2016.01.13 / Środa / 21:55 - Pora sprzedać obiektyw

Bieda zajrzała mi w oczy, więc muszę sprzedać swój stary obiektyw od lustrzanki. Jest taki sobie, ani dobry, ani zły, po prostu zwyczajny obiektyw dodawany do zestawu, bez rewelacji. W przyszłości będę musiał kupić inny uniwersalny obiektyw, bo ten, który posiadam obecnie jest zbyt wyspecjalizowany, by nadawał się na przykład do robienia zdjęć podczas wyprawy rowerowej.


2016.01.11 / Poniedziałek / 09:30 - Fajerwerkowa Zuza

Zuza uśmiechnięta na zdjęciu, choć tak naprawdę chyba nieco zmartwiona tym, że nie podzielam jej pomysłu na to, byśmy zostali parą. Co więcej, pojawiła się ostatnio inna dziewczyna, z którą zacząłem dużo rozmawiać, najstarsza ze wszystkich jakie dotychczas poznałem. Oprócz tego nadal chce się ze mną spotkać rowerowa Ania, która także wydaje się być bardzo fajna. Tak zaczyna się dla mnie ten rok - trzy wartościowe dziewczyny są mną w jakiś sposób zainteresowane. Czego można chcieć więcej?

Po pokazie fajerwerków przeszliśmy się z Zuzą do Złotych Tarasów, po których pokręciliśmy się trochę. Zuza pracowała w tamtejszym Empiku dawno temu, gdy powstały Złote Tarasy. Z galerii handlowej poszliśmy na wyremontowaną halę Dworca Centralnego, która moim zdaniem teraz gorzej wygląda. Na koniec ja poszedłem do pracy, a Zuza wróciła do siebie na Bemowo.

Skoro o Empiku mowa, to warto wspomnieć o Merlinie.pl, moim ulubionym sklepie internetowym, który pod koniec roku, akurat przed najbardziej dochodowym okresem, rozpadł się zupełnie. Na stronie sklepu można było przeczytać głupi komunikat, że sklep zmienia się, by świadczyć jeszcze lepszą jakość usług, ale czytałem artykuł o tym jak to Merlin.pl nie płacił swoim dostawcom za towary, przez co wszyscy dostawcy traktowanie przez niego w ten sposób zmówili się i ogłosili, że nie wydadzą kolejnych towarów, jeśli nie dostaną zapłaty za poprzednie. Podobno Merlin.pl zwlekał z zapłatą nawet rok. Bezsensowny przykład pataologii współczesnego kapitalizmu. Podobno Empik też stosuje takie techniki. Czy naprawdę nic nie może być dzisiaj normalne? Wszyscy muszą wszystkich oszukiwać?

Możliwe, że Merlin.pl już się nie odrodzi, a szkoda, bo naprawdę lubiłem ten sklep i wydałem u nich dziesiątki tysięcy złotych w ciągu ostatnich siedmiu lat. Kawał historii.


2016.01.11 / Poniedziałek / 09:29 - Światełko Do Nieba 2016

Fajerłorksy! Być może właśnie w tym momencie umarł David Bowie? W niedzielę pojechałem pod Pałac Kultury, gdzie przed swoim dyżurem spotkałem się z Zuzą. Obejrzeliśmy razem pokaz fajerwerków, czyli tak zwanego Świetełka Do Nieba. Trwał on około pięciu minut i jak zwykle był efektowny, ale tym razem oglądałem go spod samego Pałacu, a właśnie wtedy wygląda najfajniej. Próowałem zrobić jakieś dobre zdjęcie używając mojego nowego obiektywu, ale wyszły mi same przeciętne.


2016.01.10 / Niedziela / 07:04 - Zuza mnie chce

Zuza ogłosiła ostatnio, że chciałaby bym był jej mężczyzną, albo jak to się mówi - chłopakiem. Takie cuda nieczęsto zdarzają się w moim życiu, więc koniecznie muszę się tym pochwlalić, bo podbudowuje to moje ego. Po wielu miesiącach spędzonych u boku Gosi, która mnie nie chciała, i której później ja też już nie chciałem, odkąd poznałem jej stosunek do różnych spraw i różnych ludzi, doznaję takiej oto odmiany. Szkoda tylko, że ja sam nie mam w planach związania się z Zuzą, a nie mam, bo wcale nie uważam, że do siebie pasujemy. Piszemy ze sobą każdego dnia od dwóch miesięcy, spędzamy razem noce od czasu do czasu, oglądamy razem filmy, pod koniec tego miesiąca jedziemy do Gdańska, a jutro idziemy razem oglądać Światełko Do Nieba, ale tak naprawdę przecież nic szczególnego nas nie łączy. Dziwna sprawa... A najdziwniejsze jest zaangażowanie Zuzy, która przecież sama stwierdziła podczas naszego ostatniego spotkania, że jesteśmy do siebie źle dopasowani. Hmm...

Spędziłem całą noc nas swoją stroną internetową, na której dodałem wreszcie wszystkie zdjęcia z majowej wyprawy rowerowej. Samo dodanie zdjęć zajęło mi siedem miesięcy, więc ile czasu zajmie mi stworzenie opisów? Poza tym chciałem rozbudować też inne działy, które póki co są kompletną pustynią... Tragedia, umrę wcześniej niż to wszystko dokończę...

Dzisiaj dowiedziałem się, że mój przyjaciel Jacek rozstał się ze swoją narzeczoną, z którą ma synka. Jeśli kiedyś perkusista Piotr rozstanie się ze swoją dziewczyną, uznam, że ze współczesny świat jest już stracony i nie warto go ratować.

Na koniec temat długu publicznego. Jakiś czas temu zmalał on z 22 tysięcy na osobę do około 18 tysięcy na osobę. Stało się to wtedy, gdy partie polityczne przekazały bankom pieniądze emerytów. Po pieniądzach nie ma już śladu, a dług publiczny ponownie urósł i teraz wynosi 25 tysięcy na osobę. Dzisiaj mamy kolejną zbiórkę WOŚP, a ja ponownie przypominam - dług publiczny Polski powiększa się w ciągu 12 godzin o taką sumę, jaką uzbiera dzisiaj Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Bankierzy, którzy rządzą naszym światem, nie okradają nas na skromne miliony i miliardy dolarów. Po zabójstwie Lincolna i Kennedy'ego opanowali sztukę kradzieży trylionów dolarów. Tymczasem Gosia, moja niedoszla dziewczyna, stoi właśnie po stronie banków.

Jeżeli mam mieć w przyszłości dziewczynę, to musi ona być naprawdę mądra, inaczej nie będę jej potrafił szanować, nie mówiąc mi już o tym, że nie będzie mi ona imponować. Tylko jak w morzu współczesnych głupców znaleźć kobietę nie tylko mądra, ale także taką, która będzie mnie chciała?

Wszystko to zdaje się być mało ważne, bo stale czuję na sobie oddech śmierci. Jeżeli dobrze się czuję, to trwa to najwyżej miesiąc. Później wszystko wraca do bolesnej normy z zawrotami głowy i powiększonymi węzłami chłonnymi. W sumie nic nie ma dla mnie już dużego znaczenia... Może poza prawdą, którą zacząłem cenić bardziej niż cokolwiek innego.


2016.01.05 / Wtorek / 22:41 - Płyty kupione w roku 2015

Miała być jedna płyta na miesiąc, ale kupiłem o jedną więcej. Nie był to zbyt ciekawy rok pod względem muzycznym, bo nie odkryłem niczego wielkiego. Najbardziej w roku 2015 ekscytowałem się muzyką, której nie mogłem kupić na płytach, ponieważ nie została ona na nich wydana w naszym kraju. W kwietniu odkryłem, że dwie dziewczyny z Rosji, dzisiaj zupełnie zapomniane, wydały w swoim kraju płyty, które do nas nigdy nie trafiły. Śpiewają na nich w swoim ojczystym języku i jak dla mnie wypadają świetnie. Mam na myśli twór o nazwie Tatu, który na początku minionej dekady był bardzo popularny. W kwietniu odkryłem w Internecie ich dwie rosyjskojęzyczne płyty i nie odrywałem się od nich przez cały miesiąc. Było to bardzo fajne zjawisko, bo zawsze żałowałem, że po pierwszej płycie w języku rosyjskim nie powstały kolejne, aż nagle okazało się, że jednak powstały, tylko nie trafiły do naszego kraju. Trzecią płytę dziewczyny wydały same, bez pomocy wielkiej wytwórni. Wiem, nie jest to ambitna muzyka, ale jak dla mnie jedyna w swoim rodzaju, która zawsze znajdowała droge do mojego serca. Emocjonowałem się nią w tym roku tak samo jak wtedy, gdy usłyszałem Lenę Katinę i Julię Volkową po raz pierwszy. Moją drugą muzyczną miłością z roku 2015 jest włoszka, zapomniana w dzisiejszych czasach, słuchana przeze mnie intensywnie w dzieciństwie, a dopiero teraz w pełni przeze mnie doceniona. Mam tu na myśli Sabrinę, słynną piękność z dużymi piersiami, której utwór "All of me" uznaję za najlepszy jakiego słuchałem w tym roku. Jej płyty także nie mogłem kupić, bo nigdy nie została wydana na kompakcie. Nawet na Allegro nie ma takiego czegoś jak pierwsza płyta Sabriny na CD. Najwidoczniej była ona wydana tylko na kasetach magnetofonowych i płytach winylowych. Zadziwiające. Miałem mnóstwo radości wracając do tej muzyki, na którą teraz patrzę zupełnie inaczej. Italo disco pełną gębą!

Przechodzę jednak do płyt, które kupiłem. Wśród nich także znajduje się zespół z mojego dzieciństwa, bardzo głupi, a zarazem bardo fajny, do którego coraz częściej ostatnio wracałem. Oto lista płyt:

Halina Frąckowiak - Mały Elf: Zawsze przeze mnie lubiana piosenka "Serca gwiazd" nakłoniła mnie do zakupu tej płyty i przekonania się co jeszcze nagrała Halina Frąckowiak. Nie mam w zasadzie pojęcia kim ona jest, nigdy jej nie widziałem i znałem wcześniej tylko dwie lub trzy piosenki. Płyta była tania, więc ją kupiłem i nie pożałowałem - bardzo fajny głos, nastrojowe utwory, choć wśród nich tylko kilka jest naprawdę wyjątkowych.

The Truth And The Light - Music From The X Files: Po obejrzeniu całego serialu "The X Files" na dvd zapragnąłem sięgnąć po płytę z lat dziewięćdziesiątych, zawierającą muzykę z odcinków pojawiających się w kilku pierwszych seriach. Płyta jest bardzo ciekawie skonstruowana, bo na muzykę nałożone są dialogi z serialu, nagrane tak, by wydawało się, że dobiegają z daleka, tworzą pogłosy, są ukryte w tle. Całość jest bardzo klimatyczna i nadaje się idealnie do... Zasypiania. To właśnie tej płyty słuchałem w roku 2015 najczęściej, bo bardzo często włączałem ją sobie przed snem. Zazwyczaj w połowie płyty odpływam kompletnie, więc słabo znam jej drugą część.

Placebo - Without You I'm Nothing: Wcześniej miałem tylko jedną płytę Placebo, pierwszą, a po drugi ich album sięgnąłem ot tak, uznając, że poszerzę nieco kolekcję. Druga płyta nie już tak dobra jak pierwsza i mało jej słuchałem, choć zawiera kilka ważnych utworów. Daleko jej jednak do debiutu, który z początku jest trudny do przyswojenia, a później zostaje w głowie już na zawsze.

The Offspring - Americana: Ostatni w miarę dobry album zespołu, od którego zacząłem słuchać muzyki rockowej. Na swojej piątej płycie utracili już niemal całkowicie to co było ich główną zaletą - wyjątkowe brzmienie gitar, kojarzące mi się zawsze z Bliskim Wschodem. W swoim czasie ten zespół brzmiał tak, jak żaden inny, ale na czwartej i piątej płycie poszedł w stronę komercji i łagodnego, wesołego grania. Płyte kupiłem przez sentyment, pod koniec lat dziewięćdziesiątych spędziłem przy niej trochę czasu, mimo wszystkich jej wad.

Muse - The 2nd Law: Pierwszy płyta Muse jaką kupiłem, będąca obecnie ich przedostatnim albumem. Zespół nadal trzyma wysoki poziom, jest przebojowy, energetyczny i charakterystyczny. Bardzo ciekawa płyta, zawierająca dużo zapadających w pamięć, wyróżniających się utworów. Ciekawym zabiegiem jest jednak połączenie w przedostatnim utworze muzyki rockowej z dubstepem, dzięki czemu uzyskano bardzo nowoczesne brzmienie.

American Graffiti - Original Soundtrack: Cudowny film, jeden z najlepszych w dziejach kina, wypełniony charakterystyczną muzyką z końca lat pięćdziesiątych i początku sześćdziesiątych. W filmie muzyka ta spisuje się wspaniale, szczególnie, że nagrano ją w niezwykły sposób, ustawiając wielkie kolumny na sali gimnastycznej w szkole, dzięki czemu uzyskano nietypowy pogłos. Soundtrack składa się z dwóch płyt, a piosenki przeplatane są oryginalną audycją radiową Wolfmana Jacka z tamtych lat. Świetne upamiętnienie tamtych czasów, które tak pięknie pokazano w filmie, choć bez filmu album radzi sobie trochę gorzej.

Tatu - Dangerous And Moving: Anglojęzyczna namiastka rosyjskiego wydania tej płyty. Dziewczyny nigdy nie śpiewały dobrze po angielsku, robią to w dosyć denerwujący sposób, ale na płycie znajduje się kilka dobrych utworów, z "Friend or foe" na czele. Najchętniej kupiłbym rosyjskie wydania, ale w Polsce ich nie ma.

The Chemical Brothers - Further: Kultowy dla mnie zespół wypala się coraz bardziej. Ich przedostatnie dzieło, czyli właśnie ten album, jeszcze daje się słuchać, ale najnowsze, czyli płyta z roku 2015, to już całkowita porażka i mielenie w kółko tego samego. "Further" kupiłem przez sentyment, ale posłuchałem tylko raz i nie wracałem do niego ponownie. Ich muzyka zestarzała się bardzo, gdy porówna się ją z nadal dla mnie nowoczesnym i najbardziej współczesnym dubstepem.

Lana Del Rey - Ultraviolence: Nie wierzyłem, że ten album jest dobry, trzydziestosekundowe urywki, których słuchałem na Allmusic nie przekonały mnie zupełnie, ale po odsłuchaniu całej płyty okazało się, że jest to prawdziwy skarb, niemal tak samo dobry jak słynny debiut Lany Del Rey, będący jak dla mnie najlepszą płytą pierwszej połowy tej dekady. Drugi album jest bardziej nastrojowy, tajemniczy, wypełniony po brzegi świetnymi utworami. Zdecydowanie najlepsza płyta jaką kupiłem w tym roku.

2 Unlimited - Real Things: Zespół z mojego dzieciństwa, śmieszny i głupawy, słynny i modny w tamtych czasach, dzisiaj już zupełnie zapomniany. Miałem ten album na kasecie i słuchałem go bardzo często w okolicach roku 1995. Muzyka jest bardzo ciekawa, będąca energetycznym połączeniem rave i dance, wokalistka ma bardzo dobry głos, ale rapujący wokalista zawsze był porażką. Bez niego ten zespół nie byłby co prawda sobą, ale trzeba przyznać, że wydaje się on być zbędnym elementem 2 Unlimited. Teksty są tak proste, głupie i komiczne, że lepiej się w nie nie wsłuchiwać.

2 Unlimited - No Limit!: Do sentymentalnej kolekcji dołączyłem też tę płytę 2 Unlimited, kupując ją oczywiście na Allegro, bo w sklepach nikt już ich nie sprzedaje. Ta muzyka zawsze dodaje mi energii i zawsze chętnie jej słucham, mimo całej tej głupoty i tandety nadal darzę ją wielkim sentymentem. Poza tym uważam, że muzycznie zespół stoi na naprawdę wysokim poziomie i gra coś czego w taki sposób nie grał po nich już nikt. Pierwsza muzyka elektroniczna jakiej słuchałem w swoim życiu.

Lana Del Rey - Honeymoon: Trzeci album Lany Del Rey okazał się być niestety gorszy od dwóch poprzednich. Co prawda nadal można na nim znaleźć utwory wyjątkowe, takie jak doskonały, najlepszy nowy utwór słyszany przeze mnie w tym roku - "High by the beach", ale całość jest zbyt senna i za mało przebojowa. Możliwe, że wielka Lana wypala się już powoli, choć w tym przypadku nie można mówić o niej samej, bo ani nie pisze ona tekstów do swoich utworów, ani nie robi do nich muzyki. Jest sztucznym tworem, produktem, który jednak na dwóch pierwszych płytach bardzo ceniłem.

Hey - Hey: Na koniec roku sięgnąłem po płytę ze swojej młodości, pierwszą płytę zespołu Hey jakiej słuchałem. Do dzisiaj uważam, że właśnie ta płyta jest najlepsza. Nie jest już tak ważna jak wcześniejsze, ale za to ma bardzo wyrównany, bardzo wysoki poziom. Zawsze słucham jej od początku do końca i cieszę się, że teraz wydano ją w normalnym pudełku. Dawniej była dostępna tylko w ośmiokątnympudełku, które nie wpasowywało się ładnie w już posiadaną kolekcję płyt.

Mimo że zacząłem w tym roku słuchać muzyki także w Internecie, na aplikacji Spotify, nadal planuję kupować płyty kompaktowe. Po kilku dniach se Spotify mogę tylko potwierdzić, że nie ma to jak prawdziwe posiadanie realnej, fizycznie namacalnej płyty, któa leży sobie na półce. Z płyt tak łatwo nie zrezygnuję - jako pierwszą na styczeń zamówiłem trzeci album Patti Smith, którą dopiero wczoraj tak naprawdę odkryłem dzięki... Spotify.


2016.01.04 / Poniedziałek / 00:42 - Trzy dni roku 2016 za nami

Czas szybko mija, mamy już czwarty dzień roku 2016, niedzielę, która jest dla mnie wolna. Zostałem w domu i marznę razem z siostrą. Pieska już z nami nie ma, bo zjawił się jego właściciel i zabrał go do siebie. Trafił do nas dzięki mojemu ogłoszeniu, które zamieściłem na Facebooku. Wszystko fajnie, tylko z powodu tego ogłoszenia musiałem ponownie zarejestrować się na tym szatańskim serwisie i póki co nadal na nim jestem. Wstyd i hańba, ale wkrótce pewnie znowu się skasuję... Tak czy siak do przekazania informacji o znalezionym psie Facebook nadał się doskonale, właśnie dzięki temu, że znajduje się na nim tak dużo ludzi.

Zabrałem się za porządkowanie swojego pokoju. Wypełniłem cztery, stojące na szafie pudła z Black Red White, ładując do nich rzeczy, które przez lata leżały w jednym dużym pudle w mojej szafie. Znalazłem wśród nich instrukcję obsługi do naszego starego samochodu, który Tata dostał od Kampinoskiego Parku Narodowego. Wystawiłem instrukcję na Allegro i może ktoś ją kupi, bo z tego co widzę to wszystkie dostępne tam instrukcje są w złym lub bardzo złym stanie, a nasza jest w idealnym, bo przez wszystkie te lata leżała w pudle.

Jutro znowu idę do pracy, tym razem nie na liderski dyżur tylko na normalny, smsowy. Ciekawostką jest, że do naszej firmy ma wkrótce przyjść Jacek, który właśnie stracił pracę w Black Red White. Zdaje się, że ciężko mu się ostatnio żyje, więc może przynajmniej praca w naszej firmie będzie dla niego lekka i w miarę przyjemna. To już trzecia firma, w której będziemy razem pracować.


2016.01.01 / Piątek / 09:08 - Terrier na swoim

Prawdziwie myśliwska poza. Terrier sprawdził czy w budzie jest wygodnie, ale szybko z niej wyszedł i przeniósł się do garażu, w którym rozpoczął walkę z kotem. Bardzo dzisiaj zimno, więc piesek trzęsie się cały, a najchętniej wszedłby po prostu do naszego domu, ale na to mu nie pozwolimy.

Wróciłem z dosyć męczącego dyżuru, więc teraz zjem śniadanie i pójdę spać. Idąc przez las nie poczułem nawet, że jest tak zimno, dopiero Tata powiedział mi jaką mamy dziś temperaturę. Przytyłem w zeszłym roku parę kilogramów i może teraz inaczej odbieram niskie temperatury.


2015.10.31 / Piątek / 09:04 - Terrier

Pierwszego stycznia 2016 roku, gdy wracałem z pracy do domu, spotkałem w lesie pieska, który zapewne wystraszył się fajerwerków w sylwestrową noc, zaczął uciekać, a później nie znalazł drogi do domu. Zaprosiłem go na nasze podwórko, nakarmiłem kiełbasą i napoiłem ciepłą wodą. Na razie terrierek u nas został, ale może wkrótce natknę się na jakieś ogłoszenie i nawet dostanę za niego nagrodę. W sumie jest fajny, choć bardzo ruchliwy i bojowy. Kot próbował stawić mu opór, ale został przez niego obszczekany i niemal pogryziony. Nawet machanie łapą i syczenie nie pomogło. Cóż, widocznie terriery zawsze są takie waleczne.