2010.10.31 / Niedziela / 22:46 - Firma, która nigdy nie zasypia

Z firmy wyszedłem gdy było już ciemno, a powrócę tam jeszcze pod koniec tej samej nocy - takiej sytuacji nie miałem jeszcze nigdy, przez wszystkie te lata. Za chwilę zamykam więc oczy by zasnąć i obudzić się już za pięć godzin. Na szczęście w pracy powinno być dosyć lekko ze względu na święto, ale z tymi czubkami nigdy nic nie wiadomo, może będą pisać mimo wszystko...

Dzisiaj do pracy wybrałem się na godzinę 15:00 i dopiero podczas wychodzenia ze stacji metra pomyślałem, że coś jest nie tak, spojrzałem na grafik, który zapisałem sobie w telefonie i zrozumiałem, że przyjechałem dwie godziny za wcześnie, bo dyżur miałem rozpocząć dopiero o 17:00... Mimo wszystko poszedłem do firmy i zacząłem pracę dwie godziny wcześniej, choć w sumie była to głupia decyzja - mogłem po prostu pójść na spacer po Warszawie korzystając z naprawdę pięknej, jesiennej pogody. Jest tak ciepło, że najchętniej wsiadłbym jeszcze na rower...

Pora zasnąć.


2010.10.31 / Niedziela / 11:25 - Przepracownik

Wczoraj zrobiłem sobie wolny dzień, a raczej wolną noc - zamiast pójść do pracy pozostałem w domu, co będzie mnie kosztować 100 złotych... Obiecuję sobie jednak, że listopad będzie miesiącem, w którym przepracuję najwięcej godzin ze wszystkich miesięcy tego roku, co oznacza, że w grudniu wreszcie pozbieram się finansowo... Obecnie moje finanse są w rozsypce. Ja też. ;)

Dzisiaj wieczorem, gdy wrócę z pracy, czekają mnie najwyżej cztery godziny snu, co jest winą niezbyt dobrze ułożonego grafiku - układała go dziewczyna, która nigdy wcześniej się tym nie zajmowała. Gdybym wczoraj poszedł do pracy na noc to przed dzisiejszym dyżurem miałbym "aż" trzy godziny snu - super. Po części właśnie dlatego nie wybrałem się na ten nocny, dwunastogodzinny dyżur... Zostałem w domu i oglądałem filmy, choćby bardzo pozytywny i przyjemny "Pod słońcem Toskanii". :) "Smętarz dla zwierzaków" na podstawie książki Stephena Kinga także nie był zły...

Tak ogólnie w moim życiu panuje nuda, bezsens oraz odrobina pustki i chyba właśnie w takich klimatach dociągnę do końca roku 2010, który był, a raczej jest, dosyć nijaki. Czy tym razem Sylwestra także spędzę w pracy? Bardzo chętnie! Pięćset złotych piechotą nie chodzi, a ja w Sylwestra i tak nie mam niczego lepszego do roboty. :) W sumie nawet dziwnie bym się czuł spędzając sylwestrową noc poza pracą.


2010.10.29 / Piątek / 16:41 - Truskaw upgrade

Truskaw także przygotowuje się na Euro 2012 - po obu stronach ulicy 3-go Maja, najważniejszej ulicy na wsi, powstają chodniki, które będą się kończyć dokładnie przy drodze do nas, dzięki czemu łatwiej będzie można wytłumaczyć kurierom w jaki sposób trafić do naszego domu w lesie... Cywilizacja pełną gębą. Jeszcze trochę i Truskaw będzie conajmniej tak wypasiony jak Dęblin. ;)

Rano minąłem się w samym centrum Warszawy z mamą, która akurat jechała tramwajem na Dworzec Centralny, by stamtąd wybrać się do Puław na święta. Ja dzisiaj jeszcze idę na noc do pracy, ale jutrzejszą chyba sobie daruję, tracąc przy tym nieco pieniędzy... Zarabiać zacznę od listopada. ;)

Wczoraj panna Sylwia wspomniała coś o przyjechaniu specjalnie do mnie do Warszawy. Zobaczymy jak będzie z realizacją tego planu, ale gdyby się udało byłoby wspaniale. :] Zapraszam do Warszawy, do Puław, do Truskawia... Wszędzie, do całego mojego życia. ;)


2010.10.28 / Czwartek / 14:10 - Discman pana Michała

Nie mam czego pokazywać na zdjęciach więc dzisiaj sfotografowałem swojego starego discmana, który wciąż sprawnie odtwarza płyty pod warunkiem, że się nim nie rusza. ;) Za moich szkolnych czasów posiadanie discmana było marzeniem każdego prawdziwego miłośnika muzyki - ja swojego nabyłem od kolegi za 150 złotych na początku mijającej dekady i od tego czasu korzystałem z niego codziennie, choć płyt miałem wtedy niewiele. Człowiek brał ze sobą tylko jedną płytę, dzięki czemu słuchał jej kilka razy dziennie i poznawał ją bardzo dokładnie - w sumie coś takiego bardzo mi się podobało... Dzisiaj nie znam juz swoich płyt tak dobrze jak kiedyś, szkoda.

Obecnie discmana biorę ze sobą tylko wtedy gdy odbieram ze sklepu nową płytę i chcę jej od razu posłuchać, choćby w pracy, tak jak wczoraj płyty Leonarda Cohena. Wsłuchiwanie się dzisiaj w muzykę płynącą z discmana przypomina mi o ile lepiej ona brzmi od powszechnego obecnie formatu mp3, który jest dosyć poważnie ogołocony ze wszelkich detali i smaczków... Kto by się jednak przejmował spadkiem jakości tam gdzie najbardziej liczy się mobilność - discmany niebawem całkowicie znikną z tego świata i nikt się tym nie przejmie, nawet ja.

Wczorajszy powrót do pracy miałem dosyć bolesny, bo okazało się, że przez najbliższe dwa tygodnie będę miał wyłącznie dyżury ezoteryczne, w dodatku w dosyć chorych godzinach. Przede mną trzy nocki od 20:00 do 7:00, z czego dyżur sobotni będzie o jedną godzinę dłuższy z powodu zmiany czasu na zimowy. :( W dodatku po sprawdzeniu programu Polsatu zauważyłem, że "Tajemnice losu" zaczynają się obecnie już po godzinie 1:00 i trwają niemal do 5:00, a nie tak jak kiedyś - od 3:00 do 5:00. :( :( Prze-je-ba-ne. W dodatku w tym miesiącu nie wyrobiłem średniej na rozrywce, a i na ezo pewnie mi się to nie uda, co oznacza, że będzie dobrze jeśli zarobię choć 700 złotych, które pokryje mojego minusa na koncie. ;(

Potrzebuję urlopu... I pieniędzy.


"If you want a boxer
I will step into the ring for you
And if you want a doctor
I'll examine every inch of you
If you want a driver
Climb inside
Or if you want to take me for a ride
You know you can
I'm your man"

Leonard Cohen "I'm your man"


2010.10.27 / Środa / 11:37 - Back to the KPN

Na zdjęciu tablica informacyjna stojąca przed urzędem gminy Izabelin... Innych aktualnych zdjęć nie posiadam.

Za niecałe dwie godziny wymykam się z domu do pracy, w której spędzę na szczęście tylko siedem godzin. Rozleniwiłem się ostatnio ale mam nadzieję, że jeszcze umiem stukać w klawisze, choć z każdym miesiącem spędzonym w tej pracy przychodzi mi to coraz trudniej... Jestem coraz bardziej wypalony. Koleżanka panny Pauliny, która miała się zatrudnić u nas w firmie, ostatecznie tego nie zrobiła z powodu, którego nie znam... Po prostu nie przyszła na wyznaczone trzy godziny próbne. Niepoważne podejście do poważnej pracy. ;) Czy kiedyś w końcu znajdę kogoś kto naprawdę u nas zostanie?

Dzisiaj oficjalnie uruchomiono w Polsce cyfrową telewizję naziemną, a dzięki tunerowi DVB-T, który zakupiłem kilka miesięcy temu mogę te wszystkie darmowe programy odbierać. Mamy ich w sumie dziesięć, a dwa nowe to TVP Kultura i TVP Historia - szczególnie zadowolony jestem z obecności tego pierwszego. Ale co tam telewizja, ja jej przecież nie lubię...

Wczoraj zrobiłem sobie dzień filmowy, leżałem w łóżku i oglądałem filmy, jeden za drugim. Szkoda tylko, że już nie mam w pokoju dużego telewizora, ale kiedyś przecież kupię sobie nowy... Gdy tylko pozbieram się finansowo. ;)

Może wracając jeszcze do panny Sylwii z Kielc wspomnę o tym, że bardzo spodobała się ona moim rodzicom. Mama doszła nawet do wniosku, że jest to pierwsza normalna i dobra dziewczyna spośród tych, które poznałem... Pewnie bym sie z tego ucieszył gdyby nie fakt, że z powodu wrodzonej przekorności (a może przekory) lubię robić mamie na złość i znajdować właśnie takie dziewczyny, które ją denerwują. Niemniej jednak - potwierdzam - panna Sylwia jest pod każdym względem w porządku. Jestem na tak! ;) Tyle, że nic z tego nie wynika. ;(

Idę umyć włosy...


2010.10.26 / Wtorek / 17:19 - Robi się

Wczoraj powróciłem szczęśliwie do domu, a dzisiaj wypocząłem sobie po tym całym tygodniowym wypoczynku... ;) Do pracy idę jutro i przez kolejne sześć dni, także w święta. Na kurs prawa jazdy powracam w przyszły czwartek o godzinie 21:00. Pojeżdżę tylko godzinkę i to mi na razie wystarczy. ;)

Dworzec Centralny przechodzi obecnie metamorfozę w związku ze zbliżającymi się mistrzostwami Euro 2012, ale efekt końcowy prawdopodobnie i tak będzie mizerny. Sam stadion jest już prawie gotowy i mi osobiście bardzo się podoba. Może pójdę na jakiś mecz?


2010.10.25 / Poniedziałek / 11:37 - Żegnajcie Kielce i Puławy

Właśnie suszę swoje siwiejące włosy i za nieco ponad pół godziny udam się na dworzec PKP, gdyż dzisiaj do Warszawy powracam pociągiem. Tuż przed wyjściem spróbuję zapisać się na pierwsze w tym roku jazdy na kursie prawa jazdy, na który najwyższa pora powrócić - będą to dwie godzinki w czwartek po świętach, zapewne wieczorne... Ostatnio samochodem jeździłem na samym początku grudnia, rok temu - trochę się to wszystko przeciągnęło... ;)

Na górze ostatnie moje zdjęcie z Kielc - pan Michał zastanawiający się co z tego sobotniego wyjazdu wynika. Czy kiedyś jeszcze tam wrócę? Bardzo chętnie - najlepiej bez zapowiedzi, zaczaję się na pannę Sylwię pod szkołą. ;P Będę mógł ją też spotkać w Warszawie, we wtorek, dziewiątego listopada, w Muzeum Narodowym, do którego przyjdzie z wycieczką klasową, o ile nie zmieni zdania. ;)

Minutą ciszy uczcijmy teraz inną koleżankę, która wczoraj umówiła się z pewnym facetem na spotkanie, na które on ostatecznie nie przyszedł. To już drugi znany mi przypadek, gdy facet wystawia dziewczynę, nie zjawia się tam gdzie miał się zjawić i ogólnie zachowuje się podle. :/ Tym bardziej dziwię się, że tego dobrego pana Michała ze zdjęcia zamieszczonego powyżej żadna dziewczyna nie docenia. ;P Może kobiety po prostu lubią cierpieć...

Wracam do domu, z dyskiem zapełnionym "Dekalogiem" Kieślowskiego, który ściągnąłem z YouTube... Swoją drogą co robi pełny "Dekalog" na YouTube? Powinni zamknąć ten serwis za takie piractwo. Moja ulubiona część Dekalogu to oczywiście ta o miłości - szósta. Jeśli jednak chodzi o coś wesołego, na poprawę humoru w ten pochmurny dzień, to polecam mój ulubiony program rozrywkowy sprzed lat, któremu żaden dzisiejszy nie dorasta do pięt. W sumie obecnie w telewizji tylko jeden program jest naprawdę dobry - Kuba Wojewódzki.


2010.10.24 / Niedziela / 14:13 - Kadzielnia w Kielcach

Tak prezentuje się Kadzielnia, wzgórze położone blisko centrum miasta - najładniejsze miejsce w całych Kielcach. Po lewej stronie, poza kadrem, znajduje się dalsza część jeziorka i odnowiony amfiteatr. Uroczo. :) Nabrałem ochoty na podróżowanie po całej Polsce.


2010.10.24 / Niedziela / 12:42 - Kieleckie oczarowanie

Zrobiłem wczoraj 113 zdjęć i na wielu z nich widoczna jest panna Sylwia, sama lub wraz ze mną, z czego te wspólne zdjęcia najbardziej mi się podobają. :) Niestety na blogu będzie można zobaczyć wyłącznie mnie na tle kieleckiej scenerii, ponieważ panna Sylwia nie godzi się na zamieszczanie tutaj swojego wizerunku, gdyż jak powiedziała "nie chce być kolejną ozdobą do kolekcji". :) Cóż, według mnie niewątpliwie byłaby bardzo zacną ozdobą mojego smutnego bloga, wniosłaby tu wiele ciepła i radości pojawiając się choćby na jednym zdjęciu, ale muszę uszanować jej decyzję. ;)

Jak moża wyczytać - panna Sylwia bardzo mi się spodobała, w sumie o wiele bardziej niż się spodziewałem. :) Na zdjęciach nie widać w jej piwnych oczach tego czegoś co dostrzegłem gdy sporzałem w nie na żywo, z bliska. Odrobina dramatu oczywiście musiała być w nich przeze mnie dostrzeżona, ale przede wszystkim ciepło, wrażliwość, dobroć, łagodność, mądrość ale i radość... Ach. :) Oczy zawsze są najważniejsze, a oczy panny Sylwii są po prostu piękne. :) Zresztą cała panna Sylwia jest dla mnie piękna i proszę zauważyć, że nie używam tu zwrotu "bardzo ładna", ale właśnie "piękna", a to duża różnica. :P Na wyglądzie zresztą nie kończą się jej zalety, ale jestem pustym facetem i zwracam uwagę głównie na wygląd. ;D

Do Kielc jechałem pociągiem przez około dwie i pół godziny, słuchając po drodze Faithless, Sinead O'Connor i Nick Cave & The Bad Seeds. Sporym zaskoczeniem było dla mnie to co zacząłem dostrzegać za oknem w okolicach Skarżyska Kamiennej - oto płaski teren zaczął zmieniać się w pofalowany, a następnie wręcz w górzysty. Jako, że jestem człowiekiem, który w prawdziwych górach nigdy nie był, zacząłem zachwycać się tymi widokami i w takim właśnie stanie zachwytu wjechałem do samych Kielc. Panna Sylwia niestety spóźniła się, mimo tego, że mieszka przy samym dworcu PKP i musiałem na nią czekać piętnaście minut. :P Piętnaście minut stresującego wyczekiwania i oto w drzwiach dwoca PKP pojawia się panna Sylwia - z daleka jednak nie poznałem, że to ona - rozpoznałem ją dopiero z odległości kilku metrów, gdy zaczęła się do mnie uśmiechać. ;] Najpierw udaliśmy się do mieszkania panny Sylwii, gdzie zostawiłem swoje rzeczy i skorzystałem z ubikacji, a przy okazji poznałem jej całkiem fajną koleżankę (na szczęście tym razem nie zakochałem się w koleżance :P) i niezwykle śmiesznego psa, który jest suczką. :) Po wypiciu kawy rozpoczął się nasz spacer po centrum Kielc, który trwał aż do samego końca - do godziny 18:00, o której opuściłem to miasto. Panna Sylwia niestety nie zgodziła się na to bym u niej nocował, choć ja jako człowiek dosyć spontaniczny byłem i na taką ewentualność przygotowany - przywiozłem ze sobą nawet szczoteczkę do zębów. :P Nie wypiliśmy też wina, które przywiozłem - zostawiłem je jednak aby panna Sylwia mogła je wypić z kim tylko zechce. ;)

W każdym razie podczas spaceru najprzyjemniej i najpiękniej było na tak zwanej Kadzielni - miejscu, które zapewne pokażę na jednym ze zdjęć. Tam też mogłem zaspokoić swoje pragnienie przytulenia się do panny Sylwii, wpatrując się w międzyczasie w jej oczy - choć przed moim przyjazdem wspominała coś o tym, że przez cały czas będzie nas stale dzieliła odległość dwóch metrów. :P Miło, że nie dotrzymała tego słowa. ;) Chyba właśnie tam, na Kadzielni, zrozumiałem, że panna Sylwia jest wyjątkową dziewczyną - tam mnie oczarowała. ;)

Same Kielce są całkiem ładne i mają o wiele bardziej miejski charakter niż na przykład Lublin, od którego jednak bardziej zalatuje wiochą. W oczy rzuca się przede wszystkim duża ilość rzeźb, dzięki którym Kielce wyglądają jakby były miastem artystów, którym być może są. ;) Interesująco wyglądają rzeźby obecnie zainstalowane na Placu Artystów - umieszczone na linach kilka metrów nad ziemią. Ciekawie prezentuje się też największa ulica-deptak w mieście - Sienkiewicza, głównie dlatego, że nie jest tak płaska jak choćby Nowy Świat w Warszawie. Ładny jest też ten park widoczny na zdjęciu za mną, przypominający nieco Łazienki. Spacerowanie po tych wszystkich zakamarkach było więc wielką przyjemnością, ale i tak główną atrakcją była dla mnie sama panna Sylwia. :) Zauroczyłem się nią całkowicie i uznałem, że w sprzyjających okolicznościach jak najbardziej mogłaby ona zostać moją dziewczyną - byłby to według mnie bardzo pozytywny rozwój wydarzeń. :) Niestety dzieli nas spora odległość, a panna Sylwia nie lubi Warszawy... Obecnie ma ona 20 lat i za kilka miesięcy ukończy swoje liceum artystyczne, ale nie planuje przeprowadzki do stolicy.

Poza tym najważniejsze jest pytanie - czy ja spodobałem się pannie Sylwii na tyle, na ile ona spodobała się mnie? Raczej nie. ;(


2010.10.23 / Sobota / 22:28 - Panny Sylwii poznanie

Gites! :D


2010.10.23 / Sobota / 05:44 - Przed wyjazdem do Kielc

Na zdjęciu Liceum Czartoryskich - zupełnie bez powodu - wczoraj sfotografowane.

Obudziłem się o godzinie 4:00 i jestem już przygotowany do dzisiejszego wyjazdu. Za jakieś 45 minut wychodzę z mieszkania i udaję się na dworzec PKP, do którego mam niecałe dwa kilometry. Jak to się stało, że nagle jadę do Kielc, z którymi wcześniej nie miałem nic wspólnego? Przeglądając profile na Sympatii.pl znalazłem taki, który przyciągnął moją uwagę opisem i... Brakiem zdjcia. :) Wysłałem wiadomość ze swoim adresem e-mail, w której poprosiłem o to by owa dziewczyna napisała mi choć słówko, a kilka godzin później odebrałem maila zawierającego jeden wyraz - "Słówko". ;) Tak się wszystko zaczęło... Po pewnym czasie dostałem od tej dziewczyny zdjęcia, dzięki którym stwierdziłem, że mi się podoba. Bez tego ważnego faktu zapewne nie zdecydwałbym się na to by poznać ją osobiście. ;) To było już ponad miesiąc temu, nie wiem kiedy dokładnie, ale od tamtego czasu nie było dnia, w którym nie wymieniałbym się z panną Sylwią, bo tak jej na imię, smsami. Panna Sylwia jest obecnie jedyną dziewczyną, która potrafi mnie zapytać tak zwyczajnie, o dowolnej porze dnia - co porabiasz? Heh... Jak dla mnie to strasznie miłe. :)

Dzisiaj poznam pannę Sylwię osobiście. :) Już o 9:30...


2010.10.22 / Piątek / 12:39 - Puławy przysypane liśćmi

Puławy przysypane kolorowymi, jesiennymi liśćmi wyglądają wyjątkowo pięknie, zwłaszcza w tak słoneczny dzień jak dzisiaj, o czym się przekonałem idąc na dworzec PKP po bilet na jutrzejszy pociąg do Kielc. Pociągiem, który wyrusza przed godziną 7:00 przejadę przez takie miasta jak Dęblin, Pionki, Radom i Skarżysko Kamienna, by po niemal trzech godzinach jazdy wysiąść na stacji w Kielcach, na której będzie na mnie oczekiwać panna Sylwia. :) Pogoda prawdopodobnie dopisze, zdrowie także. Nieznane mi miasto będzie przeze mnie poznane, podobnie jak nieznana mi osobiście dziewczyna. Yes! :)

W drodze powrotnej ze stacji stwierdziłem z pewnym smutkiem, że oto nie ma już Rossmana przy ulicy Centralnej - jednego z najważniejszych dla mnie sklepów w tym mieście. Nadal na szczęście funkcjonuje Świat Alkoholi, w którym dokonałem zakupu, decydując się tym razem na wino izraelskie. Zamiast wspierać na przykład zbankrutowaną, europejską Grecję, wspieram naród żydowski... :P

Na zdjęciu nasze osiedle, nasz blok, nasza rzeczywistość - wcale niezła. :) Kielce chyba też są całkiem ładne.


2010.10.21 / Czwartek / 15:21 - Granatowe chmury nad Puławami

Czwartek. Kolejny wolny dzień w Puławach. Ze względu na lenistwo i granatowe chmury wiszące nad miastem nie wychodzę z mieszkania - wychyliłem jedynie rękę przez drzwi balkonu by zrobić powyższe zdjęcie. Dzień jak zwykle rozpocząłem od zjedzenia śniadania, oglądając w międzyczasie na laptopie Teleexpress z dnia wczorajszego, a następnie przeczytałem kolejne felietony Tomasza Beksińskiego (polecam stronę "Krypta"). Po kilku godzinach poczułem się dosyć marnie, niekoniecznie ze względu na pesymizm i sarkazm pana Tomasza, co doprowadziło mnie do wniosku, że oto zaatakowały mnie zarazki siostry, która już dzisiaj poszła do pracy, i przez kolejne dni będę chorował... :/ Na szczęście wzięcie gorącej kąpieli szybko doprowadziło mnie do bardzo dobrego samopoczucia i stanu fizyczno-psychicznego.

Wczoraj musiałem kupić kolejne akumulatory do aparatu fotograficznego, na szczęście potrzebuje on jedynie dwóch sztuk. Kilkanaście lat temu powszechnie używane był akumulatory niklowo-kadmowe, które można było ładować około tysiąc razy. Sam używałem takich w discmanie przez ponad trzy lata, ładując je niemal codziennie. Dzisiaj sprzedawane są akumulatory niklowo-metalowo-wodorowe, które niestety wytrzymują najwyżej kilkadziesiąt ładowań, choć mają tę zaletę, że po naładowaniu działają o wiele dłużej niż akumulatory starego typu. Nasuwa się jednak pytanie - czy wytrzymują one kilkadziesiąt ładowań ze względów technologicznych, czy specjalnie są tak zrobione, by ludzie częściej musieli kupować nowe? Skłaniałbym się ku drugiej odpowiedzi. Rynek trzeba jakoś napędzać... Takie czasy. Czasy nasycenia. Firmy muszą wytwarzać produkty nietrwałe aby osiągnać regularny zysk.


"Life can't be easy.
It's not always swell.
Don't tell me truth hurts, little girl,
'Cause it hurts like hell,"

David Bowie "Underground"


2010.10.20 / Środa / 19:59 - Be my baby

Gdzie ta brzydka pogoda, którą zapowiadano na obecny tydzień? Nie wierz nigdy meteorologowi. Oby w sobotę też było tak ładnie jak dzisiaj i obym nie zachorował w ciągu dwóch najbliższych dni. Nie jest łatwo nie zachorować skoro w drugim pokoju leży przeziębiona siostra, która nie poszła dzisiaj do pracy... Przeziębiona siostra mimo przeziębienia nadal robi mi obiadki... Ja za to dzisiaj robiłem zakupy - pospacerowałem więc trochę po pięknych, jesiennych Puławach.

W najgorszym przypadku w sobotę zamiast Kielce będę zwiedzał własne łóżko... :(

Tomasz Beksiński - mój nowy idol. Podoba mi się to, że mój gust muzyczny po części pokrywa się z jego gustem, w pewnych bardzo ważnych punktach. Najbardziej jednak podobają mi się jego recenzje, felietony i tłumaczenia - nie tylko Monty Pythona, ale także piosenek, takich jak choćby ta zamieszczona poniżej. Odszedł z tego świata popełniając samobójstwo w 1999 roku. W którym roku ja tak skończę?


"Nie podzielam twojej wiary, kochanie
że Bóg wtrąca się w nasze życie.
Lecz gdybym w to wierzył,
uklękłbym i prosił Go,
Żeby ciebie zostawił w spokoju,
żeby niczego w Tobie nie zmieniał.
A gdyby przyszła Mu ochota tobą pokierować,
to żeby skierował cię w moje ramiona.

Nick Cave & The Bad Seeds "Into my arms"
w tłumaczeniu Tomasza Beksińskiego


2010.10.19 / Wtorek / 10:42 - Bilety czekają

Trzy bilety czekają sobie na swój czas... Mam nadzieję, że tym razem pannie Paulinie nic nie wypadnie i będzie uczestniczyć w koncercie, choć po tej dziewczynie można się spodziewać wszystkiego... ;P Mam w stosunku do niej dosyć ograniczone zaufanie. W ostateczności bilet zawsze może przypaść mojej młodszej siostrze.

Zaraz wychodzę z domu obciażony dwiema torbami i udaję się najpierw w kierunku Warszawy, a następnie w kierunku Puław, tylko jeszcze nie zdecydowałem czym się tam dostanę - busem czy pociągiem? Zapewne tym pierwszym. Siostra podobno się pochorowała, ale może się od niej nie zarażę i w sobotę będę w stanie pojechać do Kielc. W sobotę ma nawet zaświecić słońce. :)


2010.10.18 / Poniedziałek / 18:14 - Płyty idealne i bardzo dobre

Dzisiejszy, wolny poniedziałek poświęciłem na ustalenie, które płyty z mojej kolekcji uznaję za idealne, a które za "zaledwie" bardzo dobre. Ze wszystkich, które leżą na szafce wyodrębniłem około jedną czwartą, wśród których sześćdziesiąt uznałem za bardzo dobre, a dwanaście za idealne. Te idealne z przyjemnością kupiłbym sobie także w postaci winyli, ale... Nie mam gramofonu. :)

Pora je wszystkie wymienić, w miarę alfabetycznie, według wykonawców, tak jak leżą na zdjęciu od góry do dołu.

Płyty idealne:
Bel Canto "Shimmering warm & bright", Cypress Hill "III - Temples of boom", Faithless "Reverence", Garbage "Garbage", Marilyn Manson "Mechanical animals", Mr Oizo "Lambs anger", Nick Cave & The Bad Seeds "Murder ballads", Portishead "Portishead", Post Regiment "Post Regiment", Sonic Youth "Dirty", This Mortal Coil "It'll end in tears", Tori Amos "To Venus and back".

Płyty bardzo dobre:
Air "The virgin suicides soundtrack", Beastie Boys "Licensed to ill", Closterkeller "Blue", Closterkeller "Violet", Closterkeller "Nero", Cocteau Twins "Treasure", The Cranberries "Everybody else is doing it, so why can't we?", Depeche Mode "Music for the masses", Dezerter "Wszyscy przeciwko wszystkim", The Doors "The Doors", The Doors "L.A. Woman", Evlis Presley "30 #1 hits", Fugees "The score", The Gathering "Mandylion", Golfrapp "Black cherry", Gorillaz "Demon days", Hooverphonic "The magnificent tree", Joy Division "Closer", Justyna Steczkowska "Dziewczyna szamana", Kaliber 44 "Księga tajemnicza. Prolog", Kasia Nosowska "Puk puk", Kasia Nosowska "UniSexBlues", Lao Che "Powstanie Warszawskie", The Knife "Deep cuts", The Knife "Silent shout", Lydia Lunch "Queen of siam", Moloko "I am not a doctor", Moloko "Things to make and do", Moloko "Statues", Marilyn Manson "Portrait of an american family", Massive Attack "Mezzanine", Myslovitz "Miłość w czasach popkultury", Nick Cave & The Bad Seeds "From her to eternity", Nick Cave & The Bad Seeds "Let love in", Nirvana "In utero", The Offspring "Ignition", Pink Floyd "The wall", Pixies "Surfer rosa", Pixies "Doolittle", PJ Harvey "Dry", PJ Harvey "To bring you my love", PJ Harvey "Is this desire?", Portishead "PNYC", The Prodigy "Fat of the land", Renata Przemyk "Andergrant", Róisin Murphy "Ruby blue", Róisin Murphy "Overpowered", Royksopp "The understanding", Royksopp "Junior", Sinead O'Connor "The lion and the cobra", Siouxsie And The Banshees "The scream", Sonic Youth "Confusion is sex/Kill yr idols", Sonic Youth "Goo", Sonic Youth "Experimental jet set trash and no star", T.Love "BesT.Love", Tatu "200 po vstriechnoy", Top Gun Soundtrack, Tori Amos "From the choirgirl hotel", The White Stripes "Icky thump", Yeah Yeah Yeahs "Show your bones".

Wśród bardzo dobrych zapewne brakuje kilku, które obecnie czekają na reedycje, lub których po prostu jeszcze nie mam. Kilka zespołów, które bardzo lubię nie załapało się na tę listę ze względu na to, że wydają albumy o dosyć nierównym poziomie - należy do nich choćby Hey lub The Chemical Brothers.

Albumem najbardziej idealnym z idealnych jest Portishead "Portishead". Amen.


2010.10.18 / Poniedziałek / 00:30 - Totalny przeruch

Przetotalny ruch dzisiaj mieliśmy na dyżurze, zwłaszcza na ezoteryce, na której na szczęście nie musiałem się męczyć... Dyżur trwał tylko siedem godzin ale dał mi się we znaki, teraz jestem więc padnięty i z bólem głowy... Migrena pojawia się u mnie dosyć często.

Tak rozpoczął się mój czas wolny, który potrwa przez kolejne dziewięć dni. Do Puław nie jadę jutro lecz dopiero we wtorek, z kilku powodów - żaden z nich nie jest mi znany. ;)

Jutro trzy godziny próbne w naszej firmie odbędzie koleżanka panny Pauliny i jak się wczoraj dowiedziałem, będą to od razu trzy godziny próbne na ezoteryce. Niedawno zmieniono u nas zasady i teraz można iść na ezoterykę już od samego początku, co mi osobiście wydaje się nieco dziwne, ale... Niech im będzie. Zapraszam więc do nas wszystkich, którzy chcą zostać wróżkami.

Na zdjęciu uwieczniłem siebie w nowej czapce, idącego przed chwilą przez mroczny las. Ogólnie nie boję się ciemności w lesie, ale równo o północy jest jednak średnio przyjemnie, szczególnie gdy światło księżyca i mgła budują nastrój grozy... W dodatku ten człowiek, który powiesił się w tym roku gdzieś niedaleko naszej drogi... W środku nocy, w środku lasu najlepiej nie myśleć za wiele tylko skupić się na muzyce płynącej ze słuchawek - byle nie była ona zbyt mroczna. ;)

Czapkę już mam, teraz przydałby mi się jakiś fajny szalik... Tegoroczna zima będzie prawdopodobnie niezwykle mroźna... W każdym razie już od dwóch dni chodzę w zimowej kurtce.


2010.10.16 / Sobota / 23:10 - Niespodziewany przebieg wydarzeń

Jestem bardzo śpiący - przez ostatnie trzy dni spałem maksymalnie po cztery godziny, dlatego za chwilę kładę się do łóżka i zapadam w błogi sen - tym razem jedenastogodzinny - regenerujący siły.

Dzisiejsze spotkanie z panną Pauliną niestety nie doszło do skutku, zostało przez nią odwołane z powodów rodzinnych jeśli dobrze zrozumiałem. Szkoda, coś takiego zdarza się pannie Paulinie drugi raz, ale cóż... I tak ją lubię, nawet bardzo. ;)

Do Warszawy tak czy siak pojechałem, by kupić bilety na listopadowy koncert Renaty Przemyk w Stodole. Miałem kupić dwa ale kupiłem trzy, gdyż będzie nam towarzyszyć także moja starsza siostra, która przyjedzie wtedy z Puław na całe cztery dni. Po zakupieniu biletów udałem się na Dworzec Centralny, na spotkanie z inną dziewczyną, koleżanką, przyjaciółką, która akurat szczęśliwym zbiegiem okoliczności znalazła się w centrum miasta - z Owcą. :) Miałem się o tym spotkaniu nie rozpisywać więc zachowam wszystko w tajemnicy... ;) Mogę jedynie wspomnieć o tym, że kupiłem sobie nową czapkę w Arkadii, wybraną przez Owcę. Poprzednia czapka służyła mi ponad dziesięć lat, a tak naprawdę nigdy jej nie lubiłem... Ta nowa jest o wiele lepsza.

Sobota wyglądała więc inaczej niż planowałem, ale i tak była całkiem przyjemna, miło było spotkać Owcę w warszawskiej scenerii. Oby tylko kolejne spotkanie z panną Pauliną doszło do skutku, bo... Dziwnie mi na niej zależy. Mam nadzieję, że zobaczymy się wcześniej niż na koncercie.

Wszystko czego teraz chcę to zapaść w sen...


"Now all I want to do is sleep"

Garbage "Sleep"


2010.10.15 / Piątek / 16:54 - Niespodziewana przesyłka

Planowałem się dzisiaj wyspać przed nocnym dyżurem, ale nie do końca się to udało - po czterech godzinach snu usłyszałem dzwoniący telefon, a po jego odebraniu okazało się, że to kurier, który za pięć minut zjawi się pod naszym domem. Uruchomienie zaspanej mózgownicy doprowadziło mnie do wniosku, że przecież nie spodziewam się żadnej przesyłki kurierskiej, zwłaszcza takiej, za którą nie trzeba płacić. Pięć minut później pan kurier wręczył mi duże pudło nadane do mnie z jakiegoś szczecińskiego sklepu sportowego i z początku myślałem, że to jakaś pomyłka, a w środku znajdę rakiety tenisowe lub kurtkę sportową, którą oczywiście przywłaszczyłbym sobie w takim przypadku. ;) Przyniesienie paczki do domu i zajrzenie do środka wyjaśniło całą sprawę - z pudła wypadła karteczka, na której w rubryce "nabywca" widniało imię i nazwisko mojego kolegi - Sebastiana, który odszedł z smsów jakieś pół roku temu. :)

Przesyłka zawierała firmową torbę podróżną widoczną na zdjęciu, która na pewno mi się przyda gdy będę się wybierał w jakąś daleką podróż, do Krakowa lub innego Rzeszowa... ;) Kolega wykazał się szlachetnym gestem i kupił mi tę torbę ponieważ pół roku temu pożyczyłem mu swoją starą szmacianą i zgrzybiałą torbę, w której dostarczyłem mu wzacniacz stereo. Tamtą torbę kolega najpierw wysłał pocztą pod niewłaściwy adres (zamiast miejscowości Truskaw wpisłał Truskawiec, którego prawdopodobnie nie ma na tym świecie) a następnie, już po zwrocie z poczty, wyrzucił ją omyłkowo razem z szafką, w której się znajdowała. ;) W każdym razie - dziękuję Sebastianie. ;D

Wypłata, która wpłynęła dzisiaj na moje konto poprawiła moje poczucie pewności siebie i stabilizacji, obiecuję sobie, że od teraz będę żył oszczędniej. ;) Zaraz wybieram się do pracy, tylko najpierw umyję swoje coraz dłuższe i coraz rzadsze włosy... Chyba niebawem udam się do fryzjera i powiem - na Wojewódzkiego proszę. :) Najpewniej jednak włączę maszynkę do strzyżenia włosów i skrócę je wszystkie do długości 1 milimetra.

Pogoda się poprawiła... Oby utrzymała się taka na jutrzejsze spotkanie z panną Pauliną. :) Na przyszłotygodniowe spotkanie z panną Sylwią ładna pogoda też by się przydała... ;) Tak w ogóle to od jutra panna Sylwia będzie bardziej syntetyczna. ;)


2010.10.15 / Piątek / 09:33 - Koniec pięknej jesieni

Być może już wkrótce te stare tramwaje zniknął całkowicie z warszawskich torów, dlatego dziś rano po wyjściu z pracy uwieczniłem jeden z nich przejeżdżający przez Rondo ONZ. Błękitne, bezchmurne niebo to już przeszłość, przez najbliższy tydzień pogoda ma przypominać tą widoczną na zdjęciu. :/ Zastanawiam się kiedy po raz pierwszy założę zimową kurtkę...

W pracy było dosyć ciężko bo strasznie chciało mi się spać, co było efektem tego, że zbyt wcześnie się obudziłem. Dzisiaj także będę musiał tam wytrzymać jeszcze jedną nockę, ale za to sobotę mam już całkowicie wolną, dzięki czemu skorzystam z propozycji panny Pauliny i sobotni wieczór spędzę wraz z nią w Warszawie. Kawa numer dwa? Jak miło. :) :) Szkoda, że w kinach nie ma już dobrych filmów...

Później zostanie już tylko krótki, niedzielny dyżur i... Dziewięć dni relaksu. :)


"Nieważne co mi los da jeszcze
Gdy zabrać już nie może więcej"

Closterkeller "Matka"


2010.10.14 / Czwartek / 02:08 - Warszawska kicia

Jest godzina 2:00 w środku nocy i myślę, że to odpowiednia pora bym wreszcie poszedł na dół do kuchni i znalazł tam coś do jedzenia. Właśnie skończyłem półtoragodzinną prezentację tego co przywiozłem z Puław na moim przenośnym dysku twardym (już zbyt małym), a przywiozłem przede wszystkim kolejną porcję filmików zgranych z YouTube - chodzi głównie o moje odkrycia muzyczne. To wszystko prezentowałem oczywiście swojej młodszej siostrze, której gust muzyczny stoi na tak wysokim poziomie, że 99% kobiet nigdy go nie osiągnie. Ale wiadomo - moja szkoła... ;)

Z Puław do Warszawy dostałem się tak jak planowałem - busem za 20 złotych, który odjeżdża z miejsca widocznego na zdjęciu - spod Kauflandu. W sumie to bus ten jeździ z Kazimierza Dolnego ale tam mało kto do niego wsiada, do Puław przyjeżdża więc zazwyczaj niemal pusty. Zdjęcie zrobiła mi siostra, która odprowadziła mnie na busa, korzystając z przerwy w pracy...

W mojej pracy nie było luzu związanego z żałobą - był ostry zapieprz, ale najważniejsze jest to, że nikt nie miał do mnie pretensji o nie podanie dyspozycji na przyszły tydzień, dzięki czemu od poniedziałku czeka mnie dokładnie dziewięć dni wolnych spędzonych w Puławach, z czego sobotę przeznaczę na wyjazd do Kielc - w celach turystyczno-zapoznawczych. ;)

Co by tu zjeść? Kanapki z pasztetem czy płatki z mlekiem? Hmm...


2010.10.13 / Środa / 09:31 - Do Nieba wzięty

Dzisiaj nadal świeci piękne słońce, a na niebie nie ma ani jednej chmurki. :) Za półtorej godziny udam się w miejsce, z którego odjeżdżają busy, czyli pod Kaufland, chyba, że zdecyduję się jechać pociągiem.

W pracy będę musiał posiedzieć siedem godzin na rozrywkowym dyżurze i dopiero około północy zawitam do naszego zgrzybiałego i zimnego domku w lesie. Następnie w pracy spędzę dwie kolejne nocki ale już sobotę będę miał wolną. Uroczy tydzień.


2010.10.12 / Wtorek / 15:32 - Jesienny Pan Michał

Pan Michał i jego ukochana pora roku. ;) Mam nadzieję, że to nie jest ostatni tak pogodny dzień tej jesieni... Na wyjazd do Kielc przydałaby się taka pogoda, ale nie liczę na cuda... Prawdopodobnie będzie można już wtedy ulepić bałwana. ;P

Dzisiejszy dzień rozpocząłem od przeczytania wiadomości o wypadku busa, w którym zginęło osiemnaście osób. Przykre to tym bardziej, że jutro sam będę jechał busem... Chyba po raz pierwszy zapnę pasy. Na Mazowszu ogłoszono trzydniową żałobę narodową - jestem ciekaw jak to wpłynie na naszą pracę. W czasie żałoby narodowej zawsze mamy luz, ale żałoby wojewódzkiej jeszcze nigdy nie doświadczyłem...

To zdjęcie zrobiła mi moja piękna koleżanka, z którą byłem na spacerze... Wyimaginowana koleżanka. ;/ Ech... Robienie sobie samemu zdjęć jest beznadziejne. ;( Samotność jest beznadziejna... I mało fotogeniczna.


2010.10.12 / Wtorek / 14:50 - Aleja Partyzantów w Puławach

Dzisiejszy spacer po Puławach był okazją do zrobienia kilku(set) zdjęć więc mam co pokazywać na blogu. ;) Tak prezentuje się jedna z najważniejszych ulic w mieście, o ile aleję można nazwać ulicą - Aleja Partyzantów.

Z Warszawy do Puław można dostać się trzema trasami - lewym brzegiem Wisły, przez Magnuszew i Kozienice, prawym brzegiem, przez Maciejowice i Dęblin oraz Trasą Lubelską - przez Garwolin i Ryki. Widoczną na zdjęciu Aleją Partyzantów wjedzie się do Puław właśnie w tym trzecim przypadku i myślę, że pierwsze co rzuci się przybyszowi w oczy to fakt, że Puławy są miastem pełnym zieleni, czystym i zadbanym. :)

Przy Aleji Partyzantów znajduje się dworzec kolejowy, PIWet - czyli Państwowy Instytut Weterynaryjny, szpital, jedyne w mieście kino - Sybilla, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji - widoczny na poprzednim zdjęciu oraz najważniejsze dla mnie liceum na świecie - Liceum Czartoryskich, które najwidoczniej nie tak łatwo jest ukończyć. Dobrze, że obecnie mogę się poruszać po tej części Puław całkowicie swobodnie, bez nerwowego rozglądania się na boki... ;) Zarazem jednak jest też trochę pusto...


"Hold my head under water
Take a breath for the Father
Learn to love. Lessons repeating
The Chronicles are so misleading"

Crystal Castles "Baptism"


2010.10.12 / Wtorek / 14:26 - Z myślą o człowieku

Wczorajsza pogoda nie zachęcała do wychodzenia z mieszkania, dlatego cały dzień spędziłem przed laptopem i telewizorem, co niekoniecznie było fajne... Dzisiaj jednak ponownie mamy piękne, błękitne niebo, dzięki czemu przez dwie godziny mogłem spacerować po Puławach - z myślą o człowieku. ;) Na dzisiejszym zdjęciu uwieczniam więc widoczne hasło i logo, gdyż za pewien czas znowu może się ono zmienić... Zresztą - wszystko na świecie może się zmienić - dlatego wszystko uwieczniam. ;]


2010.10.10 / Niedziela / 13:42 - Osiedlowy śmietnik

Dzisiejszą niedzielę spędzam przed laptopem, raz siedząc na fotelu, raz leżąc na wersalce. :) Świeci słońce i nadal nie ma ani jednej chmurki na błękitnym niebie ale dosyć niska temperatura nie sprzyja temu by wsiąść na rower i gdzieś pojechać. W sumie dobrze - nie będę się znowu pałętał po Dęblinie. ;)

Nic się nie dzieję więc nie ma też czego fotografować - pokażę zatem nasz osiedlowy śmietnik. W widocznym na zdjęciu bloku mieszka nasza ciocia i wujek - mój chrzestny, a za śmietnikiem kryją się osiedlowe huśtawki. To tyle na dziś. :)


2010.10.09 / Sobota / 23:11 - Lublin wiecznie kochany

Coraz starszy i wciąż tak samo chudy pan Michał ponownie zawitał do Lublina - miasta, które kiedyś pokochał. Wraz z siostrą przespacerował się Alejami Racławickimi i ulicą Lipową, w międzyczasie robiąc setkę marnych zdjęć. Wpadł na chwilę do Plazy, w której nie wszedł do żadnego sklepu, a następnie udał się na koncert Marcina Różyckiego do nowego Hadesu, znajdującego się na drugim piętrze Astorii. Sam koncert ocenił jako dobry, ale poczuł pewien niedosyt gdyż tym razem nie nagrał żadnego filmiku, który mógłby wrzucić na YouTube. Po koncercie przeszedł się pięknym Krakowskim Przedmieściem i Starym Miastem na ulicę Ruską, skąd odjechał busem do Puław - swojego drugiego miasta. Podczas wizyty w Lublinie po raz kolejny doszedł do wniosku, że jest to miasto pięknych dziewczyn gdyż podobała mu się co druga dziewczyna mijana na ulicy - czegoś podobnego nigdy nie doświadczał w Warszawie, w której podoba mu się co piąta. ;) Przez chwilę zastanawiał się czy w Kielcach też są ładne dziewczyny i doszedł do wniosku, że jedna na pewno tak, po czym ucieszył się, że wkrótce do niej pojedzie, tym bardziej, że jest to obecnie jedna z niewielu dziewczyn, którym ufa. :) Niestety sam Lublin przywołał też wspomnienia, od których pan Michał nieprędko się uwolni, zwłaszcza jeśli będzie sam... A jest sam także z powodu tych wspomnień, od których nie może się uwolnić. Czasami pan Michał zastanawia się czy w ogóle kiedykolwiek uwolni się od tych wspomnień - bez względu na to czy będzie, czy nie będzie sam. W takich przypadkach pan Michał dochodzi do wniosku, że lubi utrudniać sobie życie, kocha dramaty i jest po prostu nienormalny. ;)


2010.10.09 / Sobota / 15:00 - Przed wyjazdem do Lublina

Póki co jeszcze wystarczy mi kieszeni na to by pomieścić wszelkie elektroniczne gadżety codziennego użytku, takie jak telefony i odtwarzacz mp3. Trudniej może być latem, gdy nie będę nosił kurtki - liczba kieszeni zmnieszy się i może pojawić się problem. ;)

Za jakiś czas wyjeżdżamy z siostrą do Lublina. Chciałem byśmy pojechali trasą przez Nałęczów ale jeszcze nie mam pewnosci, którym busem się wybierzemy. Ja zdążyłem się wykąpać i przygotować do wyjazdu w ciągu trzydziestu minut, a siostra, jak to siostra, szykuje się już kilka godzin. ;] Nie szkodzi - najważniejsze, że znowu przejadę się do Lublina, miasta, które oczywiście nadal bardzo lubię. Samego Marcina Różyckiego także lubię więc koncert też stanowi jakąś atrakcję.

Nawiązując do tych długich, kobiecych przygotowań mogę napisać, że każda dziewczyna, która jest się w stanie ogarnąć w szybkim tempie ma u mnie dużego plusa, tak samo jak każda dziewczyna, która jest punktualna. :P

Posiedziałem dzisiaj sobie na Last.fm i na Allmusic, odkryłem nowe, interesujące zespoły, z których szczególnie do gustu przypadł mi Crystal Castles... Jak tu nie kupować nowych płyt skoro na świecie jest tyle dobrej muzyki? ;) W tym roku miałem ograniczyć nabywanie płyt kompaktowych ale nie udało mi się zrealizować tego założenia... O ile w zeszłym roku kupiłem dokładnie 50 płyt, o tyle w tym już tę liczbę przekroczyłem... ;) Wstyd.

Nie planuję jednak zakupu najnowszego dzieła Nicka Cave'a, a może Nicka Cave - czyli drugiego albumu jego zespołu Grinderman. Wszystko wskazuje na to, że jest to pierwsza naprawdę nieciekawa płyta jednego z moich największych idoli. Szkoda, bo pierwszy album Grinderman był naprawdę dobry...


"And I ain't down here for your money
I ain't down here for your love
I ain't down here for your love or money
I'm down here for your soul"

Nick Cave And The Bad Seeds "Deanna"


2010.10.08 / Piątek / 15:13 - Wolny jak ptak

W pracy mnie nie ma - jestem w Puławach. :) Dostałem się tu w dosyć nietypowy sposób - wsiadłem do busa jadącego do Lublina ale poprosiłem kierowcę by wypuścił mnie w miejscowości Żyrzyn, w której skręca się na Puławy z trasy lubelskiej. Na przystanku poczekałem 40 minut na przyjazd puławskiego autobusu i właśnie nim dostałem się do miasta. Za chwilę zajmę się konsumcją kanapki, którą miałem skonsumować w pracy i... Relaksem! :)

Co prawda mogłem dzisiaj do Puław dostać się przez Lublin i trochę pokręcić się po tym pięknym mieście, ale przecież i tak będę tam jutro na koncercie z siostrą. :)


2010.10.07 / Czwartek / 20:59 - Znowu pięknie jest

Kilka razy do roku nasza marna droga poddawana jest renowacji - spychacze i walce pojawiły się na niej także wczoraj i teraz jeździ się o wiele przyjemniej - przynajmniej samochodem. Tegoroczne podtopienia dały nam się we znaki, ale w tym roku raczej już nie powinno być kolejnej powodzi. Niestety asfaltu nie możemy się tu spodziewać, z wielu przyczyn... Nie tylko finansowych.

Jutro jeszcze sobie pogniję troszkę w pracy by zaraz po dyżurze czmychnąć do Puław. Jeśli wypuszczą mnie naprawdę późno to wybiorę się dopiero około 21:00, co znaczy, że w samych Puławach będę przed północą...

Za dwa tygodnie czeka mnie wyjazd do Kielc, do panny Sylwii, którą bardzo, bardzo, bardzo chcę poznać na żywo. :) Podobno ma wtedy spaść śnieg z deszczem, ale plan wyjazdu już mam ułożony i nie zamierzam się z niego wycofywać. :P

Tymczasem panna Paulina przysyła do naszej firmy swoją koleżankę. Dobrze, że sama nie zdecydowała się u nas pracować, bo jednak wolę żeby pozostała normalna. ;)


2010.10.07 / Czwartek / 06:12 - Szukając siebie, szukając Ciebie

Ostatnie zdjęcie z serii - z ciepłym uśmiechem. ;) Kiedy panna Paulina pojawi się tu po raz kolejny? Nie wiadomo. Z pewnością jednak nie będzie to już pięć kolejnych zdjeć bo co za dużo to nie zdrowo - chyba troszkę przesadziłem. ;) Na koniec spotkania panna Paulina pojechała pociągiem do Krakowa by "poszukiwać siebie". ;) Już zdążyłem się od tego czasu stęsknić, więc będę miał nadzieję, że do następnego spotkania naprawdę dojdzie. Do koncertu jeszcze daleko.

Owca zapytała się mnie wczoraj - "Już jesteś zakochany?". ;D Nie, nie, już nie jestem tak szybki jak kiedyś - teraz stawiam na przyjaźń, która w przyszłości może przekształcić się w silniejsze uczucie. Bardzo fajnie jest gdy ludzie się kochają, ale dobrze by przy okazji także naprawdę się lubili - takie mądre zdanie kiedyś gdzieś zasłyszałem i mi się spodobało... Pierwsze spotkanie z panną Pauliną doprowadziło mnie jednak do wniosku, że w tej dziewczynie mógłbym się zakochać... Przy sprzyjających okolicznościach.

W ogóle po raz kolejny w życiu byłem na spotkaniu z osobą, którą wcześniej widziałem tyko na zdjęciach, którą poznałem przez Internet. Moment oczekiwania na to aż dana osoba przyjdzie w umówione miejsce i nagle z wirtualnej stanie się realna jest naprawdę dosyć stresujący. Póki co byłem w takiej sytuacji już pięć razy. :)

Zmykam do pracy...


2010.10.06 / Środa / 19:51 - Z rozsznurowanymi trampkami

Nudny jestem, a może nawet nieco maniakalny, ale panna Paulina jest tak fotogeniczna, ładna i zgrabna, że nie mogę się powstrzymać i zamieszczam tu jej kolejne zdjęcie - przedostatnie. ;D Cóż, dziś w Warszawie mijałem wiele dziewczyn, ale żadna nie podobała mi się tak jak ta widoczna powyżej. ;)

Dzisiejszy dyżur trwał pięć godzin zamiast ośmiu, choć teoretycznie powinienem siedzieć w pracy jak najdłużej by wreszcie coś zarobić. Mam nadzieję, że w piątek także wyjdę wcześniej, dzięki czemu będę mógł od razu po pracy udać się busem do Puław. Do Warszawy wracam w środę, bezpośrednio do pracy i cały przyszły tydzień zapowiada się rewelacyjnie, a to ze względu na rewelacyjny - luzacki grafik. :) Mam tylko cztery dni pracy, wyłącznie na rozrywce, w bardzo interesujących godzinach - to efekt układania grafiku przez inną osobę niż zazwyczaj. :)

Dzisiaj starsza siostra "pocieszyła" mnie, twierdząc, że i tak nigdy nie będę miał dziewczyny i ze wszelkich spotkań, na które się umawiam i tak nic nie wyniknie... ;( Ja osobiście nie jestem takim podłym pesymistą i jednak wierzę w to, że będzie inaczej. Już nawet spotkanie z panną Pauliną sprawiło, że przestałem myśleć o tej niedoszłej "jedynej" z Dęblina i spojrzałem z nadzieją w przyszłość. :) Zrozumiałem, że trzeba tylko znaleźć odpowiednią - szczególną osobę. Może jest to cholernie trudne, ale nie niewykonalne.

Kiedyś się uda.


2010.10.06 / Środa / 08:56 - My, dzieci z Dworca Centralnego

Jaką ja mam ładną fryzurę... ;P Póki co nie zamierzam obcinać włosów, choć w najbliższej przyszłości może najść mnie ochota by pierwszy raz w życiu udać się do fryzjera. Strzelę sobie wtedy jakąś fantazyjną stylizację. Ciekawi mnie też jakbym wyglądał z dredami... ;)

Zaraz wyruszam do pracy na dyżur ezoteryczny, ale zanim to uczynię wkleję kolejne zdjęcie z dnia wczorajszego, zrobione na peronie trzecim Dworca Centralnego. Bilety do Krakowa są podejrzanie tanie - dostanie się tam kosztowałoby mnie tylko o kilkanaście złotych więcej niż dostanie się do Puław. Może kiedyś odwiedzę naszą byłą stolicę, na razie jednak planuję jedynie wypad do Kielc. ;)

Przede mną dwa lub trzy dni pracy - wszystko zależy od tego czy do Puław pojadę już w czwartek czy dopiero w piątek. Niestety za darmo nikt nie chce ode mnie wziąć piątkowego dyżuru, wszystko wskazuje więc na to, że będę musiał iść wtedy do pracy. ;) Za to by kolega wziął ode mnie dyżur sobotni musiałem mu zapłacić 50 złotych. :P Cóż - wolność ma swoją cenę. :)


2010.10.05 / Wtorek / 19:08 - Randka pod gaśnicą

Romantyczne miejsce, romantyczny zakątek w kawiarni - przy wyjściu ewakuacyjnym i pod gaśnicą. ;)

Ja niby nie zwracam uwagi na figurę, alę panna Paulina jest tak zgrabna, że... Ach! ;D Dobrze, że na spotkanie przyszła w spodniach a nie w spódnicy, bo tym ciężej byłoby mi się zastosować do rady mojej siostry, która brzmiała - "Tylko się na nią nie rzucaj od razu tak jak na wszystkie inne dziewczyny". ;D Poza tym - uwaga, uwaga - panna Paulina nie tańczy! Tym sposobem jest ona trzecią nie-tańczącą dziewczyną spośród tych, które miałem przyjemność poznać. To się chwali, to się podziwia... ;)

A tak w ogóle to zachwyciła mnie swoją inteligencją i wszelkim zrozumieniem wszelkich spraw, a także swoim gustem muzyczno-filmowym. :) Być może po prostu myśli w podobny sposób do mnie i ma podobny pogląd na to wszystko co nas otacza. Choć tego, że nie lubi Borata jej nie daruję. ;D :P

Dzisiejszy dzień był wyjątkowy także dlatego, że moja wiecznie-wirtualna znajoma - panna Joanna, po dwóch latach znajomości wreszcie zdecydowała się na przysłanie mi swojego zdjęcia. ;) Odnotowuję więc ten fakt na swoim blogu i... Czekam na realne zapoznanie się - w takim tempie dobrniemy do niego już za jakieś osiem lat. ;) Może już za trzy lata poznam wreszcie jej nazwisko.

Z panną Pauliną zapewne spotkam się po raz drugi już niebawem - absolutnie najpóźniej 18 listopada, w dniu koncertu Renaty Przemyk, na który się wybieramy. Jakże miłe jest to, że oboje ją lubimy. :)

Dobrze... Oglądnę sobie jakiś marny, współczesny film na divx'ie by się troszczekę od-ekscytować. ;)


2010.10.05 / Wtorek / 17:53 - Panny Pauliny poznanie

Właśnie wróciłem z Warszawy, w której byłem na zapowiadanym spotkaniu - randce - z panną Pauliną. :) Spotkanie odbyło się o niemal półtorej godziny wcześniej niż to było planowane, gdyż panna Paulina musiała zdążyć na pociąg do Krakowa, do którego postanowiła się spontaniczne dzisiaj wybrać. Nasza krótka randka-nie randka rozpoczęła się od Kinoteką, następnie przeniosła do kawiarni Wedla w Złotych Tarasach i skończyła na pięknym i romantycznym Dworcu Centralnym. ;) Podobno byłem pierwszym osobnikiem poznanym przez panne Paulinę w Internecie, z którym zdecydowała się spotkać - i jedynym tak starym, któremu w ogóle odpisała. ;D Jak miło. :)

Ogólnie jestem bardzo zadowolony ze spotkania i chyba także pozytywnie zaskoczony - panna Paulina okazała się być na żywo jeszcze bardziej interesująca niż sobie to wybrażałem wcześniej. Jest także bardzo, bardzo, bardzo ładna i dlatego będzie stanowiła ozdobę pięciu kolejnych zdjęć, które tu zamieszczę. ;D

Ja nie jestem taki ładny, ale na niektórych z nich też się pojawię. :P

Idę zjeść obiad.


2010.10.04 / Poniedziałek / 10:36 - Sentymentalny telefon

Teraz nawet telefon mam sentymentalny... A raczej - kupiony przez sentyment. Bardzo głupi sentyment, a może po prostu zwykłą, czystą głupotę. ;)

Jeden Sony Ericsson to za mało, dlatego dzisiaj wybrałem się na swoje ukochane Ursynów do pewnej fajnej dziewczyny, od której kupiłem model K750i - duuuużo lepszy od K310i, który nabyłem kilka dni temu za, o zgrozo, większe pieniądze. K750i jest tak fajny, że aż wpłynął na zmianę mojego zdania na temat Ericssonów - od dzisiaj lubię je! :)

Choć swoją Nokię nadal lubię najbardziej. :P

Przede mną dzień odpoczynku. Jutro - dzień randki! :D Panna Paulina już wyraziła zgodę na pojawienie się na moim blogu więc wkrótce przyozdobię go jej urodą. ;) A co oprócz tego wyniknie ze spotkania? Czas pokaże.

Pora zapaść w sen.


2010.10.03 / Niedziela / 17:30 - Cień człowieka

Praca, praca, praca... A w trakcie pracy i poza pracą rozmyślanie o dziewczynach, a nawet nie tylko rozmyślanie lecz także konkretne działanie - we wtorek ma się odbyć moje spotkanie z panną Pauliną, która o dziwo nadal wyraża na to nie tylko zgodę ale i chęć. :D Nawet zostawiła mi dłuuugie nagrane na poczcie głosowej, za które dziękuję. :]

Co prawda wkrótce mam się też spotkać z panną Sylwią z Kielc ale chyba nie ma nic złego w tym, że umawiam się z dwiema dziewczynami naraz? ;) Tak już jest w moim życiu, że okresy zupełnej pustki przeplatają się z okresami, gdy poznaję dwie fajne dziewczyny naraz. Ciągnięcie dwóch srok za ogon kończy się oczywiście tym, że ostatecznie i tak jestem sam... ;( Zresztą nieważne to wszystko bo i tak dla żadnej z tych dziewczyn nie jestem kimś kogo mogłyby uznać za więcej-niż-kolegę... A ja chcę - wszystkiego! :P

Choć jak powiadają - przyjaźń też jest cenna. Zgadzam się. A skoro o przyjaźni mowa - wszystkiego najlepszego szanowna Aleksandro "Owieco" z okazji urodzin! :D

Poza tym... Ja i tak już nigdy się nie zakocham, prawda? ;(


2010.10.02 / Sobota / 16:06 - Zrytuał

Nie mam żadnego aktualnego zdjęcia więc zamieszczam taki oto portret łaciatego etui na telefon... Czy ktoś przypadkiem nie ma czegoś podobnego do sprzedania? W sklepach już nie można takiego nabyć, a chciałbym by mój k750i chronił się dokładnie w tym łaciatym modelu firmy SOX... ;) Swoją drogą - ciekawe co się stało z tym konkretnym egzemplarzem widocznym na zdjęciu? Trafił do śmietnika? Spłonął? Został podeptany i porwany? Pogryzł go rudy pies? ;o Bo w to, że nadal jest używany nie wierzę. ;)

Przede mną dwie rozrywkowe nocki, dwa dni wolne, trzy dni pracy i po pracy kolejny wyjazd do Puław. Dzisiaj zauważyłem, że w niedzielę odbędzie się w Lublinie kolejny koncert Closterkeller, a skoro akurat tam wtedy będę... Mógłbym iść. :P Niestety jestem ostatnio tak spłukany, że nie stać mnie nawet na bilet na koncert... Koniec tego, trzeba będzie wreszcie zacząć nieco oszczędzać, by pozbyć się minusa z konta. Póki co każda moja wypłata pokrywa minusa z poprzedniego miesiąca - taka sytuacja utrzymuje się mniej więcej od dwóch lat - czyli od czasu gdy bank zezwala mi na robienie minusa do sumy około 1000zł. ;(

Dzień przed koncertem w Lublinie Closterkeller zagra w Kielcach, a dwa dni wcześniej w Rzeszowie. Gdybym miał samochód pojechałbym na każdy z tych koncertów. ;D W ogóle gdybym miał samochód i prawo jazdy to jeździłbym nim może nawet zbyt często i zbyt daleko, a wtedy mogłby się pojawić jeszcze większe problemy z pieniędzmi.

Ostatnio namiętnie słucham soundtracku z filmu "Top Gun" - jednego z najlepszych soundtracków wszechczasów i zapewne najlepszego z lat osiemdziesiątych. Kiedyś już miałem ten album na kasecie, ale uległ on zniszczeniu... Teraz powrócił i to w rozszerzonej wersji! :) Uwielbiam klimat lat osiemdziesiątych.

Natomiast po wczorajszym obejrzeniu zdjęć na NK nie mogę się doczekać wyjazdu do Kielc. :D