2009.10.30 / Piątek / 07:33 - Z dziewczyną u boku

Nie wiadomo kiedy ponownie pojawi się tu zdjęcie, przedstawiające poza mną przedstawicielkę płci pięknej więc korzystam z okazji i zamieszczam wczorajszą fotkę.

Do poniedziałku pracuję więc 1 listopada także spędzę w pracy i właśnie z tego powodu nie mogłem pojechać do Puław wraz z mamą, która udała się tam już dzisiaj. Grobów rodziny z Warszawy jak zwykle nie odwiedzę bo nie mam najmniejszego pojęcia gdzie się one znajdują... W każdym razie - spoczywajcie w pokoju moi przodkowie.

Swoją drogą ciekawe, w którym miejscu ja spocznę. Będzie to Warszawa czy Puławy? I który to będzie rok? Ale najważniejsze pytanie to - kogo po sobie zostawię?


"Find yourself a girl, and settle down
Live a simple life in a quiet town

Steady as she goes (steady as she goes)
Steady as she goes (steady as she goes)
So steady as she goes"

The Raconteurs "Steady as she goes"


2009.10.29 / Czwartek / 21:51 - Warszawska randka

Czwartek - dzień randki z przesympatyczną panną Klaudią, lub nazwijmy to - prawie-randki, bo tak brzmi to bardziej neutralnie, czyli bardziej odpowiednio na dzień dzisiejszy. :)

Było bardzo przyjemnie, rzekłbym nawet, że nie spodziewałem się, że będzie tak fajnie. Szczerze mówiąc o 15:30, gdy już czekałem na Placu Bankowym, stres mi dupę ściskał ale na szczęście o 16:00 wszystko co złe szybko odeszło i przez całe popołudnie czułem się po prostu dobrze w towarzystwie panny Klaudii. Poznałem ją gdy byłem pod wpływem alkoholu więc zastanawiałem się czy jej atrakcyjny wygląd i charakter to przypadkiem nie były moje pijackie zwidy, ale dzisiaj na szczęście okazało się, że miałem nosa i Klaudia jest po prostu bardzo fajną i mądrą dziewczyną.

Pozostaje więc czekać na kolejne spotkanie, które, mam nadzieję, się odbędzie. Ja jak najbardziej wyrażam na to chęć.

Posiedzieliśmy w restauracji, zjedliśmy pyszne tiramisu, wypiliśmy równie dobrą kawę a później czekał nas już tylko spacer, zdecydowanie długi, z Marszałkowskiej przez Chmielną aż na Stare Miasto i jeszcze dalej - pod blok na Muranowie.

Miałem dzisiaj wyjaśnić czy to podobieństwa czy przeciwieństwa się przyciągają ale nie będzie werdyktu bo w zasadzie nie wiem czy my jesteśmy do siebie podobni czy całkiem różni. A może jest nawet tak dobrze, że w jakiś sposób się uzupełniamy? Póki co nie będę wyrokował bo to dopiero początki znajomości.

Najważniejsze chyba jest to, że we dwójke jest przyjemniej, życie nabiera wtedy kolorów lub może nawet sensu. Po spotkaniu znowu poczułem pewnego rodzaju lekkość, której nie czułem już od kilku miesięcy...

Oby ciąg dalszy nastąpił.


2009.10.28 / Środa / 14:14 - Przebojowy

Piękną mamy dziś pogodę, słoneczko świeci aż miło... W pracy też miło bo ruch praktycznie zerowy więc wyszedłem trzy godziny wcześniej - w samo południe. Może i zarobię przez to mniej ale i tak już w tym miesiącu niewielkie ma to znaczenie bo znowu nie wyrobiłem średniej co oznacza, że moja pensja zostanie pomniejszona o jakieś 400 złotych...

Na szczęście już od listopada zaczynam dyżury ezoteryczne, być może regularnie a tam ze średnią nie powinno być problemu, choć kto wie, może jestem już beznadziejny także jako wróżbita... Ezoteryki nadal nie lubię ale lepsze to niż tracenie 400 złotych na miesiąc.

Dzisiaj na trzy godziny próbne przyszły aż cztery osoby i żadna nie została przyjęta. No proszę, czyli jednak trzeba mieć jakieś umiejętności by wykonywać tą pracę... Pocieszające. A może nawet, jak kiedyś głosiło ogłoszenie dotyczące naszej firmy - do tej pracy poszukiwane są osoby przebojowe. Jestem przebojowy! ;P

Jutro czwartek - dzień mojej nazwijmy-to-randki z panną Klaudią. Nie mam żadnego planu, żadnego pomysłu gdzie idziemy, trzeba będzie działać spontanicznie. :) Znane mi jest tylko miejsce spotkania i godzina - to wystarczy. Mam nadzieję, że dla dziewczyny to spotkanie nie będzie traumatycznym przeżyciem. ;) Co najwyżej nudnym.


"Smile like a sun, back over time
Crazy for you, pleasure is mine
I love you, I love you, I love you, what's your name?
I love you, I love you, I love you, what's your name?

Whisper kiss yr ear, I'll tell you what I fear
Whisper the kisses in yr ear, I'll tell you what I fear"

Sonic Youth "Drunken butterfly"


2009.10.27 / Wtorek / 17:48 - Mistrz kierownicy

Jak powiedział mój instruktor - prowadzenie samochodu wychodzi mi bardzo dobrze, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, że wcześniej nie siedziałem za kółkiem, a dzisiaj miałem dopiero czwartą i piątą godzinę jazd. Jestem na dobrej drodze do tego by popaść w samozachwyt i spowodować wypadek. ;)

Nie, nie, staram się być cały czas bardzo ostrożny w czasie jazdy, a muszę uważać tym bardziej, że instruktorowi zdarza się przysypiać. Dzisiaj kilka razy do moich uszu dobiegł odgłos chrapania i po zerknięciu w prawo przekonałem się, że facet, który ma pilnować bym nie zrobił czegoś głupiego - drzemie. :) Jak twierdził - ciśnienie było dzisiaj usypiające.

Nie przypuszczałem wcześniej, że z taką łatwością będzie mi to wszystko przychodzić. Człowiek nie powinien nigdy sugerować się tym co mówią inni, sam powinien spróbować swoich sił w wybranej dziedzinie bo nigdy nie wie w czym tak naprawdę może być dobry.

Jakimkolwiek bym nie był kierowcą mogę na dzień dzisiejszy stwierdzić jedno - prowadzenie samochodu jest dla mnie przyjemnością. Yes!


"Zabij swój strach! Przerwij chorą więź
Nie wahaj się, zacznij wreszcie żyć normalnie
Wyrwij z siebie cierń, najwyższy czas!
Zabij swój strach!"

Edyta Bartosiewicz "Zabij swój strach"


2009.10.26 / Poniedziałek / 19:19 - Już prawie normalny

Podczas wczorajszego dyżuru w pracy pierwszy raz wyszedłem na papieroska do palarni i uznałbym to za ostateczne popadnięcie w nałóg gdyby nie fakt, że paliłem w zasadzie do towarzystwa. Jakoś tak pierwszy raz się otworzyłem przed osobą stojącą według mnie na dużo wyższym poziomie od mojego (co kiedyś było dla mnie niemożliwe) dzięki czemu miałem okazję pogadać z koleżanką, o której już kiedyś wspominałem na blogu, i która zajmuje się śpiewaniem oraz tworzeniem muzyki i pisaniem tekstów. W zasadzie jest to chyba jedyna znana mi dziewczyna, którą z całą odpowiedzialnością mogę nazwać artystką. Zaliczam ją do tej kategorii z prostego powodu - potrafi stworzyć coś co w silny sposób na mnie oddziałuje, konkretnie mam na myśli utwory nagrane kilka lat temu z toruńskim zespołem Videoturisten. Życzę jej jak najlepiej, mam nadzieję, że będzie wykorzystywała swój talent choć jest tak jak mówi - to, że człowiek umie stworzyć coś porządnego wcale nie oznacza, że będzie mógł na tym zarabiać. Talent to dopiero połowa sukcesu, a dzisiejsza rzeczywistość jest jaka jest i naprawdę dobrze rzeczy przepadają w zalewie zwykłych śmieci. Jestem przekonany, że koleżanka ma zdolności porównywalne choćby do zdolności Pati Yang... Jeśli ktoś nie wie kim jest Pati Yang, cóż - żal.

Lubię ludzi, którzy mają gust muzyczny zbliżony do mojego, a koleżanka jako jedna z zaledwie trzech znanych mi osób wie na przykład co to w ogóle jest Sonic Youth lub Portishead, a nawet kocha te zespoły tak jak ja. Kto wie, może za jakiś czas doczekamy się płyty, na której będzie można usłyszeć jej twórczość. Póki co, jakieś dwa tygodnie temu występowała z zespołem, do którego ostatnio dołączyła (Kolorofon), a za miesiąc chyba mają kolejny koncert w Warszawie, na który zresztą chętnie bym się wybrał.

W pracy w ogóle była wczoraj jakaś taka babska noc bo byłem jedynym facetem na sali... Jest jeszcze druga koleżanka, którą poznałem dopiero w tym miesiącu mimo tego, że pracuje u nas już od początku roku. W zasadzie bardzo ją lubię i jak się tak zastanowić to jest to pierwsza dziewczyna z tej firmy, z którą w ogóle rozmawiam. Wcześniej nie nawiązywałem żadnych znajomości z dziewczynami poza znajomościami wirtualnymi ale ostatnio się to zmienia... Lub raczej powoli ja się zmieniam.

Aż w końcu będzie można stwierdzić, że rok 2009 był rokiem, w którym pan Michał ostatecznie znormalniał.


"Brother, sister too
Do what you must do
Don't trust people you meet
They might promise you
That the river ain't deep"

Gorillaz "New genious (Brother)"


2009.10.25 / Niedziela / 09:35 - Sztuka nowoczesna

Jeśli ktoś nie wie co to za ustrojstwo, odpowiadam - rzeźba, która przyozdabia teren pętli Młociny. Czyż nie jest piękna? ;)

Dyżur w pracy miałem od 20:00 do 7:00 co dało razem 12 godzin - efekt cofania zegarka z godziny 3:00 na 2:00. Może i było dłużej ale za to podczas walki Gołota kontra Adamek klienci w ogóle nie pisali, zajęci widocznie byli oglądaniem dwóch facetów piorących się po pyskach... Po walce jednak ponownie chwycili za telefony i swoje krocza.

Dzisiaj też jeszcze popracuję ale w poniedziałek i wtorek mam wolne. Ostatecznie umówiłem się na czwartek na coś co można nazwać randką, a jeśli ktoś zastanawia się jaka niewiasta zgodziła się na spotkanie z takim psycholkiem jak ja to odpowiadam, że siostra kolegi, którą poznałem jakiś miesiąc temu czyli obecna na jednym zdjęciu mojego photobloga panna Klaudia - moje przeciwieństwo pod tyloma względami, że nawet może być ciekawie.

Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy to podobieństwa czy przeciwieństwa się przyciągają. W czwartek poszukam odpowiedzi.

Ale tak w ogóle to wolę się umawiać w Puławach z jednego prostego powodu - mam tam mieszkanie siostry, do którego mogę zwabiać dziewczyny i poić je winem. ;) Przydałoby mi się takie w Warszawie.


2009.10.24 / Sobota / 09:41 - Good times, bad times

Marny dzień, marna noc, marny dyżur, marny nastrój... Jakiś zjebany ogólnie jestem i nic mi się nie podoba. Czuję się jakoś niekomfortowo, jakbym miał okres... ;) Nie opuszcza mnie wrażenie, że jestem mały, brzydki i ciotowaty. ;) Aha i jeszcze nudny... Albo raczej znudzony.

Nawet nie chce mi się z nikim gadać.

Cóż, pewność siebie zawsze odzyskiwałem tylko dzięki kobietom, a od pewnego czasu właściwie jestem w nowej sytuacji, kobieta, z którą mimo ogólnej beznadziejności wiązałem największe nadzieje praktycznie odeszła więc czuję się jakiś taki zbędny... Właściwie nie tyle odeszła co uzmysłowiłem sobie jak wyglądała ta sytuacja od samego początku. Dosyć chora sytuacja.

Teoretycznie w czwartek mam się spotkać z inną dziewczyną, ale takie zaczynanie wszystkiego od nowa wcale mi się nie podoba. Poza tym mam odczucie, że żadna z nowo poznanych dziewczyn nie będzie do mnie pasować tak dobrze jak ta poprzednia. Ale może to tylko takie odczucie i w czwartek zmienię zdanie lub nawet odzyskam choć trochę radości.

Mój problem polega na tym, że w tym roku byłem w pewnym sensie związany najpierw z dziewczyną tak piękną, że żadna inna pod względem urody jej nie dorówna, a później z dziewczyną niezwykle sympatyczną, z którą doskonale się rozumiałem, i z którą czułem się tak swobodnie, że także żadna inna nie będzie pod tym względem lepsza.

Poprzeczka na obu poziomach została podniesiona bardzo wysoko ale jest jeszcze szansa, że kolejna dziewczyna, którą poznam będzie po prostu normalna, tak normalna jak żadna z tych dwóch poprzednich i właśnie ta normalność będzie jej główną zaletą.

Zawsze też można żyć wspomnieniami ale to chyba najgorsze rozwiązanie, choć bardzo przeze mnie lubiane.

Ostatnio pocieszająca jest tylko wiadomość, że znowu mam pieniądze na koncie. Kochany bank. ;)


2009.10.23 / Piątek / 00:22 - Nocna jazda

Ten ciekawy napis znalazłem dziś w swoim dawnym liceum, w męskiej ubikacji, do której wpadłem w celu opróżnienia pęcherza... :) Na ścianie był jeszcze drugi dobry napis - "Schron przeciwprzypałowy". :D

Kilka godzin temu powróciłem z nocnej jazdy na kursie prawka i tym razem było już o wiele lepiej niż poprzednio, czerpałem prawdziwą przyjemność z prowadzenia samochodu. Może po części działo się tak za sprawą dobrze ustawionego fotela, może za sprawą bardzo fajnego instruktora, a może dzięki mojemu większemu doświadczeniu, które cały czas rośnie z każdym przejechanym kilometrem. W każdym razie pod koniec jazdy aż żałowałem, że trwało to tak krótko... To co mówili mi wszyscy, którzy uczyli się jeździć, że człowiek dopiero po dziesięciu godzinach jazd przestaje się stresować okazało się w moim przypadku nieprawdą. Już teraz jest spoko...

W czasie jazdy doświadczyłem już niestety na własnej skórze typowego chamstwa i buractwa kierowców gdy pewien mercedes najpierw próbował wymusić na mnie pierwszeństwo a później, gdy mu się to nie udało, dogonił mnie, wyprzedził i specjalnie zajechał drogę ostro hamując. Beznadzieja. Przy okazji mało się nie wpakował pod nadjeżdżający samochód... Niektórzy widocznie nie lubią samochodów z literą "L" na dachu.

Ale dosyć o samochodach i jazdach. Dzisiaj przekonałem się, że moje przypuszczenia dotyczące mentolowych papierosów LM są prawdziwe - wraz ze zmianą szaty graficznej opakowania zmieniono też ich smak, który teraz jest po prostu okropny. Może to i lepiej bo od tego czasu już w ogóle nie chce mi się ich palić... Feee.

Poza tym dzisiaj rano popadłem w dołek psychiczny ale chyba już mi to minęło. Pierdolę, wystarczy jedno zdjęcie bym popadł w zły nastrój... Może kiedyś to się skończy.


"Nie ubieraj się dla mnie w te łachmany
I tak wiem, że nie jesteś biedny
I nie kochaj mnie teraz tak zawzięcie
Gdy wiesz, że nie masz pewności
Teraz twoja kolej, mój umiłowany
Twoim ciałem będę się teraz okrywał"

Nick Cave And The Bad Seeds "Avalanche" (Tłumaczenie)


2009.10.20 / Wtorek / 20:17 - Płeć według CSW

Takie rzeczy tylko w centrum operatorskim sms. :) Na tej liście zdecydowanie brakuje jeszcze jednej opcji - biseks.

Nic ciekawego się dzisiaj nie działo ale mimo wszystko zdjęcie dodaję, tak jakoś z przyzwyczajenia... Jutro w pracy ma być kontrola. Mamy zaprzeczać, wyrzekać się i odmawiać składania zeznań. ;) Nie ma sprawy, będę bronił firmy, którą lubię.

Dzisiaj tak krótko.


2009.10.19 / Poniedziałek / 15:17 - Pierwsza jazda

Kolejne ważne wydarzenie mojego życia - pierwsze prowadzenie samochodu - już za mną. W skrótcie mogę napisać, że było dużo łatwiej niż przypuszczałem. Nie mam jednak powodu by pisać nadto skrótowo więc ułożę kilka zdań, które i tak nie będą oddawały tego co dzisiaj czułem.

Przede wszystkim nie było żadnej zabawy w jazdę na placu manewrowym, od razu ruszyłem na ulicę co uważam za rozwiązanie bardzo dobre, pozwalające od razu przejść do tego co najważniejsze. Zanim jednak na ulicę wyjechałem musiałem się samochodem cofnąć by później móc zawrócić, tak więc pierwsza moja jazda w życiu była jazdą do tyłu, jak na prawdziwego zodiakalnego raka przystało. ;) Przejechałem część Bielan, następnie przez Piaski udałem się na Chomiczówkę i stamtąd na Bemowo w okolice lotniska gdzie pojeździłem trochę po mniejszych uliczkach takich jak np. Zachodzącego Śłońca (instruktor pokazał mi tam dom Maryli Rodowicz). Na Chomiczówce natomiast pan instruktor zostawił mnie na 5 minut w samochodzie a sam poszedł do baru i wtedy mogłem zrobić to zdjęcie, które załączam do dzisiejszej notki. W czasie jazdy przekonałem się, że przekroczenie dozwolonej w Warszawie prędkości, czyli 50 km/h jest bardzo łatwe i niechcący dokonałem tego kilka razy czego instruktor oczywiście nie pochwalił. Silnik zgasł mi z 10 razy gdy za szybko puszczałem sprzęgło, raz zamiast migacza włączyłem długie światła a raz zamiast przekręcić kluczyk włączyłem wycieraczki lub wrzuciłem piątkę zamiast trójki, czyli było dosyć chaotycznie ale chyba zawsze tak jest za pierwszym razem. Swoją jazdę oceniam jednak jako całkiem niezłą, lecz mam nadzieję, że podczas kolejnych godzin będę już widział także znaki drogowe i to co dzieje się po bokach oraz z tyłu, bo na razie skupiałem się tylko na kilkunastu metrach ulicy bezpośrednio przed pojazem.

Najgorsze było to, że rozbolały mnie nogi, tak po prostu, od wciskania pedałów, szczególnie lewa. Chyba trzeba do tego mieć więcej siły... :)

Najważniejsze jednak, że przez to wszystko przeszedłem i teraz powinno być już łatwiej. Najtrudniejszy pierwszy raz.

Kolejna jazda już w czwartek o 20:00.


2009.10.18 / Niedziela / 07:35 - Kryzys finansowy w moim portfelu

"Niczego" ciąg dalszy ale w pracy było całkiem przyjemnie i nawet średnią całkiem niezłą zrobiłem. Może uda mi się uniknąć kolejnego ujemnego dodatku i w przyszłym miesiącu otrzymam pełnowartościową pensję pokrywającą minusa, który ostatnio zagościł na moim koncie. W tak marnej sytuacji finansowej w jakiej znajduję się obecnie nie byłem od lat, jednak wystarczy trochę popracować by wszystko wróciło do normy. Póki co będę musiał zaciągnąć wysoko oprocentowaną pożyczkę u młodszej siostry.

Tymczasem brak pieniędzy, podobnie jak brak długich włosów na mojej głowie odbiera mi pewność siebie, która zazwyczaj i tak występuje u mnie w śladowych ilościach.

Przede mną 2 dni wolne, które byłyby znacznie przyjemniejsze gdyby nie świadomość, że w poniedziałek o 12:00 będę już musiał pojeździć trochę samochodem na kursie prawa jazdy. Pierwszy raz w życiu, czyli wszystko się zgadza, bo rok 2009 jest dla mnie rokiem pierwszych razów.

A już niedługo rok 2010... I kolejny Sylwester w pracy, na który postaram się załapać.


"Hej! Hej! Dokąd idziesz takim śpiesznym krokiem
Uspokój się dziewczyno i opowiedz mi swoją historię
Podejdź do mnie bliżej, zwolnij nieco
Powiedz mi czemu uciekasz z tego miasta"

Sonic Youth "No queen blues" (tłumaczenie)


2009.10.17 / Sobota / 09:22 - Nic

Nic nie działo się w drodze do pracy, nic nie działo się w pracy, nic nie działo się w drodze powrotnej i teraz też nic się nie dzieje.

Dzisiaj kolejny dyżur od 20:00 lecz już nie do 7:00, bo ostatnie dwie godziny oddam koledze... W niedzielę dzień wolny, który mógłbym spędzić z pewną dziewczyną, może fajną, a może nie. Uznałem jednak, że wybieram nic.

Nic jest nice. ;) Idę spać.


"I hate you and your fishy friends
I hate you and it never ends"

Sonic Youth "Plastic sun"


2009.10.16 / Piątek / 14:58 - Słowo pisane

Do pracy idę dopiero na 20:00 ale obudziłem się już o 9:00 rano więc miałem czas na to by wreszcie przeczytać do końca kolejną książkę. Chyba nie mogłem wybrać niczego lepszego na okres robienia przez mnie prawa jazdy jak właśnie "Christine" Stephena Kinga.

Zazwyczaj książki czytam powoli i długo, sam nie wiem z czego to wynika, czytanie po prostu jest dla mnie dosyć męczące, szybko odkładam książkę by zająć się czymś innym... Jednak akurat te napisane przez Stephena Kinga pochłaniam dosyć szybko bo zwyczajnie łatwo się je czyta, może dlatego, że są dosyć proste, a może raczej dlatego, że są zwyczajnie ciekawe i wciągające.

Po wczorajszych wiadomościach dotyczących jednej przyjaciółki, jakie dotarły do mnie z Dęblina i po dzisiejszej rozmowie z drugą Przyjaciółką (przez duże "P") postanowiłem umieścić poniżej cytat, który chyba jest bardzo na miejscu w obu tych przypadkach.


"I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą"

ks. Jan Twardowski


2009.10.15 / Czwartek / 14:59 - Zimna nuda

Ulica Pańska - moja droga do pracy. Pierwsze opady śniegu w tym roku, zdecydowanie zbyt wczesne... Lubimy taką pogodę? Nieee!

W dodatku wczoraj wiał silny wiatr co przyczyniło się do tego, że na naszej smętnej wsi nie było prądu przez ponad dobę. Dopiero pół godziny temu został on włączony dzięki czemu odłożyłem książkę i zasiadłem do komputera by napisać kilka słów na swoim coraz marniejszym blogu.

Jestem już po pierwszej godzinie na kursie prawa jazdy. Lekcja odbyła się dzisiaj i zaczęła już o 7:00 rano. Na szczęście nawet nie ruszałem z miejsca tylko oglądałem z instruktorem silnik, światła i deskę rozdzielczą, a on mówił mi co do czego służy. Za kierownicą poczułem się bardzo nieswojo i własciwie ogarnął mnie strach gdy pomyślałem, że tą kupą żelaza będę musiał wyjechać na ulicę. To jednak coś zypełnie innego niż rower. ;) Od razu mogę powiedzieć, że Toyota Yaris nie przypadła mi do gustu, szczególnie jej bardzo dziwaczny, dziwnie ulokowany wyświetlacz, który zastępuje standardowe zegary znane ze starszych samochodów, a jeśli ja miałem w życiu do czynienia z samochodami to były to auta typu UAZ lub Nysa, którymi jeździł tata.

Może się przyzwyczaję do tej garbatej Toyoty, ale bardziej podoba mi się Fiat 126p. A jeszcze bardziej - mój rowerek. ;) Ech, co mnie podkusiło, że zabrałem się za robienie prawa jazdy?


2009.10.13 / Wtorek / 20:04 - Moja ulubiona kurtka

Zimno się ostatnio zrobiło więc dzisiaj pierwszy raz założyłem kurtkę zimową i pewnie będę w niej już chodził każdego dnia. Wraz z powrotem mojej ulubionej kurtki, kupionej w lutym tego roku, wróciły wspomnienia z tego zimnego, ale jakże dla mnie pięknego, miesiąca. Marzec też był wyjątkowy... Chyba już nigdy moje życie nie będzie takie jak wtedy.

Teraz jest już październik, sporo się zmieniło ale mimo pozytywnych zmian jest jednak trochę beznadziejnie. Niby zmartwień mam dużo mniej niż wtedy, mogę się przejmować tylko sobą i nikim innym, nie jestem taki zestresowany jak na początku tego roku ale dni mijają tak po prostu, jeden za drugim, wydają się takie puste, nie mają żadnego smaku i nawet robienie prawa jazdy niczego nie zmienia. Może się dziać w moim życiu bardzo dużo ale to nie będzie przeze mnie odczuwalne jeśli nic nie będzie się działo w moim sercu.

Jak zwykle - to człowiek jest człowiekowi najbardziej potrzebny do szczęścia. Nie mam zmartwień, ale nie jestem też szczęśliwy.


2009.10.12 / Poniedziałek / 17:31 - Pierwsze jazdy na kursie

Deszczowy dzień. W pracy nietypowy jak na mnie dyżur od 7:00 rano do 15:00, ale już od jutra wszystko wraca do normy.

Po pracy udałem się do firmy, w której robię prawo jazdy i umówiłem się już na pierwsze męki za kółkiem. Pierwsza godzina wypada mi w najbliższy czwartek i zaczynam gdy jeszcze ciemno - o 7:00 nad ranem. Kolejne jazdy też będą trwały tylko godzinę i odbędą się o 12:00 w poniedziałek oraz o 20:00 w przyszły czwartek. Kto wie, może nawet mi się to spodoba?

Na zdjęciu samochód dokładnie taki sam jakim będę jeździł, czyli Toyota Yaris wymalowana na niebieskie barwy szkoły MDK, tyle, że to jest auto numer jeden, a ja będę jeździł trójką. Może w rok 2010 wejdę już z prawem jazdy? Raczej nie, ale na wiosnę powinno już się udać.


2009.10.11 / Niedziela / 22:29 - Nie płacz Ewka

Już za 5 godzin wstaję do pracy więc muszę pisać szybko, ale jednak notkę jeszcze dodam, bo bez tego nie mógłbym zasnąć. ;) Taki to nałóg.

Tak więc dzisiejsza niedziela upłynęła mi na zwyczajnym dyżurze, po którym załapałem się jeszcze na zwyczajne-niezwyczajne spotkanie z Przyjaciółką, która ostatnio ponownie przesiaduje w Warszawie. Siedzieliśmy w Złotych Tarasach, rozmawialiśmy, nudziliśmy się wspólnie i tak upłynęły prawie 3 godziny. Było jak zwykle bardzo przyjemnie (z mojego punktu widzenia). Przyjaciółka wyglądała dzisiaj szczególnie ładnie więc było mi bardzo przyjemnie się na nią gapić.

Po powrocie do domu dowiedziałem się, że wczoraj ominęła mnie pewna niecodzienna atrakcja - możliwość spotkania Tori Amos przed Salą Kongresową i zrobienia sobie z nią zdjęcia. Dwie koleżanki, wielkie fanki Tori, zrobiły sobie takie fotki lecz mnie tam nie było więc zasługuję na tytuł bardzo nieudolnego fana Tori Amos. ;/ Buuuuuu... Ale najgorsze i tak jest to, że po prostu ominął mnie koncert.

Nie, właściwie to, że nie mam zdjęcia z Tori jest jeszcze gorsze...

Idę spać.


2009.10.10 / Sobota / 06:10 - Tori w Kongresowej

Rok temu w listopadzie byłem na świetnym koncercie Róisin Murphy i obiecałem sobie wtedy, że będę jeździł na każdy ważniejszy koncert wszelkich swoich największych muzycznych idoli. Coś jednak poszło nie tak i dzisiejszy koncert Tori Amos mnie ominie. Pozostaje mi tylko czekać na to aż Tori wyda jedenasty studyjny album i ruszy w kolejną trasę koncertową.

A kiedy do Polski zawita Nick Cave & The Bad Seeds? Akurat na ten koncert poszedłbym za darmo bo bilet miałbym ufundowany przez osobę, która przegrała ze mną pewien ważny zakład. :)

Muzycznie rok 2009 i tak stoi u mnie pod znakiem Sonic Youth, który pewnie pozostanie już na zawsze moim ukochanym zespołem.


"I've been raising up my hands
Drive another nail in
Just what God needs
One more victim

Why do we
Crucify ourselves
Every day
I crucify myself
Nothing I do is good enough for you
Crucify myself
Every day
And my heart is sick of being in chains"

Tori Amos "Crucify"


2009.10.09 / Piątek / 09:14 - Fan bez biletu

To już siódme zdjęcie, na którym mnie nie ma. Ostatnio nie lubię swojego wyglądu więc rzadziej kieruję obiektyw w swoją stronę.

Dzisiaj odbędzie się koncert Tori Amos w jakimś niewielkim mieście w Polsce, którego nazwy już nawet nie pamiętam, a jutro w Warszawie, w Sali Kongresowej. Tymczasem ja ani na jeden, ani na drugi nie idę! ;(

Za to zaraz idę do pracy na godzinę 12:00 i posiedzę tam do wieczora. Wolny dzień będę miał dopiero w czwartek czyli znowu robię sobie maraton dyżurów, tym razem już nieco mniejszy niż poprzednio.

Wczoraj przeprowadzano na Pałacu Kultury konserwację nadajnika telewizyjnego dla Warszawy i okolic, po której to konserwacji praktycznie straciliśmy możlwiość sensownego odbioru sześciu z siedmiu kanałów. Jeśli to nie jest przejściowy stan to można uznać, że specjalnie zepsuto jakość sygnału aby przekonać ludzi, że muszą już teraz zainwestować w telewizory z odbiornikami cyfrowymi mimo tego, że sygnał analogowy będzie ostatecznie wyłączony dopiero w 2013 roku. Tymczasem ja nie lubię telewizorów LCD, nie chcę widzieć tutaj ich smużenia, braku czerni i wypranych lub przesłodzonych kolorów. Dokona się kolejna zmiana na gorsze, już wiele takich zmian w życiu widziałem.

Nieważne, przecież telewizja i tak jest głupia.

Ostatnio muzycznie - Edyta Bartosiewicz. :)


"Nie szukaj mnie,
Podążam tylko sobie znanym szlakiem
Siarczysty mróz tał się moim sprzymierzeńcem,
moim bratem.
To przecież jest moja ulubiona pora roku.
Nie szukaj mnie, zgubna drogowskazów treść.

Nasz dom, bez drzwi, bez okien zasnął
By w śnie zimowym wiecznie trawać.
Nasz dom, wielkie sople jak łzy
Uczepione z lodu ścian
Nasz dom, wszystko dawno zastygło
w mlecznym szkle
Dom
Jestem, jestem, jestem daleko stąd"

Edyta Bartosiewicz "Moja ulubiona pora roku"


2009.10.08 / Czwartek / 20:41 - Ezo

Niespodzianka w pracy - z powodu dużego ruchu skierowano mnie na ezoterykę, mimo tego, że w grafiku miałem rozrywkę. Nie zaszkodziło mi to jednak a nawet pomogło, bo dyżur minął całkiem przyjemnie mimo dużego ruchu. Wsparłem kilka klientek dobrym słowem, pocieszyłem kilku biednych ludków lub po prostu przeczytałem ich żale udając, że mnie to interesuje. Pozostałe 99% nakarmiłem standardówkami gdyż odpisali po prostu na nasz spam, a tacy klienci zachowują się jak roboty.

Mimo wszystko jutro wolę już siedzieć na rozrywce.

Poza pracą - nic. :)


2009.10.07 / Środa / 23:37 - 5 miesięcy mniejszej samotności

Pałac Kultury, to właśnie pod nim pierwszy raz spotkałem się z dziewczyną, którą poznałem przez internet dokładnie pięć miesięcy temu - dzisiaj jest nasza "rocznica". ;) To już prawie pół roku.

Dzisaj pierwszy raz o tej szczególnej dacie zapomniałem ale na szczęście Przyjaciółka uzmysłowiła mi w ostatniej chwili jaki to dzień dzisiaj mamy. ;)

Tak sobie żyjemy osobno ale jednak pewien rodzaj bliskości cały czas nas łączy, myślę, że po prostu dosyć dobrze się rozumiemy, może nawet myślimy w podobny sposób (choć Przyjaciółka pewnie by zaprzeczyła). Czy chciałbym żeby nas łączyło coś więcej? Pewnie, bo cały czas czuję do Przyjaciółki to co czułem wcześniej i chciałbym byśmy byli kiedyś parą. Lub mówiąc inaczej - chciałbym żeby mnie pokochała.

Nawet mam taką teorię-żart, która mówi o tym, że oboje będziemy próbowali poznawać różne nowe osoby i próbować układac sobie z nimi w jakiś sposób życie ale ostatecznie i tak sami zostaniemy parą, gdy Przyjaciółka trochę wydorośleje a ja trochę przytyję. ;)


2009.10.07 / Środa / 13:12 - Ulica ojca i syna

Miedziana - ulica, przy której mieści się zarówno firma, w której pracuję jak i dawne mieszkanie rodziny mojego taty, w którym mieszkał będąc dzieckiem.

Czasu wolnego ciąg dalszy, a właściwie już końcówka. Wczoraj na kursie dowiedziałem się, że na jazdy mogę umawiać się dopiero w poniedziałek i ogólnie będzie raczej ciężko bo jest mnóstwo chętnych a firma nie ma wystarczającej ilości instruktorów. No cóż, najwyżej jazdy zakończę dopiero w roku 2010. ;)

Siedzę sam w domu bo wszyscy domownicy wybyli by zajmować się swoimi obowiązkami. Obiecuję sobie, że zajmę się pisaniem standardówek potrzebnych do pracy więc zaraz powinienem to robić.

Ogólnie nuda, ale cieszę się, że moja Przyjaciółka już powróciła i znowu miałem okazję ją podręczyć na gadu gadu. Cieszę się też z tego, że jednak pod koniec października ma się odbyć moje spotkanie z pewną osóbką, z którą bardzo chcę się spotkać. :P A więc - czekam.


"Your love is like no other
I want when we're together
I'll love to be forever

You make me feel (you make me feel)
You make me feel (you make me feel)
You make me feel (you make me feel)
You make me feel stronger"

Archive "You make me feel"


2009.10.06 / Wtorek / 13:36 - 2 km od normalności

Doczekaliśmy się ustawienia znaku drogowego wskazującego kierunek oraz odległość do naszej miejscowości ukrytej głeboko w lesie. Nareszcie karetki pogotowia oraz kurierzy będą wiedzieli gdzie jechać bo wcześniej mieli z tym poważne problemy. Właściwie można powiedzieć, że to mama wywalczyła ten znak drogowy w urzędzie gminy.

Przypomniała mi się opowieść o tym jak to jedna kobieta walczyła w urzędach o zlikwidowanie pewnego niebezpiecznego przejścia dla pieszych, które znajdowało się na wylocie z Warszawy w kierunku Łomianek. Przejście faktycznie zostało usunięte ale dopiero wtedy gdy owa kobieta poniosła tragiczną śmierć dokładnie w tym miejscu.

Za kilka godzin jadę na kurs prawa jazdy i dzisiaj powinienem się wreszcie umówić na pierwszą jazdę, która odbędzie się zapewne dopiero w przyszły czwartek. Domyślam się, że instruktor od razu wypędzi mnie na warszawskie ulice ale mam nadzieję, że jakoś to wszystko przeżyję.

Wczoraj wreszcie skończyłem czytać Moby Dicka i zabrałem się za starego, dobrego Stephena Kinga, a konkretnie za "Christine". Ogólnie jednak jakiś niewyspany jestem i nic mi się nie chce robić. Wolny czas źle na mnie wpływa. :)


2009.10.05 / Poniedziałek / 09:11 - Niżbyś pomyśleć mógł

Koniec mojego maratonu w pracy - dwanaście dyżurów bez żadnego dnia wolnego. Było bardzo przyjemnie, poproszę o więcej. :)

Dzisiaj na dyżurze napisałem wreszcie tzw. standardówki i dzięki nim udało mi się wyrobić całkiem niezłą średnią. Wystarczy się tylko trochę przyłożyć by było dobrze...

Spać, spać, spać. Jutro ostani wykład teoretyczny na kursie prawa jazdy, dzisiaj i w środę słodkie lenistwo...

Randek brak. Kobiet brak. Seksu brak. O trzy zmartwienia mniej. ;)


2009.10.04 / Niedziela / 07:24 - Comiesięczna walka o średnią

Środek nocy w Centrum Sterowania Wszechświatem, pracownicy cierpią na brak zajęcia z powodu małego ruchu więc zebrali się przy tablicy ogłoszeniowej i sprawdzają jakie kto dostał dodatki za miesiąc wrzesień. W firmie dodatek można dostać dodatni lub ujemny i na przykład kolega ze zdjęcia, który dotyka ręką tablicy, dostał dodatek wynoszący jakieś 510 złotych. Wypada tylko pogratulować sprytu. Człowiek robiący to zdjęcie, czyli pan Michał Górka, dostał dodatek ujemny - minus 124 złote. ;/

Swoją comiesięczną walkę o wyrobienie średniej praktycznie zawsze przegrywam, już od ponad roku. Może dzieje się tak dlatego, że ja tej walki w ogóle nie podejmuję? Trzeba by się wreszcie trochę wysilić...

Powiedział pan Michał, po czym poszedł spać.

Mimo wszystko - jest dobrze.


2009.10.03 / Sobota / 09:48 - Osiemnaste urodziny Owiecy

Moja szanowna przyjaciółka Ola, powszechnie znana jako Owca wkracza dzisiaj w dorosłe życie. Na żadnej osiemnastce nigdy nie byłem ale akurat na tą chętnie bym się wybrał lecz jednak nie było to możliwe, głównie z powodu... A, szkoda gadać z jakiego powodu.

W każdym razie życzę Ci Olu, Aleksandro, abyś w dorosłym życiu żyła według tych samych zasad, według których żyjesz teraz, bo z tego co widzę są to dobre zasady, uczciwe i raczej nikogo nie krzywdzące. Żebyś odniosła sukces zawodowy bez względu na to jaki zawód ostatecznie wybierzesz, a w porywach twórczości byś nawet napisała jakąś książkę, poemat lub piosenkę, bo niektóre znaki na niebie i ziemii wskazują, że jesteś do tego zdolna. :) Byś kiedyś, w dalekiej przyszłości, gdzieś tak w roku 2056 puściła swoim wnukom album "No more shall we part" Nicka Cave'a mówiąc im - to jest prawdziwa muzyka! Życzę Ci jeszcze byś nigdy nie zrezygnowała ze swojego zajebistego nazwiska i przyjmując do swojego życia wybranego mężczyznę dodała jego nazwisko do swojego i połączyła je kreską. ;) Żeby nie było zbyt cukierkowo - życzę Ci abyś miała jak najmniej rozwodów i najwyżej jedną, nieudaną próbę samobójczą. O właśnie - i żebyś nigdy, przenigdy nie stała się słodka.

Tego życzę Ci ja, Michał Górka, który 75% swojej obecnej normalności zawdzięcza właśnie Tobie. ;)

Idę spać bo w pracy mam teraz nocki, po których jestem tak niewyspany jak na tym zdjęciu.


2009.10.01 / Czwartek / 23:33 - Elfy są wśród nas

Jak się dzisiaj okazało - na początku przyszłego tygodnia mam aż trzy dni wolne. Fajnie, bedę miał czas na randkowanie!!! ;D Nieee, chyba lepiej będzie jeśli zajmę się przyswajaniem wiedzy na egzamin teoretyczny związany z kursem prawa jazdy. Na razie jeszcze nie dotykałem się do testów bo wydaje mi się, że potafię odpowiedzieć na każde pytanie ot tak, na wyczucie, na zdrowy rozsądek. ;) Ale spoko, właśnie na naukę wykorzystam te trzy dni wolne, nie będzie żadnej randki...

W zasadzie nie mam o czym pisać bo dzisiejszy dzień był tak zwyczajny jak to tylko możliwe... Jakaś taka cisza ostatnio panuje, wszyscy gdzieś spierdolili, wszyscy są zajęci swoimi sprawami, a przede wszystkim moja Przyjaciółka nie ma dostępu do internetu lub zwyczajnie nie chce jej się włączać laptopa więc przede wszystkim właśnie za nią zdażyłem się najbardziej stęsknić.

Tymczasem znajomość z uroczą panną Klaudią, siostrą kolegi, na razie w ogóle się nie rozkręca i jeśli będę miał z nią taki utrudniony kontakt jak teraz to prędko do naszego pięknego spotkania nie dojdzie. A przecież chcę po prostu pójść z nią na spacer, do kawiarni czy do kina, pogadać, dowiedzieć się o niej więcej, popatrzyć w te jej tajemnicze, elfickie oczy, które rzuciły na mnie urok. ;) Gdyby było cieplej to byśmy mogli razem gdzieś na rowerach pojechać (bo panna Klaudia jest od czasu do czasu uczestniczką Warszawskiej Masy Krytycznej), ale ja już do roweru się nie dotykam, w obawie, że do niego przymarznę. ;)

Oj, żyła sobie dziewczyna spokojnie aż tu nagle napatoczył się taki Michał i chce zapraszać na jakieś spotkania, randki, czy Bóg wie co. ;) Czemu sobie ubzdurałem, że coś nas powinno połączyć? Nie, nie, pamiętam... Tak zwyczajnie poczułem, że chciałbym z tą dziewczyną spędzić trochę więcej czasu, to był taki naturalny odruch... Poza tym już dawniej, gdy kolega mi tylko o niej wspominał to wydawało mi się, że może być interesującą osobą i taka właśnie okazała się być na żywo. Okazała się też być niezwykle pociągająca (szczególnie w tych kabaretkach), ale to już sprawa drugorzędna. ;)

Jednak zaśpiewajmy teraz razem bardzo ważne słowa - "Bo do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc".

Jutro do pracy idę dopiero na 20:00 więc dzisiejsza noc powinna być teoretycznie nieprzespana ale już mnie łóżko przyciąga niczym magnes...


2009.10.01 / Czwartek / 00:16 - It'll end in tears

Od wczoraj ponownie zacząłem chodzić w kurtce bo jest już zwyczajnie zimno, a pamiętam jak kilka miesięcy temu pisałem, że z powodu ładnej pogody pierwszy raz w tym roku chodziłem bez kurtki. To był zresztą pamiętny dzień spędzony w Dęblinie, 3 kwietnia, ale nie ma już potrzeby by do tego wracać choćby wspomnieniami... A jednak od czasu do czasu wracam.

Zimno. Zmarzłem w drodze powrotnej idąc przez las i jadąc nie ogrzanym autobusem. Fajnie mają ludzie z dobrym krążeniem krwi, którzy tak nie marzną jak ja, ale oni oczywiście tego nie doceniają. Ja pewnie też nie doceniam tego co mam, ale to takie typowe dla każdego człowieka...

Mam wiele czy niewiele?