisiaj w tej szkole akurat odbywało się zebranie więc w całej szkole było mnóstwo rodziców, więcej mam niż tatusiów, jak zwykle. Dla odmiany dzisiaj pogapiłem się więc na dojrzałe kobiety zamiast na młode dziewczyny, a jak powiedział mój kolega - jestem już w wieku, w którym nie za bardzo wiadomo czy brać się za matkę czy za córkę. ;) Siedziałem więc sobie i rozmyślałem o tym w jaki sposób starzeją się kobiety i doszedłem do wniosku, że na życiową partnerkę najlepiej wybrać sobie właśnie taką dziewczynę, która będzie się ładnie starzeć. A jak taką rozpoznąć? Proste - rzucić okiem na jej matkę. ;)

Przyznam się do tego, że jest wiele dojrzałych kobiet, które mi się zwyczajnie podobają, wręcz są dla mnie pociągające. Nawet jeszcze za czasów szkolnych zawsze spoglądałem pożądliwym wzrokiem na co ładniejsze nauczycielki. ;) Może to jakiś typ zboczenia ale jeśli chodzi o sam seks to chyba nawet chętniej poszedłbym do łóżka z dojrzałą kobietą niż z młodą dziewczyną. To byłoby takie nieco perwersyjne. ;) Mama nie karmiła mnie piersią gdy byłem niemowlakiem i teraz jestem jaki jestem. ;) Kobiety w jakim wieku mam na myśli gdy określam je mianem dojrzałych? Powiedzmy, od 35 do 50 lat.

Ech, chciałbym się sam zestarzeć wraz z jakąś dziewczyną, która byłaby ze mną zawsze, z którą mógłbym iść przez życie. Patrzeć jak na jej twarzy pojawiają się zmarszczki i jak jej ciało robi się coraz bardziej obwisłe, ale oczy pozostają cały czas takie same. Oczy są najważniejsze.

Idę spać bo za 4 godziny i 50 minut będę już musiał wstać. Koszmar.


2009.09.08 / Wtorek / 22:09 - Zapach warszawskich spalin

Dzisiejszy wolny dzień spędziłem na pobycie w Warszawie, musiałem trochę pokręcić się po mieście bo brakuje mi tego odkąd pracuję na wsi. Oczywiście przy okazji pojechałem też do Piaseczna, do Auchan, by tam odwiedzić na kasie pewną osobę, do której zawsze jestem chętny jechać, choćby na chwilkę. :) Następnie udałem się do kolegi, który pracuje w Merlinie.pl, odebrałem zamówione słuchawki (poprzednie niestety zgubiłem), chwilę pogadałem i pojechałem metrem na Plac Wilsona by stamtąd przejść pieszo na Bielany do mojego dawnego liceum.

Teraz idę jeść ziemniaki a później szybko idę spać bo już za niecałe 5 godzin wstaję i idę do pracy na kolejny nudny, długi i mało płatny dyżur w Kolporterze.

Na zdjęciu okolice Politechniki - bardzo fajna część miasta. Moja gęba niestety przestała być fotogeniczna, ale nie ma co rozpaczać, włosy odrosną i będzie lepiej.


2009.09.08 / Wtorek / 12:14 - Jesień pełna wrażeń

Jeeee! Znowu chodzę w Martensach bo wielkimi krokami zbliża się już jesień, którą tak bardzo lubię. Tegoroczna jesień będzie wyjątkowa choćby ze względu na robienie prawa jazdy. Mniej więcej w październiku rozpoczną się moje jazdy i przekonam się wtedy czy wykazuję się jakimkolwiek talentem w dziedzinie prowadzenia czterokołowych pojazdów silnikowych. :) Pewnie tak.

Zaraz wybieram się do Warszawy pokręcić się trochę po mieście, a o godzinie 18:00 rozpoczyna się kolejny wykład, dzisiaj połączony także z badaniami. Wczoraj jako jedyny z całej grupy zauważyłem, że w drukarni błędnie wydrukowano jeden z podręczników, które otrzymaliśmy. Okładka podręcznika nie zgadzała się z jego zawartością gdyż zamiast porad zawierał on zdublowany kodeks drogowy, który także otrzymaliśmy. Zaniosłem więc ten błędnie wydrukowany podręcznik do sekretariatu i pracownik firmy powiedział, że faktycznie wcześniej tego nikt nie zauważył i teraz będą musieli dokonać masowej wymiany dla wszystkich kursantów. :) Może wkurzył się na mnie ze względu na to, że byłem taki dociekliwy i przeze mnie będzie miał dodatkową robotę, no ale skoro płacę 1500 złotych to wymagam by wszystko było tip-top. Na razie brakuje mi tego jednego podręcznika ale mogę już się uczyć podstaw z pozostałych.

Dzisiaj po powrocie z Warszawy od razu kładę się spać bo po pięciu godzinach snu będę musiał siedzieć w pracy przez kolejną dobę. Na szczęście później kolejne 48 godzin wolności.


2009.09.08 / Wtorek / 01:33 - Pierwszy dzień kursu prawa jazdy

Na zdjęciu widok z okienka mojej budki, w której pracowałem przedwczoraj. Zdecydowanie bardziej podobało mi się w Warszawie, szczególnie za czasów Radia Zet. ;)

Na szczęście wczoraj miałem dzień wolny. Po zaledwie pięciu godzinach snu usłyszałem niepokojący dźwięk budzika, wstałem, ogarnąłem się, zjadłem śniadanie i pojechałem do mojego dawnego liceum w Warszawie, w którym mieści się także ośrodek szkolenia kierowców. Zapisałem się na kurs, zapłaciłem za niego 1500 złotych, otrzymałem pomoce naukowe i pół godziny później zasiadłem w małej ławce, w sali od historii, w której ostatnio siedziałem 12 lat temu.

Poczułem się zupełnia tak jak wtedy gdy rozpoczynał się rok szkolny 1997/1998, gdy poznawałem swoją nową klasę i zerkałem, która z dziewczyn jest najładniejsza. ;) Wczoraj zachowywałem się zupełnie tak samo, zmieniło się tylko to, że obecnie śmielszy i bardziej towarzyski, choć nadal nie tak bardzo jak chciałbym być.

Szkoła, której kiedyś nienawidziłem, wczoraj wydała mi się wspaniałym miejscem, do którego chciałbym wrócić gdyby tylko było to możliwe. Właściwie nie tylko wrócić do tego miejsca ale być też młodszym o te 12 lat i móc jeszcze raz wszystko zacząć od nowa, z innym podejściem, z innym nastawieniem. Niestety w życiu zazwyczaj ma się tylko jedną szansę i gdy się ją zmarnuje... Ma się co innego.

Wykład, od którego zacząłem kurs dotyczył pierwszej pomocy i prowadził go bardzo fajny, charyzmatyczny, przystojny i sympatyczny ratownik medyczny, w którym pewnie zakochałbym się gdybym był kobietą. ;) Zresztą dostrzegłem, że wszystkie kursantki patrzyły na niego z podziwem, a już na pewno podziwiały jego dosyć niski głos. Tylko czemu wspominam tutaj o jakimś chłopie? Chyba naprawdę jest we mnie jakieś 10% geja. Straszne. ;) Niekiedy potrafię zachwycić się mężczyzną, jednak bardziej chodzi tutaj o coś w stylu - chciałbym być taki jak on.

Tymczasem swoim całkowicie samczym wzrokiem wyłowiłem też kilka bardzo ładnych dziewczyn i jedną szczególnie interesującą, wpasowującą się w mój gust pod względem wyglądu. Tymczasem wygląd już nie ma dla mnie takiego znaczenia jak dawniej, od czasu dwóch tegorocznych znajomości wyglądu nie stawiam już na pierwszym miejscu.

Moje myśli krążyły więc wczoraj głównie wokół tego jak fajnym okresem życia jest dla człowieka szkoła średnia, właściwie najlepszym. Bardzo żałuję, że byłem wtedy taki nietowarzyski, że gdy jakaś dziewczyna mi się podobała to nie potrafiłem nic zrobić aby ona się o tym dowiedziała, nie mówiąc już o czymkolwiek więcej. Beznadziejny byłem i już, ale gdy tak się zastanowić to sporo tej beznadziejności zostało we mnie do dziś. Czuję jednak, że się zmieniam, głównie za sprawą ludzi, których poznałem, dzięki którym otworzyłem i otwieram się coraz bardziej na świat każdego dnia.

Właśnie od wczoraj odczuwam coraz silniejszą potrzebę pójścia na studia, ponownego przebywania z młodymi ludźmi (szczególnie dziewczynami), zdobywania wiedzy, pięcia się w górę... Za rok to wszystko zacznę realizować. Zmarnowanych lat gdy chodziłem do liceum jednak już nigdy nie odzyskam, podobnie jak zmarnowanych szans na przeżycie czegoś z dziewczynami, które wtedy były wolne a dzisiaj są już mężatkami.

Dzisiaj kolejny dzień wolny i kolejny wykład o godzinie 18:00. Bardzo fajnie, nie mogę się doczekać. :)

Podobno na smsach jest teraz duże zapotrzebowanie na pracowników. Kolega namawia mnie na powrót a ja zastanawiam się co by było gdybym się na to zgodził. Może lepiej jednak nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. :) Jestem sobie przecież panem cieciem zarabiającym 5,50 za godzinę i sam tego chciałem.

Na szczęście to tylko tymczasowe, choć właściwie wszystko w życiu człowieka jest tymczasowe. Tymczasowo teraz żyję.


"Jestem twoim licealnym kochankiem
A Ty jesteś moim ulubionym smakiem
Miłość jest wszystkim, całą moją duszą
Jesteś moją miłością z placu zabaw"

Air "Playground love" (tłumaczenie)


2009.09.07 / Poniedziałek / 08:37 - Tymczasowa praca

Tak wyglądam jako król szlabanu w swoim głupim uniformie służbowym.

Powróciłem z 24 godzinnego dyżuru i właściwie jestem mniej zmęczony niż po niejednym 11 godzinnym dyżurze na smsach, co wcale nie oznacza, że moja nowa praca mi się podoba. Jest zwyczajnie nudna, mało ambitna i głupia. Posiedzę w niej przez jakiś czas bo obecnie moje konto świeci pustkami lub wręcz minusem, ale za kilka miesięcy porzucę to durne zajęcie by znaleźć jednak coś bardziej twórczego.

Podczas całego dyżuru zrobiłem właściwie tylko jedną rzecz - raz otworzyłem szlabam gdy wjeżdżał samochód. Taki zastój panuje tam jednak tylko w weekendy, a w środę, podczas mojego kolejnego dyżuru ma się już dziać całkiem dużo.

Przynajmniej miałem czas na przeczytanie do końca Quo Vadis. Na środę zabieram kolejną książkę i będę nią zabijał czas. Dziękuję mojej przyjaciółce (bezimiennej na fotoblogu), która dotrzymywała mi wczoraj towarzystwa poprzez smsy. :)

24 godziny mijają szybciej niż przypuszczałem ale i tak jest to strasznie nużące. Niech każdy kto siedzi w pracy tylko 8, 10 lub nawet 12 godzin nie narzeka, że praca zajmuje mu dużo czasu. 24 godziny to dopiero hardcore.

Chyba jednak jestem zbyt zmęczony bo nie mogę ogarnąć tego co napisałem. Idę spać by za nieco ponad 5 godzin wstać i pojechać do Warszawy zapisać się na kurs prawa jazdy.

Aha, dzisiaj mijają cztery miesiące naszej znajomości, czyli mojej i przyjaciółki. Chyba powinienem po prostu pisać słowo przyjaciółka z dużej litery skoro tak nazywa się Ona na moim blogu. Zatem od teraz - Przyjaciólka. ;)


2009.09.06 / Niedziela / 03:37 - 24/48

24 godziny pracy i 48 godzin wolnych, tak teraz będzie wyglądać moja rzeczywistość. Oznacza to, że po powrocie z pracy będę spał jak zabity przez jakieś 12 godzin, budził się pod wieczór, siedział pół nocy przy komputerze, telewizorze lub książce, szedł na kilka godzin spać, budził się rano i miał cały dzień wolny... Właściwie nie cały, bo kłaść muszę się spać dosyć wcześnie, około 19:00, 20:00, żeby mieć siłę na kolejny dyżur 24 godzinny. Nie wiem jak się żyje w taki sposób i czy w ogóle daje się tak żyć. Mój kolega, który pracował w takim systemie mówił mi, że jest się wtedy wiecznie niewyspanym.

Nie mam żadnego aktualnego zdjęcia do zamieszczenia więc pokażę Pałac Kultury sfotografowany przeze mnie w pamiętną środę - gdy robiłem za paparazzi. Teraz zajmę się śniadaniem i po godzinie 5:00 wychodzę na autobus. Po 20 minutach spaceru przez las będę już na przystanku. Po 20 kolejnych będę wysiadał w Mościskach i przez kolejne 5 szedł do firmy. Na miejscu czeka mnie już wyłącznie nuda.

Ciężkie to życie. Gdybym choć po powrocie z pracy miał się do kogo przytulić... Podobno zodiakalne raki dochodzą w swoim życiu do takiego momentu gdy nie wyobrażają sobie, że mogłyby żyć samotnie. Ja do takiego momentu właśnie doszedłem i z tego powodu niemal popadam teraz w obłęd. Moje puste łóżko wręcz sprawia mi ból i nie chodzi o to, że jest ono zbyt twarde. Jest w nim za dużo miejsca.

Dzisiaj jednak postaram się skupić na pracy, a autro i pojutrze na prawie jazdy. Uczucia to inna bajka.


"Nie kochani
modla sie
w pustych lózkach
które tez
modla sie za ich milosc"

Justyna Steczkowska "Nie kochani"


2009.09.05 / Sobota / 18:46 - Jutro do nowej pracy

Dzisiaj przez około 30 minut zapoznawałem się z zakresem moich obowiązków na nowym stanowisku i już od jutra, od godziny 7:00 zaczynam pierwszy dyżur. Będę musiał obudzić się bardzo wcześnie bo już o 3:30. Podobno mój pierwszy dzień pracy będzie polegał głównie na nic nie robieniu ponieważ będzie to akurat niedziela - dzień bezczynności w firmie. Myślę, że mimo wszystko nie będzie wcale tak łatwo jakby mogło się wcześniej wydawać.

W drodze powrotnej z firmy wdepnąłem glanem, sam nie wiem kiedy, w bardzo nieefektownie wygladające kupsko, mam nadzieję, że psie... :/ Wyczyszczenie tego wszystkiego przy pomocy kałuży, trawnika i krawężników nie było łatwe. Nie wiem czy traktować to zajście jako dobry czy zły znak. :) Może to przekłada się w jakiś sposób na moją nową sytuację - wdepnąłem w niezły kał. ;)

Plan mam taki, żeby popracować tam do wiosny lub do lata, za zarobione pieniądze zrobić prawo jazdy, kupić jakiś tani samochód w stylu daewoo tico i na jesieni przyszłego roku pójść na studia. Skoro za prawo jazdy naprawdę już się zabieram to i ze studiami powinno mi się udać, przynajmniej z pójściem na nie, z jakimkolwiek zapoczątkowaniem wyższej edukacji.

Kładę się więc spać i od jutra rozpoczynam nudną pracę. W poniedziałek jadę na pierwszy teoretyczny wykład na kursie prawa jazdy, będzie on dotyczył pierwszej pomocy więc chyba będę musiał ratować życie fantoma. :)

Może jeszcze uda mi się uratować swoje życie.


2009.09.04 / Piątek / 22:46 - Kwiaty, dobre chęci, poświęcenie

Róża. Taki mam zwyczaj, że wszystkie kwiaty, które wręczam dziewczynom fotografuję i umieszczam ich zdjęcia tutaj na blogu. Kwiaty kupowałem trzy razy, dla trzech różnych dzewczyn. Dwie z nich dostały po jednej czerwonej róży, jedna dostała cały bukiet żółtych tulipanów.

Wszystkie te kwiaty jednak nic nie znaczą, podobnie jak całe moje poświęcenie i zaangażowanie, bo dziewczyny zawsze wybierają innych facetów, raz lepszych ode mnie, raz gorszych, ale dopóki postępują zgodnie ze swoimi uczuciami to wszystko jest w porządku. Tylko ja jednak pozostaję sam, czuję się niedoceniony i to trochę boli. Czasami bardziej niż trochę.

Dzisiejszy wieczór spędzam na dlugiej i dosyć nietypowej rozmowie na gadu gadu. Obok mnie, na mojej wersalce leży mama i siostra, które oglądają wybory Miss Polski... Mnie takie kobiety nie interesują więc nie oglądam się za siebie gdzie stoi telewizor.

Wkrótce pójdę spać a jutro przez dwie godziny będę chodził po firmie ze swoim nowym kierownikiem. Muszę zapoznać się z Kolporterem.


2009.09.04 / Piątek / 22:46 - Kwiaty, dobre chęci, poświęcenie

Róża. Taki mam zwyczaj, że wszystkie kwiaty, które wręczam dziewczynom fotografuję i umieszczam ich zdjęcia tutaj na blogu. Kwiaty kupowałem trzy razy, dla trzech różnych dzewczyn. Dwie z nich dostały po jednej czerwonej róży, jedna dostała cały bukiet żółtych tulipanów.

Wszystkie te kwiaty jednak nic nie znaczą, podobnie jak całe moje poświęcenie i zaangażowanie, bo dziewczyny zawsze wybierają innych facetów, raz lepszych ode mnie, raz gorszych, ale dopóki postępują zgodnie ze swoimi uczuciami to wszystko jest w porządku. Tylko ja jednak pozostaję sam, czuję się niedoceniony i to trochę boli. Czasami bardziej niż trochę.

Dzisiejszy wieczór spędzam na dlugiej i dosyć nietypowej rozmowie na gadu gadu. Obok mnie, na mojej wersalce leży mama i siostra, które oglądają wybory Miss Polski... Mnie takie kobiety nie interesują więc nie oglądam się za siebie gdzie stoi telewizor.

Wkrótce pójdę spać a jutro przez dwie godziny będę chodził po firmie ze swoim nowym kierownikiem. Muszę zapoznać się z Kolporterem.


2009.09.04 / Piątek / 15:44 - Za mundurem panny sznurem?

Po zaledwie czterech godzinach snu obudziłem się dzisiaj nad ranem zmęczony i wybrałem się do centrum Warszawy aby wypełnić wszystkie papierki związane z podjęciem nowej pracy oraz aby przymierzyć komplet umundurowania. Mój rozmiar munduru to oczywiście S. Muszę przyznać, że w tej czerni wyglądam całkiem interesująco, będę więc mógł chodzić po Kolporterze jak po wybiegu na pokazie mody. ;) Będę prężył muskuły.

Będę robił dobrą minę do złej gry, bo w zasadzie wcale nie jestem z tej pracy dumny.

Podpisałem tonę papierków, trwało to jakieś 30 minut a na koniec facet mówi mi - "tylko proszę nigdzie daty nie wpisywać". No tak, w porę mnie uprzedził, gdy na każdym dokumencie już widniała data naniesiona tam przeze mnie. Na szczęście nie musiałem wszystkiego wypełniać od nowa...

Po wizycie w firmie wybrałem się do Piaseczna, do Auchan, aby pokazać się mojej przyjaciółce i przekonać ją, że z krótkimi włosami też wyglądam nieźle. W zasadzie pojechałem tam też po to by ją po prostu zobaczyć bo przecież od wczoraj już się za nią stęskniłem. Poświęciłem na dojazd do Piaseczna niemal godzinę, a na miejscu pechowo okazało się, że przyjaciółka została dzisiaj w domu więc w Auchan jej miejsce świeciło smutną pustką. Nie szkodzi, pojeździłem sobie trochę w tę i we wtę, następnie posiedziałem w kawiarni w centrum miasta by trochę pomyśleć o tym wszystim co się dzieje wokół mnie i wreszcie pojechałem na koniec do mojego dawnego liceum, w którym znajduje się ośrodek szkolenia kierowców. Tam dowiedziałem się ile kosztuje kurs i jak to wszystko mniej więcej wygląda po czym zdecydowałem, że trzeba się będzie za robienie prawka jak najszybciej brać. Tata ma mi pożyczyć na ten cel pieniądze już w poniedziałek i właśnie wtedy będę mógł jechać się zapisać, o ile będę miał siłę po pracy.

Moje życie wchodzi teraz na nowe tory. Przez to wszystko mogę się poczuć jakbym nie był już sobą, ale może to i dobrze...

Ciekawe czy będę sobie mógł robić w pracy zdjęcia w mundurze. Może noszenie przy sobie aparatu i cykanie fotek na terenie Kolportera jest zabronione? Buuuu.


2009.09.04 / Piątek / 06:06 - Mister security

Za chwilę wyjeżdżam z domu do Warszawy, do firmy na ulicę Hożą po umundurowanie. Na dworze niestety zaczęło padać więc najwyraźniej spacer po Warszawie sobie dzisiaj odpuszczę...

Musiałem nawet zgolić brodę gdyż w pracy jest ona zakazana... Przestałem być sobą, sprzedałem się, dla pieniędzy zatraciłem dawnego siebie, nie ma już takiego Michała jakiego lubiłem. Smutne to trochę ale włosy odrosną a pracę zawsze można zmienić. Jestem ciekaw ile czasu będe pracował w tej firmie...

Jadę. Prawdziwą pracę zaczynam jednak dopiero od niedzieli.


2009.09.03 / Czwartek / 22:28 - Nowy Świat

Obcięte włosy leżą na podłodze w moim pokoju a ja wyglądam tak jak na zdjęciu... Przyjdzie się przyzwyczaić.

Zara idę spać by jutro rano być w Warszawie, w siedzibie firmy. Na szczęście ludzie, z którymi będę pracował zrobili na mnie pozytywne wrażenie, a nawet bardzo pozytywne. Mój kierownik już mi zapowiedział, że będę miał u niego jak w wojsku, może to i dobrze, może bardziej zmężnieję. Ostatnio stawałem się coraz bardziej zniewieściały. ;)

W domu mamy gości - ciocia i wujek przyjechali do nas na jakiś czas. Lepiej więc, że ostatnio często jestem poza domem. Jutro do domu powrócę pewnie wieczorem, a w Warszawie znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcie... Pochodzę po niej niczym Czarny Roman, choć pewnie nie będzie mi się chciało jeśli zacznie padać deszcz.

Kładę się do łóżka, a moje myśli skupią się na tym co było i na tym co będzie. Nigdy nie wiadomo czy to co najlepsze jest już za nami czy dopiero na nas czeka. Myślę, że teraz nie będzie źle.

Jakkolwiek życie byłoby trudne i ciężkie, wspaniale jest powracać do domu, w którym czeka na nas ukochana osoba. Wspaniale jest mieć w łóżku osobę, którą się kocha, móc się do niej przytulić i czuć, że nie jest się samotnym na tym świecie. Wszystko to dotarło do mnie wczoraj. Dzisiaj niestety zasnę już sam, tuląc się tylko do poduszki.


2009.09.03 / Czwartek / 21:18 - Dwa dni i jedna noc

Wiele się działo dzisiaj i wczoraj. Przede wszystkim udało mi się pozytywnie załatwić wszystko z pracą i już w niedzielę mam pierwszy dyżur jako ochroniarz w Kolporterze. Jutro jadę po mundur, w sobotę mam dwie godziny szkolenia a w niedzielę już normalnie zaczynam pracę. Najważniejsze z tego wszystkiego jest jednak chyba konieczność obcięcia włosów, takie po prostu są wymogi związane z zawodem ochroniarza, przynajmniej w Kolporterze. Za chwilę więc przykładam do głowy maszynkę do strzyżenia i żegnajcie moje włosy hodowane przez ponad rok. Właściwie nieszczególnie się tym przejmuję...

Wiele działo się też wczoraj na płaszczyźnie przyjacielsko uczuciowej. Spotkanie z przyjaciółką zaowocowało nieoczekiwanymi wydarzeniami, których nie sposób tutaj opisać. Z jednej strony było niezwykle przyjemnie i ciekawie, choćby dlatego, że przyjaciółka odważyła się przyjechać na noc do mnie do domu w lesie i spać ze mną na mojej wersalce. Tym sposobem była pierwszą dziewczyną, która mnie tak odwiedziła. Noc spędziliśmy jednak głównie na szczerej rozmowie, która bardzo wzmocniła moje przyjazne odczucia (ja głównie słuchałem, przyjaciółka opowiadała o swoim życiu). Zarazem gaśnie we mnie uczucie zwane miłością i dzieje się tak z powodu mężczyzny, który jest obecny w życiu przyjaciółki. Poznałem go osobiście i twierdzę, że razem tworzą oni ciekawą, zgraną parę, są do siebie bardzo podobni pod wzgłędem wyglądu i chciałbym aby byli razem. Zwyczajnie są ze sobą szczęśliwi, oboje. Przede wszystkim jednak przyjaciółka wykazuje się ostatnio czymś co można nazwać stanem zauroczenia. Powiadam wam - ciężko jest kochać kogoś kto jest zauroczony osobą trzecią i mieć świadomość, że nie czuje niczego do ciebie. Może po prostu nie potrafię kochać kogoś kto nie kocha mnie? To chyba nic złego... To uczucie szybko odrodziłoby się we mnie gdyby przyjaciółka coś do mnie poczuła. Na razie na pierwszym miejscu stawiam przyjaźń i koleżeństwo, a miłość i pożądanie praktycznie wyłączam. O ile coś takiego jest możliwe... Czuję, że nasza przyjaźń ma się obecnie tak dobrze jak nigdy wcześniej i oby tak pozostało na długie lata.

Ciężko jest być zakochanym przyjacielem, dlatego na chwilę obecną słowo "zakochany" usuwam. Powrócić może tylko w odpowiednich, sprzyjających ku temu warunkach.

Podsumowując, przeżyłem ważne dwa dni życia, które wiele zmieniły. To, że występowałem w roli detektywa, i że z randki dwuosobowej zrobiła się nagle randka trzyosobowa było tak samo dziwne jak i interesujące. Najważniejsze jest chyba to, że ogólnie nie czułem się zbyt dobrze bo zwyczajnie zapragnąłem tego abym poznał taką dziewczynę, która chciałaby się ze mną spotykać nie tylko jak z kolegą, która naprawdę by mnie pokochała. Można powiedzieć, że po prostu chcę wszystkiego. Na razie jednak nie bawię się w miłość, skupiam się na pracy, na zarabianiu pieniędzy, zdobywaniu doświadczenia i robieniu prawa jazdy.

Zabieram się za włosy... Zapłaczcie nad nimi razem ze mną. ;)


2009.09.01 / Wtorek / 21:33 - Pierwsze kroki w Kolporterze

Rozmowa kwalifikacyjna w Kolporterze nie poszła mi zbyt dobrze z bardzo prostego powodu - nie miałem przy sobie CV. Z tego co mówiła mama zrozumiałem, że CV jest mi w tej firmie zupełnie niepotrzebne, ale kierownik miał jednak inne zdanie na ten temat i powiedział bym jutro zjawił się tam ponownie o tej samej porze, tym razem już z odpowiednim papierkiem. Na razie jeszcze nie stworzyłem swojego CV więc jutro będę musiał się za to zabrać... Moje doświadczenie zawodowe nie jest zbyt imponujące.

Ogólne wrażenia z Kolportera mam bardzo pozytywne. Firma jest dobrze zorganizowana, czysta, wręcz efektowna i przede wszystkim pracują w niej fajni, sympatyczni ludzie. Spodziewałem się czegoś o wiele gorszego.

Kierownik ostrzegł mnie jednak, że praca jest może krótka ale za to intensywna i ciężka więc nie wie czy będę się do niej nadawał. Spojrzał na mnie mało przychylnym wzrokiem, powiedziałbym wręcz, że mu się nie spodobałem. Zostałem potraktowany jak inteligent, który pcha się do ciężkiej fizycznej pracy, do której się nie za bardzo nadaje. Tyle, że ze mnie raczej marny inteligent... Pracownik fizyczny raczej też ze mnie marny...

Dlatego właśnie rozsądnym rozwiązaniem wydaje się alternatywa, która się dzisiaj pojawiła. Bardzo miły ochroniarz powiedział mi, że cały czas potrzebują nowych ludzi i żebym zgłosił się do ich firmy w Warszawie, dzięki czemu mógłbym pracować jako zwykły cieć. :) Wtedy przychodzi się na 24 godziny pracy, po których ma się 48 godzin wolnych. Zarobki wcale nie sa marne, praca jest łatwa tylko po prostu nudna i monotonna...

Na razie skłaniam się chyba bardziej właśnie ku pracy jako ochroniarz. Jeśli jutro kierownik hali stwierdzi, że nie nadaję się do przesyłek kurierskich to w czwartek wybiorę się do Warszawy by spróbować szczęścia w agencji ochrony.

Na zdjęciu widać mnie własnie w drodze do Kolportera... Poprzednia moja firma miejściła się w centrum Warszawy, a ewentualna przyszła jak widać stoi po środku pola, na wsi. Też ładnie.


2009.09.01 / Wtorek / 14:18 - Witaj szkoło, witaj praco

Wracając się o dwa dni wstecz - na koncercie Wilków, kończącym wakacje w Puławach, jednak nie byłem. Źle się wtedy poczułem i ogarnęła mnie jakaś ogólna niecheć do zabawy więc zostałem sam w mieszkaniu. Trochę później żałowałem bo siostra mówiła, że było całkiem fajnie, a Gawliński akurat miał w tym dniu urodziny.

Wczoraj przejechałem PKSem trasę z Puław do Warszawy trasą przez Dęblin i właściwie ten sposób podróżowania przypadł mi do gustu. Co prawda autobus zajeżdża w różne dziwne zakątki mijanych po drodze miejscowości, a po samym Dęblinie kręci się przez pół godziny ale daje się to wszystko znieść. W Warszawie wysiadłem na Saskiej Kępie i stamtąd szybko dostałem się tramwajem i metrem na swoje Młociny, z których co 20 minut rusza autobus na naszą wieś.

Na dworzec w Puławach odprowadziła mnie starsza siostra, a w Truskawiu odebrała mnie druga siostra, młodsza. :) Bardzo dobrze, bo torby miałem ciężkie jak nigdy wcześniej i samemu bym się zmęczył.

Wieczorem w domu okazało się, że moja znajomość, o którą staram się tak bardzo dbać jednak nie ma się tak źle jak sądziłem. To dodało mi dużo sił i ogólnie podbudowało mnie psychicznie więc teraz mogę już całkiem normalnie funkcjonować, co akurat dzisiaj bęzie mi potrzebne. Wieczorem wybieram się bowiem do firmy, w której pracuje mama, na rozmowę kwalifikacyjną, a może nawet już na pierwszy dzień pracy (a raczej pierwszą noc). Firma nazywa się Kolporter a ja miałbym pracować na hali obsługującej przesyłki kurierskie. Raczej prosta praca fizyczna, 5 dni w tygodniu, z wolnymi weekendami, w godzinach od 22:00 do 6:00 rano, choć podobno zawsze wychodzi się wcześniej. Teoretycznie wszystko mi pasuje, ale dzisiaj przekonam się jak to będzie wyglądać w praktyce. Może kierownik uzna, że z jakiegoś powodu nie nadaję się do tej pracy? Może jestem za chudy? ;)

Się zobaczy.

Wszystkim, którzy rozpoczęli dzisiaj kolejny rok szkolny życzę powodzenia, zdanych matur i ogólnie sukcesów. Tym, którzy wybierają się na studia powodzenia będe mógł życzyć już za miesiąc.

Powodzenie przyda się dzisiaj także mi.