2013.01.30 / Środa / 13:36 - She's still here with me

Po raz kolejny tworzę notkę kilka dni po tym, gdy wstawiłem zdjęcie. Będę musiał wytężyć mózg, by przypomnieć sobie co konkretnie się działo. Tak więc Asia odwiedziła mnie w domu, po raz czwarty, o ile dobrze liczę. Tym razem została tutaj aż na cztery noce, pobijając tym sposobem rekord. Cud, że wytrzymała tak długo. ;)

Otrzymałem od Asi kolejny prezent rzeczowy - książkę Pilipiuka, kolejną część "Wędrowycza". :) Wspaniale. Zdaje się, że można ten prezent zaliczyć już jako walentynkowy, gdyż ja także wręczyłem Asi prezent walentynkowy - bardzo ładny i miły w dotyku szlafrok, który zresztą Asia sama sobie wybrała, jeszcze w Puławach, gdy przeglądaliśmy razem Allegro. :) Podarowałem Asi także ramkę z naszym zdjęciem, takim samym jak to, które stoi u mnie na szafce, choć sama ramka jest inna. Trzecim prezentem walentynkowym będzie oczywiście wyjazd do Krakowa, do którego pozostały już niecałe dwa tygodnie.

Z wizyty Asi z pewnością cieszyłbym się jeszcze bardziej, gdybym był zdrowy i sprawny fizycznie. Niestety ból nie ustępował, odczuwałem go każdego dnia i każdej nocy. To dosyć żałosne, że przy tak młodej i niewyżytej seksualnie kobiecie nie mogę się wykazać, odczuwając ból w każdym członku mego ciała. Zamiast seksu skupiłem się więc na czym innym, głównie na filmach, których razem z Asią obejrzałem kilka, lub nawet kilkanaście. Asia po raz pierwszy widziała takie klasyki jak "Thelma i Louise", czy "Lśnienie". Na szczęście odrobiny seksu także zaznaliśmy, ale w domu, z rodziną za drzwiami, trzeba się hamować, nie można się czuć w pełni swobodnie. ;) Przede wszystkim jednak do seksu trzeba być zdrowym - bez zdrowia nawet nie ma się ochoty na amory... ;( Zdrowie ważniejsze niż miłość?

Odżywialiśmy się marnie, tym co przygotowałem w kuchni, a raczej tym, co tam znalazłem. Parówki, kiełbasa odsmażana, tosty z pasztetem, kakao z żółtym serem... Raz nawet trafiły się kotlety z ziemniakami. Nie można też zapominać o jednym jabłku, które Asia miała przyjemność zjeść. ;) Ach, prawdziwy kucharz ze mnie... Mistrz patelni. ;)

W środę lub czwartek wybraliśmy się nawet do Truskawia, samochodem. Po raz pierwszy od kilku miesięcy zasiadłem za kółkiem i po raz pierwszy w życiu jechałem samochodem po lodzie. Nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać - nie straciłem umiejętności i nawyków, nadal potrafię prowadzić, a lód wcale nie jest poważnym utrudnieniem, gdy jedzie się powoli. W tym roku sięgnę po prawo jazdy! To pewne. :P Sięgnę, ale czy je zdobędę? ;)

Podczas przeglądania zawartości mojej szafki odnalazłem kilka rzeczy, które można nazwać pamiątkami z przeszłości, takimi jakich Asia nie lubi. Szybko się ich pozbyłem, wyrzucając je do pieca.... Żegnaj pomadko Nivea z roku 2009.... Tym sposobem kolejne łącza z przeszłością znikły, zmieniły się w popiół, ustępując realnej teraźniejszości, prawdziwej miłości, którą jakimś cudem zostałem obdarzony. :) W gruncie rzeczy to bardzo miłe i przyjemne, a nawet wspaniałe, że Asia naprawdę jest częścią mojego życia, naprawdę udowoadnia, że mnie kocha i najwidoczniej nie zamierza zbyt szybko znikać, choć przecież na pewno znalazłaby mężczyznę, z którym byłoby jej lepiej.

Ach tak, pierścionki zaręczynowe też oglądaliśmy... W Internecie. Ciężko znaleźć ładny, ale odkładam pieniądze, gromadzę funduszę, zbieram setki złotówek... Póki żyję, póki jestem zdrowy - wiem czego chcę i wiem z kim tego chcę. :)


2013.01.28 / Poniedziałek / 18:59 - W pokoju Asi

Asia zmieniła kolor włosów, czego w ogóle nie zauważyłem. Czy ktoś z Was widzi, że ma teraz inny kolor włosów? :) Podobno trochę ciemniejszy, czy cóś... :P Oczywiście zarobiłem u Asi minusa za to, że nie zauważyłem żadnej zmiany, ale co z tego - plusów mam już tyle, że wystarczy mi ich jeszcze na pewien czas. ;)

Na zdjęciu widzimy właśnie pokoik Asi i jej koleżanek. Być może kiedyś jeszcze tam wpadnę, gdy będę miał siłę. Stan zdrowia pogorszył mi się na tyle, że nawet dojście na kampus od stacji metra było dla mnie nie lada wysiłkiem. ;(

Jak smutno umierać, mając tak wspaniałą dziewczynę i tak wiele spełnionych marzeń... ;( ;( ;(

Oczywiście Asia uwielbia moje marudzenie. :P Zaraz zarobię u niej kolejnego minusa. Za śmierć.


2013.01.28 / Poniedziałek / 18:58 - Akademiki SGGW

Zdjęcie przedstawia najbliższe okolice akademika Asi. Po raz pierwszy wszedłem do środka, zostawiając dowód osobisty u pani kontrolującej wszelkie wejścia i wyjścia. W pokoju akurat nie było żadnej z dwóch współlokatorek Asi, ale poznałem je przelotnie już wcześniej. Posiedzieliśmy troszeczkę, obejrzałem dokładniej wszystkie kąty, po czym wyruszliśmy w podróż do mojego leśnego domu. Muszę przyznać, że pokoik Asi jest bardzo fajny, o wiele fajniejszy niż wydawał się na zdjęciach, które wcześniej od niej otrzymałem. :)


2013.01.28 / Poniedziałek / 18:57 - Kampus SGGW zasypany śniegiem

Póki co znam tylko zaśnieżoną wersję kampusu SGGW, ale być może niebawem poznam tez zieloną, wiosenną, z pewnością jeszcze ładniejszą od obecnej. Oczywiście na kampusie bardzo mi się podoba, o czym wspominałem już wiele razy. Panuje tam pewien szczególny klimat - klimat nauki, młodości, mądrości i... Seksu. ;) Ach, być młodym i zdrowym studentem - oto moje marzenie, które nie może się spełnić. Na szczęście spełniło się jeszcze ważniejsze - mieć młodą, piękną, mądra, zdrową studentkę jako dziewczynę, partnerkę, ukochaną. Wiedziałem, że kiedyś się uda. ;)


2013.01.28 / Poniedziałek / 18:56 - SGGW

Wziąłem sobie cztery dni wolne, ponieważ mogłem. W pracy wystarczy przepracować 150 godzin, więc po przekroczeniu tej magicznej liczby chętnie biorę sobie dni wolne, aby wypoczywać, powracać do zdrowia, cieszyć się wolnością. Asia postanowiła dotrzymać mi towarzystwa przez te cztery dni, a ja postanowiłem pojechać po nią na jej słynny kampus.

Te cztery dni wolne miałem spędzić także na zadbaniu o swoje zdrowie, ale póki co polegało to tylko na tym, że udałem się do ośrodka zdrowia w Izabelinie i zapisałem się na wizytę u lekarza rodzinnego, którą wyznaczono mi na... Przyszły wtorek. Co się odwlecze to nie uciecze - wkrótce i tak dowiem się jaka straszna choroba sprawia, że tak podle się czuję.

Na zdjęciu uwieczniłem najdroższy akademik SGGW, jednak nie jest to akademik Asi. Tym razem akademik Asi poznałem nie tylko z zewnątrz, ale także od środka, gdyż skorzystałem wreszcie z zaproszenia i zwiedziłem jej pokój.


2013.01.25 / Piątek / 18:56 - Jeszcze żywy człowiek

Nadszedł ból, jakiego jeszcze nigdy nie zaznałem. Od rana do wieczora, przez cały czas, odczuwam ból w kręgosłupie, nogach, miednicy... Czy idę, czy siedzę, czy leżę, jest cały czas obecny. W ciągu jednego tygodnia stan mojego zdrowia bardzo się pogorszył. Postanowiłem wziąć sobie cztery dni wolne na koniec miesiąca, które wykorzystam na pójście do lekarza i pojechanie do szpitala, na prześwietlenie. Po odebraniu wyników mogę dowiedzieć się na przykład czegoś tak przyjemnego, jak to, że mam... Raka. To nie jest wykluczone... Mam dokładnie takie same objawy jak Mama. Mogę dowiedzieć się także czegoś lepszego, ale tak czy siak, ból pozostanie. Może po prostu jestem już tak bardzo stary, że wszystko musi mnie boleć?

Smutne to wszystko, szczególnie dlatego, że jako taki marny, schorowany facet, nie będę stanowił odpowiedniej wartości dla swojej ukochanej i młodej kobiety. W Krakowie mogę nawet nie mieć siły... Kopulować. ;)

Na pocieszenie kupiłem sobie ramkę, w której umieściłem nasze zdjęcie... Asia dostanie podobną, ładniejszą.

Przede mną dwa dni pracy i cztery dni wolne. Podobno Asia ma wtedy do mnie przyjechać, ma mnie odwiedzić w domu, bym właśnie z nią mógł jechać na badania i prześwietlenie. Wspaniale się mną opiekuje, wspiera mnie i jest po prostu... Kochana.

Przy takiej kobiecie nawet umierać jest fajnie. ;) Choć wolałbym żyć...

Ostatnio słucham dużo Archive... I Gogol Bordello... Czekam też na najnowszy album Nick Cave And The Bad Seeds oraz na czwartą płytę Yeah Yeah Yeahs, która ma się ukazać w kwietniu...


2013.01.23 / Środa / 13:52 - Uczniowie szkoły w roku 1991

Cała szkoła, wszyscy uczniowie i większość nauczycieli. Wśród nich Pan Michał - kto znajdzie mnie na zdjęciu? ;) Polecam powiększyć zdjęcie, klikając lupkę po lewej stronie. Na górze, trzecia dziewczyna od lewej, to moja pierwsza miłość - starsza ode mnie o dwa lata Nina, z noskiem zadartym do góry. Obecnie bardzo, bardzo koszmarna. :) Druga od prawej to dyrektorka szkoły, pani Tomczak, której wszyscy się bali. Ciekawe czy jeszcze żyje... Kiedyś nauczyciel był jednak autorytetem. Nie wiem, dobrze to, czy źle? Chyba dobrze. W socjaliźmie wszystko było lepsze. Nie słuchajcie bzdur z telewizji.


2013.01.23 / Środa / 13:46 - Podstawówka w tle

Szkoda, że dawniej nie robiło się tylu zdjęc, ile robi się teraz. Jedno z kilku ujęć, na którym widać szkołę, to właśnie to, które zamieszczam powyżej. Tata miał całkiem fajnego Zenita, robiącego fajne, klimatyczne zdjęcia, które sam wywoływał w naszej ciemni fotograficznej. Na zdjęciu widać mnie, nasz park - wtedy pięknie zadbany przez Tatę, dzisiaj kompletnie zarośniety, oraz szkołę, która wtedy miała biały kolor. Zawsze marzyłem o tym, by móc do niej chodzić przez nasz park, ale niestety nie było furtki, która prowadziłaby na teren szkoły, dlatego musiałem do niej chodzić naokoło. Właściwie było to tak daleko (przypominam - 200 metrów), że musiałem do niej jeździć rowerem. ;)

Ciekawe czy po śmierci można podróżować w czasie... Fajnie by było. O proszę, ile włosów kiedyś miałem. I wcale nie byłem chudy.


2013.01.23 / Środa / 13:39 - Moja dawna podstawówka w Sójkach

Moja pierwsza szkoła, w której uczyłem się przez cztery lata i jeden miesiąc. Znajdująca się jakieś dwieście metrów od naszego domu podstawówka, sąsiadująca z naszym parkiem, była szkołą pod wieloma względami wyjątkową, tak samo jak wyjątkowe było dzięki niej moje dzieciństwo. Klasa początkowo składała się z dwunastu uczniów, lecz już w czwartej klasie, po moim odejściu wynikającym z konieczności przeprowadzenia się pod Warszawę, został w niej tylko jeden chłopiec i dwie dziewczynki. W całej szkole uczyło się około pięćdziesięcioro dzieci, bo piąta klasa była ostatnią. Od klasy szóstej trzeba było już dojeżdżac do oddalonego o pięc kilometrów Kutna. Ja się na tę opcję nie zdążyłem załapać, ale moja starsza siostra zaliczyła dwie klasy kutnowskiej podstawówki. Patrzę na to zdjęcie i widzę miejsce, w którym stawiałem swój rowerek, początkowo biały, z niebieskimi błotnikami, później różowy Wigry 3, który dostałem na komunię. Widzę miejsce, w którym zbierałem kasztany, lub zamiatałem liście w ramach alternatywnych zajęć na świeżym powietrzu. ;) Okno po lewej, na dole, to moja trzecia klasa - jedyna sala z telewizorem, do której chodziło się wcześniej oglądać "Domowe przedszkole". Pamiętam jak uczono mnie składać sweter, by nie był pognieciony. Dwa następne okna to klasa druga, w której uczyłem się grać w szachy z kolegą Radosławem Lewandowskim - moim najlepszym przyjacielem z dzieciństwa, a okno po prawej to klasa pierwsza, która kojarzy mi się przede wszystkim z wycinankami z kolorowego papieru, które nigdy mi dobrze nie wychodziły. Myślę, że nie mam tak wielu wspomnień związanych z tą szkołą jak moja starsza siostra - ona żyła w młodości aktywniej niż ja. Ja tak naprawdę szkoły nienawidziłem od pierwszego, przepłakanego dnia w zerówce. Nie przepadałem za nią przez kolejne lata i nigdy nie chciało mi się do niej iść - spóźniałem się mimo tego, że mieszkałem najbliżej niej. Teraz jednak, po latach, gdy jestem starym, umierającym trzydziestolatkiem, czuję, że kocham swoją przeszłość, kocham tę szkołę, która już nie istnieje, kocham tamtych ludzi, którzy razem ze mną się zestarzeli.

Szkołę całkowicie zamknięto w kilka lat po naszym wyjeździe z Sójek. Kupił ją jakiś przedsiębiorca, który postanowił urządzić w niej hotel. Przez Sójki przebiega obecnie autostrada i pewnie to ona ma według właściciela przyciągać klientów. Zastanawiam się czemu ktoś miałby płacić 350 złotych za nocleg na takim podkutnowskim zadupiu, na którym nie ma absolutnie żadnych atrakcji, poza samym dworkiem przerobionym na hotel.

Od dwudziestu lat wybierałem się do Sójek, by obejrzeć miejsce, w którym żyłem przez dziesięć pięknych lat swojego dzieciństwa, ale jakoś nie mogłem się wybrać. Skoro jednak otworzono ten dworek i będę miał możliwość spędzenia nocy w tak wyjątkowym miejscu - w swojej dawnej szkole, w pokoju, który kiedyś był moją salą lekcyjną, i skoro mam z kim jechać, postanowiłem w tym roku ostatecznie wybrać się do Sójek, wynająć pokój, zwiedzić okolicę, a w nocy kochać się ze swoją dziewczyną w miejscu, w którym kiedyś się uczyłem. Siedząc w ławce jako mały chłopczyk nie spodziewałem się, że kiedyś w tym miejscu będę uprawiał seks! ;) Zresztą, nie wiedziałem wtedy czym jest seks...

Oczywiście najlepiej byłoby dostać się na miejsce własnym samochodem, a do tego przydałoby się prawo jazdy... Jak to było? Na obecnych egzaminach teoretycznych na pięćdziesiąt osób zdają trzy? ;) Uda się... :P

Oczywiście wszystko pod warunkiem, że nie umrę... A niestety...


2013.01.23 / Środa / 07:47 - Drukarka Brother HL-2130

Tania i dobra. :) Drukarkę mieliśmy od zawsze, nawet w czasach komputera Zx Spectrum. Trzy igłówki, dwie atramentówki, a teraz laserówka. I pomyśleć, że kiedyś najtańsza czarno-biała laserówka kosztowała sporo ponad 1000 złotych, a kolorowa ponad 4000 złotych. Obecnie czarno-białą kupiłem za 250 zł, a kolorowe kosztują nieco ponad 1000. Zabawne jest to, że niegdyś najtańsze igłowe stały się obecnie najdroższe - kosztują niemal 2000 zł. Ach, bardzo lubię postęp techniczny...

Pozostaje tylko pytanie - co ja w ogóle mam drukować? ;) Drukarki używam sporadycznie, kilka razy w ciągu roku. No cóż, przynajmniej toner będzie mi wystarczył na długie lata. :P

Siedzę dzisiaj w domu z Mamą i palę w piecu. Na dworze bardzo zimno, w domu około 10 stopni Celcjusza. Moje przeziębienie chyba minęło, ale plecy bolą tak jak nigdy przedtem...

Zdaje się, że za styczeń zarobię niewiele... Asia wkrótce jednak ma podjąć pracę, choć chyba nie tak ciekawą i niemoralną jakby się wcześniej mogło wydawać... Z jednej strony szkoda, z drugiej - bardzo dobrze.


2013.01.22 / Wtorek / 16:10 - Władca Pierścieni

A jednak nie musiałem pracować, skorzystałem z możliwości wyjścia do domu ze względu na zły stan zdrowia...

Ostatnio zabrałem się za "Władcę Pierścieni" Tolkiena. Zakupiłem go na wspaniałej promocji w Merlinie, z zamiarem podarowania Asi, ale ostatecznie postanowiłem zatrzymać tę trylogię dla siebie... :P Zresztą w małżeństwie i tak wszystko wspólne... ;)

Kości bolą mnie coraz bardziej... Cały czas. Rak jądra z przerzutami na kości?


2013.01.21 / Poniedziałek / 21:02 - W swoim zgrzybiałym pokoju

Czarno na ścianach... :( Rakotwórczo. Na wiosnę zabiorę się za zwalczenie tego grzyba silnymi środkami chemicznymi. Latem być może zabiorę się za malowanie? Miałem malować w zeszłym roku, ale choroba Mamy sprawiła, że porzuciłem ten pomysł...

Miałem dwa dni wolne, które poświęciłem na powracanie do zdrowia. Dopało mnie przeziębienie i nadal mocno trzyma, ale mimo tego jutro musze iść na dziesięciogodzinny dyżur, bo nie udało mi się go nikomu oddać, mimo tego że oferowałem za niego 50 złotych. :P Trudno, trochę się pomęczę, ale przynajmniej nie stracę pieniędzy, a nawet je zarobię. Przydadzą się, bo wczoraj zakupiłem drukarkę laserową, którą prawdopodobnie jutro dostarczy kurier. Drukarki laserowe są teraz naprawdę tanie, w porównaniu z tym ile kosztowały dawniej. Ja za swoją zapłaciłem 250 złotych, a postanowiłem ją kupić, gdy skończył się tusz w naszej atramentowej drukarce. Za nowy tusz musiałbym zapłacić 100 złotych, dlatego stwierdziłem, że lepiej zdecydować się na laserówkę i mieć święty spokój na kolejne lata...

W środę miałem iść z Asią do kina, ale zostaję w domu, bo Tata dowiedział się o pogrzebie w rodzinie, na który będzie musiał się wybrać. Mama nie może zostać w domu sama, więc ja musze zostać z nią. Przy okazji będę pełnił funkcję palacza w piecu. ;)

Młodsza siostra ma egzamin praktyczny na prawo jazdy za dwa dni. Domyślam się, że nie zda, pozostaje tylko pytanie, w którym momencie obleje? Na egzaminach teoretycznych obowiązują nowe zasady, jest dużo trudniej, ludzie nie zdają prawie w ogóle, a ja będę musiał taki egzamin zdać na wiosnę. Spoko, dam radę...

Posiadanie samochodu i posiadanie Asi motywuje mnie do zdania obu egzaminów, teoretycznego i praktycznego. Najwyższa pora, po niemal czterech latach... Ech.


2013.01.21 / Poniedziałek / 20:52 - Widok z sedesu

Łazienkę też trzeba na blogu upamiętnić... Tylko ścian po drugiej stronie lepiej nie pokazywać, bo straszą... Gdy już nie będziemy tu mieszkać, gdy teraźniejszość stanie się odległą przeszłością, przyjemnie będzie zobaczyć na zdjęciu dawną łazienkę - paskudną, zgrzybiałą, straszną. To najcieplejsze pomieszczenie w naszym domu. Okropne lustro na ścianie, przywiezione jeszcze z poprzedniego domu, mające ponad 20 lat, od dawna obiecuję wymienić na nowe. Zabieram się za to już od kilku lat... Kiedyś się uda. Jak wszystko.


2013.01.20 / Niedziela / 01:20 - Czekolada od Asi

Tym razem Asia czekała na mnie z siatką wypełnioną słodyczami, a konkretnie dwiema paczkami ciastek i pięcioma tabliczkami mojej ulubionej białej czekolady. :) Co prawda tej czekolady do dnia wczorajszego w ogóle nie znałem, ale rano kupiłem ją sobie w Żabce, w pracy skosztowałem i uznałem za najsmaczniejszą białą czekoladę jaką jadłem. ;) Przy okazji jest też bardzo tania - kosztuje mniej niż 2 złote. Asia dostarczyła mi zapas na kilka kolejnych dyżurów. ;) W tej pracy nie jadam kanapek, odżywiam się wyłącznie słodyczami i nie jest to dobre dla moich finansów - obliczyłem, że miesięcznie wydaję na słodycze około 200 złotych. Kanapki, jak wiadomo, są darmowe, bo można je zrobić ze składników znalezionych w domu, kupionych za pieniądze Taty. ;)

Wspominam niekiedy czasy, gdy Mama była zdrowa i pytała się mnie zawsze po skończonym dyżurze co będę jadł, gdy wrócę do domu... Piękne czasy przeminęły, ale Mama na szczęście nadal się trzyma. Ja, póki co, też...

Właściwie to piękne czasy nie przeminęły, Asia sprawia, że te obecne też takie są... Jakże pusto byłoby bez niej.

Notka zawierała lokowanie produktu... Tak.


2013.01.20 / Niedziela / 01:18 - Mam wspaniałą dziewczynę

Asia stale udowadnia, że jest wyjątkowa. Zadziwia mnie tym, że potrafi przyjechać do mnie do firmy na 22:00, gdy kończę dyżur, tylko po to, by odwieźć mnie do mojego autobusu. Dzięki temu spędzamy razem godzinę, a przecież każda godzina spędzona z Asią jest dla mnie bezcenna. :) Przyjemnie jest ją stale widywać w holu Orco Tower, czekającą na mnie.

W pracy zaszły zmiany na gorsze. Po wprowadzeniu nowego programu wszystko się sypie, łącznie z moją średnią. To naprawdę żałosne, że w tak poważnej firmie nie można znaleźć choćby jednego porządnego informatyka, który wiedziałby jak napisać sprawnie działający program. Mimo tego wszystkiego nie narzekam za bardzo, robię swoje, nie przejmując się gorszymi wynikami. Udało mi się nawet pobić rekord smsów wysłanych przeze mnie w ciągu jednej godziny, sprężyłem się i robiłem wszystko, by wysłać ich jak najwięcej, a zarazem, by były w miarę sensowne i długie. Udało mi się napisać 205 smsów, ale byłem po tym kompletnie padnięty i nie zamierzam tego w przyszłości powtarzać. Wystarczy standardowe 90 na godzinę...

Rozchorowałem się i z tego powodu nie zapraszałem Asi do domu rodzinnego na niedzielę. Nacieszę się jej bliskością w Krakowie, podczas naszego walentynkowego wyjazdu. :) Mam naprawdę wyjątkową dziewczynę, która traktuje mnie dokładnie tak jak to sobie wymarzyłem... Zadziwiające. I naprawdę piękne...


2013.01.17 / Czwartek / 00:34 - Z kominiarką mi do twarzy

Kominiarka, którą sobie kupiłem na Allegro, okazała się być strzałem w dziesiątke. Dzięki niej zakończyły się moje problemy z zamarzniętym nosem i ogólnie całą twarzą, które pojawiały się przy każdym przejściu przez las w niskiej temperaturze. Dzisiaj wyjątkowo ważne było dbanie o to, bym nie zmarzł, gdyż już zaczęła mnie dopadać choroba - zwykłe przeziębienie, lub grypa. W pracy czułem się marnie, bolało mnie gardło, miałem kłopoty z koncentracją i oglnie byłem osłabiony, ale mimo tego jutro ponownie muszę iść na dyżur, tym razem krótszy o trzy godziny. Dzisiaj miałem najgorszy wynik w całej mojej dwumiesięcznej karierze w firmie, której nazwy tu nie podam. :) Nie tylko z powodu złego stanu zdrowia, ale także z powodu nowej aplikacji, którą się teraz posługujemy, a która co pewien czas się zacina. Nowa aplikacja ma dwie zalety - możliwość oglądania zdjęć przysłanych przez klientów oraz zabezpieczenie przed przypadkowym wylogowaniem, które dotychczas zdarzyło mi się trzykrotnie. Zdjęcia klientów to dla mnie nic nowego, bo funkcja ta sprawnie działała w dwóch poprzednich firmach, ale pracownicy, którzy nigdy w nich nie pracowali mieli dzisiaj wielki ubaw, oglądając penisy naszych szanownych rozmówców.

Dla kontrastu wczoraj zająłem pierwsze miejsce, załapując się na premię w postaci dodatkowej godziny doliczanej do sumy godzin przepracowanych w miesiącu. Póki co nadal zajmuję drugie miejsce na rankingu ogólnym. Asia wczoraj przyjechała po mnie o godzinie 22:00 do firmy, by odwieźć mnie na Młociny. Doceniam jej poświęcenie i obiecuję tak samo poświęcać się dla niej. ;) Dzisiaj wracałem sam, ale kiedyś powinien nadejść taki dzień, gdy po pracy będę po prostu wracał do niej. Do swojej ukochanej. Do żony.

Możliwe, że jeszcze wcześniej nadejdzie czas, gdy będziemy razem pracować w jednej firmie, ale stanie się tak pod warunkiem, że Asia zostanie przyjęta po napisaniu testu. Nie ma doświadczenia, ale ma coś, na co zawsze jest zapotrzebowanie - sprawnie działający mózg. :) Nie wiecie nawet jak ciężko jest znaleźć pracownika z mózgiem. Przy okazji Asia jest także mocno przebojowa. :)


2013.01.16 / Środa / 00:29 - Do Krakowa Polskim Busem

Zarezerwowałem nie tylko hotel w Krakowie, ale także bilety na autobus, a raczej autokar, którym się tam dostaniemy. Firma Polski Bus od dawna wydawała mi się interesująca, w zeszłym roku nawet chciałem się ich pojazdem wybrać do Pragi, ale ostatecznie zmieniłem plany. Najważniejsze, że za 25 złotych można dojechać z Warszawy do Krakowa, co w porównaniu z kosztującym ponad 60 złotych pociągiem jest bardzo dobrą alternatywą. Czas podróży porównywalny, cena mniejsza o ponad połowę.

Polski Bus ma teraz przystanek końcowy i początkowy na mojej pętli autobusowej na Młocinach, dlatego charakterystyczne czerwone autokary widuję codziennie. Z Młocin wyruszają w kierunku morza, w którym ja także chętnie wyruszę, gdy nadejdzie lato. Powinienem już myśleć o wybraniu się z Asią na letni wypoczynek, gdyż zakładam, że latem nadal będziemy razem. W zasadzie to zakładam, że już zawsze będziemy razem, nie myśląc wcale nazbyt optymistycznie, a jedynie realistycznie. :)

Rzeczywistość stała się piękna.


2013.01.14 / Poniedziałek / 23:05 - Krzywe ciało

Leżąc w swoim łóżku, oglądając film "Kiedy Harry poznał Sally", zrobiłem sobie takie oto zdjęcie. Zrobiłem też kilkanaście innych, ale tylko na tym nie było widać mojego członka, dlatego postanowiłem zachować tylko to. Będzie upamiętniać moje marne ciało z początku roku 2013. Ostatnio przytyłem i jestem teraz o 5 kilogramów cięższy, jednak nie za bardzo wiem, gdzie te 5 kilogramów się znajduje. Na powyższym zdjęciu widać, że jestem niesymetryczny, krzywy, nierówny, niezdrowy. Najgorsza jest ta zapadnięta klatka piersiowa i wystające żebra oraz kości miednicy. Niestety jest to wynikiem mojego zaniedbania, a przede wszystkim jedzenia śniadań, obiadów i kolacji w łóżku, na lewym boku. Ostatnio staram się tego unikać, gdyż zwyczajnie moje ciało już tego nie wytrzymuje, odpowiadając bólem na każdą próbę zjedzenia czegokolwiek na lewym boku. Nadal jadam w łóżku, ale teraz grzecznie i kulturalnie siedzę, zamiast leżeć. ;)

Wspaniale byłoby mieć prawdziwie męskie, umięśnione, zdrowe i wysportowane ciało. Chciałbym je mieć przede wszystkim po to, by dawać szczęście swojej ukochanej, gdyż mi osobiście w zupełności wystarcza to, które mam. Może kiedyś porządnie przytyję i nawet będę przypominał człowieka? ;)

Pamiętam jak w w roku 2011, podczas mojego pobytu we Wrocławiu, gdy koleżanki poszły już na dworzec PKP, a ja stanąłem nago przed lustrem znajdującym się w pokoju, pomyślałem, że jestem okropny, że nigdy nie będę miał żadnej dziewczyny, bo tak chudego, paskudnego cieleśnie faceta, żadna kobieta nie zechce. Zdołowałem się wtedy i zrobiło mi się smutno, ale życie bywa zaskakujące i oto dzisiaj mam kobietę, w dodatku piękną, która jednak z jakiegoś powodu mnie zechciała. Tak oto, zupełnie niezależnie ode mnie, smutek zmienił się w radość, samotność zmieniła się w miłość. Szkoda tylko, że kiedyś życie zamieni się w śmierć, a moje ciało, w proch... W dodatku tego prochu będzie niewiele. ;)


2013.01.14 / Poniedziałek / 09:33 - 21 finał WOŚP w Warszawie

Fajerwerki były cacy. Asia jako Pandzia też. :) Pandzia, ponieważ Asia założyła czapeczkę-pandę, w której wyglądała ślicznie, a przy okazji jeszcze młodziej - jak licealistka. ;) Nie mogłem się powstrzymać i zaproponowałem sesję foto - Asia cała naga, ale na głowie czapka-panda. :P Już zacieram łapki. :P

Czekanie przez ponad pół godziny na pokaz sztucznych ogni sprawiło, że porządnie zmarzłem, ale mimo tego warto było - jeszcze nigdy w życiu nie widziałem na żywo tak ładnych fajerwerków. Po zakończeniu Światełka Do Nieba poszliśmy z Asią pieszo na Plac Bankowy, a następnie odwiozłem ją pod akademik na Ursynów. Miałem wziąć ze sobą aparat do filmowania w FullHD i faktycznie go wziąłem, tyle że bez baterii, którą po naładowaniu zostawiłem w domu... Łeeee. Nie będę miał w swoim teledysku o Asi ujęć z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale może będzie jeszcze okazja, by sfilmować czapkę-pandę mojej kochanej Pandzi. ;)


2013.01.13 / Niedziela / 09:03 - Kliker

Bardzo przydatne urządzenie zupełnie odmieniające oblicze mojej pracy - kliker, nazywany przeze mnie zliczaczem. Dzięki niemu jestem w stanie kontrolować ilość smsów, które wysyłam w ciągu godziny, by nie spaść poniżej wymaganych dziewięćdziesięciu. Dotychczas nie było to zbyt ważne, bo wciąż jestem na tak zwanym stażu, ale w piątek staż się kończy i będę musiał się wyrabiać z smsami. Póki co jest łatwo - bywa, że wymaganą dziewięćdziesiątke udaje mi się nastukać już po 35 minutach pracy. W tym miesiącu ponownie nieźle mi idzie, jestem póki co na drugim miejscu rankingu ogólnego, pracując dzięki temu za jakieś 14-15-16 złotych brutto za godzinę.

Ciekawe czy Asia naprawdę przyjdzie no firmy w lutym i będziemy pracować razem? :) W tym roku chyba przydałoby się razem zamieszkać w jakiejś wynajmowanej kawalerce... Póki co jadę się spotkać ze swoją ukochaną przed dyżurem. Równo za miesiąc będziemy razem w Krakowie. :)

Wszystko pięknie, tylko szkoda, że tak bardzo bolą mnie wszystkie kości, zupełnie jak człowieka, który ma raka...


2013.01.11 / Piątek / 22:33 - Peron

Dworzec Centralny po remoncie jest jednak ładniejszy niż przed nim. Na peronach mamy porządne wyświetlacze, a bilety można kupować w automatach, przypominających bankomaty. Już za miesiąc będę tu wsiadał razem z Asią do pociągu, który zawiezie nas do Krakowa - miasta, w którym spędzimy cztery dni, w tym Walentynki. :) Postanowiłem urozmaicić nieco tegoroczne Walentynki, korzystając z faktu, że po raz piewszy mam je z kim spędzić - zamówiłem duży, trzyosobowy pokój w krakowskim hotelu, na trzy noce, korzystając z promocji, dzięki której płaci się tylko za dwie. Skoro zarobiłem za grudzień więcej niż się spodziewałem, to mogę troszkę zaszaleć. ;) Asi pomysł się spodobał i jestem bardzo, bardzo szczęśliwy, że będę z nią spędzał ten czas.

W niedzielę obejrzymy razem fajerwerki pod Pałacem Kultury, na kolejnej odsłonie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Oboje po raz pierwszy. :)


2013.01.11 / Piątek / 22:33 - Dworzec Warszawa Śródmieście

Przypomniałem sobie, że stacja pkp Warszawa Śródmieście jest połączona przejściem podziemnym z Dworcem Centralnym, dlatego ostatnio właśnie tą drogą dostaję się do firmy. Szkoda tylko, że nie ma bezpośredniego przejścia podziemnego ze stacji Metro Centrum na dworzec Warszawa Śródmieście, wtedy mógłbym dostawać się do firmy bez wychodzenia na powierzchnię, unikając wszelkiego rodzaju opadów. :)


2013.01.10 / Czwartek / 21:37 - Spontaniczna randka w pizzerii

Dziewczyna promieniejąca radością. :) Bardzo, bardzo często się uśmiecha. Człowiek sam się stale raduje patrząc na tę uśmiechniętą buźkę. :)

Ponownie spadł śnieg, lub coś w tym rodzaju, jest już nieco zimniej, ale nie można tego nazwać prawdziwą, mroźną zimą. Po wyjściu z pizzerii przeszliśmy się na stację Metro Świętokrzyska, a ja co jakiś czas kierowałem w stronę swojej ukochanej aparat, raz w trybie fotograficznym, raz w trybie filmu, bo stale zbieam materiał do kilkuminutowego filmiku o Asi, zwanego przeze mnie na wyrost teledyskiem. ;) Myślę, że po roku związku będę miał odpowiednią ilość materiału. Może nawet uda się tam wmontować jakąś lekko erotyczną scenę, choć w sumie każda scena z Asia jest lekko erotyczna. ;) Ta dziewczyna mnie podnieca, a nie jest łatwo podniecać takiego weterana serwisów erotycznych, który po dziesięć godzin dziennie wpatruje się w zdjęcia gołych bab i pisze zboczone smsy. :> Ech...

Ach, byłbym zapomniał. Za grudzień zarobiłem tyle pieniędzy ile nie udało mi sie nigdy zarobić w żadnej innej firmie. Krótko mówiąc - przeniesienie się do obecnego miejsca pracy było bardzo opłacalne i wpłynęło na mnie bardzo pozytywnie. Czyli jednak miałem rację buntując się i wychodząc w sierpniu z pracy w połowie dyżuru, pozostawiając Białołękę za sobą. :) Poza tym Asi ciężko byłoby mnie odwiedzać po pracy, gdybym tam nadal pracował. ;)

Nie ma to jak Śródmieście. Nie ma to jak spacerowanie po nim z ukochaną dziewczyną.


2013.01.10 / Czwartek / 21:33 - Ach ten dekolt

Ach, moja malutka Kuleczka. :) To zdjęcie powstało w pizzerii, w której poza jedzeniem pizzy mam nawyk obmacywania Asi i ciągłego zerkania w jej dekolt. Tym razem pizzę wybrała Asia, ja postanowiłem się do niej dostosować i w ostatczności uznałem, że wybór był dobry i ciekawy. Co prawda nigdy jeszcze nie jadłem tak pikantnej pizzy, ale zjadłem ją z przyjemnością. :) Szkoda tylko, że zamówiliśmy małą, bo pragnąłem oszczędzić 4 złote. Od teraz już zawsze będziemy zamawiać dużą pizzę w La Tomatina. :P

Bardzo podoba mi się ta fotogeniczna bluzka Asi. :) W ogóle trzeba przyznać, że Asia to bardzo fotogeniczna dziewczyna, która na zdjęciach wygląda tak samo pięknie jak na żywo. Na zdjęciach nie czuć jednak jej pięknego zapachu, w którym tak uwielbiam sie rozpływać... :) A dekolt? Jest po prostu cudowny... :P

Oczywiście wnętrze Asi też jest cudowne. :) Będę to podkreślał. ;) I jest ona bardzo inteligentną kobietą. :) To także będę podkreślał.


2013.01.10 / Czwartek / 21:31 - Asia czekająca w holu Orco Tower

Cudownie, Asia wciąż na mnie czeka. :) Po miesiącu nie znikła z mojego życia, wciąż w bardzo piękny sposób udowadnia mi, że coś jednak dla nie znaczę, choćby poprzez zaproponowanie, że przyjdzie wieczorem do firmy i odwiezie mnie metrem do mojego autobusu na Młocinach. :) To naprawdę przesympatyczne, że Asia sama z siebie proponuje spotkania, w dodatku na miejscu zjawiła się z torebką, w której znajdował się prezent dla mnie, kupiony zupełnie bez okazji - książka "Kroniki Jakuba Wędrowycza" Pilipiuka i pomadka Nivea, w moim przypadku kultowa. ;) Jakże ostatnio jest mi ciepło na sercu.

Na zdjęciu uwieczniłem Asię siedzącą na sofie w Orco Tower. To ważne miejse, bo właśnie tutaj ujrzałem Asię po raz pierwszy, wyglądającą mniej więcej tak samo jak na tym zdjęciu, lecz z odsłoniętym dekoltem, z tego co pamiętam. ;) Uznałem, że skoro moja ukochana przyjechała tu aż z Ursynowa, tylko po to by się ze mną spotkać, to powinniśmy spędzić trochę więcej czasu i zaprosiłem ją na pizzę, w pizzerii, w której już raz byliśmy, i którą postanowiłem nazywać naszą pizzerią. :P Tym razem zapamiętałem jej nazwę - La Tomatina. Polecam gorąco, bardzo fajne miejsce.

Jezusie, jaka Asia jest piękna... Ach tak, oczywiście ma też piękne wnętrze, o czym już wspominałem. :) I piękne jest jej podejście do mnie...


2013.01.09 / Środa / 01:13 - Dogłębna analiza wnętrza Asi

Ukochana Asia poczytała wczoraj trochę mojego bloga i stwierdziła, że we wpisach stale chwalę jej urodę, a niewiele piszę o jej równie atrakcyjnym wnętrzu. Uznałem, że faktycznie ma rację, że tak właśnie robię, zachwycam się tu jej wyglądem, a pomijam jej cechy charakteru, jakby była tylko ładną laleczką. Zrobiło mi się głupio, ale szybko usprawiedliwiłem się w następujący sposób - po pierwsze nie każdy życzy sobie, by opisywać publicznie jego wnętrze, myślałem, że Asia tego nie chce, a po drugie znam Asię dopiero od miesiąca, więc to co teraz napiszę o jej wnętrzu, mogę w przyszłości chcieć odwoływać, gdy poznam ją lepiej. Na szczęście mam rozbudowany instynkt oraz umiejętność rozpoznawania ludzkich charakterów po dość krótkim czasie, którą nabyłem najprawdopodobniej w pracy, podczas setek tysięcy rozmów z wariatami. ;) Instynkt podpowiada mi - to jest ta właściwa dziewczyna, na którą warto wszystko postawić, której można zaufać, której nie można nie kochać.

Gdybym chciał w skrócie napisać jaka jest Asia, to mógłbym użyć kilku wartościowych przymiotników takich jak dobra, porządna, poważna, uczciwa, mądra, radosna. W stosunku do mnie zaangażowana, czuła, robiąca plany na przyszłość, wiedząca czego chce, nie bawiąca się uczuciami, będąca na "tak". Najchętniej jednak opisując Asię użyłbym przymiotnika normalna, który w tym popieprzonym świecie ma naprawdę dużą wartość. Nie chodzi o normalność nudną, a o normalność interesującą, stanowiącą obietnicę stabilizacji, braku głupich problemów i poważnego podejścia do związku.

Przydałoby się jednak dokładniej scharakteryzować Asię, skoro ma to być dogłębna analiza jej wnętrza. Póki co poznałem swoją Brzoskwinkę w sytuacjach takich jak randka we dwoje, spotkanie z moją rodziną, wspólny wypoczynek w domu, prace domowe, spacery, zakupy i zbliżenia intymne. Nie wiem jeszcze jak Asia zachowuje się w większym gronie, wśród swoich znajomych, oraz w gronie swojej rodziny. Myślę jednak, że nie powinienem się spodziewać niczego nowego, bo Asia zawsze jest tak samo fajna i nie będzie sytuacji typu - gdy jesteśmy we dwoje to jest wspaniale, a jak pojawiają się koleżanki, lub co gorsza koledzy, to mnie olewasz. ;)

Jaka jest Asia? Asia jest dziewczyną ze wsi, co nie jest bez znaczenia, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że dziewczyny z miasta są okropne i zepsute, szczególnie te z Warszawy. ;) Asia jest dziewczyną inteligentną, mądrą i ambitną, w szkole dobrze się uczyła, na studiach radzi sobie wyśmienicie, po zdobyciu tytułu magistra planuje dalszą edukację. Można z nią oglądać dobre filmy, bez obawy o to, że nie zrozumie o co chodziło w "Pulp Fiction". ;) Czyta książki, w dużo większej ilości niż ja (chyba każdy czyta dużo więcej niż ja), nie ogląda seriali dla debili, typu "M jak miłość", czy "Klan". Stoi po tej kulturalniejszej stronie ludzkości. ;) Nie do końca wiem jakiej muzyki słucha, ale wychwala najlepszy według mnie utwór zeszłego roku, wraz z teledyskiem, czyli Die Antwoord "Baby's on fire", więc jest dobrze. :P Nie szlaja się po klubach w poszukiwaniu przygód, szanuje się, choć można się z nią napić wódeczki. ;)

Ma bardzo poważne podejście do miłości i związku, a przede wszystkim do wierności. Czuć to na każdym kroku i pod tym względem ufam jej niemal w stu procentach. Nie lubi gdy wspominam o swoich dziewczynach z przeszłości, więc po kilku próbach dałem sobie z tym spokój, a nawet poczułem się zawstydzony, że w ogóle próbowałem to robić. Usunąłem więc wszelkie zdjęcia związane z przeszłością uczuciową z telefonu i z Facebooka, a przede wszystkim wyrzuciłem jedno zdjęcie, które nosiłem w portfelu od niemal czterech lat. Przy Asi przeszłość przestała się liczyć, zapragnąłem razem z nią spojrzeć w o wiele lepszą przyszłość. :)

Według moich obserwacji Asia jest dziewczyną, która lubi się podobać mężczyznom. Skutecznie przyciąga męski wzrok eksponując swoje wdzięki, nosi duże dekolty, rajstopy podkreślające jej figurę, ubiera się kobieco, robi sobie ładny makijaż, chodzi na wysokim obcasie. Marzyłem o takiej kobiecie. :) Bardzo mi się to w Asi podoba, że jest świadoma swojej kobiecości i nie stara się jej ukrywać. Oby tylko zawsze odmawiała propozycjom wspólnego wypicia kawy lub przekazania numeru talefonu, składanym przez nieznajomych mężczyzn, jak to miało miejsce tuż przed naszym pierwszym spotkaniem. :)

Asia jest normalna pod względem podejścia do małżeństwa i rodziny. Chce zostać żoną i mamą, co mnie niezwykle cieszy, bo moim zdaniem właśnie o to w życiu chodzi. Już teraz mówi, że przyjęłaby moje oświadczyny, ale rozsądnie nie każe mi się z tym spieszyć (a ja na szczęście jestem dosyć rozsądny). Asia marzy o ślubie i weselu, o białej sukni, welonie i wszystkich tych duperelach, za którymi ja nie przepadam, ale które muszę zaakceptować jako jej szczęśliwy wybranek, a raczej kandydat na wybranka. ;) Już zbieram pieniądze na pierścionek zaręczynowy, garnitur, a przede wszystkim na wesele, gdyż mój nowatorski pomysł z biletami chyba się nie przyjmie. ;) Cudownie będzie kiedyś oświadczyć się swojej ukochanej, która od tego czasu stanie się moją narzeczoną, a następnie ujrzeć obok siebie Asię jako pannę młodą, by w końcu spełnić swoje największe marzenie życiowe - mieć dobrą żonę. Taką, z której jest się naprawdę dumnym, której chce się cały czas mówić - kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię. Warto wspomnieć, że Asia potrafi gotować, co przecież ma duże znaczenie. ;)

W łóżku Asia jest najwspanialszą dziewczyną jaką miałem. Nie tylko oczekuje, bierze i wymaga, ale także daje najwspanialszą rozkosz, robiąc to w najlepszy możliwy sposób, czym sprawia, że mężczyzna chce się dla niej starać tak bardzo jak to możliwe. Obiecuję sobie, że zostanę kochankiem idealnym, ale póki co jeszcze mi do tego ideału daleko - bolą mnie kości, opadam z sił, a czasem łapie mnie kolka, zupełnie jak podczas długiego biegu. Poza tym podobno za dużo gadam w sytuacjach intymnych. ;) Asia jest spontaniczna, otwarta, pełna życia, cudownie okazuje uczucia, dba o mężczyznę - całowaliśmy się już na pierwszej randce, do łóżka także trafiliśmy dosyć szybko. Zarazem mam przy Asi wspaniałe poczucie, że nie jest, jak to się nieładnie określa, puszczalska. Będzie tylko dla mnie, tak samo jak ja będę tylko dla niej. Czy można trafić lepiej?

Asia ma silny charakter, nie pozwala sobą manipulować, ani się wykorzystywać, potrafi zdecydowanie i samodzielnie kierować swoim życiem. Z tego co widzę, potrafi podjąć decyzję dotyczącą jej samej, bez zbędnych konsultacji ze mną. ;) Mam tu na myśli decyzję w sprawie pracy, o której dowiedziałem się dopiero po fakcie. Mimo tego Asia jednak liczy się z moim zdaniem i później pytała, czy na pewno nie będzie mi przeszkadzać to, że postanowiła pójść do takiej pracy. Sam nie wiedziałem co czuję, ale wszystko jest już nieaktualne, gdyż ostatecznie Asia wycofała się z tego, całkiem ciekawego, pomysłu. :P Raz lub dwa razy odczułem także jej tendencję do popadania w małe foszki, niemal zupełnie bez powodu. Raz nawet zostałem zaatakowany niemiłym zwrotem, po którym zrobiło mi się trochę smutno, ale na szczęście szybko doczekałem się przeprosin. Zresztą to się nie liczy, bo moja ukochana miała wtedy okres. ;) Ja osobiście, jako człowiek bardzo łagodny, nigdy nie zamierzam być w żaden sposób agresywny.

Asia jest powszechnie lubiana, często się uśmiecha, jest wesoła, sympatyczna i miła. Wykazuje się też tym co jest dla mnie bardzo ważne - ma dystans do siebie. Nie traktuje się tak jakby była pępkiem świata. Jest przebojowa i odważna. Ma bardzo fajny głos, jest kontaktowa, rozmowna, bystra i zabawna. Z pewnością także tolerancyjna, skoro akceptuje, a może nawet kocha kogoś takiego jak ja, łącznie z moim fotoblogiem i tendencją do robienia setek zdjęć. ;) Wydaje się, że nie jest materialistką, która od swojego mężczyzny będzie wymagać, by zarabiał coraz więcej i więcej. Nie czuję przy niej żadnej presji, do niczego mnie nie zmusza, pozwala mi być sobą, nie krytykuje mnie. To wszystko sprawia, że sam staram się być coraz lepszy, pozbywając się swoich wad, starając się nie popełniać błędów. Nie robię sobie już takich żartów jak dawniej, staram się być poważny, bo bardzo mi na Asi zależy. Jej uroda, jej piękno, jest niepodważalne, ale nie jest to tylko piękno zewnętrzne. Nie chciałbym jej nigdy wypuścić z rąk właśnie ze względu na charakter, na to ciepło, które ma w sobie. Właśnie o takiej dziewczynie marzyłem, choć nie wierzyłem, że piękne wnętrze może iść w parze z tak atrakcyjnym wyglądem. Najlepiej jest spojrzeć człowiekowi w oczy, w nich widać wszystko, a ja chciałbym do końca życia patrzeć w oczy mojej ukochanej, jakimś cudem obecnej dziewczyny - Asi. W przyszłości Asi Górki - jeśli spełnią się kolejne marzenia... Córka Julia, syn Piotr...

A co widać w moich oczach?


2013.01.07 / Poniedziałek / 21:13 - Miesiąc z Asią

Dzisiaj minął miesiąc naszej znajomości, a zarazem miesiąc naszego związku. :) Mimo wolnego dnia wybrałem się do Warszawy, kupiłem różową różyczkę, czekoladki i pomknąłem po raz kolejny na Ursynów. Zanim tam dotarłem, spędziłem dwie godziny z kolegą, z którym przeszedłem się pieszo przez całe Śródmieście. Miałem czekać na Asię w jednym z wielu budynków na kampusie SGGW, ale skończyła zajęcia wcześniej i spotkaliśmy się na jednej ze ścieżek. Przy okazji poznałem tez jej współlokatorkę, jedną z dwóch która w przyszłości ma być świadkową na ślubie Asi, a raczej na naszym ślubie, jeśli wszystko dobrze pójdzie. ;) Niektórzy mogą pomyśleć, że robienie takich planów po miesiącu znajomości, po miesiącu związku, jest niepoważne, ale ja wiem swoje, wiem co czuję i wiem czego chcę. Chciałbym mieć Asię przy sobie już zawsze, bo dokładnie takiej dziewczyny od zawsze szukałem. :) Czas pokaże, czy Asia naprawdę jest tak dobra jak to teraz czuję, ale jedno jest pewne, to co zawsze było dla mnie ważne - Asia jest przepiękna. Jako trzydziestoletni dziwak nie wierzyłem już chyba w to, że będę miał tak śliczną dziewczynę, tak dokładnie wpasowującą się w mój gust, ale moje marzenie spełniło się i teraz mogę powiedzieć swojej ukochanej, patrząc jej prosto w oczy, że jest najpiękniejsza na świecie, i że bardzo ją kocham. Chciałbym stale ją przekonywać, że jestem dobrym facetem, dobrym człowiekiem, wbrew temu co niektórzy tutaj o mnie wypisują w komentarzach. Od dzisiaj jestem jeszcze lepszy, bo ze względu na wspólnie spędzony miesiąc i na to, że mam już wspaniałą kobietę, postąpiłem niezwykle szlachetnie - skasowałem wszystkie pornosy, które miałem na dysku. Całe 50 gigabajtów. To już nie są żarty - dzięki miłości swojej dziewczyny jestem zdolny do wszystkiego. ;)

Ten miesiąc minął bardzo przyjemnie. Na zawsze już pozostaną w mej pamięci nasze pierwsze randki, nasze pierwsze pocałunki, rozmowy, poznawanie się. Piękne było to, że Asia tak szybko sama zaproponowała, że odwiedzi mój dom rodzinny i zgodziła się pojechać ze mną na cały tydzień do Puław. Właśnie to mi się w Asi najbadziej podobało przez ten miesiąc, że była dziewczyną na "tak". :) Jak miło być akceptowanym, lubianym, kochanym przez kogoś kto jest dla nas tak bardzo ważny.

Dziękuję Ci Asiu za wszystkie wspólnie spędzone chwile, za uczucie, którym mnie obdarzyłaś, za ciepło, spontaniczność i namiętność. Za poważne podejście do pozornie niepoważnego człowieka, który jest w stanie zrobić dla Ciebie... Wszystko. Nawet mogę z Tobą iść na tego nieszczęsnego Hobbita - moje poświęcenie nie zna granic. ;)


2013.01.07 / Poniedziałek / 21:11 - Akademik Asi

Bardzo lubię kampus SGGW, a miejsce widoczne na powyższym zdjęciu szczególnie dobrze mi się kojarzy. Akademik Asi, pod którym dokładnie miesiąc temu zakończyła się nasza pierwsza randka. Na szczęście nie ostatnia. :) Byłem tam już wiele razy, zawsze szczęśliwy, zawsze uradowany, że mam tak wspaniałą i mądrą dziewczynę, studentkę całkiem niezłej uczelni, którą wiele lat temu kończył mój Tata. Mam zamiar wpadać tam wielokrotnie, a to odprowadzając Asię po kolejnym spotkaniu, a to przychodząc po nią przed kolejną randką. Z Asią zamierzam randkować już do końca życia, nawet wtedy, gdy zostanie moją żoną. :) Od dzisiaj wiem już jaki rozmiar pierścionka zaręczynowego będzie potrzebny - taki, który mieści się na moim małym palcu. ;)


2013.01.07 / Poniedziałek / 21:09 - Smoleńsk

Mają ludzie swoje pasje... Kiedyś miałem poglądy jakby-prawicowe, teraz mam jakby-lewicowe. Wątpię jednak, bym kiedykolwiek jeszcze wziął udział w jakimkolwiek głosowaniu. Po co tracić czas? Jesteśmy tylko pyłem... Czekamy na trzecią wojnę światową.


2013.01.06 / Niedziela / 12:39 - Grzyb, pleśń, wilgoć

Paskudztwo. Coś takiego rozrasta się w naszym domu. Nie chodzi o tego kwiatka oczywiście, który tak w ogóle jest sztuczny, tylko o te okropne, czarne, mokre plamki na ścianach. Dom jest słabo ogrzewany, mieszkamy na bagnach, więc panuje tutaj duża wilgotność powietrza, a poza tym w tym roku Tata postanowił oszczędzić na wkładach do pochłaniaczy wilgoci, kupując takie po 2 złote, zamiast po 25. Do tego latem mieliśmy pewną awarię na strychu, związaną właśnie z wodą... Efekt jest taki, że wstyd kogokolwiek zapraszać do naszego domu, zwłaszcza do mojego pokoju, który ze względu na trzy zewnętrzne ściany, wygląda pod tym względem najgorzej. Wstyd pokazywać takie ściany na photoblogu, dlatego właśnie to robię. :) Wstyd mi. Najgorsze, że taki grzyb jest podobno szkodliwy dla zdrowia, a nawet rakotwórczy.

Ten dom powinno się spalić, zupełnie jak w filmie "Co gryzie Gilberta Grape", choć tam akurat razem z domem spalili także zwłoki zmarłej matki... Nie sądzę, by ktoś chciał się tutaj wprowadzić, gdy nasza rodzina opuści ten dom. Prawdopodobnie pójdzie on do rozbiórki i w dalekiej przyszłości, gdy będę przyjeżdżał z dzieckiem i żoną do Truskawia, w miejscu mojego rodzinnego domu będzie rosła trawa. Smutne to trochę.

Moja ukochana dziewczyna wybiera się w tym roku do ciekawej pracy... Jeszcze ciekawszej od mojej. Musi uzbierać pieniądze na wesele. ;) Ja nie muszę, gdyż swojej rodzinie i znajomym zaproponuję pierwszy w Polsce system sprzedaży biletów na wesele. Lubię nietypowe rozwiązania. :P


2013.01.04 / Piątek / 08:59 - Together

Po raz trzeci gościłem Asię w swoim leśnym domu. Niestety w tym roku nasz dom rodzinny został zaatakowny przez wilgoć, przez grzyba, przez pleśń, co obiawia się tym, że ściany w moim pokoju stają się czarne. Wygląda to paskudnie, jest szkodliwe dla naszego zdrowia i wstyd mi zapraszać swoją piękną dziewczynę do tak paskudnego domu, ale trudno się mówi - nie mam na to wpływu, że Tata postanowił przenieść rodzinę w sam środek Puszczy Kampinoskiej. Miło ze strony Asi, że w ogóle ma od czasu do czasu chęć do mnie przyjechać. ;) Wizyta na pewno była dla niej fascynująca, choćby dlatego, że pokazałem jej jak przechodzę najlepszą grę świata, czyli "Prince of Persia", z 1990 roku. ;D No proszę, jaki jestem stały w uczuciach - kocham tę grę już od 23 lat - moja miłość nigdy nie przemija. ;)

Tym razem Asia nie musiała pokonywać naszej okrutnej drogi leśnej, gdyż Tata przewiózł nas moim samochodem w obydwie strony. Niemniej ze wzgledu na trudne warunki panujące w puszczy postaram się jak najrzadziej zapraszać Asię do domu rodzinnego. Z pewnością jednak będę się starał jak najczęściej zapraszać ją do Puław. :) Asia jest przewspaniałą dziewczyną i było mi bardzo przyjemnie od piątku do czwartku. Ach. :)

Spędziłem ze swoją ukochaną siedem dni i sześć nocy, co jest moim rekordem. Jeszcze z żadną dziewczyną nie spędziłem tak długiego czasu. :) Po odprowadzeniu Asi na kampus SGGW zrobiłem sobie spacer przez połowę Ursynowa, rozmyślając po drodze o minionych dniach, a nawet o minionych latach, ciesząc się z tego, że życie tak wspaniale mi się ułożyło pod względem uczuć, a także tęskniąc za swoją małą, ukochaną, piękną Brzoskwinką. :)

W pracy dostałem premię uznaniową, za właściwe podejście do obowiązków i coś tam jeszcze... Ach, jaki dobry ze mnie pracownik. ;) Miło, że zostałem doceniony. Miło, że nie muszę wkurwiać się na firmę, w której pracuję. Niemiło jednak, że od lutego nie będzie już kursować metro w nocy. Bilety strasznie zdrożały, a ZTM zamyka metro na weekendowe noce, bo podobno mało kto z niego korzysta. Powiem krótko - a to skurwiele. Złamane chuje.


2013.01.02 / Środa / 23:40 - Asia na drodze do miłości

Zdjęcie zrobione w busie, którym wraz z Asią powróciłem do Warszawy. Jakże uwielbiam ten profil twarzy! :) Szkoda, że to już koniec naszego kilkudniowego pobytu połączonego z erotycznym wypoczynkiem, ale w lutym, gdy Asia upora się ze wszystkimi obowiązkami na studiach, będziemy mogli pojechać do Puław ponownie. Ja żadnych obowiązków nie mam, poza chodzeniem do pracy i zarabianiem pieniędzy. Obiecuję sobie, że przynajmniej raz w tygodniu będę się spotykał z Asią, choćby nie wiem co. Oczywiście będę próbował spotykać się ze swoją ukochaną częściej, nawet jeśli ma to oznaczać przeszkadzanie jej w pisaniu pracy magisterskiej. ;) Moje druga połówka bardzo dobrze radzi sobie na studiach, jest więc nie tylko piękna, ale także mądra. Ach. ;)

7 stycznia mija miesiąc naszej znajomości, a także miesiąc naszego związku. Nie ma to jak rozpocząć związek w tym samym dniu, w którym się poznało. :P W lutym Walentynki, które po raz pierwszy będę miał z kim spędzić. :) Prezent już zamówiony. Ja podobno dostanę najnowszą płytę Nick Cave And The Bad Seeds. Słodko. W rok 2013 wszedłem jako szczęśliwy człowiek, którego samotność już nie dotyczy. Mam nadzieję, że Asia mi ufa i wie, że traktuję ją poważnie, tak poważnie jak żadnej innej dziewczyny dotychczas. Powinna już wiedzieć, że naprawdę ją kocham, jednak będę starał się jej to udowadniać, przez... Resztę życia. :)

Asia nie wróciła do swojego akademika na Ursynowie, tylko wraz ze mną przyjechała do lasu, do domu rodzinnego. To jej trzecia wizyta w moim marnym domu, ja natomiast mam poznać jej dom i rodzinę dopiero na wiosnę. Może będę już wtedy miał prawo jazdy, dzięki któremu zawiozę Asię do jej rodziny swoim samochodem? Gdy ma się kobietę, trzeba się starać. Kocham, więc mam motywację... Jest dobrze.


2013.01.02 / Środa / 11:21 - Śniadanie zrobione przez Asię

Rok 2013 przywitaliśmy w mieszkaniu siostry, pijąc i jedząc na bardzo ładnie przygotowanym przez nią przyjęciu. Tuż przed północą wyszliśmy na balkon, by oglądać sąsiadów puszczających sztuczne ognie i rzucających w siebie petardami. Nie udało nam się wypić całości litrowej wódki, choć ja bardzo się starałem pomóc. O dziwo wszyscy obudziliśmy się bez kaca i dosyć wcześnie. W rok 2013 wszedłem z ukochaną kobietą u boku i chciałbym w ten sam sposób, z tą samą kobietą wejść w kolejny i kolejny i kolejny...

Asia przygotowała mi dzisiaj śniadanie. Cóż za cudowna kobieta. Dogadza mi na wszelkie możliwe sposoby. :)

Za cztery godziny opuszczamy mieszkanie siostry i wracamy do Warszawy. Zabieram Asię na jeszcze jedną noc do siebie, do swojego gnijącego domu w lesie. Wcześniej wstąpię jeszcze do firmy, podać dyspozycje, oraz do Merlina po duży plecak, z którym teraz będę podróżował.

Pobyt w Puławach był bardzo przyjemny, zyskałem nowe doświadczenia, lepiej poznałem samego siebie, a przede wszystkim lepiej poznałem swoją ukochaną. Teraz kocham ją jeszcze bardziej! :)


2013.01.01 / Wtorek / 02:40 - Wspólne przywitanie roku 2013

Rok 2013 przywitaliśmy w mieszkaniu siostry, pijąc i jedząc na bardzo ładnie przygotowanym przez nią przyjęciu. Tuż przed północą wyszliśmy na balkon, by oglądać sąsiadów puszczających sztuczne ognie i rzucających w siebie petardami. Nie udało nam się wypić całości litrowej wódki, choć ja bardzo się starałem pomóc. O dziwo wszyscy obudziliśmy się bez kaca i dosyć wcześnie. W rok 2013 wszedłem z ukochaną kobietą u boku i chciałbym w ten sam sposób, z tą samą kobietą wejść w kolejny i kolejny i kolejny...