2017.02.11 / Sobota / 12:07 - Samochód mi zamarzł

Miałem jechać do Puław wczoraj, ale postanowiłem, że pojadę dzisiaj i od razu po drodze wstąpię do Dęblina, by spotkać się tam, na osiedlu Lotnisko, z Pauliną. Paulina pojechała tam sama, wczoraj, pociągiem, bo ze mną się bała, gdy jej napisałem, że jestem początkującym kierowcą i możemy zginąć w wypadku. Dzisiaj się spakowałem i po zdjedzeniu śniadania wyruszyłem w kierunku Puław i Dęblina, by dotrzeć na miejsce około godziny 13:00. W Babicach, dziesięć kilometrów od domu, zajechałem na stację benzynową, by zatankować, ale okazało się, że zamarzła linka otwierająca drzwiczki przy wlocie paliwa. Zjechałem na parking, poszarpałem się trochę z linką, ale nic to nie dało. Zadzwoniłem więc do Taty i do siostry, wyjaśniając, że jednak będę musiał wrócić do domu. Paulinie też wyjaśniłem, że jednak się dzisiaj nie spotkamy. Trudno, nie wiedziałem, że coś takiego w tym samochodzie występuje. Widocznie można tankować tylko wtedy, gdy jest ciepło. Dobrze, że dowiedziałem się o tym niedaleko domu, a nie w trasie, bo zostałbym bez paliwa. Zostanę więc dzisiaj w domu, jutro popracuję tutaj lub w firmie, a pojutrze być może wyruszę do Puław, samochodem, busem lub pociągiem. Kto wie, może to sam Bóg uratował mi w ten sposób życie i dzięki Niemu nie zginąłem po drodze w jakimś okropnym wypadku!


2017.02.09 / Czwartek / 14:59 - Kiedyś jeszcze wyjdę z łóżka

Zaraz zaczynam kolejny dyżur w łóżku. Gdy pomyślę, że wydałem ponad pięćset złotych na bilet kwartalny, a skorzystałem z około stu złotych, to robi mi się smutno. Ciężko to przeboleć. Postąpiłem wyjątkowo głupio, niepotrzebnie zainwestowałem w bilet kwartalny, mogłem przecież kupić bilet miesięczny, a nawet kilka zwykłych biletów przesiadkowych po 7 złotych. Zmarnowałem 400 złotych!

Wczoraj wieczorem przejechaliśmy się z siostrą samochodem do firmy, ale tylko na chwilkę, by podpisać rachunki za styczeń. Ja zarobiłem wyjątkowo dużo jak na obecne warunki, co oznacza, że moja pensja wyniosła tyle ile wynosiły moje pensje w roku 2007. Trochę to żałosne, ale najważniejsze, że do wiosny powinienem w końcu spłacić dług za samochód. Ważne dla mnie jest też to, że mam dużo wolnego czasu.

Jutro miałem jechać z roztańczoną Anną do kociej kawiarni, ale zmieniła ona zdanie, gdy napisałem, że ta kawiarnia jest bardzo źle oceniana przez klientów na Google. Podobno wszędzie dopatruję się minusów. Ania zmieniła plany, więc postanowiłem, że w takim razie pojadę do Puław, do siostry, na calutki tydzień. Przy okazji w środku tygodnia odwiedzę Lublin i zobaczę kawiarnię innej Anny, tej wcześniejszej. Dawno już nie byłem w Lublinie.

Gdy już zaplanowałem wyjazd do Puław, napisała do mnie pewna Paulina z Sympatii, która zapragnęła mnie poznać. Starałem się ją zniechęcić, pisząc o sobie prawdę, ale to nie pomogło. Dodatkowo okazało się, że Paulina pochodzi z Dęblina i na weekend jedzie do rodziców. Zaproponowałem więc, że skoro jadę jutro do Puław to ona może się ze mną zabrać. Wieczorem mam dostać odpowiedź czy faktycznie tak zrobimy.

Tymczasem zabieram się za pracę... I za filmy.


2017.02.05 / Niedziela / 15:53 - Sisters

Siostra wpadła do nas na weekend, spędziła dwa dni w kuchni, przygotowując mnóstwo skomplikowanego jedzenia, na którym się nie znam, rozebrała choinkę i zdjęła ozdoby świąteczne, a przed chwilą odwieźliśmy ją do autobusu. Ja wczoraj pojechałem samochodem do Warszawy, gdzie spotkałem się z roztańczoną Anną, pomagając jej dostarczyć ubrania i buty do PCK. Dawno nie jeździłem po mieście, więc miałem trochę stresu, szczególnie wtedy, gdy na dużym skrzyżowaniu musiałem skręcić w lewo. Musiałem, ale tego nie zrobiłem, pojechałem prosto, a następnie zawróciłem, bo skręcanie w lewo na tak dużych skrzyżowaniach jest dla mnie nadal zbyt stresujące. Będę musiał kiedyś pojeździć w nocy po mieście, by poćwiczyć ten paskudny manewr, choć pewnie nie ma to sensu, gdy ulice są puste. W każdym razie z Anną fajnie było się spotkać po dłuższej przerwie i wkrótce mamy nawet iść razem na kawę, do kociej kawiarni. Anna chciała mnie tam zabrać już wczoraj, ale gdy zobaczyłem gdzie ta kawiarnia się znajduje, uznałem, że lepiej nie zapuszczać się tam samochodem. Ostatnio, z powodu budowy drugiej linii metra, ulica Górczewska jest zamknięta na dużym odcinku, przez co ciężko się jeździ w tym rejonie. Pójdziemy pieszo...