2009.11.30 / Poniedziałek / 09:30 - Magiel towarzyski

Tośmy dzisiaj w nocy z koleżanką pogadali... Lubię rozmowy, podczas których mogę wyjawić które dziewczyny w firmie mi się najbardziej podobają lub opowiedzieć o swoim tegorocznym zawirowaniu uczuciowym zwanym zakochaniem i wielu innych interesujących rzeczach. Koleżanka ze zdjęcia jest bardzo kontaktową i mądrą osobą, z którą lubię rozmawiać i dlatego opowiedziałem jej dzisiaj o sobie trochę więcej niż opowiadam innym. Zresztą ona też mi o sobie opowiedziała to i owo i dzięki temu jedenaście godzin dyżuru całkiem szybko minęło. Miło było poplotkować o współpracownikach. :)

Ciekaw tylko jestem jak szybko plotki w naszej firmie sie rozchodzą i kiedy pewna fajna dziewczyna usłyszy słowa - podobasz się Michałowi Górce, na które odpowie - a kim do cholery jest Michał Górka?

Cóż, Michał Górka jest człowiekiem, nie potrafiącym rozmawiać z dziewczyną, która mu się podoba. Ma w sobie blokadę psychiczno-fizyczno-umysłową, która go powstrzymuje i sprawia, że dopada go bardzo denerwujący paraliż. Najwyżej będzie w przyszłości żył sam lub w najlepszym wypadku z jakąś mało atrakcyjną dziewczyną, skutkiem czego urodzą mu się niezbyt ładne dzieci. Może przynajmniej będą mądre o ile dziewczyna też taka będzie.

Pierdolę głupoty. :)

Po dyżurze zostałem poczęstowany papieroskiem, którego z przyjemnością wypaliłem. Obecnie zasnę.


"If I could give you anything
I would give you a kick"

Sonic Youth "Cinderella's big score"


2009.11.29 / Niedziela / 16:51 - Sexy boy

Kolejna odsłona mojego nowego ja. Kolega powiedział, że teraz wyglądam jak dziennikarz. Ja uważam, że teraz wyglądam bardziej kobieco. ;)

Napełniłem brzuch pasztetem i jestem gotowy iść do pracy. Przyjaciółka nęka mnie żebym jutro towarzyszył jej w tułaczce po Warszawie, ale niestety nie będę miał takiej możliwości ponieważ jutro zamierzam cały dzień najzwyczajniej w świecie przespać. :) Właściwie szkoda.


"Don't know what I want but
I know how to get it"

Sex Pistlols "Anarchy in the UK"


2009.11.29 / Niedziela / 09:28 - New look

Nowe okulary zostały przeze mnie wczoraj odebrane. W skrócie mogę napisać, że są w porządku choć z pewnoscią nie są to okulary idealnie dobrane do mojej twarzy. O ile poprzednie były raczej neutralne, lub po prostu nijakie, to te nowe dosyć mocno ingerują w mój wygląd i sam nie wiem czy zmieniają mnie na korzyść czy na niekorzyść, czy sprawiają, że wyglądam mroczniej, czy może bardziej gejowato. Trochę szkoda, że dosyć porządnie ograniczają pole widzenia po bokach, zasłaniając to co wcześniej było tam doskonale widoczne - choćby nadjedżający samochód. Trzeba bardziej uważać i intensywniej się rozglądać by nie stracić życia przez okulary. ;)

Przez rok mam czas na to by zamienić te oprawki na nowe płacąc tylko 20% ceny. Jeśli gdzieś znajdę lepsze to będę mógł się tego podjąć, ale na razie uważam, że te są wcale niezłe.

W pracy też było nieźle i nawet średnią udało mi się wyrobić, co należy uznać za sukces. Za chwilę idę spać by jeszcze dziś ponownie odbyć nocny dyżur.

Zapewne przez kilka kolejnych wpisów będzie się tutaj pojawiać moja facjata przyozdobiona nowymi okularami. :)


2009.11.28 / Sobota / 13:02 - Iskry

Wczoraj doszło do tragedii - zespuł się mój wspaniały telefon, który uważałem za produkt niemal doskonały. Widocznie moje rozemocjonowanie go zepsuło, może byłem za bardzo naelektryzowany i z tego powodu coś w nim zaiskrzyło. Na szczęście jedyna rzecz jaka w nim nie działa to słuchawka więc wciąż mogę pisać smsy i rozmawiać z kimś przez podłączany zestaw słuchawkowy lub normalny głośnik. Chyba jednak będę go musiał oddać do naprawy, co wcale mi się nie podoba.

Dzisiaj przed pracą jadę do Arkadii odebrać swoje nowe, dziwne okulary. Od dzisiaj będę wyglądał... Ryzykownie.

Do pracy wychodzę jednak dopiero za kilka godzin. Na razie oglądam "Lśnienie" Stanleya Kubricka - mój ulubiony film. Oglądam go z Owcą, mimo, że ja jestem tutaj, a Owca w Dęblinie. :)

Na zdjęciu świt widziany z okna mojej firmy - taki widok pod koniec dyżuru 20:00 - 7:00 oznacza, że pora już się wylogować i pójść do domu. Piękne. Uwielbiam te Warszawskie poranki. Jak powiedział kolega - to jest moment, na który się czeka przez cały dyżur. :)


2009.11.27 / Piątek / 23:36 - Nie jestem godzien

Dzień wyczerpujący emocjonalnie. Najpierw jedna dziewczyna w pracy, ta, której glany widać na zdjęciu, która jest u nas zatrudniona od około trzech tygodni, cholerny klon Księżniczki, na widok której niemal mdleję i serce mi łomocze, szczególnie gdy spojrzy na mnie swoim wyniosłym i olewającym wszystko wzrokiem. Później druga, nieznajoma, za którą niemal wyszedłem z autobusu by powiedzieć jej jak bardzo mi się spodobała, a raczej jak zajebiście wpasowuje się w mój ideał. Olśniewająca mieszkanka Izabelina. Na szczęście jestem dupkiem i nie mam odwagi by odzywać się do dziewczyn, które uważam za totalnie piękne. Siedzę więc sobie cicho i walczę z myślami, rozkojarzam się, być może marnuję szanse na coś ciekawego... Ale w takim momencie na ratunek przychodzi mi myśl, że przecież wygląd nie ma znaczenia, że liczy się wnętrze. Czy aby na pewno? A może to właśnie wygląd ma kluczowe znaczenie? Może w moim przypadku tak właśnie jest? Do dupy z tym.

Aha, jest jeszcze trzecia dziewczyna, która pracuje u nas mniej więcej od stycznia. Od razu cholernie mi się spodobała ale jak zwykle założyłem, że pewnie jest już zajęta więc nawet nie próbowałem się do niej odzywać (taki dziwny jestem). Wczoraj dowiedziałem się, że przez cały ten czas była wolna i dopiero niedawno poderwał ją jakiś chłopak przez internet. Brawo. :(

Jest jeszcze piękna i niezwykle sympatyczna Klaudia, siostra kolegi, z którą wkrótce idę na koncert Hey. Z jednej strony chciałbym żeby ta znajomość się rozwinęła i przekształciła w coś poważnego, a z drugiej sam nie wiem... W każdym razie dziewczyna jest super, tylko wydaje mi się, że potrzebuje innego faceta, jak zwykle. Właściwie zawsze mi się tak wydaje, w każdym przypadku.

Gdybym był dziewczyną to raczej nie zainteresowałbym się kimś takim jak Michał Górka. Jest mnóstwo fajniejszych facetów, powiedziałbym - prawdziwych facetów.

Koniec trucia o babach. Jutro i pojutrze w pracy dyżury od 20:00 do 7:00. Moje ulubione.


2009.11.26 / Czwartek / 20:57 - Kill your idols

W firmie na schodach przysiadłem i sfotografowałem się z samowyzwalacza... Windę także mamy ale wykazuje się ona ciekawą właściwością polegającą na tym, że jeździ tylko z dołu do góry, a z góry na dół już nie. W zasadzie jest to całkiem logiczne.

W pracy jako takiego luzu ciąg dalszy, tylko na samych smsach lub na czytaniu książki ciężko mi się skupić bo każdego dnia moją uwagę przyciąga ta lub tamta koleżanka. Ostatnio nagromadziło się sporo takich, które uważam za godne uwagi i... Oczywiście nawet z nimi nie rozmawiam, pochłaniam je tylko wzrokiem. Szczególnie jedna mi kogoś przypomina i to wcale nie jest dobre, ale to nie ma znaczenia bo przed wszelkimi księżniczkami ja już tylko spierdalam.

Po wyjściu z pracy odebrałem zamówioną wcześniej płytę Sonic Youth, tym razem drugą, przepełnioną buntem i ekperymentalnym graniem, będącą najlepszym albumem Sonic Youth z lat 80-tych. "Confusion is sex" porządnie skopało mój tyłek, a myślałem, że Thurston Moore i Kim Gordon już niczym nie będą mnie w stanie zaskoczyć. Zazwyczaj pierwsze płyty mają w sobie to coś co zostaje utracone na kolejnych albumach... "Bo tylko wiarygodny jest artysta głodny" - chyba na tym to polega. Ach, w tym roku oszalałem na punkcie Sonic Youth tak samo jak rok temu na punkcie Nick Cave And The Bad Seeds. Czyja muzyka będzie mi towarzyszyć najczęściej w przyszłym roku?

W przyszłym roku mój tata będzie już na całkowitej emeryturze. Obecnie pracował na pół etatu lecz z tego co mi wiadomo, właśnie dzisiaj zrezygnował ostatecznie i postanowił udać się na spoczynek, jeszcze nie wieczny na szczęście. Będzie teraz cały czas siedział w domu i nie wiem czy jest to powód do radości... Najgorsze jest to, że pieniędzy będzie mnej i wkrótce ktoś może wpaść na zły pomysł, że należy sięgnąć do mojej kieszeni. Za co ja wtedy będę kupował płyty? ;) Proponuję zagonić młodszą siostrę do pracy. Ona niestety na razie broni się przed tym jak może.

Wracając do Sonic Youth - moja mama ich nienawidzi, wręcz nie pozwala bym tego słuchał w jej obecności, choć akceptuje na przykład Marilyn Manson. Na Sonic Youth szczególnie wkurza się i pomstuje gdy słyszy głos Kim Gordon, która faktycznie śpiewa jak totalna ćpunka stojąca na krawędzi życia i śmierci, ale kurde, dla mnie to jest właśnie wspaniałe. Głos Kim Gordon jest przepełniony chorym erotyzmem, tak samo jak jej ruchy na scenie - przynajmniej ja tak to odbieram. Chyba jestem jakiś dziwny.


"Kill yr idols
Sonic death
It's the end of the world
Your confusion is sex"

Sonic Youth "Kill yr idols"


2009.11.26 / Czwartek / 04:44 - Frustration of a nation

Suszę włosy siedząc przy komputerze więc przy okazji mogę wkleić tu kolejne zdjęcie i napisać parę słów o tym jak to nic ciekawego się nie dzieje. Wczoraj nawet żadnego zdjęcia nie chciało mi się zrobić więc pokażę po raz kolejny fotę "pięknego" Dęblina. ;) Po prawej suburbsy a po lewej downtown. ;)

W przyszłym tygodniu mam trzy dni ezoteryki, dwa weekendowe dni rozrywki, a we wtorek dwie godziny jeżdżenia samochodem na kursie. Kiedyś lubiłem jeździć, teraz już nie lubię - taka ciekawa zmiana. Chyba będę brał mniej jazd i skończy się to tym, że kurs skończę mniej więcej w marcu albo kwietniu... ;) I dobrze.

Włosy wysuszone, wstaję więc i idę do pracy...


2009.11.25 / Środa / 04:13 - Psychopaci i zboczeńcy

Na zdjęciu oczywiście Dęblin - typowy dla tego miasta budynek i równie typowy człowiek na rowerze. W Dęblinie mnóstwo ludzi przemieszcza się rowerami...

Nie wiem po co umieszczam kolejną notkę skoro nie mam niczego do przekazania. Mama siedzi w łazience więc nie mogę już teraz pójść się umyć przed wyjściem do pracy, muszę czekać, dlatego postanowiłem wkleić tu zdjęcie i napisać kilka zdań o tym, że wklejam zdjęcie i piszę kilka zdań o tym, że wklejam zdjęcie i piszę kilka zdań o tym... :)

Jedna z internetowych koleżanek, MetalMią zwana, ogłosiła publicznie na Swoim blogu, że jestem zboczkiem bo wysłałem Jej (za Jej zgodą) swoje nagie choć mocno ocenzurowane zdjęcie i oglądalność mojego bloga od razu zwiększyła się o 300 procent. Oh yeah! Potrzebuję jakiegoś skandalu by zwiększyć ją o 1000 procent. Nasłucham się więcej Sonic Youth, odbije mi już całkowicie i wtedy umieszczę tutaj to zdjęce ku zgorszeniu, uciesze lub całkowitej obojętności czytelników. :) Osobiście uważam, że nagość jest przereklamowana.


"Come on get in the car
Lets go for a ride somewhere
I won't hurt you
As much as you hurt me
Let me take you there
Before the sun goes down
Come on give me your love
Comon baby all you have"

Sonic Youth "Pacific coast highway"


2009.11.24 / Wtorek / 16:28 - Do domu przez Dęblin

Tak, tak, jestem już w domu. Pospacerowałem dzisiaj po Dęblinie, przeszedłem się ze zmodernizowanej, wręcz odpicowanej ulicy Warszawskiej przez Wiślaną do dworca PKP i na miejscu okazało się, że mam do wyboru busa lub pociąg, z czego wybrałem to drugie.

Teraz siedzę przy komputerze a za chwilę będę leżał, później się ogolę i wykąpię. To właściwie wszystko. Nudno tu raczej, w Puławach z siostrą jest ciekawiej. I ten internet tutaj tak strasznie zamula... Ech.

W pracy spodziewam się kolejnych dni luzu.


2009.11.24 / Wtorek / 08:18 - Puławy, Dęblin, Warszawa

Poranek był deszczowy ale teraz nagle wszystkie chmury znikły i wyszło słoneczko, jakby specjalnie dla mnie. :)

Miałem jechać dzisiaj do Warszawy z Przyjaciółką ale niestety pochorowała się bidulka więc do stolicy powrócę sam, może busem z Dęblina, a może pociągiem. Zaraz wychodzę z mieszkania i kieruję się do Borowej, w której spędzę tylko chwilę, a stamtąd dalej - do Dęblina i jeszcze dalej, do Warszawy, by ostatecznie dotrzeć całkowicie daleko - do Truskawia. :)

Zdjęcie zrobione kamerką internetową siostry więc jakoś jaka jest, każdy widzi.


2009.11.23 / Poniedziałek / 21:22 - Trendy

Okulary będę miał dopiero za tydzień, ale zdjęcie zrobione dzisiaj w salonie mogę umieścić już teraz. :)

Dzisiaj dowiedziałem się, a właściwie przypomniałem sobie, że moja wada wzroku wynosi 2,5 dioptrii. Póki co wzrok mi się raczej nie pogarsza. Okulary noszę chyba od drugiej klasy podstawówki, czyli od czasu gdy miałem 8 lat. Te, które kupiłem dzisiaj to trzecie okulary w moim życiu. Co kilka lat zmienia się moda i właściwie ten obecny trend najbardziej mi się podoba.


2009.11.23 / Poniedziałek / 19:11 - Nowe okulary

Najchętniej zamieściłbym tutaj swoje nagie zdjęcie, które zrobiłem dzisiaj rano, ale jednak uznałem, że świat nie jest jeszcze gotowy na moją nagość. Erotyczna fotka wyszła jednak bardzo sympatycznie, powiedziałbym, że wręcz imponująco. Zostawię ją sobie na pamiątkę by w przyszłości móc obejrzeć jak wyglądał mój członek zanim mi odpadł i jak wyglądało moje ciało zanim spasłem się jak świnia. ;)

Pozostałem dzisiaj w Puławach i wcale nie był to tak nudny dzień jak się zapowiadał rano, zapewne dlatego, że spędziłem go z Przyjciółką, która przyjechała tutaj załatwiać kilka ważnych spraw. Ja byłem osobą towarzysząco-fotografującą, jak zwykle. Bez aparatu nie ruszam się z domu, a każdy kto się ze mną spotka jest niemiłosiernie przeze mnie molestowany fotograficznie.

Podczas wizyty w Galerii Zielonej wstąpiłem do Vision Express i tam odnalazłem to czego szukałem już od bardzo dawna - pasujące na mnie i podobające mi się okulary. Działając spontanicznie postanowiłem dokonać zakupu i w przyszłym tygodniu, gdy okulary dotrą do salonu w Warszawie, zmienię swój wygląd na bardziej nowoczesny, bardziej z charakterem, bardziej trendy. ;) Obecne okulary kupiłem w 1998 roku, gdy wyrzucono mnie z liceum.

Jutro wcześnie rano opuszczam Puławy, kieruję się do Dęblina i stamtąd pociągiem osobowym do Warszawy. Koniec mojego sympatycznego, krótkiego pobytu w Puławach.


2009.11.22 / Niedziela / 16:42 - Puławy welcome to

Jejku, jestem siwy. Wyglądam starzej od swojej podstarzałej siostry. ;o Czy mam prawo nazywać się już starym kawalerem? ;)

W pracy spędziłem zaledwie cztery przyjemne godzinki i o 11:00 pomknąłem na dworzec PKP. Już od kilku godzin siędzę w Puławach i zamiast z siostrą, relaksuję się z laptopem. ;)

Jutro albo pojutrze Lublin, chyba, że zwyczajnie nie będzie mi się chciało jechać. Pełna wolność, luz i swoboda.

Jadąc przez Dęblin nie czułem już nic. W Puławach też właściwie niczego nie czuję, nawet przy Liceum Czartoryskich. Niewiele wystarczyło czasu bym został... Uleczony?

Po prostu jestem starszy i trochę mądrzejszy. Czy szczęśliwy? Dziwne, ale tak.

A "Reality is overrated"? To nawiązanie do słów Stanleya Kubricka, jednego z moich mistrzów - idoli. Wkrótce tytuł mojego bloga zapewne ponownie zmieni nazwę, gdy już znudzę się tą obecną. Natomiast jednej rzeczy chyba nigdy nie zmienię - wyglądu bloga. Czarne tło i czerwona czcionka pozostanie tu na zawsze, bo zawsze lubiłem połączenie czerni i czerwieni. Tak samo jak z kobiecą bielizną - najbardziej lubię czarną i czerwoną. ;) Od biedy może być też w krowie łaty. ;)


"Czy ty wiesz, ze pozory często mylą?
Tak wiem, tak wiem!
Ludzie przed byle gównem czoła chylą!
Tak wiem, tak wiem!"

Kazik Na Żywo "Pozory często mylą"


2009.11.21 / Sobota / 19:20 - Smsy mogą Cię zabić

Wczoraj napisałem, że w pracy mam super luz więc dzisiaj na dzień dobry zostałem zasypany smsami... Wiedziałem, że tak będzie. ;) Na szczęście później wszystko się uspokoiło.

Nieważne. Ważniejsze, że po pracy poszedłem na piękny inaczej Dworzec Centralny i kupiłem bilet na jutrzejszy pociąg do Puław. Zapiszę się na wcześniejsze wyjście i jak dobrze pójdzie to do Puław pojadę już o 13:15 a może nawet o 11:25...

Prawie trzy miesiące nie byłem w Puławach. Jak na ten rok to długa przerwa.

Niedobre jest to, że nie załatwiłem dzisiaj sprawy, którą miałem załatwić, chyba głównie dlatego, że miałem nieodpowiedni plan działania, który szybko się sypnął... Oj, łajza ze mnie. ;) Ale może jeszcze wszystko naprawię.

Koleżanka na zdjęciu śpi, a klienci czekają już po 40 minut na odpowiedź. W takim przypadku w naszej firmie używa się powiedzenia "Jak kochają to poczekają". :) W starej siedzibie na ścianie wisiała też kartka z rysunkiem wyluzowanego pracownika z założonymi na biurko nogami i napisem "Jestem w pracy a nie na wyścigach".

Właśnie, bo praca powinna być przyjemnością i moja w zasadzie przyjemnością jest. Czasami. Lub nawet zazwyczaj.


"All your dreams will come true, all my dreams came true
But now, I have a bunch of other dreams, ta-dum-dum"

Sonic Youth "Quest for the cup"


2009.11.20 / Piątek / 18:45 - Tydzień luzu

W tym tygodniu w pracy mam wyjątkowy luz dzięki czemu jest tak przyjemnie jak właściwie nigdy wcześniej. Przyszły tydzień też nie zapowiada się źle.

Jutro po pracy będę chyba musiał coś załatwić, a raczej po prostu chcę coś załatwić i mam nadzieję, że się uda. :) Na pewno też będę musiał kupić sobie bilet na pociąg do Puław bo w niedzielę się tam wybieram mimo tego, że we wtorek po południu już będę musiał wracać. W poniedziałek może Lublin sobie odwiedzę, ale wszystko będzie zależało od pogody - jeśli będzie tak świetna jak ta dzisiejsza to się przejadę.


"Spokój czyni mnie niespokojną
Mija dzień za dniem
Patrzę ciągle przez cholerne okno
Nic nie zmienia się"

Renata Przemyk "To że jesteś"


2009.11.19 / Czwartek / 04:35 - Date with the night

Przyjemnie jest wstawać o 3:00 i chodzić do pracy na 7:00... :) Mógłbym tak zawsze.

Miało być coś o wczorajszym spotkaniu z Przyjaciółką, ale w zasadzie nie ma o czym pisać. Wybraliśmy się razem do Auchan w Piasecznie by tam załatwić pewną sprawę w kadrach, później poszliśmy do kawiarni lub restauracji jak kto woli (nigdy nie wiem jak to rozróżnić) noszącej nazwę "Cztery pory" (bynajmniej nie roku) i tam zjedliśmy tiramisu, a ja wypiłem kawę. Tiramisu jadłem głównie ja bo Przyjaciółce jednak nie posmakowało... Właściwie mnie też smakowało jakby mniej niż za ostatnim razem, może to siła sugestii. :) Faktycznie jakby za słodkie...

Później Przyjaciółka przysłała smsa, w którym napisała, że po spotkaniu ze mną ma ochotę się zabić, czyli jak widać - było bardzo pozytywnie. :) :) :) Ja to potrafię wesprzeć człowieka, dodać mu otuchy i poprawić jego nastrój... ;)

Idę do pracy by poprawiać nastroje klientów.

Przedwczoraj w Stodole odbył się koncert zespołu Marilyn Manson i żałuję, że na nim nie byłem bo mimo wcześniejszych obaw, koncert stał jednak na wysokim poziomie. Przynajmniej tak twierdzą ci, którzy na nim byli.

Nieważne... Ale na Sonic Youth to bym się jednak wybrał. Najchętniej na Sonic Youth sprzed dwudziestu lat.


"You're right you're right you're right
I was on the wrong track
We're deep in the valley
How deep in the gulley
And now in the canyon
Way out in the yonder
She started to holler
I didn't wanna
I didn't wanna
But she started to holler
So I had to hit it
Hit it, hit it, hit it"

Sonic Youth feat. Lydia Lunch "Death valley '69"


2009.11.18 / Środa / 21:22 - Mój diler

Kolega Jacek - człowiek, o którym ośmieliłem się kiedyś napisać, że jest najmądrzejszy ze wszystkich ludzi, których miałem przyjemność poznać osobiście. Nie wiem ile w tym stwierdzeniu było przesady, ale kurde będę się tego trzymał nadal. :) Jacek jest jednym z tych ludzi, co do których praktycznie nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Na dobre wyszło mu przymusowe odejście z centrum operatorskiego sms i przeniesienie się do Merlina.pl, w którym odbieram od niego płyty z muzyką i książki. Przy okazji pozdrawiam tutaj dziewczynę kolegi, która była lub jest czytelniczką, a może tylko oglądaczką mojego marnego photobloga. :)

Dzisiaj właśnie odebrałem najnowszy, podwójny album Renaty Przemyk, którego aktualnie słucham, i którym jestem zachwycony. Renata Przemyk i autorka tekstów Anna Saraniecka zdecydowanie nie są wypalonymi artystkami jak wcześniej miałem czelność przypuszczać - powstała płyta smutna, nostalgiczna, niezwykle mądra (mam na myśli teksty), inna niż poprzednie i być może głównie dlatego smakująca wyśmienicie. Przynajmniej mi. Jest bardzo w moim stylu.

W pracy miałem dzisiaj wielki luz i wyszedłem już po sześciu godzinach, o 13:00, ale do domu wróciłem dopiero przed chwilą bo kilka godzin spędziłem z Przyjaciółką, która w końcu znalazła czas by się ze mną spotkać. Było jak zwykle miło ale więcej napiszę o tym na następnej notce gdyż teraz muszę już szybciutko iść spać.


"W dupie mam
Prawo co każe mi zabijać
Cichy głos, że to nie jest
Nie jest moja wina
Póki on we mnie tkwi
To jest przyczyna
Żeby jak zwykła dziwka nie czuć się
Czy kawał skurwysyna"

Renata Przemyk "I człowiek i mebel"


2009.11.17 / Wtorek / 16:29 - Muzyka psuje obyczaje

Właśnie dotarła do mnie pocztą paczuszka ze sklepu Fan.pl zawierająca pięć płyt cd, których nie można tak łatwo znaleźć w innych sklepach. Paczka zawiera pierwszą płytę Yeah Yeah Yeahs "Fever to tell", Bel Canto "Shimmering, warm and bright" i trzy płyty Sonic Youth z lat osiemdziesiątych. Tym sposobem posiadłem praktycznie pełną dyskografię zespołu Sonic Youth, podobnie jak Yeah Yeah Yeahs. Świetnie, nic tak mi nie poprawia nastroju jak dobre zakupy muzyczne. :) To znaczy nic poza dziewczynami... Tymi odpowiednimi oczywiście.

Tymczasem mój nastrój wymagał poprawy gdyż nieco sobie go skopałem wczoraj, gdy na kursie prawa jazdy jeździłem jak kompletny głupek. Popełniałem podstawowe błędy i samochód gasł mi wielokrotnie, w tym także na środku skrzyżowania. Nie wiem czemu tak się działo ale byłem dziwnie osłabiony i rozkojarzony... Ogólnie słabo się czułem. Gdyby takie marne samopoczucie przypadło akurat na dzień mojego egzaminu to oblałbym go już na wstępie. Na szczęście dzisiaj było dużo lepiej choć ostatecznie i tak nie jestem zadowolony z siebie. Na ogól ludzie uczący się jeździć po dziesiątej godzinie zaczynają sobie dobrze radzić, a ja po dziesiątej godzinie zacząłem jeździć jak kretyn. :) Wiadomo, bo u mnie jest wszystko na odwrót.

Z Przyjaciółką ani wczoraj, ani dzisiaj się nie spotkałem bo miała mocno napięty grafik, z którego ja zawsze w pierwszej kolejności wylatuję. Nie szkodzi... Jutro możemy się spotkać gdy wyjdę z pracy, możemy się też nie spotkać, ale cóż, to spotkanie nie jest mi do życia niezbędnę. Najwyżej nie nawpierdalamy się razem tiramisu. ;)

Jak widać koncert wkrótce będzie w Izabelinie, ale bileciki jakieś takie drogie... Za darmo to bym poszedł, ale w takiej sytuacji chyba sobie odpuszczę, szczególnie, że nie jestem wielkim fanem Starego Dobrego Małżeństwa. Pewnie będę większym gdy się zestarzeję, a póki co odczuwam do tego zespołu pewnego rodzaju sentyment wiadomego pochodzenia... Hmm, a tak właściwie to ja jeszcze nie jestem stary? ;)

Centrum Kultury w Izabelinie nam się rozwija i tylko patrzeć jak zjedzie tutaj sama Renata Przemyk. Właśnie, jej najnowszą płytę odbiorę dopiero jutro bo wczoraj i dzisiaj jakoś nie chciało mi się jechać do Merlina.pl.

Zresztą wystarczy już tych płyt bo właśnie przestały mi się one mieścić na szafce. Kto zaopiekuje się nimi gdy umrę?


"I z kielicha rozliczysz mnie Panie
Z tych dymiących jasną pianą kufli
Kiedy w głowie mej kilka było planet
A ja chciałem to przed toba ukryć

Z wszystkich grzechów rozliczysz mnie panie
Na wieki wieków amen"

Stare Dobre Małżeństwo "Rozliczysz mnie Panie"


2009.11.16 / Poniedziałek / 11:59 - Photoblogowy przynudzacz

Za pół godziny wybywam z domu na kolejne dwie godziny jazdy... Jutro będzie podobnie i właściwie już niedługo będę na półmetku co oznacza, że będę miał egzamin wewnętrzny z teorii, a konkretnie trzy egzaminy bo właśnie tyle ich trzeba zdać w tej szkole. Mam jeszcze czas na naukę i wkrótce do niej przystąpię, póki co kilka razy rozwiązałem testy.

Zastanawiam się na jakim ważnym temacie mógłbym się tutaj skupić by notka była dłuższa... Brak dziewczyny? Wspomnienie pięknego początku tego roku lub wakacji? Rozważania dotyczące kierunku moich przyszłych studiów? Sens mojego życia? A może brak dziewczyny? ;) Bleeeeeee...

Szczerze mówiąc ostatnio mój photoblog nudzi nawet mnie samego. ;) W ogóle moja osoba jest dosyć nudna. Krzysztof Kieślowski też był pesymistą jak ja, ale był fascynujący... Zapewne pomagała mu w tym jego inteligencja, której ja nie posiadam w takiej ilości. Nie wie ktoś w jaki sposób można ją posiąść?

Znikam więc, zabieram się do Warszawy ze świadomością, że ponownie mam pieniądze na koncie, i że w stolicy akurat znajduje się moja tak zwana Przyjaciółka, która może nawet zechce się ze mną spotkać. A jak nie zechce, cóż, zadowolę się odebraniem z Merlina.pl najnowszej płyty Renaty Przemyk.

W niedzielę wyjazd do Puław.


2009.11.14 / Sobota / 19:51 - Pająki z Marsa

Karty Tarota - nieodłączny element naszej pracy, choć ich fizyczna obecność podczas dyżuru nie jest konieczna bo przecież można wróżyć z Tarota bez użycia Tarota. ;) Ja osobiście nawet nie potrafię wymienić wszystkich tzw. Wielkich Arkanów choć być może wreszcie się tego nauczę jeśli na kolejny tydzień zostanie mi wyznaczona ezoteryka. Póki co w najbliższym tygodniu cały czas będę się rozrywał na rozrywce.

W zasadzie nie mam nic więcej do napisania, a to co napisałem dotychczas też było zbędne, ale jak to tak... Dzień bez notki na photoblogu? Nie może być. ;)


2009.11.13 / Piątek / 21:03 - Wysypisko myśli

Totalnie luźny dzień, niemal zero pracy w pracy, pogoda niezła, samopoczucie także. Usprawiedliwienie zostało przyjęte więc może nie będę musiał płacić trzech stów za nieobecność...

Może niepotrzebnie kupiłem sobie paczuszczkę Marlboro i wypaliłem cztery papierosy, ale widocznie tak wygląda mój nałóg - wypalam jedną paczkę na miesiąc.

Przed chwilą odrobinkę zdenerwował mnie komentarz na moim blogu, który ktoś zechciał zamieścić przy poprzedniej notce, oskarżający mnie o to, że traktuję kobiety tak jakby "służyły wyłącznie do seksu". Osobę, która tak twierdzi zapraszam do mojej pracy na rozrywkę gdzie będzie miała okazję poznać mężczyn, którzy naprawdę traktują kobiety tak jakby były rzeczami. Następnie niech ta osoba spróbuje poznać mnie naprawdę, mój pogląd na to jak powinien wyglądać związek kobiety i mężczyzny, jakie wartości są dla mnie ważne, jak wysoko stawiam choćby szacunek i wierność a jak niewielkie znaczenie ma dla mnie seks... Jakim jestem przeciwnikiem pornografii i prostytucji, a przede wszystkim jak bardzo nienawidzę wszystkich tych facetów, dla których kobieta to wyłącznie dupa, takim mianem zresztą zazwyczaj przez nich określana. A jest takich wielu i często są doskonale zakamuflowanymi palantami udającymi normalnych, całkiem dobrych mężczyzn.

Choćby takie przykładowe zdanie pewnego chłopaka mniej więcej w moim wieku, którego miałem nieprzyjemność poznać we wrześniu w Kolporterze - "Ona jest głupia bo się we mnie zakochała, no więc co ja robię - rucham ją, a przy okazji rucham się z innymi na boku". I dalej jego opis jak to z żonatym kolegą jeździ po agencjach towarzyskich, a w tym słowa "Koledze żona nie daje, bo jest w ciąży więc co ma robić? Jeździ ze mną na dziwki bo go ciągnie do innych dziur". Szczyt totalnej chamówy.

Gratuluję wszystkim kobietom, które biorą sobie takich palantów za mężów, lub mają takich chłopaków. Facetów obwiniam w pierwszej kolejności, ale drogie panie - często same jesteście głupie i ślepe.

Chwała natomiast wszystkim porządnym mężczyznom - na szczęście jest takich wielu. Ja wyniośle uważam się za jednego z nich. ;)


"Żeby z baby ciągle drwić
Żeby z baby ciągle drwić
Trzeba chłopem być"

Renata Przemyk "Babę zesłał Bóg"


2009.11.12 / Czwartek / 20:16 - Między ludźmi, między drzewami

Dopiero dzisiaj się rozbudziłem po tej całej chorobie, choć nadal nie jestem w pełni zdrowy. W pracy musiałem siedzieć na ezoteryce mimo tego, że dyżur miałem wyznaczony na rozrywce i chyba właśnie to podziałało na mnie pobudzająco - zostałem zmuszony do używania szarych komórek, co ostatnio niestety jest dla mnie nie lada wysiłkiem. Zapewne wiąże się to z faktem posiadania coraz mniejszej ilości owych szarych komórek choć przecież miało mi ich przybywać...

Podpisałem umowę za październik i właściwie pierwszy raz od pięciu miesięcy dostanę prawdziwą pensję - czterocyfrową, niestety zaledwie z jedynką na początku, ale dobre i to. Usprawiedliwienie mam dać dopiero jutro, a właśnie przed chwilą je stworzyłem według zaleceń supervisora. Sporo w nim biadolenia na temat tego, że mieszkam w środku strasznego lasu i mam daleko do lekarza, ale w zasadzie jest to prawda więc nie widzę problemu i liczę na łaskawość dyrektora Rafała G.

Przede mną trzy dni pracy od 9:00 do 17:00... Troszeczkę znudzony jestem - ciągle tylko praca i praca. A gdzie miejsce na życie towarzyskie? Miejsce jest, tylko życia brak.

Brakuje mi jakichś silniejszych doznań... Erotycznych. Dotyku, zapachu, smaku... Brakuje mi dziewczyny. Kiedy w ogóle ponownie będę się całował? I z kim?

Kto będzie moim numerem dwa?


"I want your hands on me
What I want, give me
You know I wanna please you
What I wanna do to you

You don't waste no time, do you?
You know I'm looking through you
Why you wanna tease me
I want you to come and please me

Put'em on, put'em on, put'em on me
Put'em on, put'em on, put'em on me"

Sinead O'connor "I want your (hands on me)"


2009.11.10 / Wtorek / 20:31 - Antydomator

Wystarczy już tego mojego siedzenia w domu - jutro wreszcie idę do pracy, mimo, że nie jestem do końca wyleczony.

Siedziałem tutaj 5 dni i właściwie mam już dosyć tego zastoju więc jutro z przyjemnością wybiorę się do firmy. Przez ostatnie kilka dni głównie leżałem w łóżku i siedziałem przy komputerze, ale też przypomniałem sobie kilka filmów na dvd - "Forrest Gump", "Taxi", "Obcy", "Piraci z Karaibów", "Labirynt Fauna", "Z archiwum X - Pokonać przyszłość", a dzisiaj "Obcy 2". Zaznaczam, że filmy także oglądam w pozycji leżącej. ;) Korzystam z tego, że nadal mam klasyczny telewizor wyświętlający piękne kolory a nie taki koszmarek jak telewizor LCD.

A w jakim filmie ostatnio się zakochałem? W "Rodzinie Addamsów 2". :D Rewelacja! Szkoda, że nie ma tego na dvd... Druga część podoba mi się bardziej niż pierwsza. Jest od początku do końca genialna.

Z książek przeczytałem ostatnio "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego, zabrałem się za "Dzienny patrol" Łukjanienki by po nim powrócić do Stephena Kinga i jego "Czterech pór roku". "Zbrodnia i kara" jest bardzo dobrą powieścią ale jednak jej zakończenie mi się nie podobało... A przecież to właśnie zakończenie jest najważniejsze - taką wyznaję zasadę.

Nową płytę Hey kupiłem, poznałem dobrze i niestety mam w stosunku do niej mieszane uczucia bo brakuje choćby jednego naprawdę mocnego, przełomowego, zapadającego w pamięć singa, a z tego przecież zespół wcześniej słynął. Pójście w stronę elektroniki jest ciekawe ale moim zdaniem krok w tym kierunku jest zbyt nieśmiały, przez co całość jest nieco nijaka. Na pewno na pochwałę zasługuje doskonała realizacja nagrania, ale mogłem się tego spodziewać po producencie "UniSexBlues". W ogóle polskie realizacje są moim zdaniem bardzo często lepsze niż zagraniczne. Najnowsza płyta Hey pozostawia jednak pewien niedosyt, mam tylko nadzieję, że koncert będzie bardziej emocjonujący niż sama płyta. W każdym razie idę na niego bardziej ze względów towarzyskich niż dla muzyki... ;)

Dzisiaj po raz pierwszy słyszałem najnowszy singiel Róisin Murphy "Orally fixated" i jestem po raz kolejny jak najbardziej na tak! Róisin nadal nagrywa świetne utwory, nawet wtedy gdy jest w ciąży. Czekam więc na nowy album. Ach, no i ta okładka singla... Lovely. ;D

Czekam też na nowy album Renaty Przemyk, który będzie zawierał dwie płyty, z dwiema różnymi realizacjami tych samych utworów. Ciekawe podejście, wcześniej się z czymś takim nie spotkałem. Mam nadzieję, że Renata nie jest jeszcze wypaloną artystką, choć do takiego wniosku doszedłem po usłyszeniu jej płyty z 2006 roku... Ostatnio sporo czasu poświęciłem na przesłuchanie jej dawnych płyt i ponownie się nimi zachwyciłem. Tej muzyki trzeba słuchać na kolumnach Bowers & Wilkins. ;)

Tymczasem najnowszą, "świąteczną" płytę Tori Amos z pełną świadomością sobie odpuszczam... Dziękuję, to nie dla mnie.


"Baby, you're orally fixated
You've got to give your mouth a rest
So greedy, I wish u coulda waited
But you just have love to stuff your face"

Róisin Murphy "Orally fixated"


2009.11.09 / Poniedziałek / 10:52 - Czwarty dzień chorowania

Z moim zdrowiem jest już lepiej ale to nie znaczy, że jest dobrze. Z domu się nie ruszam, nie pojechałem do Puław do siostry, nie pojechałem dzisiaj do Lublina z Przyjaciółką, tak jak planowałem... Siedzę w domu i wypoczywam, leczę się, relaksuję... Nudzę.

Zaraz będę musiał zadzwonić do szkoły nauki jazdy by umówić się na przyszły tydzień, najprawdopodobniej na poniedziałek i wtorek. Niebawem będę na półmetku jazd - szybko to wszystko mija.

Na zdjęciu Koss Porta Pro - słuchawki, które kupiłem we wrześniu tego roku, powszechnie uznawane za najlepsze słuchawki do sprzętu przenośnego. Wiele lat temu, kosztowały około 500 złotych lub nawet więcej, a dzisiaj każdy może je mieć za jedyne 130 złotych, stały się więc one prawdziwym fenomenem i są obecnie chyba najczęściej spotykanymi słuchawkami, przynajmniej w Warszawie. Praktycznie codziennie widzę kogoś w autobusie, w metrze, na ulicy kto ma takie właśnie słuchawki i nie dziwię się, bo są one naprawdę znakomite pod względem brzmienia. To, że są paskudne i sprawiają wrażenie jakby za chwilę miały się rozpaść jest drugą stroną medalu. ;) Jeśli szukasz naprawdę rewelacyjnie brzmiących słuchawek i masz na ten cel około 130 złotych - polecam wyłącznie Koss Porta Pro.


2009.11.07 / Sobota / 13:15 - A/H1N1 w mojej dupie

Już w czwartek wieczorem zacząłem kaszleć i ogólnie marnie się czułem, a wczoraj nawet nie dotarłem do pracy. Tuż przed wejściem do metra doszedłem do wniosku, że jestem zbyt osłabiony by pracować więc wróciłem do domu. Chciało mi się wymiotować a wizja wymiotowania w zatłoczonym metrze nie była zbyt zachęcająca... Zadzwoniłem więc do pracy i powiedziałem, że mnie nie będzie.

Wczoraj było okropnie, czułem się fatalnie, wymiotowałem, straciłem poczucie czasu, zasypiałem tylko po to by po chwili się obudzić, śniło mi się dziesięć różnych snów, w dodatku miałem wrażenie, że śnią mi się one wszystkie naraz i w ogóle myślałem, że już po mnie. Na szczęście dzisiaj rano poczułem się lepiej a jutro być może nawet pójdę do pracy i wieczorem pojadę do Puław (by tam zarazić siostrę).

Wczoraj zacząłem się zastanawiać nad tym co by było gdyby naprawdę mi się coś stało i musiałbym jechać do szpitala. Nie mam ubezpieczenia zdrowotnego więc mój pobyt tam byłby dla mojej rodziny niezwykle kosztowny... Będę musiał w pracy załatwić wreszcie sprawę z opłacaniem składki zdrowotnej.

Jeśli supervisor Patryk usprawiedliwi mi te dwa lub trzy dni nieobecności to nie będę za nie musiał płacić 300 złotych kary. Może jednak nie usprawiedliwić bo teoretycznie wymagane jest w tym celu zwolnienie od lekarza, którego nie mam. Nie zamierzam jednak jechać do lekarza w takim stanie. Zresztą teraz jest już za późno bo prawie wyzdrowiałem.

A z przyjemnych spraw - dzisiaj mija dokładnie pół roku mojej znajomości z Przyjaciółką, której imienia nigdy tutaj nie wymieniłem. Ostatnio uznaliśmy, że nie możemy być parą ale za to możemy być... Rodzeństwem. ;) Mam więc nową siostrę, hah. :P Dziwni jesteśmy. ;)

Idę chorować dalej.


2009.11.05 / Czwartek / 17:54 - Człowiek spóźniony o 10 lat

Dzisiaj miałem kolejne dwie godziny jazdy na kursie. Pojechaliśmy na drugą stronę Wisły, na Białołękę, bo właśnie tam znajduje się plac manewrowy, na którym można się uczyć manewru cofania po łuku - dziecinnie prostego swoją drogą. Pierwszy raz wjechałem na odcinek drogi, na którym nie było już ograniczenia do 50 km/h, a mam tu na myśli Trasę Toruńską, na której musiałem jechać z zawrotną jak dla mnie prędkością 80 km/h... Ogólnie wszystko szło dobrze, przyjmowałem kolejne pochwały od instruktora i jeździłem praktycznie zupełnie bez stresu. Dowiedziałem się też przy okazji, że instruktorzy nie dostają już od miesiąca wypłat więc możliwe, że cała szkoła niedługo zbankrutuje, lub raczej jej właściciel ucieknie gdzieś z pieniędzmi. Trzeba brać i taką chorą możliwość pod uwagę.

Przede mną trzy dyżury ezoteryczne i niedzielny wyjazd do Puław. W poniedziałek najprawdopodobniej wybieram się do Lublina z Przyjaciółką, która musi tam załatwić różne sprawy. Cieszę się z tego powodu bo bardzo lubię Lublin.

Dni ostatnio szybko mijają, zbliża się koniec roku, a nawet koniec dekady... Trzeba będzie to wszystko co się wydarzyło zebrać do kupy i przemyśleć, lub po prostu... Zapomnieć.

Dekada. 10 lat. Mniej więcej o tyle jestem w życiu spóźniony. Na życie można się spóźnić tak samo jak na pociąg, ale na szczęście jeśli jeden odjedzie to zawsze można wsiąść w następny.

10 lat temu nie byłem jeszcze gotowy. Szkoda, bo prawo jazdy mogłem mieć już wtedy, w roku 2000, tak samo jak już wtedy mogłem próbować znaleźć, a raczej zdobyć dziewczynę, lepiej się uczyć i iść na studia... Tylko wcale nie jest powiedziane, że byłbym teraz szczęśliwszy.

Poza tym ja nie gonię za szczęściem. Osiągnięcie szczęścia nie jest moim celem życiowym. Mówiąc ściślej - nie mam żadnego celu życiowego. Ważna jest sama podróż a nie jej cel.

A może pieprzą tak tylko Ci ludzie, którzy wiedzą, że to na czym najbardziej im zależało jest już stracone?


2009.11.03 / Wtorek / 21:22 - Kolejny powrót na ezoterykę

Dzisiaj odbył się mój chwalebny powrót ne ezoterykę, sam już nie wiem, który z kolei, ale przyznam, że było całkiem przyjemnie, głównie dlatego, że ruch był niewielki. Po przeprowadzeniu tych wszystkich rozmów można dojść do wniosku, że ludzie nic więcej nie robią jak tylko pieprzą się na lewo i prawo, a później mają z tego powodu problemy. Jeden wielki burdel, jedno wielkie szambo, w którym topią się wszyscy Ci, którzy nie potrafili zadbać o własne życie i teraz oczekują pomocy nie wiadomo skąd... Jeśli te durne smsy są dla nich pociechą to niech w nie wierzą.

W październiku ponownie nie wyrobiłem średniej na rozrywce przez co zostanie mi odjęte od mojej skromnej pensyjki 350 złotych. Nie szkodzi, na samochód na wiosnę i tak uzbieram...

Po pracy pokręciłem się po Empikach i innych Trafficach aby dokonać zakupu biletów na koncert Hey, na który wybieram się z panną Klaudią. Nowej płyty jeszcze nawet nie słuchałem ale jutro odbieram ją ze sklepu, a to, że jest bardziej elektroniczna niż poprzednie zupełnie mi nie przeszkadza. W Stodole, w której odbędzie się koncert jeszcze nigdy nie byłem. Z tego co wiem to jest to miejsce raczej ciasne i średnio ciekawe, ale przekonam się o tym na własne oczy dopiero 11 grudnia. W ogóle chętnie rozkręciłbym się pod względem koncertowym bo jeden na rok to zdecydowanie za mało.

W niedzielę po pracy jadę do Puław, w których już dosyć dawno nie byłem. Posiedzę tam prawdopodobnie do środy... Fajnie, zawsze to jakieś urozmaicenie.


2009.11.01 / Niedziela / 18:10 - Memento mori

Kolejny obiekt mijany w drodze do pracy - kościół przy Placu Grzybowskim. Za kilka lat w tej okolicy mają stać bardzo drogie apartamentowce... A może jeden apartamentowiec lub raczej biurowiec, nie wiem dokładnie. W każdym razie ma tam stanąć coś wysokiego i efektownego.

Dzisiaj mimo tego, że jest święto pracowałem ale to u mnie normalka, praktycznie w każde święto jestem w pracy. Cmentarza żadnego nie odwiedziłem ale i tak podoba mi się ta rodzinna atmosfera dzisiejszego święta. W autobusie oglądałem całe rodziny jadące na groby i po raz kolejny doszedłem do prostego wniosku, że ładni rodzice mają ładne dzieci, szczególnie córki. Być człowiekiem ładnym i się nie rozmnażać to grzech. ;)

Od wtorku zaczynam w pracy dyżury ezoteryczne. W czwartek idę na kolejne dwie godziny jazdy na kursie. Jutrzejszy poniedziałek mam zupełnie wolny. W grudniu prawdopodobnie wybieram się na koncert zespołu Hey do Stodoły i będzie to tym przyjemniejsze wydarzenie, że nie wybieram się tam sam. :)